Ciekawostki Historyczne

Jak mały wyspiarski naród zawładnął aż jedną czwartą globu? Jakim cudem zdołał podporządkować sobie narody z pięciu kontynentów? Imperium Brytyjskie było największą potęgą nowożytnego świata Zachodu, kiedy Stany Zjednoczone były jeszcze w powijakach. Podwaliny pod dominację Brytyjczyków na oceanach kładł m.in. nieustraszony żeglarz i korsarz – Francis Drake.

U szczytu potęgi Brytyjczycy kontrolowali obszar obejmujący 38 mln kilometrów kwadratowych, na którym żyło ponad 475 mln ludzi. Było to największe imperium w historii ludzkości – a zbudował je przeciętny liczebnie naród z wyspy na obrzeżach Europy.

Potęga kolonialna Brytyjczyków od Indii po Karaiby, od Afryki po Australię odcisnęła swoje piętno na każdym z krajów, który był pod ich wpływem. Do dziś ślady supremacji wyspiarzy są obecne w dawnych koloniach i do dziś fascynują. Ich tropem poszedł dziennikarz Michael Portillo, prowadzący serial dokumentalny w telewizji Polsat Viast HistoryImperium Brytyjskie okiem Michaela Portillo”.

Morskie opowieści

Powstały całe tomy prac badaczy, próbujących wskazać źródło brytyjskiej siły, jednak ostatecznie nigdy by się nie narodziła, gdyby nie akt woli – ambicja wyspiarzy, by zadomowić się w czołówce wyścigu narodów o eksplorację Nowego Świata.

Epokę kolonialną – wraz z odkryciami Kolumba – rozpoczęli Hiszpanie, największa ówczesna potęga morska Europy, oraz Portugalczycy. Już trzy lata po dotarciu przez Kolumba na Karaiby król angielski Henryk VII Tudor, rozdrażniony sukcesami hiszpańskimi, polecił żeglarzowi Johnowi Cabotowi znalezienie alternatywnej drogi do Azji (wtedy jeszcze sądzono, że Kolumb dopłynął do Indii Zachodnich) przez północny Atlantyk. Cabot podjął się zadania, ale zamiast do Azji dotarł do Nowej Funlandii.

Epokę kolonialną – wraz z odkryciami Kolumba – rozpoczęli Hiszpaniefot.Carl von Piloty/domena publiczna

Epokę kolonialną – wraz z odkryciami Kolumba – rozpoczęli Hiszpanie

Dysponujący Wielką Armadą Hiszpanie niepodzielnie panowali na oceanach. Wydawało się, że są nie do złamania, jednak w 1562 roku angielski marynarz Francis Drake dostał oficjalną zgodę tronu na handel niewolnikami. Mógł bez przeszkód atakować hiszpańskie i portugalskie statki. W ten sposób Anglicy zaakceptowali korsarstwo jako metodę walki o wpływy gospodarcze i polityczne.

Czytaj też: Czy Krzysztof Kolumb kiedykolwiek dopłynął do Ameryki?

Z biedy i fanatyzmu na otwarty ocean

Życiorys Francisa Drake’a idealnie nadaje się na ilustrację kariery od pucybuta do milionera. Wychował się jako najstarszy z dwanaściorga dzieci w rodzinie fanatycznych protestantów. Żyli w nędzy w mieście Kent, na rozsypującym się i przeciekającym statku. Łajba od zawsze więc była domem dla Drake’a. Od 12. roku życia pracował na statkach jako chłopiec okrętowy.

Na całe szczęście pojawił się w jego historii ktoś na wzór dobrej wróżki z bajki o kopciuszku. Mowa o dalekim krewnym – magnacie i żeglarzu, sir Johnie Hawkinsie. Dzięki niemu chłopak odebrał wykształcenie. On również pozwolił mu nabywać szlify w sztuce żeglarskiej. W wieku zaledwie 18 lat Drake po raz pierwszy dowodził samodzielnie statkiem płynącym z Anglii do Zatoki Biskajskiej.

W wieku zaledwie 18 lat Drake po raz pierwszy dowodził samodzielnie statkiem płynącym z Anglii do Zatoki Biskajskiej.fot.Marcus Gheeraerts the Younger /domena publiczna

W wieku zaledwie 18 lat Drake po raz pierwszy dowodził samodzielnie statkiem płynącym z Anglii do Zatoki Biskajskiej.

Sprawdził się. Zdolni i gotowi do walki śmiałkowie byli Anglii bardzo potrzebni. W początkowym etapie kolonializmu rozpychanie się w Nowym Świecie odbywało się bezpardonowo. Anglicy nie mogli sobie pozwolić na otwartą wojnę morską z potęgą hiszpańską. Drake dostał polecenie wyruszenia z misją rozpoznawczą na Karaiby, dotychczas zdominowane przez Hiszpanów.

Czytaj też: Piekło kolonii nie omijało nawet Europejczyków. Jak Brytyjczycy traktowali swoich BIAŁYCH niewolników?

Karaibski gambit

Wyruszył wraz z kuzynem – Hawkinsem, jednak początki nie były obiecujące. Hiszpanie wciągnęli ich w pułapkę. Wywiedli w okolice Veracruz, gdzie czekały okręty Armady. Statki Anglików zostały nieomal zupełnie zniszczone.

Drake ledwo przeżył, ale mimo fiaska pierwszej wyprawy, zyskał przychylność tronu. Uzyskał zgodę na organizację kolejnej, do czego ochoczo przystąpił, werbując na statki każdego, kto był lojalny i gotowy do ciężkiej pracy, a zwłaszcza tych, którzy mieli z Hiszpanami zatargi i nienawidzili ich z całego serca. Na pokładzie Drake’a nie brakowało czarnoskórych rekrutowanych już w Nowym Świecie, którzy uciekli z hiszpańskiej niewoli.

W drugą wyprawę wyruszył z Plymouth w 1572 roku. Jego eskadra liczyła zaledwie dwa statki – w sumie 70 ludzi. Po 25 dniach podróży był na Karaibach. Planował z marszu wziąć hiszpańskie miasto Nombre de Dios na atlantyckim wybrzeżu dzisiejszej Panamy. Jego ludzie wdarli się do nieobwarowanej osady, ale sukces był tylko częściowy.

Zabrakło im siły ognia. Deszcz zamoczył proch od armat. Drake musiał się wycofać i zadowolić atakiem na konwój hiszpański ze złotem, lecz i tu czekało go rozczarowanie. Hiszpanie zdawali sobie sprawę z obecności brytyjskich korsarzy i wyposażyli konwój w eskortę wojskową.

Napastnicy, którzy nagle wyłonili się z gęstej panamskiej dżungli, doznali bolesnej porażki. Musieli salwować się ucieczką. Mimo to Drake nie zrezygnował ze złota. Atak na kolejny konwój zakończył się sukcesem. Aż 190 mułów objuczonych drogocennym kruszcem i innymi kosztownościami wpadło w angielskie ręce.

W 1573 roku Drake wrócił do Plymouth. Był fetowany jak zwycięzca. Podczas gdy tron hiszpański domagał się ukarania pirata, królowa Elżbieta ostentacyjnie zaprosiła go przed swoje oblicze. Audiencja miała pokazać rywalowi, że dwór angielski traktuje śmiałka jak korsarza, a więc kapitana, który walczył i łupił „legalnie” – na zlecenie angielskiego dworu.

Czytaj też: John Dee. Agent 007 w służbie Elżbiety I

Dookoła świata

Udane eskapady na Karaiby były dopiero początkiem gry o Nowy Świat. Korsarz królowej Elżbiety, bo tak nazywali go współcześni i potomni, dostał naprawdę ambitne zadanie – ataku na Hiszpanów, ale w ich przyczółkach na zachodnim wybrzeżu Ameryki Łacińskiej.

W tym celu należało wybrać się w podróż szlakiem, który zaledwie kilkadziesiąt lat wcześniej odkrył dla Europejczyków portugalski żeglarz Ferdynand Magellan. Cieśnina nazwana jego nazwiskiem, na rubieżach Ameryki Południowej, łącząca Atlantyk i Pacyfik, ciągle jeszcze była szlakiem na dobrą sprawę nieznanym. U ludzi morza mogła wywoływać lęk.

W tym celu należało wybrać się w podróż szlakiem, który zaledwie kilkadziesiąt lat wcześniej odkrył dla Europejczyków portugalski żeglarz Ferdynand Magellan.

W tym celu należało wybrać się w podróż szlakiem, który zaledwie kilkadziesiąt lat wcześniej odkrył dla Europejczyków portugalski żeglarz Ferdynand Magellan. „Imperium Brytyjskie okiem Michaela PortilloPremiera Poslat Viasat History: niedziela 11 lipca, godz. 19:45

Korsarz królowej przygotowywał się do wyprawy bardzo starannie. Uzyskał wsparcie możnych protektorów i niezbędne finansowanie. Sam dwór po cichu łożył pieniądze na tę ekspedycję. Ostatecznie udało się wystawić aż 5 jednostek: 80-tonowy statek Elisabeth, 150-tonowy Golden Hind (Złota Łania), mały statek Marygold i dwa statki pomocnicze z zapasami. Skład osobowy eskadry liczył 164 marynarzy.

Drake miał świadomość, że ekspedycja w nieznane może spotkać się z niechęcią marynarskiej braci, dlatego do samego końca oficjalnie rozgłaszano, iż wyprawa ma być „rejsem handlowym do Aleksandrii”.

Statki wyruszyły 13 grudnia 1577 roku. Pierwszym ich celem były opanowane przez Portugalczyków Wyspy Zielonego Przylądka. Tu korsarze brytyjscy wdali się w udaną potyczkę z jednostkami portugalskimi. Co prawda skarbów nie zdobyli, ale przejęli jeden statek, a do niewoli angielskiej trafił niejaki Da Silva, nawigator świetnie zaznajomiony z wodami Atlantyku. Dzięki jego pomocy po 54 dniach podróży angielskie okręty znalazły się na rubieżach Ameryki Południowej.

Drake miał do pokonania cieśninę Magellana. Wtedy to los wyprawy zawisł na włosku.

Czytaj też: Najbardziej kuriozalne i makabryczne śmierci wielkich podróżników

Czary na oceanie

Niejaki Thomas Doughty, wieloletni kompan Drake’a w jego wyprawach, wszczął bunt na pokładzie. Spiskował przeciw kapitanowi, a tłem były urażone ambicje. Doughty – z pochodzenia arystokrata, nie mógł znieść, że karty w wyprawie rozdaje wywodzący się z gminu Drake. Co więcej – z powodu zatargu o zdobyczne mienie na przejętym od Portugalczyków statku Santa Maria, Doughty został przez Drake’a zdegradowany. Ostatecznie przydzielono mu dowództwo najmniejszą jednostką eskadry.

Dziś nie wiadomo, czy wyrok śmierci na rzekomym zdrajcy miał rzeczywiste podstawy, czy też służył temu, by umocnić pozycję Drake’a wśród załogi przed trudną przeprawą, a może był to efekt porachunków z dawnym kompanem, który na dworze angielskim rzekomo spiskował z przeciwnikami ekspedycji.

Drake miał świadomość, że ekspedycja w nieznane może spotkać się z niechęcią marynarskiej braci, dlatego do samego końca oficjalnie rozgłaszano, iż wyprawa ma być „rejsem handlowym do Aleksandrii”.fot.John Seymour Lucas/domena publiczna

Drake miał świadomość, że ekspedycja w nieznane może spotkać się z niechęcią marynarskiej braci, dlatego do samego końca oficjalnie rozgłaszano, iż wyprawa ma być „rejsem handlowym do Aleksandrii”.

W każdym razie Drake oskarżył Doughty’ego nie tylko o bunt, ale i o czary – gdy podczas sztormu zatonął statek Łabędź. Tak ogłosił załodze i – by nie było wątpliwości, kto tu rządzi – nakazał wykonać wyrok śmierci przez ścięcie. Tak też się stało.

Czytaj też: Kanibalizm, niewolnictwo i tajemnicze zniknięcia. Początki Ameryki były skąpane we krwi

Po drugiej stronie

7 września 1577 roku ekspedycja pokonała cieśninę Magellana. Krańce świata dawały się korsarzom we znaki. Pacyfik przywitał śmiałków wściekłością. Burze i huragany doprowadziły do zniszczenia kolejnych statków. Ostatecznie Drake i jego ludzie tylko na jednej Złotej Łani (Golden Hind) przepłynęli z Atlantyku na Pacyfik. Jednostki Elisabeth i Marygold przepadły w morskiej toni, a sam Drake został zepchnięty bardziej na południe – tym samym opłynął przylądek Horn, wytyczając – oczywiście nieświadomie – szlak nazwany później cieśniną Drake’a.

Mimo przetrzebienia eskadry, kontynuował wyprawę, dysponując jednym tylko statkiem. Wraz ze swymi ludźmi już na Pacyfiku żeglował na północ.

Brytyjczycy na tych wodach do tej pory byli zjawiskiem niespotykanym. Hiszpanie bez przeszkód ładowali złoto z kolonii na obciążone statki handlowe, nie myśląc specjalnie o ich ochronie.

Korsarze, do których szczęście się uśmiechnęło, nie omieszkali z tego skorzystać. Najpierw złupili miasto portowe w dzisiejszym Chile – Valparaiso, wynosząc z miejscowego kościoła i domów mieszczan wiele srebra i kosztowności. Tam też ograbili zakotwiczony w porcie statek hiszpański, na którym znajdowało się 25 tys. butelek chilijskiego wina, 25 tys. pesos w złocie i mapy wybrzeża. Do dziś w rejonie Valparaiso żywa jest legenda, zgodnie z którą część skarbu Drake miał ukryć w jednej z jaskiń skalistego wybrzeża.

Czytaj też: Obalamy mity. Jak NAPRAWDĘ byli uzbrojeni konkwistadorzy?

Miotacz Ognia

Było to zaledwie preludium. W Peru zrabowali kilka hiszpańskich posiadłości, m.in. port Callao, jednak tłusty kąsek miał dopiero nadejść. Wzięty do niewoli Indianin, szczerze nienawidzący Hiszpanów, opowiedział im o wielkim galeonie pełnym srebra, wiozącym cały roczny urobek kruszcu z kopalń, który właśnie wypłynął na północ, w kierunku Panamy.

Drake nie zastanawiał się ani chwili. Wyruszył w pościg, by po kilku tygodniach, 1 marca 1579 roku dogonić hiszpański 120-tonowy galeon Nuestra Señora de la Concepción, w pobliżu Esmeraldas w Ekwadorze.

Gdy obładowany kosztownościami statek, ze względu na wielkie działa zwany „Cacafuego”, czyli „Miotacz Ognia”, ukazał się oczom Anglików, Drake kazał upozorować wszystko tak, by wydawało się, że płyną w celach handlowych. Czekał do zmierzchu. Kiedy zapadła noc, Anglicy zażądali od kapitana jednostki poddania się. Ten odmówił, więc przystąpili do abordażu. W ruch poszły armaty, muszkiety, arkebuzy, kusze i rapiery.

Drake nie zastanawiał się ani chwili. Wyruszył w pościg, by po kilku tygodniach, 1 marca 1579 roku dogonić hiszpański 120-tonowy galeon Nuestra Señora de la Concepciónfot.domena publiczna

Drake nie zastanawiał się ani chwili. Wyruszył w pościg, by po kilku tygodniach, 1 marca 1579 roku dogonić hiszpański 120-tonowy galeon Nuestra Señora de la Concepción

Ostatecznie Hiszpanie ponieśli klęskę, a Drake wyprowadził zdobyczny galeon na spokojne wody, by zacumować w jednej z zatok i wypakować jego zawartość. Zajęło to cztery dni. Ponoć piraci wynieśli ze statku masę egzotycznych towarów – tkanin i przypraw, także biżuterię, kamienie szlachetne, 26 ton srebra, 13 skrzyń pełnych srebrnych monet, 40 kg złota w sztabkach. Wartość łupu oszacowano na 250 tys. funtów szterlingów, czyli około 50 mln dolarów, sto razy więcej niż kosztowała wyprawa Drake’a.

Co stało się z tym wszystkim? Nie wiadomo. Gdyby całość spakować na statek Anglików, ten poszedłby na dno.

Ponoć Drake zachowywał się wobec rywali szarmancko. Zasiadł wspólnie do stołu z hiszpańskimi oficerami, zjadł z nimi uroczysty obiad i raczył się winem – oczywiście zdobycznym. Z kolei jeńców na odchodne miał obdarować zdobycznymi upominkami.

Czytaj też: Oni zawojowali świat. Poznaj polskich odkrywców, o których do tej pory nie słyszałeś

Nowy Albion

Korsarski rajd Drake’a wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki zupełnie zaskoczył Hiszpanów i złamał ich supremację na Pacyfiku. Mimo że korona hiszpańska zaalarmowana dużą liczbą napadów nakazała ścigać śmiałków, Drake pozostał nieuchwytny.

Kontynuował swą ekspedycję dalej na północ, docierając do Ameryki Północnej. Piękna, słoneczna Kalifornia oczarowała go tak bardzo, że nadał jej nazwę Nowy Albion. Ostatecznie dopłynął aż do granic Kanady i USA. Próbował na północy opłynąć kontynent amerykański i wrócić na Atlantyk, ale mu się to nie udało. Mimo długiej podróży, ciągle drogę na Atlantyk zagradzał ląd. Wówczas Europejczycy nie mieli pojęcia, jak gigantyczny jest kontynent amerykański. Tzw. Przejście Północno-Zachodnie – przez Archipelag Arktyczny – pokonano dopiero w XIX wieku.

Ostatecznie więc Drake „odbił” od wybrzeża amerykańskiego i wyruszył w kierunku Azji Wschodniej. Ponoć żeglarze odkrywający nieznane ziemie byli tak mocno przestraszeni, że przepadną na krańcach globu, gdy ich kapitan zginie bądź trafi do niewoli, że zakazali Drake’owi schodzić na ląd podczas wizyty na wyspie Ternate w archipelagu Moluków i na Jawie.

Pogrzeb Drake'afot.Thomas Davidson/domena publiczna

Pogrzeb Drake’a

Po opłynięciu Afryki i podróży dookoła świata Złota Łania 26 września 1580 roku dotarła do macierzystego portu w Plymouth. Wyprawa trwała blisko 3 lata. Okazała się spektakularnym sukcesem, czyniąc kapitana ówczesnym celebrytą, człowiekiem wpływowym i zamożnym.

Królowa Elżbieta przyznała mu tytuł szlachecki i wyniosła do rangi admirała. Uroczystość odbyła się na pokładzie Golden Hind. Od tej pory korsarz wypełniał też oficjalne misje dyplomatyczne dla rodzącej się angielskiej potęgi kolonialnej. Warto zaznaczyć, że w 1586 roku przywiózł z wysp Morza Karaibskiego do Anglii pierwszy ładunek tytoniu, tym samym przyczynił się do upowszechnienia na Starym Kontynencie zgubnego nałogu nikotynowego.

Nie porzucił też wojaczki. Walczył zawzięcie z hiszpańską Wielką Armadą. W 1581 roku zdobył Santo Domingo na Karaibach. Napadał na porty hiszpańskie, ale i bronił wybrzeża brytyjskiego przez inwazją wroga. Brał udział w rozgromieniu Armady na kanale La Manche w 1588 roku.

Do końca życia dowodził wyprawami korsarskimi. Zmarł na dyzenterię podczas ekspedycji do Indii Zachodnich, a więc na Karaiby. Ciało wielkiego odkrywcy i żeglarza spoczęło w ołowianej trumnie w morskiej toni. Uroczystościom pogrzebowym towarzyszyła kanonada z dział. Podpalono również dwa zdobyczne statki.

 

Bibliografia:

  1. Angus Konstam, The Spanish Galleon 1530–1690, Osprey Publishing (UK) 2004.
  2. Angus Konstam, Tudor Warship (2): Elizabeth I’s Navy, Osprey Publishing (UK) 2008.
  3. Sam Bawlf, The Secret Voyage of Sir Francis Drake, 1577–1580, Walker and Co, 2003.
  4. Franklin W. Knight, Colin A. Palmer, The Modern Caribbean, University of North Carolina Press, 1989.
  5. Piotr Oborski, Po morzach i oceanach, Warszawa: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1982.

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Wielkie imperium brytyjskie zdechło w czasie 50 lat. Początek końca tego imperium zaczął się w 1919 a więc po zakończeniu 1 wojny światowej, natomiast sam koniec nastąpił w latach 1950-1970. Wystarczyły 2 wojny z Niemcami, których na konferencji w Wersalu 1919 wspierało imperium brytyjskie, żeby przestało one istnieć. Po co Anglicy wspierali Niemców w 1919 ? Chyba tylko po to żeby Niemcy wywołali 2 wojnę światową. Kto był zwycięzcą 1 wojny – USA. Kto zwyciężył 2 wojnę światową – USA i okupiona ciężkimi stratami Rosja. Kto przegrał 1 i 2 wojnę – Niemcy i Anglicy, Natomiast 2 wojnę dodatkowo Francja. Od 1945 Europa na świecie przestaje się liczyć, jej miejsce zajęło USA.

Zobacz również

Starożytność

Jedwabny Szlak – most między wschodem...

To tędy docierał do Europy jedwab, papier i inne zdobycze cywilizacyjne Państwa Środka. W drugą stronę – do Chin – płynęły m.in. perfumy czy biżuteria.

16 października 2021 | Autorzy: Marcin Moneta

Nowożytność

Niewolnictwo i krwawy podbój w imię...

Postać Krzysztofa Kolumba kojarzymy dziś głównie z odkryciem Ameryki. Ale równie istotny jest fakt, że pojawienie się żeglarza u wybrzeży Nowego Świata zapoczątkowało szokująco szybki...

10 grudnia 2020 | Autorzy: Michał Procner

Nowożytność

Kanibalizm, niewolnictwo i tajemnicze zniknięcia. Początki...

W historii „najwspanialszego kraju na świecie” (jak określają go sami obywatele USA) nie brakuje mrocznych kart. Handel ludźmi i niewolnictwo praktykowane już od czasów Kolumba,...

31 października 2020 | Autorzy: Maria Procner

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.