Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Gdzie w Europie walczą dżihadyści?

Rebelianci w donbaskim Słowiańsku w 2014 roku (fot. Євген Насадюк, lic. CC BY-SA 3.0).

Święta wojna toczy się nie tylko w Syrii, Iraku czy Libii. Coraz śmielej zagląda także do Europy. Islamscy ekstremiści uderzają w wielkie metropolie i biorą udział w europejskich wojnach. Zdominowane przez nich bataliony walczą tuż poza granicami Polski.

Islamscy bojownicy po raz pierwszy pojawili się w Europie w latach 90. Przystąpili do świętej wojny, by walczyć o niepodległość Czeczenii. Do tego niewielkiego islamskiego kraju zmagającego się z rosyjską agresją napłynęli „miejscowi” dżihadyści z Dagestanu, Inguszetii, Osetii, Azerbejdżanu i Rosji. U ich boku walczyli także bracia z krajów Bliskiego Wschodu: Arabii Saudyjskiej, Turcji, Jordanii, Egiptu, a także Afganistanu i Pakistanu.

Obecność islamskich ekstremistów dała się szczególnie zauważyć podczas drugiej wojny czeczeńskiej w latach 1999-2009. Rosyjska armia federalna zajęła wówczas większość terytorium republiki. Siły obrońców zeszły do podziemia, a bojownicy zaczęli organizować spektakularne i krwawe zamachy terrorystyczne. To oni byli odpowiedzialni za zajęcie teatru na Dubrowce w Moskwie w 2002 roku i szkoły w Biesłanie w 2004 roku. Każdy z tych ataków pochłonął życie setek ofiar.

Za sprawą radykalnych islamistów i instruktorów z krajów arabskich czeczeńskie podziemie stopniowo się radykalizowało. Przełom nastąpił w 2007 roku, gdy w miejsce Czeczeńskiej Republiki Iczkerii, jak miało nazywać się upragnione niepodległe państwo, proklamowano Emirat Kaukaski. Celem bojowników była już nie tylko wolność Czeczenii. Marzyli o tym, by stworzyć państwo islamskie na całym północnym Kaukazie. Emirat miał objąć republiki kaukaskie dziś leżące w granicach Federacji Rosyjskiej. Oprócz Czeczenii był to także Dagestan, Inguszetia, Osetia, Kabardyno-Bałkaria i Karaczajo-Czerkiesja.

Emirat Kaukaski miał objąć spore połacie ziemi od Morza Czarnego po Morze Kaspijskie. Mapa autorstwa Pietervhuisa, lic. CC BY-SA 4.0, 3.0, 2.5, 2.0 i 1.0.

Emirat Kaukaski miał objąć spore połacie ziemi od Morza Czarnego po Morze Kaspijskie. Mapa autorstwa Pietervhuisa, lic. CC BY-SA 4.0, 3.0, 2.5, 2.0 i 1.0.

By urzeczywistnić zamiar utworzenia Emiratu Kaukaskiego, dżihadyści prowadzili i nadal prowadzą walkę przy użyciu metod terrorystycznych. Przeprowadzili między innymi zamach na moskiewskie metro w 2010 roku, w którym zginęło co najmniej 39 osób. Zaatakowali także podmoskiewskie lotnisko Domodiedowo w 2011 roku, autobus miejski w Wołgogradzie w 2013 roku i Dom Prasy w Groznym w 2014 roku.

Głównym miejscem działalności walczących o sprawę kaukaską muzułmańskich ekstremistów z różnych krajów jest jednak nadal terytorium planowanego państwa islamskiego. Media co pewien czas informują o kolejnych ich atakach. Bojownicy biorą na cel posterunki policji, urzędy, komunikację miejską lub obiekty publiczne. Najbardziej aktywni są w Czeczenii, Dagestanie, Inguszetii i południowej Rosji.

Dżihad w wielkich miastach Europy

Swoją walkę islamscy dżihadyści prowadzą także w krajach Europy Zachodniej. Jej cele są inne, ale forma pozostaje ta sama: zamachy terrorystyczne, których ofiarami są zwykli mieszkańcy wielkich metropolii. Najgłośniejsze i najbardziej krwawe miały miejsce w 2004 roku w Madrycie, w 2005 roku w Londynie, 2015 roku w Paryżu i 2016 roku w Nicei.

To Francja stała się pierwszym celem ataków. Czarna seria rozpoczęła się, gdy 7 stycznia 2015 roku doszło do zamachu na redakcję satyrycznego paryskiego tygodnika „Charlie Hebdo”. Bracia Said i Cherif Kouachi zastrzelili 12 osób, w tym głównych rysowników pisma.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki polskiego dziennikarza porwanego przez Al-Kaidę Marcina Mamonia, zatytułowanej "Wojna braci. Bojownicy. Dżihadyści. Kidnaperzy" (Wydawnictwo Literackie 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki polskiego dziennikarza porwanego przez Al-Kaidę Marcina Mamonia, zatytułowanej „Wojna braci. Bojownicy. Dżihadyści. Kidnaperzy” (Wydawnictwo Literackie 2017).

Po raz drugi islamiści uderzyli w Paryżu już kilka miesięcy później. 13 listopada 2015 roku przeprowadzili kilka skoordynowanych zamachów w okolicach Stade de France, w barach i restauracjach X i XI dzielnicy oraz w sali koncertowej Bataclan. W krwawych atakach zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie. Było to najtragiczniejsze wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów drugiej wojny światowej.

Ukraina – przyczółek dżihadystów

Dżihadyści mogą uderzyć wszędzie, ale jest w Europie jedno miejsce, w którym czują się szczególnie bezpieczni: pogrążona w wojnie Ukraina. Ten zmagający się wciąż z postkomunistycznym bagażem kraj to świetny wybór dla tych, którzy muszą się ukrywać. I ważny przystanek dla braci, którzy walczą o Kalifat, wolny Kaukaz czy Irak. Za 15 tysięcy dolarów mogą tu kupić sobie legalne ukraińskie obywatelstwo. Które, jak wyjaśnia w książce „Wojna braci” Marcin Mamoń, na dodatek otwiera niejedne drzwi:

Ukraina nie jest państwem Unii, ale może uchodzić za bramę do Europy Zachodniej. Polska bez żadnych trudności wydaje wizy na dziewięćdziesiąt dni niemal wszystkim Ukraińcom, którzy o nie poproszą. Przy tym Ukraina to jeden z najbardziej skorumpowanych, zdezorganizowanych i zdewastowanych krajów na świecie – trwa tam wojna, a instytucje państwowe są w zaniku.

"Ukraina to jeden z najbardziej skorumpowanych, zdezorganizowanych i zdewastowanych krajów na świecie", a do tego pogrążonych w wojnie z Rosją. Nic dziwnego, że ciągnie tam islamskich bojowników. Na zdjęciu punkt kontrolny w Donbasie w 2014 roku (fot. ВО «Свобода», lic. CC BY 3.0).

„Ukraina to jeden z najbardziej skorumpowanych, zdezorganizowanych i zdewastowanych krajów na świecie”, a do tego pogrążonych w wojnie z Rosją. Nic dziwnego, że ciągnie tam islamskich bojowników. Na zdjęciu punkt kontrolny w Donbasie w 2014 roku (fot. ВО «Свобода», lic. CC BY 3.0).

Ale Ukraina to dla dżihadystów nie tylko bezpieczna baza. Biorą aktywny udział w trwającej tam wojnie. Wspierają Ukraińców na wschodzie kraju w walce przeciw rosyjskim separatystom. W ten sposób odwdzięczają się za pomoc, jakiej ukraińscy nacjonaliści udzielili Czeczenii w latach 90. Szeregi występujących przeciw rosyjskiej władzy Czeczenów zasilił wówczas oddział UNA-UNSO „Wiking” dowodzony przez Oleksandra Muzyczenkę.

W położonym przy granicy rosyjsko-ukraińskiej Donbasie operuje czeczeński batalion imienia Dżochara Dudajewa. Przy tym, jak podkreśla w „Wojnie braci” Marcin Mamoń, władze ukraińskie nie wspierały batalionu ani pieniędzmi, ani bronią. Jego czeczeńscy organizatorzy, chcąc walczyć z separatystami, musieli wszystko zdobywać samodzielnie. Robili to tam, gdzie islamscy bracia czują się najlepiej – w świecie nielegalnym i niekontrolowanym przez struktury państwa…

Czy wiesz, że ...

...piosenkarz Wojciech Gąssowski oraz tancerka Małgorzata Potocka z grupą baletową „Sabat” omal nie zginęli w 1985 roku na porwanym przez palestyńskiego terrorystę Abu Abbas statku wycieczkowym? Bandyci w odwecie zamordowali na pokładzie Leona Klinghoffera, zanim władzom Egiptu udało się wynegocjować uwolnienie zakładników w zamian za samolot.

...Stalin był tak zbulwersowany "zbyt namiętnym" pocałunkiem w jednej z rosyjskich komedii, że nakazał wycięcie nieprzyzwoitej sceny z filmu? Jego urzędnicy w obawie przed powtórką incydentu zakazali jakichkolwiek pocałunków we wszystkich radzieckich produkcjach kinowych.

...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

...w zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku ranna została Ann Odre? Kobieta była amerykanką polskiego pochodzenia i według prasy urodziła się tego samego dnia i w tym samym miejscu, co papież. W rzeczywistości urodziła się ona w USA i była trzy lata młodsza od Jana Pawła II… Z Wadowic pochodziła natomiast jej matka.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.