promo do 70

Obalamy 10 najpopularniejszych mitów dotyczących husarii. Nie czytaj jeśli jesteś „prawdziwym patriotą”!

Autor: | 29 lipca 2016 | 79,802 odsłon

Wokół husarii narosło wiele mitów. Czas się z nimi rozprawić. Na ilustracji fragment obrazu Artura Orlionowa "Bitwa pod Beresteczkiem" (lic. CC BY-SA 3.0).

Wokół husarii narosło wiele mitów. Czas się z nimi rozprawić. Na ilustracji fragment obrazu Artura Orlionowa „Bitwa pod Beresteczkiem” (lic. CC BY-SA 3.0).

Nie przegrała żadnej bitwy przez 126 lat. Nie używała w boju skrzydeł. A pod Hodowem rozgromiła 40 000 Tatarów. To tylko niektóre z popularnych mitów na temat husarii. Najwyższa pora się z nimi rozprawić!

Husaria to bez dwóch zdań wspaniała formacja. Jej wygląd i przede wszystkim spektakularne osiągnięcia, wprawiały i wciąż wprawiają w podziw. Dzięki temu rycerstwo to przeszło do legendy. Jak to zwykle bywa, każda legenda obrasta mitami.

Dziś, wraz ze wzrostem popularności husarii, do starych mitów dołączają nowe. Przedstawiamy sprostowanie najczęstszych błędów krążących na jej temat.

1. Husaria nie przegrała żadnej bitwy przez 126 lat

To bardzo popularna teza, która wzięła swój początek od Jerzego Teodorczyka i jego artykułu „Bitwa pod Gniewem (22.IX.-29.IX.-1.X.1626). Pierwsza porażka husarii”. Tytuł ten podwójnie wprowadza w błąd. Bo ani bitwa pod Gniewem nie była porażką husarii, ani też nie była pierwszą bitwą, w której obecna była husaria, a którą to bitwę przegrano. Przykładowo, już kilka lat wcześniej, pod Cecorą, mimo obecności licznej husarii, wojsko Rzeczypospolitej ustąpiło z pola walki.

2. Husarze nigdy się nie cofali

O, jakże błędny to pogląd! Tym bardziej niebezpieczny, że wielu historyków tak sobie właśnie wyobraża walkę tego rycerstwa. W związku z czym, gdy do takiego odwrotu dochodziło, ogłaszają klęskę kopijników. Tymczasem standardową taktyką husarzy było wielokrotne ponawianie ataków.

Pod Kłuszynem niektóre husarskie roty szarżowały aż dziesięć razy! Na ilustracji obraz pędzla Szymona Boguszowicza przedstawiający rzeczoną batalię (lic. domena publiczna).

Pod Kłuszynem niektóre husarskie roty szarżowały aż dziesięć razy! Na ilustracji obraz pędzla Szymona Boguszowicza przedstawiający rzeczoną batalię (lic. domena publiczna).

Czyli szarża, próba przełamania wroga oraz (jeśli przeciwnik nie spanikował i nie rzucił się do ucieczki) odskok. Po czym, jeśli tylko stwierdzono, że warunki na to pozwalają, atakowała kolejna linia. W tym czasie poprzednicy porządkowali swój szyk, brali nowe kopie i przygotowywali się do walki. Gdy przyszła ich kolej, atakowali ponownie.

W bitwie pod Kłuszynem niektóre roty husarskie szarżowały w ten sposób nawet dziesięć razy. Lecz było to uzasadnione tylko w otwartym polu, czyli wówczas, gdy na drodze do nieprzyjaciela nie stały żadne sztuczne bądź naturalne przeszkody.

Jeśli bowiem pierwsza szarża napotkała na solidne „fortele”, za którymi bronił się nieprzyjaciel, a ten ostatni nie spanikował na sam widok szarżujących husarzy, kontynuowanie ataków mijało się z celem. Wówczas szarż nie ponawiano. Nie była to klęska husarzy (co zbyt często jest odczytywane jako ich rozstrzelanie, czy rozbicie), ale stwierdzenie faktu, że w tych warunkach kawaleria nie ma możliwości walki.

3. Husaria nie używała w boju skrzydeł

Ależ używała, o czym pisali sami husarze (Samuel Hutor Szymanowski, Szymon Franciszek Pułaski). Ich słowa potwierdzają bardzo różnorodne przekazy. Mamy rysunki i obrazy z XVII wieku, które ukazują walczących husarzy ze skrzydłami. Mamy opis taktyki ich zastosowania, który świetnie pasuje do tego, co widać na wspomnianych źródłach ikonograficznych.

Mamy zalecenia (i to już z XVI wieku), by opierzenie stosować i to tak dla postrachu nieprzyjaciela, jak i po to, aby z małego pocztu zdał się więtszy. Mamy wszelkie niezbędne świadectwa by uwierzyć, że husarze naprawdę do boju zakładali skrzydła. Zresztą robili to nie tylko oni, gdyż poza Polską również zakładano skrzydła do walki. Znani z tego byli osmańscy deli junacy, a od czasu do czasu przypinali je sobie także Tatarzy.

Oczywiście, że husarze używali skrzydeł! Czego dowodzi na przykład powyższy fragment XVII-wiecznego obrazu "Bitwa pod Wiedniem” (autor: Marcin Altomonte; lic. domena publiczna).

Oczywiście, że husarze używali skrzydeł! Czego dowodzi na przykład powyższy fragment XVII-wiecznego obrazu „Bitwa pod Wiedniem” (autor: Marcin Altomonte; lic. domena publiczna).

4. Husarskie skrzydła płoszyły konie swym szelestem

To nie szelest skrzydeł, który trudno było usłyszeć na polu bitwy, lecz ich widok płoszył nie nawykłe do tego rumaki przeciwnika. Konie łatwo wystraszyć, jeśli czegoś nie znają. Oczywiście nie wszystkie reagują tak samo, ale wystarczyło, że kilka koni w szeregu zaczęło się z niego wyłamywać, a cel został osiągnięty – mieszającą się formację wroga łatwiej było pokonać. Dokładnie tak to widział francuski podróżnik Jean François Regnard wizytujący Polskę w 1681 roku:

Służący [pocztowi] tych ludzi poprzedzają chorągiew konno z kopią w ręku; a niezwykłe jest to, że mają za plecami przymocowane skrzydła, zaś gdy jest [w czasie bitwy] okazja, przenikają w szeregi nieprzyjaciela i płoszą [owymi skrzydłami] konie nieprzyjacielskie, które nie są przyzwyczajone do takich widoków i robią miejsce dla swych panów [towarzyszy], którzy posuwają się tuż za nimi.

5. Pod Kłuszynem walczyło 5556 husarzy

Wspomniałem o Kłuszynie. Na temat tej bitwy i jej skutków istnieje całe mnóstwo nieporozumień. Na przykład z uporem maniaka powtarza się, że walczyło w niej aż 5556 husarzy, podczas gdy w rzeczywistości nie mogło ich tam być więcej niż 3080.

Pod Kłuszynem nie mogło być więcej niż 3080 husarzy. Na ilustracji husarska szarża na siły Dymitra Szujskiego pędzla Szymona Boguszowicza (lic. domena publiczna).

Pod Kłuszynem nie mogło być więcej niż 3080 husarzy. Na ilustracji husarska szarża na siły Dymitra Szujskiego pędzla Szymona Boguszowicza (lic. domena publiczna).

Właśnie tyle wynosił etatowy stan 23 chorągwi husarskich, które brały w niej udział. Etatowy nie oznacza jednak stanów rzeczywistych, bo te były jeszcze niższe. Zresztą cała armia polska była mniej liczna niż się podaje. Nie 7000 żołnierzy, lecz nie więcej niż 4000, a najpewniej zaledwie 2700.

6. Husaria odeszła do lamusa w wyniku rozwoju broni palnej

Taka teza dominuje w polskiej historiografii od lat 60. XX w. Teza całkowicie błędna. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że noszący zbroje jeźdźcy, czyli kirasjerzy jeszcze w epoce napoleońskiej byli w powszechnym użyciu we wszystkich liczących się państwach Europy. A sama kawaleria z powodzeniem była używana do XX wieku.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Radosław Sikora - Doktor nauk historycznych, ekspert do spraw husarii, autor wielu książek i publikacji z zakresu staropolskiej wojskowości i kawalerii. Miedzy innymi: "Fenomen husarii", "Husaria pod Wiedniem 1683", "Husaria w walce", "Niezwykłe bitwy i szarże husarii", "Z dziejów husarii".

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia wojskowa, Kontrowersje, Obalamy mity, Wojna na lądzie, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (43)
  1. Według mnie ten tekst jest czymś na wzór manipulacji.
    Zastanawiam się jakie mity z zasadzie obalacie. Sami postawiliście sobie tezy, które potem obalacie. Były okresy, że husaria nie przegrywała wcale. O tym jak atakowali też jest sporo w literaturze. To że cofali się i ponawiali ataki nie oznacza, że się cofali w sensie kapitulowali. O tym, że huzarzy używali skrzyła w boju wie każdy kto w miarę zna historię i wie dlaczego je używano. Co do koni huzarskich były potężnymi zwierzętami, jakimi nie dysponowały inne jazdy. Zwierzęta w istocie budziły starach np. kozaków. Bitwa pod Kliszowem jest uznawana za ostatnią z racji swej rangi. Np. Bitwa Pod Kockiem to ostatnia bita Września 39roku, ale możecie obalić mit i powiedzieć, że bitwa miała miejsce w październiku (2 X 1939) i to jest fakt, ponadto mniejsze potyczki miły miejsce i później. Czy nie były już bitwami września, a może w ogóle ich nie było?
    W bitwie pod Hodowem nawet jeśli nie była bitwą husarii to jak nazwiecie zaniechanie ataku przez nieprzyjaciela a skutek walki 400 przeciw 40 000 jeśli nie zwycięstwem.

    Tekst może jest doprecyzowaniem pewnych faktów, ale na pewno nie jest obalaniem mitów.

    • Adamie, się zastanawiam jak się odnieść do wypowiedzi osoby, która najwidoczniej myli huzarów z husarzami… Mam nadzieję, że to tylko kwestia nieszczęśliwej pisowni.

    • W kwestii koni. Te husarskie wcale nie były jakoś szczególnie potężne. Niestety, nie do końca wiemy jak wyglądały w szczegółach, ale na pewno nie było to nic na miarę istotnie potężnych koni inflanckich. Koń husarza musiał być wytrzymały i rączy, niewątpliwie z domieszką krwi koni arabskich, które są dość delikatniej budowy. To sprawiało, że husarz był skuteczny zarówno przeciw piechocie jak i sprawnej tatarskiej czy tureckiej kawalerii. „Potężne” konie by tylko w tym przeszkadzały. Niewątpliwie były natomiast wspaniałymi wierzchowcami, najlepszymi, jakie hodowano w Polsce, o wysokiej cenie i obejmował je zakaz eksportu.

      • Już dawno temu Henryk Wisner w „Studiach i Materiałach do Dziejów Wojskowości” pisał o sporych problemach jakie miano na Litwie (i to już w XVII wieku) z dostarczeniem porządnych wierzchowców bojowych dla husarii. W efekcie towarzysze husarscy jeździli na dość poślednich koniach. Poza tym lepsze konie oszczędzano dla rajtarii: droższej i lepiej wyposażonej niż husaria. Na Litwie pojawiały się także niekiedy problemy z zapewnieniem kopii dla husarzy. Z braku kopii czasem husarii używano jak pancernych czy rajtarów.

      • „Koń husarza musiał być wytrzymały i rączy, niewątpliwie z domieszką krwi koni arabskich, które są dość delikatniej budowy”

        To jest dyskusyjne, pierwsza oficjalna hodowla arabów w Polsce to początek XIX wieku, a konie orientalne które do nas wcześniej trafialy, głównie w wyniku starć zbrojnych, niekoniecznie były tym, co dziś nazywa się arabami.

    • „W bitwie pod Hodowem nawet jeśli nie była bitwą husarii to jak nazwiecie zaniechanie ataku przez nieprzyjaciela a skutek walki 400 przeciw 40 000 jeśli nie zwycięstwem.”

      Autor pewnie miał na myśli ze trudno nazwać to „rozbiciem” wroga.
      „Rozbita” armia ginie, albo ucieka w panice. Turcy uznali ze nie wygrają, lub ze straty będą zbyt duze i się wycofali.

    • Z Batorym pojawili się pierwsi husarze. Mieli parę piórek z tylu za siodłem na tyczce. Ich siła to bardzo długa 6m wydrążona kopia osadzona w tzw. toku, który to przymocowany do kulbaki pozwalał na kilkutonowe uderzenie w przeciwnika. Po złamaniu kopii mógł jak miał, użyć koncerza, 1,5m. Jeździecka szabla (znacznie dłuższa) tzw. pałasz była używana później.
      Pistolety tez używali, ale przy ładnej pogodzie. Te znane nam obecnie skrzydełka to niefunkcjonalne ozdóbki używane na paradach, pochodach weselnych i manifestacyjnych pogrzebach. Użycie husarii i kopijnikow było możliwe tylko i jedynie w idealnych warunkach. Suche, puste pole, bezdeszczowa pogoda, slaby przeciwnik. W normalnej bijatyce kopia i skrzydła były tylko przeszkodą a rozsądny bojownik wolał być sprawny używając szabliska lub czekana a także sprawnego i szybkiego konia. Rycerskie bitwy to tez mity. Tam gdzie idzie na śmierć lub życie niema miejsca na sentymenty. Pachołek sprzątnął rycerza kuszą zanim ten ustawił kopie. Turnieje pokazowe to nie rzeczywistość. Te 40 000 tys. Tatarów nie stali jak barany i czekali aż husarze pobiorą kopie i ich w szyku zaatakują, a husarze wiedzieli, ze kopie i koncerze nie maja szans przeciwko lukom i arkanom. Ta młócka wyglądała całkiem inaczej.
      Jest juz od dawna na zachodzie tzw. historia eksperymentalna i tam badają bardzo dokładnie wszystkie aspekty np. wyposażenia i walki husarzy. Dlaczego wiec tyle mitów o husarzach i innych polskich gatunkach broni? Odpowiedz jest jedna; brak rzetelnej kultury kronikarskiej, odpisywanie jeden od drugiego przez pochlebców i nieuków, brak fachowego szkolnictwa w zakresie walki, szkolenia koni i jeździectwa a przede wszystkim brak szacunku do wiedzy zagranicznej i korzystania z niej. Polscy magnaci to nie Polska. Im było łatwiej szybciej kupić wyszkolonego konia razem z trenerem, wysłać synów na szkoły szermiercze do Wiednia czy Paryża zamiast coś podobnego finansować w Polsce. Jak szlachta zachodnia pracowała w pocie czoła w manufakturach rzemieślniczych, uczyła się handlu i stuki morskiej itp. był polski szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie i wisiał u niego na klamce. Od handlu był Żyd, od rzemiosła i administracji Niemiec a od roboty chłop. Dobrze, ze przy pomocy Unii przynajmniej polska młodzież myśli postępowo nie tak jak te zaściankowe wiecznie niezadowolone i poszkodowane przez Stalina, Bieruta, Hitlera, Kościół, Unie, Tuska i Komorowskiego prawdziwi Polacy.

    • Zgadzam się z stwierdzeniem, że manipulacja.
      Temat na topie więc tworzymy mity i je obalamy.
      Zasadniczo tylko pkt 6 sensowny.
      Dodam, że husaria nie używała skrzydeł i nie zmienią tego malunki które autor widział, nie zmieni tego wizyta autora w Muzeum Wojska Polskiego gdzie będzie mógł te skrzydła nawet zobaczyć.
      Nie była to jazda ciężka mimo, że wiele osób tak myśli i jest to pewno zasługa kinematografii.
      Konie średnie, krępe, zwrotne.

      • Utrzymanie dobrego husarza kosztowało więcej jak 10 dragonów. Nawet bogaty szlachcic nie chciał bezsensownie tracić majątku. Pamiętajmy, ze mówimy o czasach pospolitego ruszenia. A co to takiego? Kupa ziemian uzbrojona z lamusa, bez treningu, nie znająca taktyki ani zwykłych komend, zachowania formacji i szyku bojowego. Ich okrzyk bojowy to; kupą bracia! Jedyna polska jazda bardzo niebezpieczna to byli walczący i wykształceni na zachodzie Europy Lisowczycy. (Czarniecki) Płatni mordercy i bandyci. Nie okryli się chlubą ale nawet ich wiedzy nie wykorzystano dla wyszkolenia bojowego w królestwie obojga narodów.

  2. Ad. 3. Punkt i używanie skrzydeł… Samo zdjęcie pokazuje jeźdźca w ozdobnym żupanie, który nijak wygląda na husarze. Co więcej, nie ma nawet na sobie zbroi zbroi, co oznacza, że to jakiś strój okolicznościowy to, wiec może sobie przyprawić cokolwiek. Sama logika usztywniania kręgosłupa, kiedy musisz operować skrętem ciała jest nielogiczna. A przytroczenie ich do siodła, osłabiałoby zamocowanie całego siodła do ciała zwierzęcia.

    • hmmm moze dlatego ze husarze mieli specjalne zupany zakładane pod zbroje? A szyszak, karwasz, naramienik to nie sa elemnty zbroi? Do tego widac jeszcze kawałek napieśrnika z ryngrafem i nabiodrek który akurat husarze rzadko używali.

    • Panie rzeczoznawco, to co Pan na to, że na rolce sztokholmskiej skrzydło namalowane przez artystę z XVII wieku jest doczepione do siodła? Przecież tam też je mocowano.

      • Hmm Panie „znawco” malowano również św. Jerzego zabijającego smoka, chodzące szkielety itp. i nikt jakoś nie interpretował tego jako pewnik. Żupan z obrazka nie wszedłby pod zbroję, wiec nie wiem o czym mówisz. Pod zbroje zakładało się specjalną odzież stworzoną do tego, w paradach pozwalano sobie na ozdobniki. Co do elementów w stylu szyszaka czy napierśnika… to elementy zbroi, więc nie rozumiem argumentu. Co do ochrony bioder i goleni, w przypadku walki z konia, było to niejako obowiązkowe, bo te części ciała były najbardziej narażone na obrażenia, znowu apeluje do użycia logiki. Zbroje tworzyło się nie dla „picu”, miała być funkcjonalna i ratować życie.Co do skrzydeł… proponuje wsiąść na konia i zobaczysz jak nielogiczne jest podwyższanie środka ciężkości i obciążanie popręgu dźwignią. Możliwe, że były bardzo małe, aby nie zawadzały podczas bitwy, albo mocowane po za tymi 2 punktami. Na pewno nie w takiej formie, chyba że jako zbroja paradna, bo wtedy wyglądają świetnie.

        • Kolega napisał ze „Co więcej, nie ma nawet na sobie zbroi” – wiec wymieniłem elementy zbroi które widac na pierwszy „rzut oka” ;). Co do żupanu, to własnie husarze mieli takowe specjalne pod zbroje i była to swoista przeszywanica w kształcie żupanu. Wygladało to mniej wiecej tak:
          //www.hetmani.za.pl/images/zupan.jpg
          zreszta od wczesnego srednioweicza uzywano bardzo grubych przeszywanic by zamortyzowac siłe uderzenia, bo same blachy bez tego nie miały by po prostu sensu.
          Co do skrzydeł to zdania sa podzielone i pewnie nigdy sie tego nie dowiemy. Co prawda p. Sikora w swoich ksiażkach wstawia rózne 16-17 wieczne ryciny, miedzioryty itp. w których skrzydełka są. Czasem jedno, czasem do siodła… wiec cos chyba jest na rzeczy. Jedna z teorii głosi, że mieli jedno skrzydło na wzór wczesniejszej lekkiej jazdy węgierskiej. Prócz poprawy wygladu słuzyło to jako obrona przed arkanem (takie lasso którego uzywali turcy). Skrzydełko było w miare lużno zamontowone i wystawało nad jeżdzca, przez co arkan zaczepiał się na skrzydle i je wyłamywał a nie zwalał jeźdźca z konia.

        • Kolega napisał ze „Co więcej, nie ma nawet na sobie zbroi” – wiec wymieniłem elementy zbroi które widac na pierwszy „rzut oka” ;). Co do żupanu, to własnie husarze mieli takowe specjalne pod zbroje i była to swoista przeszywanica w kształcie żupanu. Wygladało to mniej wiecej tak:
          //www.hetmani.za.pl/images/zupan.jpg
          zreszta od wczesnego srednioweicza uzywano bardzo grubych przeszywanic by zamortyzowac siłe uderzenia, bo same blachy bez tego nie miały by po prostu sensu.
          Co do skrzydeł to zdania sa podzielone i pewnie nigdy sie tego nie dowiemy. Co prawda p. Sikora w swoich ksiażkach wstawia rózne 16-17 wieczne ryciny, miedzioryty itp. w których skrzydełka są. Czasem jedno, czasem do siodła… wiec cos chyba jest na rzeczy. Jedna z teorii głosi, że mieli jedno skrzydło na wzór wczesniejszej lekkiej jazdy węgierskiej. Prócz poprawy wygladu słuzyło to jako obrona przed arkanem (takie lasso którego uzywali turcy). Skrzydełko było w miare lużno zamontowone i wystawało nad jeżdzca, przez co arkan zaczepiał się na skrzydle i je wyłamywał a nie zwalał jeźdźca z konia.

        • Kolego twoja wiedza i argumenty to poziom gimbazy. Czytaj książki, a jak nie to łap pokemony może zlapiesz pikaczu.

  3. „w niektórych przypadkach przyciśnięty koniem i zbroją mniej sprawny fizycznie husarz miałby problem, aby się podnieś”
    Czegoś tak głupiego to już dawno nie czytałem :) Nawet Schwarzenegger i Stallone razem wzięci nie mieliby szans przyciśnięci koniem i zbroja nie ma tu nic do rzeczy.
    Pełna zbroja płytowa z czasów wcześniejszych warzyła 2 czy 3 krotnie więcej niż uzbrojenie husarskie a można w niej było swobodnie fikać koziołki, biegać etc a co dopiero samodzielnie wstawać z ziemi… Jeśli ktoś nie byłby w stanie wstać w zbroi husarskiej to nie byłby w ogóle w stanie w niej funkcjonować. Odrobina logiki nie zaszkodzi…

  4. Gdzieś kiedyś czytałem że konie husarskie czesto przed walką malowano na krwistoczerwony kolor. Miało to płoszyć konie przeciwnika. Husarskie wierzchowce miały być od małego oswajane z tym widokiem, żeby na widok „kolegów” w kolorze krwi nie panikowały. Prawda to czy mit?

    • Faktycznie Polacy malowali konie na czerwono, ale z zupełnie innych powodów. Konie barwiono dla efektu estetycznego i eksponowania bogactwa – czyli po prostu celem zrobienia wrażenia. Poselstwa polskie podczas wjazdów do stolic europejskich robiły piorunujące wrażenia. Françoise de Motteville, służąca królowej Francji Anny Austriaczki (żony Ludwika XIII), w swoich pamiętnikach opisała wjazd polskich posłów do Paryża. Wedle jej przekazu, Francuzów zachwycił wschodni przepych polskich strojów oraz wspaniałe wierzchowce malowane na czerwono.

  5. A ja z kolei słyszałem, że husarz potrafił jednym susem przeskoczyć chiński mur a niektórzy mieli podobno zdolność widzenia przez ścianę. Natomiast o ich waleczności i determinacji w walce mawiano, że husarza nie wystarczy zabić, trzeba go jeszcze przewrócić. :P

    • Jezeli to miała być odpowiedź na moje pytanie, to nie wiem po co to ironizowanie. Konie panicznie boją się krwi, szklenie konia bojowego polegało m.in. na oswajaniu go z widokiem „juchy”. Jestem sobie w stanie wyobrazić że nawet taki wyszkolony koń mógł wpasc w panikę na widok setek czerwonych koni pedzacych w jego strone. Niestety, nie jestem w stanie slbie przypomnieć gdzie czytałem o tym farbowaniu koni husarskich, ale jak dla mnie brzmi to całkiem prawdopodobnie. Tym bardziej że malowanie koni nie było w tamtych(i wcześniejszych) czasach niczym nadzwyczajnym.

  6. Wracając jeszcze do tego nieszczęsnego Hodowa.
    1. Nie mogło w niej brać 40 tysięcy Tatarów ponieważ Chanat Krymski nie dysponował w tym czasie aż takimi możliwościami żeby wystawić taką ilość żołnierzy . Zresztą nie były mu potrzebne aż takie duże oddziały by osiągnąć swój cel, o czym dalej.
    2. Bitwa ta była porażką Polaków a nie zwycięstwem. Jednostki polskie biorące udział w walce to załogi dwóch twierdz: Okopów św. Trójcy i Szańca Panny Marii, które blokowały dostawy aprowizacji do tureckiego wtedy Kamieńca Podolskiego. Najazd Tatarów miał za zadanie wyciągnąć je zza wałów i odciągnąć od Kamieńca. Skutek ten Turcja osiągnęła zmuszając Polaków do wyruszenia w kierunku oddziałów tatarskich, co skończyło się obroną Polaków pod Hodowem. W tym czasie Turcja zaopatrzyła załogę twierdzy w Kamieńcu. Strategicznie była to więc porażka Polaków. W obronie Hodowa brało udział nie więcej niż 100 husarze a reszta to pancerni. W konkluzji p.Sikora o tym nie pisze chyba przez pomyłkę redakcyjną wracając znowu do liczby 400.

  7. Strona główna
    O nas
    Redakcja
    Publicyści
    Epoki
    Kategorie
    Księgarnia
    Konkursy
    Kontakt

    Obalamy 10 najpopularniejszych mitów dotyczących husarii. Nie czytaj jeśli jesteś “prawdziwym patriotą”!

    Autor: Radosław Sikora | 29 lipca 2016 | 66,760 odsłon
    Wokół husarii narosło wiele mitów. Czas się z nimi rozprawić. Na ilustracji fragment obrazu Artura Orlionowa „Bitwa pod Beresteczkiem” (lic. CC BY-SA 3.0).

    Wokół husarii narosło wiele mitów. Czas się z nimi rozprawić. Na ilustracji fragment obrazu Artura Orlionowa “Bitwa pod Beresteczkiem” (lic. CC BY-SA 3.0).

    Nie przegrała żadnej bitwy przez 126 lat. Nie używała w boju skrzydeł. A pod Hodowem rozgromiła 40 000 Tatarów. To tylko niektóre z popularnych mitów na temat husarii. Najwyższa pora się z nimi rozprawić!

    Husaria to bez dwóch zdań wspaniała formacja. Jej wygląd i przede wszystkim spektakularne osiągnięcia, wprawiały i wciąż wprawiają w podziw. Dzięki temu rycerstwo to przeszło do legendy. Jak to zwykle bywa, każda legenda obrasta mitami.

    Dziś, wraz ze wzrostem popularności husarii, do starych mitów dołączają nowe. Przedstawiamy sprostowanie najczęstszych błędów krążących na jej temat.
    1. Husaria nie przegrała żadnej bitwy przez 126 lat

    To bardzo popularna teza, która wzięła swój początek od Jerzego Teodorczyka i jego artykułu „Bitwa pod Gniewem (22.IX.-29.IX.-1.X.1626). Pierwsza porażka husarii”. Tytuł ten podwójnie wprowadza w błąd. Bo ani bitwa pod Gniewem nie była porażką husarii, ani też nie była pierwszą bitwą, w której obecna była husaria, a którą to bitwę przegrano. Przykładowo, już kilka lat wcześniej, pod Cecorą, mimo obecności licznej husarii, wojsko Rzeczypospolitej ustąpiło z pola walki.
    2. Husarze nigdy się nie cofali

    O, jakże błędny to pogląd! Tym bardziej niebezpieczny, że wielu historyków tak sobie właśnie wyobraża walkę tego rycerstwa. W związku z czym, gdy do takiego odwrotu dochodziło, ogłaszają klęskę kopijników. Tymczasem standardową taktyką husarzy było wielokrotne ponawianie ataków.
    Pod Kłuszynem niektóre husarskie tory szarżowały aż dziesięć razy! Na ilustracji obraz pędzla Szymona Boguszowicza przedstawiający rzeczoną batalię (lic. domena publiczna).

    Pod Kłuszynem niektóre husarskie tory szarżowały aż dziesięć razy! Na ilustracji obraz pędzla Szymona Boguszowicza przedstawiający rzeczoną batalię (lic. domena publiczna).

    Czyli szarża, próba przełamania wroga oraz (jeśli przeciwnik nie spanikował i nie rzucił się do ucieczki) odskok. Po czym, jeśli tylko stwierdzono, że warunki na to pozwalają, atakowała kolejna linia. W tym czasie poprzednicy porządkowali swój szyk, brali nowe kopie i przygotowywali się do walki. Gdy przyszła ich kolej, atakowali ponownie.

    W bitwie pod Kłuszynem niektóre roty husarskie szarżowały w ten sposób nawet dziesięć razy. Lecz było to uzasadnione tylko w otwartym polu, czyli wówczas, gdy na drodze do nieprzyjaciela nie stały żadne sztuczne bądź naturalne przeszkody.

    Jeśli bowiem pierwsza szarża napotkała na solidne „fortele”, za którymi bronił się nieprzyjaciel, a ten ostatni nie spanikował na sam widok szarżujących husarzy, kontynuowanie ataków mijało się z celem. Wówczas szarż nie ponawiano. Nie była to klęska husarzy (co zbyt często jest odczytywane jako ich rozstrzelanie, czy rozbicie), ale stwierdzenie faktu, że w tych warunkach kawaleria nie ma możliwości walki.
    O dokonaniach husarzy przeczytasz w naszej książce:
    Michael Morys-Twarowski
    Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą
    Połowa Europy pod naszymi rządami. Polski językiem światowej dyplomacji. Biało-czerwone sztandary, przed którymi drżą obce wojska. Był czas, gdy Polska stanowiła największe państwo Europy. Polaka, jadącego nad morze pytano: nad które? Byliśmy pierwszymi władcami Berlina, zasiadaliśmy na moskiewskim tronie, posiadaliśmy Krym i forty na Karaibach. Przez długi czas nasz kraj rozpychał się na cztery strony świata. Dlaczego o tym nie pamiętamy? Kaffa, Kurlandia, Gambia, Tobago… nie kojarzą się z Polską. A jednak wszystkie wchodziły w skład polskiego mocarstwa. Od średniowiecza po XVIII wiek …
    Sklep Format Zwykła cena Cena dla naszych czytelników
    znak.com.pl Oprawa twarda 39.90 zł
    27.93 zł
    idź do sklepu »
    woblink.com E-book 28.99 zł
    20.29 zł
    idź do sklepu »
    3. Husaria nie używała w boju skrzydeł

    Ależ używała, o czym pisali sami husarze (Samuel Hutor Szymanowski, Szymon Franciszek Pułaski). Ich słowa potwierdzają bardzo różnorodne przekazy. Mamy rysunki i obrazy z XVII wieku, które ukazują walczących husarzy ze skrzydłami. Mamy opis taktyki ich zastosowania, który świetnie pasuje do tego, co widać na wspomnianych źródłach ikonograficznych.

    Mamy zalecenia (i to już z XVI wieku), by opierzenie stosować i to tak dla postrachu nieprzyjaciela, jak i po to, aby z małego pocztu zdał się więtszy. Mamy wszelkie niezbędne świadectwa by uwierzyć, że husarze naprawdę do boju zakładali skrzydła. Zresztą robili to nie tylko oni, gdyż poza Polską również zakładano skrzydła do walki. Znani z tego byli osmańscy deli junacy, a od czasu do czasu przypinali je sobie także Tatarzy.
    Oczywiście, że husarze używali skrzydeł! Czego dowodzi na przykład powyższy fragment XVII-wiecznego obrazu „Bitwa pod Wiedniem” (autor: Marcin Altomonte; lic. domena publiczna).

    Oczywiście, że husarze używali skrzydeł! Czego dowodzi na przykład powyższy fragment XVII-wiecznego obrazu “Bitwa pod Wiedniem” (autor: Marcin Altomonte; lic. domena publiczna).
    4. Husarskie skrzydła płoszyły konie swym szelestem

    To nie szelest skrzydeł, który trudno było usłyszeć na polu bitwy, lecz ich widok płoszył nie nawykłe do tego rumaki przeciwnika. Konie łatwo wystraszyć, jeśli czegoś nie znają. Oczywiście nie wszystkie reagują tak samo, ale wystarczyło, że kilka koni w szeregu zaczęło się z niego wyłamywać, a cel został osiągnięty – mieszającą się formację wroga łatwiej było pokonać. Dokładnie tak to widział francuski podróżnik Jean François Regnard wizytujący Polskę w 1681 roku:

    Służący [pocztowi] tych ludzi poprzedzają chorągiew konno z kopią w ręku; a niezwykłe jest to, że mają za plecami przymocowane skrzydła, zaś gdy jest [w czasie bitwy] okazja, przenikają w szeregi nieprzyjaciela i płoszą [owymi skrzydłami] konie nieprzyjacielskie, które nie są przyzwyczajone do takich widoków i robią miejsce dla swych panów [towarzyszy], którzy posuwają się tuż za nimi.
    5. Pod Kłuszynem walczyło 5556 husarzy

    Wspomniałem o Kłuszynie. Na temat tej bitwy i jej skutków istnieje całe mnóstwo nieporozumień. Na przykład z uporem maniaka powtarza się, że walczyło w niej aż 5556 husarzy, podczas gdy w rzeczywistości nie mogło ich tam być więcej niż 3080.
    Pod Kłuszynem nie mogło być więcej niż 3080 husarzy. Na ilustracji husarska szarża na siły Dymitra Szujskiego pędzla Szymona Boguszowicza (lic. domena publiczna).

    Pod Kłuszynem nie mogło być więcej niż 3080 husarzy. Na ilustracji husarska szarża na siły Dymitra Szujskiego pędzla Szymona Boguszowicza (lic. domena publiczna).

    Właśnie tyle wynosił etatowy stan 23 chorągwi husarskich, które brały w niej udział. Etatowy nie oznacza jednak stanów rzeczywistych, bo te były jeszcze niższe. Zresztą cała armia polska była mniej liczna niż się podaje. Nie 7000 żołnierzy, lecz nie więcej niż 4000, a najpewniej zaledwie 2700.
    6. Husaria odeszła do lamusa w wyniku rozwoju broni palnej

    Taka teza dominuje w polskiej historiografii od lat 60. XX w. Teza całkowicie błędna. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że noszący zbroje jeźdźcy, czyli kirasjerzy jeszcze w epoce napoleońskiej byli w powszechnym użyciu we wszystkich liczących się państwach Europy. A sama kawaleria z powodzeniem była używana do XX wieku.
    Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

    Strony: 1 2
    Powiedz innym co myślisz:

    Radosław Sikora – Doktor nauk historycznych, ekspert do spraw husarii, autor wielu książek i publikacji z zakresu staropolskiej wojskowości i kawalerii. Miedzy innymi: „Fenomen husarii”, „Husaria pod Wiedniem 1683”, „Husaria w walce”, „Niezwykłe bitwy i szarże husarii”, „Z dziejów husarii”.
    Czytasz artykuł z epoki: nowożytność, polska. Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia wojskowa, Kontrowersje, Obalamy mity, Wojna na lądzie, Wszystkie artykuły.
    Okupacja
    Komentarze do artykułu (35)

    Adam Kwiecien napisał 29 lipca 2016 o 10:50

    Według mnie ten tekst jest czymś na wzór manipulacji.
    Zastanawiam się jakie mity z zasadzie obalacie. Sami postawiliście sobie tezy, które potem obalacie. Były okresy, że husaria nie przegrywała wcale. O tym jak atakowali też jest sporo w literaturze. To że cofali się i ponawiali ataki nie oznacza, że się cofali w sensie kapitulowali. O tym, że huzarzy używali skrzyła w boju wie każdy kto w miarę zna historię i wie dlaczego je używano. Co do koni huzarskich były potężnymi zwierzętami, jakimi nie dysponowały inne jazdy. Zwierzęta w istocie budziły starach np. kozaków. Bitwa pod Kliszowem jest uznawana za ostatnią z racji swej rangi. Np. Bitwa Pod Kockiem to ostatnia bita Września 39roku, ale możecie obalić mit i powiedzieć, że bitwa miała miejsce w październiku (2 X 1939) i to jest fakt, ponadto mniejsze potyczki miły miejsce i później. Czy nie były już bitwami września, a może w ogóle ich nie było?
    W bitwie pod Hodowem nawet jeśli nie była bitwą husarii to jak nazwiecie zaniechanie ataku przez nieprzyjaciela a skutek walki 400 przeciw 40 000 jeśli nie zwycięstwem.

    Tekst może jest doprecyzowaniem pewnych faktów, ale na pewno nie jest obalaniem mitów.
    Odpowiedz na ten komentarz
    Majbach napisał 29 lipca 2016 o 11:34

    Adamie, się zastanawiam jak się odnieść do wypowiedzi osoby, która najwidoczniej myli huzarów z husarzami… Mam nadzieję, że to tylko kwestia nieszczęśliwej pisowni.
    Odpowiedz na ten komentarz
    Maciej napisał 5 sierpnia 2016 o 09:43

    Nie czepiaj się literówek dziecino!
    Odpowiedz na ten komentarz
    Majbach napisał 29 lipca 2016 o 13:31

    W kwestii koni. Te husarskie wcale nie były jakoś szczególnie potężne. Niestety, nie do końca wiemy jak wyglądały w szczegółach, ale na pewno nie było to nic na miarę istotnie potężnych koni inflanckich. Koń husarza musiał być wytrzymały i rączy, niewątpliwie z domieszką krwi koni arabskich, które są dość delikatniej budowy. To sprawiało, że husarz był skuteczny zarówno przeciw piechocie jak i sprawnej tatarskiej czy tureckiej kawalerii. “Potężne” konie by tylko w tym przeszkadzały. Niewątpliwie były natomiast wspaniałymi wierzchowcami, najlepszymi, jakie hodowano w Polsce, o wysokiej cenie i obejmował je zakaz eksportu.
    Odpowiedz na ten komentarz
    Adam Spodaryk napisał 30 lipca 2016 o 17:18

    Już dawno temu Henryk Wisner w “Studiach i Materiałach do Dziejów Wojskowości” pisał o sporych problemach jakie miano na Litwie (i to już w XVII wieku) z dostarczeniem porządnych wierzchowców bojowych dla husarii. W efekcie towarzysze husarscy jeździli na dość poślednich koniach. Poza tym lepsze konie oszczędzano dla rajtarii: droższej i lepiej wyposażonej niż husaria. Na Litwie pojawiały się także niekiedy problemy z zapewnieniem kopii dla husarzy. Z braku kopii czasem husarii używano jak pancernych czy rajtarów.
    Odpowiedz na ten komentarz
    Julian napisał 1 sierpnia 2016 o 09:53

    “Koń husarza musiał być wytrzymały i rączy, niewątpliwie z domieszką krwi koni arabskich, które są dość delikatniej budowy”

    To jest dyskusyjne, pierwsza oficjalna hodowla arabów w Polsce to początek XIX wieku, a konie orientalne które do nas wcześniej trafialy, głównie w wyniku starć zbrojnych, niekoniecznie były tym, co dziś nazywa się arabami.
    Odpowiedz na ten komentarz
    Lipka napisał 29 lipca 2016 o 14:51

    “W bitwie pod Hodowem nawet jeśli nie była bitwą husarii to jak nazwiecie zaniechanie ataku przez nieprzyjaciela a skutek walki 400 przeciw 40 000 jeśli nie zwycięstwem.”

    Autor pewnie miał na myśli ze trudno nazwać to “rozbiciem” wroga.
    “Rozbita” armia ginie, albo ucieka w panice. Turcy uznali ze nie wygrają, lub ze straty będą zbyt duze i się wycofali.
    Odpowiedz na ten komentarz
    Anonim napisał 2 sierpnia 2016 o 16:51

    Z Batorym pojawili się pierwsi husarze. Mieli parę piórek z tylu za siodłem na tyczce. Ich siła to bardzo długa 6m wydrążona kopia osadzona w tzw. toku, który to przymocowany do kulbaki pozwalał na kilkutonowe uderzenie w przeciwnika. Po złamaniu kopii mógł jak miał, użyć koncerza, 1,5m. Jeździecka szabla (znacznie dłuższa) tzw. pałasz była używana później.
    Pistolety tez używali, ale przy ładnej pogodzie. Te znane nam obecnie skrzydełka to niefunkcjonalne ozdóbki używane na paradach, pochodach weselnych i manifestacyjnych pogrzebach. Użycie husarii i kopijnikow było możliwe tylko i jedynie w idealnych warunkach. Suche, puste pole, bezdeszczowa pogoda, slaby przeciwnik. W normalnej bijatyce kopia i skrzydła były tylko przeszkodą a rozsądny bojownik wolał być sprawny używając szabliska lub czekana a także sprawnego i szybkiego konia. Rycerskie bitwy to tez mity. Tam gdzie idzie na śmierć lub życie niema miejsca na sentymenty. Pachołek sprzątnął rycerza kuszą zanim ten ustawił kopie. Turnieje pokazowe to nie rzeczywistość. Te 40 000 tys. Tatarów nie stali jak barany i czekali aż husarze pobiorą kopie i ich w szyku zaatakują, a husarze wiedzieli, ze kopie i koncerze nie maja szans przeciwko lukom i arkanom. Ta młócka wyglądała całkiem inaczej.
    Jest juz od dawna na zachodzie tzw. historia eksperymentalna i tam badają bardzo dokładnie wszystkie aspekty np. wyposażenia i walki husarzy. Dlaczego wiec tyle mitów o husarzach i innych polskich gatunkach broni? Odpowiedz jest jedna; brak rzetelnej kultury kronikarskiej, odpisywanie jeden od drugiego przez pochlebców i nieuków, brak fachowego szkolnictwa w zakresie walki, szkolenia koni i jeździectwa a przede wszystkim brak szacunku do wiedzy zagranicznej i korzystania z niej. Polscy magnaci to nie Polska. Im było łatwiej szybciej kupić wyszkolonego konia razem z trenerem, wysłać synów na szkoły szermiercze do Wiednia czy Paryża zamiast coś podobnego finansować w Polsce. Jak szlachta zachodnia pracowała w pocie czoła w manufakturach rzemieślniczych, uczyła się handlu i stuki morskiej itp. był polski szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie i wisiał u niego na klamce. Od handlu był Żyd, od rzemiosła i administracji Niemiec a od roboty chłop. Dobrze, ze przy pomocy Unii przynajmniej polska młodzież myśli postępowo nie tak jak te zaściankowe wiecznie niezadowolone i poszkodowane przez Stalina, Bieruta, Hitlera, Kościół, Unie, Tuska i Komorowskiego prawdziwi Polacy.

  8. Przeczytajcie sobie powyższy komentarz parę razy może Wam się uda pojąc coś niecoś o tzw. polskiej husarii. Najłatwiej jest z młodego osiłka zrobić posłusznego wojaka, żeby się bil za „ojczyznę” a prawda jest taka, ze taki osiłek bije się nieświadomie dla bogatego starego, manipulanta. Po to tylko manipuluje się historie. Tak naprawdę to takich prawdziwych bitw i prawdziwych strategów i taktyków było bardzo mało. Najwięcej żołnierzy poległo nie w bitwach tylko z głodu, choroby, mrozu i ran. Idee to dla osiłków dla wojaków obietnica łupów a dla panów zyski terytorialne i nowe daniny. Tak było, jest i będzie. Pytała się Żydówka rabina; gzie był Bóg w Oświęcimie?, albo w Dreźnie czy Hiroszimie? do dzisiaj niema odpowiedzi.

  9. Odnośnie użycia skrzydeł na polu bitwy, to jest naprawdę kwestia sporna… Wiele obrazów w tym te w artykule nie pokazuje husarzy ze skrzydłami – co najwyżej dowódcy chorągwi używali tego ,,elementu uzbrojenia”. Jest to prawdopodobnie element mitu związanego z ,,wojskiem trumiennym”, paradnym :) Co do użycia ich w boju, to sami możemy odpowiedzieć sobie na to pytanie. Po pierwsze husaria była formacją kawalerii lekkiej z nastawieniem na średnią, która miała być szybka i zwrotna! Skrzydła krępowały ruchy i przeczyły idei użycia tej lekkiej formacji. Wiele błędów jest w tym artykule, nie w każdym punkcie, ale kilka stwierdzeń wzbudziło we mnie frustrację.

  10. Gdzie jest jakiś dokument opisujący wyposażenie husarza? Co z tą 6 m. kopią?. Co to takiego „tok”? Jakie rasy koni wyhodowano w Polsce?, Czy w ogóle byli Polacy zdolni od X w. do XVIII czytać i pisać jakiekolwiek dokumenty? Ludzie, wróćcie na ziemie, popatrzcie jak to wygląda dzisiaj. Np. O autach (dawniej o koniach) mamy w Polsce tylko tyle pojęcia, ze pochodzą z zagranicy. A Husaria z Węgier. Na zachodzie o Polskich militariach napisze czasami jakiś pseudo histo(e)ryk, ale jak się kapnie, to zwija się pod dywan. Polskie archiwa, jest coś takiego? Jak jest gdzieś jakiś dokument, kto go w Polsce odczyta?, nikt.

  11. Z tego co wiem to husarskie skrzydła zostały wymyślone by chronić jeźdźców przed tatarskimi arkanami. A tytuł jak z gazety Wybiórczej.
    Wydaje mi się że autor tego artykułu chciał być ”skandaliczny” i ”nowoczesny” a wyszły brednie.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

stalin
…w ramach kultu jednostki w ZSRR pojawiła się propozycja, aby przyjąć nowy kalendarz? Rok urodzin Stalina (1879) miał być odtąd rokiem pierwszym!

niezniszczalny
…Imperium Brytyjskie miało w swoich szeregach prawdziwie niezniszczalnego żołnierza. Stracił oko, był o krok od amputacji nogi, a kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia niż wyrwanie zęba.

krwawa-luna-miniaturka
… „Krwawa Luna”, największa sadystka stalinowskiej ubecji w Polsce, miała doktorat z filozofii i w towarzystwie uchodziła za kobietę niezwykle towarzyska i pogodną, niebywale inteligentną.