Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Twoje zwłoki nie są bezpieczne. Co zrobiliby z nimi nasi przodkowie?

W średniowieczu wierzono, że człowiek odczuwa ból długo po śmierci. Dlatego oprócz tortur przedśmiertnych, znęcano się też nad zwłokami! (źródło: domena publiczna).Majestat śmierci? Szacunek dla zwłok? Wolne żarty! Nasi pradziadowie wyczyniali z ludzkimi szczątkami wiele rzeczy, których byśmy się po nich nie spodziewali. Uwaga! Nie czytaj tego tekstu przy jedzeniu!

Chrześcijaństwo głosi, że w dniu Sądu Ostatecznego wszyscy zmarli zostaną wskrzeszeni i staną przed obliczem Boga. Nasi przodkowie rozumieli to całkiem dosłownie – oto ożywione trupy odwalą wieka trumien, rozkopią ziemię, odrzucą płyty nagrobne. Ich ciała, nawet w stanie rozkładu, będą zatem jeszcze potrzebne. Dlatego zwłokom należy się szacunek.

Oprócz wiary chrześcijańskiej równie silne (jeśli nie silniejsze) były zabobony i magiczne wierzenia, chęć zysku i dziwacznie pojmowane poczucie sprawiedliwości. A także potrzeba zasmakowania odrobiny makabry…

Wszystkie pozycje w zestawieniu zostały oparte o nasze artykuły. Więcej makabrycznych historii znajdziecie tutaj.

Czy wiesz, że nasi pradziadkowie…

7. Karmili zwłoki cegłami i odrąbywali im nogi?

W Europie od najdawniejszych czasów wierzono w wampiry – ożywione przez nieczyste siły martwe ciała żywiące się krwią i sprowadzające zarazy. Jak się ochronić przed wytworem swojej wyobraźni? To całkiem proste!

Żelazny pręt w serce. Sprawdzony sposób na wampiry. Na zdjęciu 800-letni pochówek wampiryczny z Bułgarii (fot. Bin im Garten; lic. CC BY-SA 3.0).

Żelazny pręt w serce. Sprawdzony sposób na wampiry. Na zdjęciu 800-letni pochówek wampiryczny z Bułgarii (fot. Bin im Garten; lic. CC BY-SA 3.0).

Wystarczy upatrzyć sobie jakiś grób, najlepiej osoby, która już za życia wydawała nam się podejrzana. Następnie należy rozkopać miejsce spoczynku delikwenta, przebić jego serce prętem, i spokojnie wrócić do domu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

To wersja humanitarna. Pręt momentalnie unicestwia bestię. Można też wampira pomęczyć, wkładając mu cegłę do ust i obcinając nogi. Potwór, nie mogąc wydostać się z grobu i nasycić się ludzką krwią, umrze śmiercią głodową (przeczytaj więcej na ten temat).

6. Torturowali ciała samobójców?

Może się to wydawać bezcelowe, ale mieszkańcy dawnej Europy z uporem maniaka wykonywali egzekucje na samobójcach. W końcu popełnili oni ciężkie przestępstwo, które nie mogło ujść im płazem! Dodatkowo wierzono, że surowo ukarany trup nie wróci, by nękać swych bliskich.

Zdarzało się, że w przypadku, gdy samobójca miał na sumieniu inne zbrodnie do repertuaru kar dokładano łamanie kołem.

Zdarzało się, że w przypadku, gdy samobójca miał na sumieniu inne zbrodnie do repertuaru kar dokładano łamanie kołem.

Ciała samobójców palono, topiono i wieszano na szubienicy. Jeśli dodatkowo uważano, że targając się na swoje życie, nieszczęśniki chciał uciec przed karą za inne popełnione zbrodnie, do repertuaru zabaw ze zwłokami dokładano też tortury, na przykład łamanie kołem (przeczytaj więcej na ten temat).

5. Wysyłali zbrojne ekipy, by wykradły z grobu cenne zwłoki?

W VIII wieku miasto Mira, gdzie żył, zmarł i został pochowany Święty Mikołaj, znalazło się w rękach muzułmanów. A w chrześcijańskiej Europie relikwie były wówczas na wagę złota. Każde państwo, miasto czy kościół marzyły choćby o kosteczce najpośledniejszego świętego. Co dopiero o całym ciele takiej szychy, jak słynny biskup!

Krypta w podziemiach bazyliki. To tutaj spoczywają szczątki świętego Mikołaja.

Krypta w podziemiach bazyliki. To tutaj spoczywają szczątki świętego Mikołaja (fot. Kamil Janicki).

W XI wieku o ten rarytas postanowiły powalczyć dwa kupieckie miasta: Wenecja i Bari. Każda ze stron liczyła, że relikwie przyniosą jej prestiż i namacalne dochody związane z biznesem pielgrzymkowym. W tym samym czasie wysłano dwie ekspedycje w celu uprowadzenia zwłok bizantyjskiego świętego.

Ale Baryjczycy mieli jedną przewagę. Ich miasto było wówczas prawdziwym tyglem kulturowym, a samą wyprawę łupieżcą zorganizowali spece od tego typu akcji – sprawujący wówczas władzę w mieście Normanowie. Nie bawili się w subtelności. Wpadli do grobowca Mikołaja całą uzbrojoną ekipą i po prostu zabrali, co chcieli (przeczytaj więcej na ten temat).

4. Jedli trupy zdrajców?

Jednoczesna kara powieszenia, ścięcia i ćwiartowania, wystawianie ciała na widok publiczny, patroszenie, włóczenie zwłok po całym mieście, rzucanie na pożarcie psom – w średniowieczu zabawa trwała jeszcze długo po tym, gdy skazaniec wyzionął ducha. Nic dziwnego, że egzekucje były nie lada rozrywką.

Do ścięcia głowy często potrzebne było kilka ciosów katowskim mieczem... (obraz z "Kronik" Froissarta, początek XV wieku, domena publiczna).

Do ścięcia głowy często potrzebne było kilka ciosów katowskim mieczem… (obraz z „Kronik” Froissarta, początek XV wieku, domena publiczna).

Ale to nie wszystko! Jeśli wierzyć przekazom kronikarzy, mieszkańcy włoskiego miasta Todi po prostu zjedli obalonego w 1500 roku tyrana, Altobello di Chiaravalle. Również w Mediolanie ciało spiskowca, który knuł przeciw księciu, zostało rozszarpane przez rozwścieczoną tłuszczę i niejeden zatopił zęby w sercu zdrajcy.

W XVI wieku wierzono też, że mięso, krew i inne płyny ustrojowe z ciał skazańców są doskonałym lekarstwem na wiele schorzeń (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.