Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Czy to Bolesław Chrobry zamordował świętego Wojciecha?

Święty Wojciech. Zabity przez Prusów... czy przez Chrobrego?Bezgłowe ciało Wojciecha zdążyło przeleżeć kilka dni w rzece, zanim zsiniały i napuchnięty korpus został niedbale zakopany w ziemi, by nie rozsiewał smrodu. Dla Bolesława te zwłoki były jednak cenniejsze od złota. I nic dziwnego. Wiele wskazuje na to, że właśnie on stał za śmiercią nieszczęsnego biskupa.

995 nie był łatwym rokiem dla Bolesława Chrobrego. Udało mu się przegnać z kraju macochę i braci przyrodnich, ale walka o władzę wcale nie była zakończona. Wdowa po Mieszku I, Oda, miała jeszcze do niedawna doskonałe koneksje w Niemczech. To za jej sprawą stary książę zawarł bliski sojusz z niemiecką cesarzową Teofano i z jej małym synkiem Ottonem III. Chłopak dostał nawet od Mieszka egzotyczny prezent w postaci wielbłąda.

Teraz w koneksjach na dworze cesarskim Oda widziała ostatnią szansę na przejęcie władzy w Polsce. Liczyła, że uda jej się zbudować koalicję niemieckich możnowładców, a może nawet – pozyskać pomoc zbrojną od samego imperatora.

Katarzyna Czylok jako Oda na fotografii Sylwestra Zalewskiego.

Katarzyna Czylok jako Oda na fotografii Sylwestra Zalewskiego.

Sytuacja nie układała się jednak po jej myśli. Teofano już nie żyła, a z nową regentką – babką małoletniego cesarza, Adelajdą – Oda miała o wiele gorsze kontakty. Zresztą, Adelajda szybko została odsunięta od władzy, a Ottona III uznano za pełnoletniego.

W Niemczech zapanował chaos. Król był dorosły tylko w świetle prawa. W rzeczywistości, jako czternastolatek, w ogóle nie nadawał się jeszcze do samodzielnego sprawowania rządów. Otaczał go szczelny kordon klakierów i potakiwaczy, a o prawdziwą władzę za plecami króla bili się arcybiskupi i książęta Rzeszy. Nawet wierny dynastii kronikarz Thietmar przyznał, że władca brutalnie odprawił babkę „ku jej wielkiemu smutkowi” i że zrobił to, ponieważ „uległ namowom swawolnych młodzieńców”.

Otton III w pełni swojego nastoletniego majestatu...

Otton III w pełni swojego nastoletniego majestatu…

 Czternastolatek na tronie

Desperacka walka o względy chłopca zasiadającego na tronie miała też swój polski akcent. Oda robiła wszystko, by przypomnieć Ottonowi, że Mieszko był wiernym sojusznikiem cesarstwa i przyjacielem jego matki. Bolesław lepiej jednak zrozumiał, co trzeba zrobić, by wkraść się w łaski czternastolatka. Dołożył starań, by zostać, nie przyjacielem cesarstwa, ale – samego cesarza.

Już w 996 roku osobiście pofatygował się na Połabie, by wziąć udział w cesarskiej wyprawie na pogan. Wystarczyło kilka spędzonych wspólnie tygodni, a owinął sobie Ottona III wokół palca. Rzutki, rubaszny trzydziestolatek, który nie daje sobie w kaszę dmuchać, zrobił niesamowite wrażenie na chłopcu przez całą młodość zmuszanym do ukrywania się za matczyną (i babciną) suknią. Otton łaknął niezależności i swobody. Polski książę był tymczasem ich uosobieniem.

Inspiracją do napisania artykułu była między innymi książka "Wiara i Tron. Święty Wojciech i początki Polski" wydawnictwa WAM. Dostępna w księgarni internetowej Znaku!

Inspiracją do napisania artykułu była między innymi książka Dominika W. Rettingera „Wiara i Tron. Święty Wojciech i początki Polski” (Wydawnictwo WAM 2016). Dostępna w księgarni internetowej Znaku!

Bolesław po mistrzowsku manipulował emocjami nastolatka, dzień po dniu odzierając Odę z ostatnich nadziei na powrót do władzy. Całą sympatię i zaufanie, którymi nowy władca Niemiec darzył Piastów, przejął na własne potrzeby. To on był w oczach Ottona drugim Mieszkiem, a nie którykolwiek z bliższych Ottonowi wiekiem synów Ody.

Chrobry jako… swawolny młodzieniec?

Otton III był młodzieńcem głęboko religijnym, o wyraźnych ciągotach do mistycyzmu. Był zarazem skrajnym idealistą, a może wręcz naiwniakiem – wierzył w odbudowę prawdziwego cesarstwa ze stolicą w Rzymie, a także w zgodną współpracę między dynastiami kontynentu. Chciał przenosić góry, oglądać na własne oczy cuda i czynić rzeczy, o których jego poprzednikom nawet się nie śniło. Przebiegły Bolesław do cna wyzyskał te, cokolwiek dziecinne (czy też po prostu dziecięce), marzenia.

Jak na pomnikową postać przystało, Chrobry doskonale wiedział co musi zrobić...

Jak na pomnikową postać przystało, Chrobry doskonale wiedział co musi zrobić…

Szybko sam zaczął się kreować na wielkiego zwolennika zjednoczonej Europy i człowieka wiary. Aby zaimponować Ottonowi, przyjął w Polsce z wszelkimi honorami swojego dalekiego krewniaka – Wojciecha Sławnikowica. Był on biskupem Pragi, który uciekł z ojczyzny po tym, jak czeski książę wymordował całą niemal jego rodzinę w ramach głośnej „rzezi libickiej”.

Bolesław okazał Wojciechowi wielką gościnność, ale nie zaproponował mu w Polsce żadnej ciepłej posady. Przy pierwszej okazji posłał go dalej na wschód ze straceńczą misją.

Straceńcza misja

Wojciech miał nawracać Prusów: najbardziej dzikie i bezwzględne spośród plemion, z którymi graniczyła Polska. A zarazem najbardziej zawzięte i wrogo nastawione do wszystkiego, co pochodziło z państwa Piastów. Bolesław dopiero co zorganizował wyprawę zbrojną na Prusów. I siłą rzeczy każdy kolejny przybysz z zachodu musiał się liczyć z tym, że zostanie powitany grotami włóczni, nie zaś chlebem i solą.

Trudno stwierdzić, czy Wojciech zdawał sobie sprawę ze skali wyzwania. Na pewno trzeźwej oceny szans był w stanie dokonać polski władca.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...królowa Jadwiga Andegawenka zazwyczaj wypijała dwa, dwa i pół litra piwa dziennie? Mimo takich ilości spożywanego trunku mieściła się w obowiązującej wówczas polskiej średniej statystycznej.

...króla Polski Władysława Warneńczyka swatano z kobietami z trzech pokoleń jednej rodziny? Najpierw polski dwór starał się o rękę dwuletniej Anny Habsburżanki, potem Władysławowi zaproponowała małżeństwo jej babcia, czterdziestoparoletnia Barbara Cylejska. Wreszcie polskiemu władcy rajono trzydziestoletnią Elżbietę Luksemburską, matkę Anny i córkę Barbary.

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

Komentarze (21)

  1. Dex Odpowiedz

    1. Śmierć biskupa Wojciecha to było skrupulatnie zaplanowane morderstwo. Bolesław był monarchą potężnym, ambitnym, cieszącym się szacunkiem. Europejczyk pełną gębą, kumpel cesarza. Na koronę mógł więc liczyć a zgodnie z planami Ottona III miał przewodzić całej Słowiańszczyźnie. Do uzyskania korony królewskiej Chrobremu brakowało już tylko jednego – świętego, najlepiej męczennika, patrona królestwa. Dla nowo ochrzczonych krajów powoływanie się na własnego świętego pomagało w ostatecznym przekroczeniu progu chrześcijaństwa. Potencjalnego kandydata szukał długo i energicznie aż los zetknął go z Wojciechem. Znany w całej Europie, wykształcony, spokrewniony z samym cesarzem, no i biskup. Kandydat wprost idealny.

    • paul Odpowiedz

      Tak. A Wojciech był naiwnym i wręcz nierozumnym człowiekiem, który dał się wciągnąć w bezczelną intrygę Bolesława. Takie bajeczki to naiwnym czytelnikom. Proszę powołać się na źródła. Trudno wierzyć w bajkę (bo to jest bajeczka) o przebiegłym Bolesławie, który znalazł pierwszego naiwnego żeby go uczynić świętym dla swojej korony. Buhahahahaha

      • Sylwia Odpowiedz

        Nie wydaje mi się, że Wojciech nie zdawał sobie sprawy z ‚intrygi’. Przeciwnie, mógł być świadom możliwości rychłej śmierci i mimo to zgodzić się wyjechać do Prus. Trzeba mieć na uwadze, że to średniowiecze, gdzie taki duchowny jak Wojciech przez pół życia marzy o męczeńskiej śmierci jako ideale śmierci chrześcijanina.

  2. Dex Odpowiedz

    2. Co więc robi Chrobry? Z własnej inicjatywy wysyła biskupa do Prus na statku typu wojskowego z uzbrojoną załogą mającą zapewnić bezpieczeństwo w czasie podróży ale już nie na pruskim lądzie. Następnie po zejściu Wojciecha na brzeg zawraca statek do Gdańska zostawiając biedaka bez języka na pastwę losu. W tej sytuacji nawracanie pogan było zwykłą mrzonką oraz skazaniem misjonarzy na pewną śmierć i Bolesław doskonale o tym wiedział. Potem było już z górki.

  3. don Camillo Odpowiedz

    Ludzie żyjący przez granicę trochę się znają,więc dla żadnego Prusa Słowianie nie byli przybyszami z kosmosu. Gdyby św. Wojciech zostawił tam chociaż ślady chrześcijaństwa, Chrobry mógłby umieścić swoich duchownych, sypnąć kasą na kościoły i zyskać wpływy. Było o co się starać. Polacy ich nie nawrócili, udało się Niemcom i wiemy, co z tego wynikło.

  4. jast Odpowiedz

    o litości, przecież to kosmiczne bzdury są, w sprzeczności ze źródłami i zdrowym rozsądkiem. Po pierwsze, Wojciech swoją wyprawą łaski nikomu nie robił. On musiał się na taką wyprawę udać, pod groźbą ekskomuniki żeby zrehabilitować się po dezercji z praskiego biskupstwa, i to wielokrotnej. Miał wybór udać się do Obodrytów lub Prusów i wybrał Prusów bo była to bezpieczniejszy kierunek – na Zachodzie toczyła się wojna. Po drugie, Prusy nie stanowiły jednolitego kraju rządzonego przez jednego władcę ale raczej luźnej konfederacji plemion rządzonych przez niezależne wiece, czasem współpracujących a czasem się zwalczających, Stąd też o ile faktycznie Pogezanie traktowali słowiańskich sąsiadów mało przyjaźnie to już nie posiadający granicy z Królestwem Polskim i położeni w tamtym czasie na quasi-wyspie (bo od wschodu półwysep oddzielały ogromne bagna) Sambowie byli neutralni. I na Sambię właśnie Wojciech został skierowany przez Chrobrego – istnieje tam jedno z dwu miejsc kultu Wojciecha w Świętej Siekierce, aby się tam dostać potrzebny był też właśnie statek i kilka dni drogi z Gdańska, jak jest napisane w obu żywotach z epoki. Oba żywoty zgodnie twierdzą, że eskortę i statek Wojciech odprawił sam. Na Sambii Wojciech przyjęty jest podejrzliwie, ale to nie jego słowiańskość jest problemem a raczej niezbyt zręczne próby nawracania. Wojciech zostaje lekko sponiewierany ;-) i decyzją wiecu odesłany również statkiem na pogranicze.

    • jast Odpowiedz

      Ponieważ z powodów wspomnianych na początku wracać za bardzo nie mógł, zdecydował się ruszyć pieszo, tym razem do Pogezanii, gdzie bardzo szybko jednak i bez żadnego wiecowania Wojciech zostaje zabity z obowiązku religijnego jak pisze w Żywocie I anonimowy mnich a autor Żywota II, znacznie lepiej zorientowany w lokalnej specyfice Bruno z Kwerfurtu uściśla, że na zabójcy ciążył nakaz pomszczenia utraconego w walkach z Polakami brata no a tym samym ofiara bardzo szczęśliwie sama do niego przyszła oszczędzając mu fatygi i narażania się. I dlatego zginął tylko Wojciech a pozostałych można było wziąć do niewoli, gdzie można było ich sprzedać czy do roboty zapędzić, jeńców zabijano tylko gdy była konieczność i gdy jako krnąbrni i agresywni mogli więcej przysporzyć problemów niż pożytku. Tym samym bajką jest też często powtarzane twierdzenie, że Wojciech zginął bo coś Prusom zbezcześcił czy naruszył jakieś tabu, bo wtedy zginęłaby cała grupa.

      • Kasandra Wera Odpowiedz

        W artykule nie ma wspomnienia o najważniejszej scenie z Drzwi Gnieźnieńskich obrazującej WYKUPIENIE CHRZEŚCIJAŃSKIEGO NIEWOLNIKA Z RĄK ŻYDÓW !.. To był proceder, z którym św.Wojciech walczył także w Czechach i jego ród Sławikowiczów został rozgromiony przez ród Przemyślidów uprawiających taki dochodowy handel z żydami… Ocalały św. Wojciech z bratem poszedł na Prusy nawracać pogan i musiał mieć tłumacza, który tak tłumaczył, że go Prusowie najpierw pobili a potem zamordowali. Można jedynie się domyślać jakiej nacji był tłumacz… Największą korzyść odnieśli na tamten moment żydzi usuwając obrońcę Chrześcijan sprzedawanych w niewolę..

    • jast Odpowiedz

      Chrobry największy interes miał żeby przeprowadzić udaną misję i pokazać się jako już nie neofita ale chrześcijański władca pełną gębą, nawracający pogańskie ludy.

  5. mmoeglich Odpowiedz

    Proszę zmienić zajęcie i nie wprowadzać w obieg bzdurnych spekulacji. Tekst zupełnie wyłącza kontekst historyczny. Łatwo jest rzucić przyciągające uwagę hasło i zbudować wokół niego spekulatywną narrację, pozbawioną oparcia źródłowego. Jest przecież wiele tematów, które można zaprezentować atrakcyjnie i uczciwie. Trzeba się jednak trochę bardziej wysilić.

  6. Pawel.M. Odpowiedz

    Poproszę źródło do tego:
    >>Bolesław dopiero co zorganizował wyprawę zbrojną na Prusów.<<
    oczywiście piszący setki lat później Długosz, a nawet Kadłubek nie są tu źródłem. Więc czekam panie Janicki. Obawiam się jednak, że to kolejny wytwór pańskiej radosnej tfurczości…

  7. Anonim Odpowiedz

    Wspaniały artykuł. Przecież złota to nie było ponoć na monety a tu tyle na jakieś ciało. bo święte to ono jeszcze wtedy nie było

  8. Mateusz Jakubowski Odpowiedz

    O kurcze, jak wersja historii może niesamowicie różnić się w zależności od tego, jakie źródła się czyta. w „Początki Polski” Zielińskiego wyczytałem, że Chrobry odradzał Wojciechowi wybieranie się na Prusy. Wojciech Sławnikowicz był jednak nieugięty. Chrobry chciał dać mu nawet wojsko do obstawy, na co Święty się nie zgodził. Dalej, Wojciech podróżował z innym misjonarzem oraz ze swoim bratem. W Prusach nieopodal pogańskiej wioski złapano ich i ostrzeżono, że przy następnym wtargnięciu na ich tereny zostaną zabici. Na to Wojciech zabronił współtowarzyszom iść z nim, no a sam poszedł ponownie w okolice tej wioski.

    Cała reszta dalej się zgadza – Chrobry wyczuł niesamowity interes w zdobyciu ciała Wojciecha (o jego śmierci dowiedział się prawdopodobnie od kupca, który widział jego ciało – wszak o misji Wojciecha głośno było na całą Europę i kupiec skojarzył fakty).

    W co wierzyć? Gdzie szukać prawdy?

  9. Mateusz Jakubowski Odpowiedz

    O kurcze, jak wersja historii może niesamowicie różnić się przez to, jakie źródła się czyta. w „Początki Polski” Zielińskiego wyczytałem, że Chrobry odradzał Wojciechowi wybieranie się na Prusy. Wojciech Sławnikowicz był jednak nieugięty. Chrobry chciał dać mu nawet wojsko do obstawy, na co Święty się nie zgodził. Dalej, Wojciech podróżował z innym misjonarzem oraz ze swoim bratem. W Prusach nieopodal pogańskiej wioski złapano ich i ostrzeżono, że przy następnym wtargnięciu na ich tereny zostaną zabici. Na to Wojciech zabronił współtowarzyszom iść z nim, no a sam poszedł ponownie w okolice tej wioski.

    Cała reszta dalej się zgadza – Chrobry wyczuł niesamowity interes w zdobyciu ciała Wojciecha (o jego śmierci dowiedział się prawdopodobnie od kupca, który widział jego ciało – wszak o misji Wojciecha głośno było na całą Europę i kupiec skojarzył fakty).

  10. M. Odpowiedz

    Panie Janicki, proszę się najpierw douczyć fachu historyka, a dopiero potem zabierać się za pisanie czegokolwiek. Popularyzacja historii nie polega na pisaniu bzdur, ale na „lekkim” przedstawianiu tego, co ustalili prawdziwi naukowcy, potrafiący czytać i interpretować źródła. Pan pisze takie głupoty, że włos się jeży. Wstyd, wstyd…

  11. Anonim Odpowiedz

    Interpretacja w dużej mierze oparta o współczesne zachowania i relacje międzyludzkie. Zapomina się, że układ pomiędzy Ottonem III i Bolesławem był polityczny- Otton chciał zabezpieczonej granicy wschodniej Cesarstwa i silnego sojusznika, Bolesław starał się o uznanie swojego państwa jako niezależnego bytu politycznego. Wojciech Sławnikowic, pozbawiony wsparcia ze strony swojego rodu i państwa, musiał pełnić posługę misyjną w imieniu Kościoła i także cesarza, gdyż nigdzie nie otrzymał uposażenia jako biskup. Biorąc pod uwagę to, że państwa średniowieczne były patrymonium króla św. Wojciech został de facto siłą wydziedziczony przez Przemyślidów, był niejako „bezpaństwowcem”, mając za oparcie tytuł biskupi. Oferując patrymonium Wojciechowi Bolesław narażał się na konflikt z Przemyślidami.Biorąc pod uwagę realia epoki, gdzie hierarchiczność, duchowość i honor władcy/rycerza odgrywały rolę także na polu międzynarodowym posłanie na „samobójczą misję” duchownego przez polskiego władcę przy procesie kanonizacyjnym wymusiłoby ostracyzm cesarza wobec Bolesława. Dopiero o śmierć biskupa i wykupienie/odzyskanie ciała uświadomiło władcy, że nowy święty Kościoła może być znacznym oparciem w staraniach o stałą siedzibę biskupią w państwie gnieźnieńskim, a co za tym idzie- jedną z podstaw do starań o koronę królewską. Powrót Radzima i Boguszy po ciało należy odebrać jako potrzebę ich osobistej rehabilitacji za śmierć Wojciecha, skoro sami nie ponieśli męczeńskiej śmierci wraz z krewniakiem. Zjazd gnieźnieński dowiódł, że Otton docenił przede wszystkim walor misyjny posłania przez Bolesława Wojciecha do Prus, a Bolesława potraktował jak strażnika relikwii świętego. Bolesław koronę przecież otrzymał dopiero 25 lat później po spotkaniu w Gnieźnie, kiedy żył już zupełnie inny cesarz. Otton nałożył koronę na głowę polskiego księcia na znak, że jest on równy chrześcijańskim władcom Europy, ale nie jest równy cesarzowi. A to był główny cel Bolesława- uznanie państwa gnieźnieńskiego jako chrześcijańskiego, należącego do kręgu europejskiego, przy poparciu najsilniejszego wówczas organizmu politycznego. Śmierć Ottona III była przecież zaskoczeniem dla wszystkich i dopiero po śmierci sojusznika Bolesław mógł zdać sobie sprawę, że swoje starania o koronę będzie musiał wcielać w życie sam.

    Teoria p. Kamila Janickiego jest przejawem relatywizmu i nadinterpretacji faktów, gdzie w dużej mierze do wydarzeń minionych przykłada współczesne relacje międzyludzkie- oparte na hipokryzji, manipulacji, kłamstwie i egoizmie. Dzisiaj jak najbardziej jest to do pomyślenia, że gra kośćmi osoby znanej w świecie byłaby wcielona w życie, zmanipulowana i ograna. Zapomina się jednak o realiach epoki, mentalności średniowiecznych władców, gdzie pewne zachowania były niegodne chrześcijanina.

    Maciej Badowicz
    Wydział Historyczny
    Uniwersytetu Gdańskiego
    Zakład Historii Powszechnej Średniowiecza

  12. Tato Odpowiedz

    Przy tak skąpych pisanych materiałach źródłowych z okresu rządów króla Bolesława Chrobrego mam duże wątpliwości co do rzetelności prezentowanych „sensacji” przez autora artykułu. Przepraszam ale mam wrażenie, że pisze Pan bzdury wyssane z palca. Najgorsze,że takich publikowanych sensacji bez poparcia materiałami źródłowymi z epoki jest coraz więcej.

  13. Anonim Odpowiedz

    Same insynuacje niepoparte wiedzą historyczną. Wzorcowy artykuł pokazujący jak dla poklasku niezorientowanej gawiedzi można się upodlić i poniżać każde wartości, w tym katolickość i polskość.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.