Damy - empik

Czy twój ojciec był nazistą? Życie niemieckich bękartów w powojennej Polsce

Autor: | 25 lutego 2016 | 38,479 odsłon

Zdjęcie niemieckich dzieci wyjeżdżających z Berlina w ramach akcji ewakuacyjnej, mającej uratować "przyszłość rasy panów" przed ewentualnym alianckim bombardowaniem (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC-BY-SA, koloryzacja: Rafał Kuzak).Przemoc, szykany, wyzwiska, pobicia. Zatajona tożsamość i życie we wstydzie. Oto spadek, jaki polskie dzieci niemieckich żołnierzy otrzymały po ojcach. 

Pierwsze powojenne wspomnienie Piotra Miczki z Krapkowic, który po zakończeniu wojny miał zaledwie kilka lat, to kopniak od milicjanta, gdy usłyszał jego rozmowę po niemiecku. Jak wytłumaczyć pięciolatkowi, że teraz niemiecki jest zły, że jest już tylko Polakiem i że nie wolno mu więcej pytać o ojca, który miał wrócić?

Tysiące dzieci ogołoconych z tożsamości borykało się z piętnem dziecka okupanta. Przez długie lata o pochodzeniu wielu z nich nie mówiono wcale. Ze wstydu, ale przede wszystkim ze strachu. Alojzy Lysko pamięta moment, w którym jego matka pokazała mu ukryte w chlewie zdjęcie ojca ubranego w niemiecki mundur. Gdyby je znaleźli, rozstrzelaliby nas – mówiła.

Niemieckie dziecko polskiej matki

Bojszowy, wieś położona niedaleko Oświęcimia, oddała niemieckiej armii blisko czterystu żołnierzy. Stu z nich poległo na froncie wschodnim. Większość osierociła dzieci, których los po wojnie był przesądzony.

Ze wsi Bojszowy pod Oświęcimiem do Wehrmachtu wcielono około czterystu mężczyzn. Ich dzieci do końca życia musiały borykać się z piętnem "niemieckiego bękarta" (autor: Erichvoned, lic.: CC BY-SA 4.0).

Ze wsi Bojszowy pod Oświęcimiem do Wehrmachtu wcielono około czterystu mężczyzn. Ich dzieci do końca życia musiały borykać się z piętnem „niemieckiego bękarta” (autor: Erichvoned, źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 4.0).

Dopiero jako dorośli ludzie odważyli się szukać swoich korzeni i uczcić pamięć poległych ojców. W pobliskim lesie stworzyli swoisty park pamięci – na stu brzozach umieścili ich nazwiska, bo wielu pamiętało z dzieciństwa jedynie symboliczne pogrzeby przy pustych trumnach.

Było nas w klasie kilkanaście „takich” osób. Wyróżniały nas tylko dziwne imiona – Helmut, Edeltrauda, Ydla, Erna – wspomina Józef Kłyk, syn wcielonego do Wehrmachtu żołnierza. O przeszłości, przeżyciach wojennych i dniach spędzonych w niemieckich mundurach mówiono po cichu, w domach. Tym, których matki nie chciały mówić o ojcach, pozostały domysły. I pytania: dlaczego wszyscy nazywają ich szwabskimi bękartami i dziećmi kurew?

Beate czy Beata?

Wojenna zawierucha i pookupacyjny chaos pomagał w ukrywaniu prawdziwego pochodzenia dzieci. Niejednokrotnie mężczyzna powracający po trzech latach zastawał w domu „swoje” roczne dziecko. Część z nich było więc nie tylko niechlubnym brzemieniem matki, ale również obiektem nienawiści zarówno mieszkańców wsi, jak i nowego „ojca”. Wiele było więc porzucanych, aby złączeni po wojnie małżonkowie mogli prowadzić dawne życie.

Historia nie do pomyślenia! Związek polskiej patriotki i niemieckiego żołnierza w okupowanym Krakowie oraz rodzinna tajemnica, którą po latach odkrywa pewien szanowany krakowski lekarz - to wszystko w najnowszej powieści Mirosławy Karety "Pokochałam wroga". Książka do kupienia na znak.com.pl.

Historia nie do pomyślenia! Związek polskiej patriotki i niemieckiego żołnierza oraz rodzinna tajemnica, którą po latach odkrywa pewien szanowany krakowski lekarz – to wszystko w najnowszej powieści Mirosławy Karety „Pokochałam wroga”. Książka do kupienia na znak.com.pl.

Taki los spotkał Michalinę Wąs, która w wieku pięciu lat (w roku 1947) trafiła do sierocińca. Mąż jej matki nie był zdolny do zaakceptowania poniemieckiego bachora w swoim domu.

Nikt nie jest w stanie oszacować, ile kobiet dopuściło się dzieciobójstwa ze strachu i wstydu przed prawdą. Można się jedynie domyślać, jak wiele z dzieci urodzonych w czasie wojny i przekonanych, że ich ojcowie polegli w walce z okupantem, jest w rzeczywistości owocem przelotnych polsko-niemieckich romansów lub gwałtów.

Hańba

Jedno było pewne – nie należało ani mówić, ani pytać o swoje pochodzenie. Ojciec w mundurze Wehrmachtu był w zasadzie wyrokiem dla dziecka i matki. Ostracyzm społeczny wykluczał ich z życia. W pierwszych miesiącach po wojnie obowiązywały w Polsce surowe przepisy zarówno dla rodowitych Niemców, volksdeutschów, jak i dla tych, którym można było udowodnić niemieckie pochodzenie – reglamentacja żywności przy i tak głodowych przydziałach, białe opaski wyróżniające ich spośród tłumu oraz powszechne zakazy wstępu do publicznych miejsc.

Wbrew panującym opiniom, wpisy na volkslisty nie były całkowicie dobrowolne. Na zdjęciu: Pola siłą wcielony do Wehrmachtu rozmawia w 1944 roku w Normandii z żołnierzami 1 Dywizji Pancernej generała Maczka (źrodło: domena publiczna).

Wbrew panującym opiniom, wpisy na volkslisty nie były całkowicie dobrowolne. Na zdjęciu: Polak siłą wcielony do Wehrmachtu rozmawia w 1944 roku w Normandii z żołnierzami 1 Dywizji Pancernej generała Maczka (źrodło: domena publiczna).

Znamy krążący wówczas dowcip: Kogo po wojnie będziemy wyrzynać najpierw? Volksdeutschów czy Reichsdeutschów?- Reichsdeutschów, bo najpierw obowiązek, a potem przyjemność.

Wbrew panującym powszechnie opiniom, wpisy na tak zwane volkslisty nie były całkowicie dobrowolne. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku Ślązaków i Kaszubów. Ponieważ uznawani byli przez nazistów za „Niemców etnicznych”, którzy zostali „czasowo spolonizowani”, wpisy na listy odbywały się niejako automatycznie. Wylicza się, że do 1944 roku około dziewięćdziesiąt procent ludności Śląska otrzymało status Volksdeutscha.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Daniela Wołos - Absolwentka filozofii na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Publikowała między innymi w "Przeglądzie", "Nowej Europie Wschodniej" i "Kulturze Liberalnej".

Okupacja
Komentarze do artykułu (25)
  1. Błąd rzeczowy. Piotrowi Miczce policjant nie mógł dać kopniaka, gdyż bezpośrednio po zakończeniu wojny w Polsce funkcjonowała instytucja zwana milicją, a nie policją.

      • To nie do końca błąd. Milicja Obywatelska faktycznie była policją, nazwana tak jedynie dla odróżnienia i odcięcia się od formacji przedwojennych, co było powszechne w wielu krajach tzw. komunistycznych. Milicje to ochotniczne grupy paramilitarne, najczęściej tymczasowe ale też funkcjonujące na stałe, np Gwardia Narodowa w USA. Milicja Obywatelska była służbą zawodową, zorganizowaną i całkowicie podlegającą strukturą rządowym, to klasyczna policja.

  2. mój dziadek był w wehrmachcie żołnierzem zawodowym zginął broniąc Berlina uciekając spod Smoleńska ale czasami myślę o nim co się działo w czasie wojny, czy nie brał udziału w jakiś masakrze itp. ? był to czas strasznych wyborów……….

  3. Co się ludziom dziwić że tak reagowali. To Niemcy palili ludźmi w piecach, to Niemcy chcieli zamordować większą część naszego narodu. I nie interesowało ich czy to kobieta, dziecko czy starzec. To były ciężkie czasy i miejmy nadzieję że te upiorne dni nigdy nie powrócą.

  4. W nowo otwartym Muzeum Śląskim w Katowicach część ekspozycji poświęcona jest zawirowaniom ludności zamieszkującej Górny Śląsk. Bardzo polecam.

    Od siebie dodam, że na Śląsku temat jest bardzo skomplikowany. Ruskie wszystkich Ślązaków uważały za Niemców i po „wyzwoleniu” tępili nas jak w Berlinie. Wśród Ślązaków z dziada pradziada chyba nie ma nikogo kto nie miałby w rodzinie zarówno żołnierzy Wehrmachtu jak i AK. Sam pochodzę z rodziny mocno udzielającej się po stronie Polskiej podczas powstań i plebiscytu. Za działalność prapradziadka przyszło przypłacić części mojej rodzinie wywiezieniem do Auschwitz, a mimo to nie jedno zdjęcie pradziadka w niemieckim mundurze się uchowało. Nikt nie pytał, nie zgłaszał się dobrowolnie. Wyboru nie było.

    • Wydaje mi się, że decydowały się na takie imię w momencie, gdy zwycięstwo III Rzeszy było realne. Na terenach okupowanych ludzie myśleli, że taka sytuacja będzie trwać już zawsze. Nikt nie przypuszczał (a już na pewno nie prości ludzie), że wojna się skończy i potęga Hitlera posypie się jak domek z kart. Jeśli masz faceta/kochanka Niemca to chyba normalne, że dajesz Waszemu dziecku takie imię. Nikt nie myślał, że po wojnie (o ile się skończy) Niemcy przegrają a dzieci będą miały przesrane. Tak mi się wydaje.

  5. To mi przypomina sytuację z Górnego Śląska. Wiele śląskich dzieci nosiło typowo niemieckie imiona. Dziś nikogo nie dziwi babka Edetrauda (Traudka) czy Eryka. Zdarzało się nawet zmienianie w papierach imion na polskobrzmiące… choć znajomi w dalszym ciągu posługiwali się pierwotnym imieniem…

  6. Moja rodzina przed wojna byla zmieszana z niemcami.Babcia miala siostre ktorej maz byl niemcem.I brata ktorego zona byla niemka.Przed wojna bylo to czeste. Teraz zyjemy w innej bajce. Corka tej niemki donosila na nasza polska rodzine – jej kuzyn wyjechal za to do dachau.Po wojnie otrzymala wyrok smierci,znalazlem ja na liscie lodzkich volksdojczy ukaranych smiercia. Z kolei brat babki maz niemku zostal wcielony do wermachtu.o nich juz po wojnie slad zaginal.Nadmienie ze ten maz niemiec zostal przed wojna za bucie zony i mojej prababki- wyprostowany,bracia siostry smiertelnie go pobili. Stad pewnie nienawisc coreczki do polskiej rodziny.Ale koles znecal sie nad rodzina wiec sie doigral.Co ciekawe jeden z braci babki byl przex 1 wojna w gwardii carskuej..takie poplatane losy rodzinne po zaborach..

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

peter_the_great_the_tsarevich_alexei_petrovich
…Piotr Wielki był dla swojego pierworodnego ojcem jak z koszmaru? Kiedy carewicz uciekł przed jego gniewem do Austrii, zmusił go do powrotu i skazał na śmierć.

miniaturka-1
…podstawową, choć nieoficjalną walutą w Auschwitz były papierosy? Nałogowi palacze oddawali jedzenie za papierosy i wykańczali się w ciągu kilku tygodni.

luzyce-smolensk
…jedna z polskich organizacji podziemnych chciała po II wojnie światowej utworzyć słowiańskie imperium w Europie? Miało ono obejmować ziemie, na których kiedykolwiek stanęła stopa Słowianina.