Promo luty

Nie tylko nasi myśliwcy. Te Polki również dosiadały spitfire’ów

Autor: | 21 września 2015 | 7,705 odsłon

Fragment brytyjskiego plakatu wojennego zachęcającego kobiety do wstępowania do sił powietrznych (źródło: domena publiczna).Widok pań za sterami bojowych samolotów nikogo już chyba nie dziwi. Jeszcze 75 lat temu było to jednak niewyobrażalne. Dopiero wybuch drugiej wojny światowej sprawił, że kobiety zaczęły latać myśliwcami. Wśród tych pionierek były także trzy niezwykłe Polki.

W Wielkiej Brytanii rozprowadzaniem samolotów z fabryk na lotniska wojskowe zajmowała się paramilitarna organizacja Air Transport Auxiliary (ATA). Oprócz obywateli królestwa służyli w niej również cudzoziemcy. Pierwszym Polakiem w ATA był legendarny pilot LOT-u ppor. Klemens Długaszewski, wśród lotniczej braci dobrze znany jako Double Whisky.

Wraz ze wzrostem produkcji samolotów oraz nasileniem operacji powietrznych zapotrzebowanie na usługi ATA gwałtownie rosło. Potrzeba było jak najwięcej pilotów, więc nie stosowano wobec nich wyśrubowanych kryteriów. Widok starszego, kulawego i jednookiego rycerza przestworzy wysiadającego z myśliwskiego hurricane’a nikogo nie szokował. Sami lotnicy z ironią rozszyfrowywali skrót swojej formacji jako Ancient and Tattered Airmen – Starzy i Potargani Lotnicy.

Takimi maszynami, jak te Supermarine Spitfire Mk XII należące do 41 Dywizjonu RAF, latali kulawi starcy... oraz piękne i młode kobiety (źródło: domena publiczna).

Takimi maszynami, jak te Supermarine Spitfire Mk XII należące do 41 Dywizjonu RAF, latali kulawi starcy… oraz piękne i młode kobiety (źródło: domena publiczna).

Sprzątaczki w samolotach?

Skoro RAF umieścił w swoich drogocennych maszynach podstarzałych inwalidów, nic nie powinno stać na przeszkodzie, aby zasiadły w nich również młode i zdrowe dziewczyny. Nie mieściło się to jednak w głowach dowodzących Królewskimi Siłami Powietrznymi.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jana i Ewy Wróblów "Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też... czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza" (Znak Horyzont 2015).

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jana i Ewy Wróblów „Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też… czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza” (Znak Horyzont 2015).

Głosili oni, że kobiety są niegodne tego przywileju zarówno pod względem fizycznym, jak i osobowościowym. Wielu Brytyjczyków myślało podobnie. Czytelnicy szacownego czasopisma lotniczego „Aeroplane” mogli dowiedzieć się np., że panie zgłaszające chęć pilotowania bombowców nie miały nawet dość inteligencji, by porządnie wyszorować podłogę.

Spitfire nie dla każdego

Mimo to w styczniu 1940 r. pierwszych osiem kobiet przystąpiło do służby w żeńskiej sekcji ATA. Z czasem dołączyły kolejne. Pierwszymi cudzoziemkami, które zasiliły ich szeregi z początkiem 1941 r., były Polki: Anna Leska oraz Stefania Wojtulanis. W lipcu 1942 r. dołączyła do nich Jadwiga Piłsudska, córka pierwszego marszałka Polski.

Pilotki ATA nigdy nie wchodziły formalnie w skład RAF-u, choć otrzymały na czas wojny brytyjskie stopnie wojskowe. Stacjonowały wyłącznie w cywilnych bazach lotniczych takich jak White Waltham czy Hamble. Również kobiety z ATA dorobiły się przydomku: Always Terrified Airwomen – Zawsze Przerażone Lotniczki.

Cztery dorodne i wcale nie przerażone pilotki! Trzecia od lewej idzie córka Marszałka, Jadwiga Piłsudska (źródło: domena publiczna).

Cztery dorodne i wcale nie przerażone pilotki! Trzecia od lewej idzie córka Marszałka, Jadwiga Piłsudska (źródło: domena publiczna).

Pilotki mogły początkowo latać jedynie na maszynach szkolnych. Dwa lata walczyły o to, by móc zasiadać za sterami myśliwców, w tym spitfire’ów. Ostatecznie jedenaście kobiet otrzymało nawet uprawnienia do pilotowania najcięższych, czterosilnikowych bombowców. Gdziekolwiek by się nie pojawiły, dziewczyny w samolotach zawsze wywoływały sensację. O Annie Leskiej krąży historia, jak to lądowała w pewnej brytyjskiej bazie lotniczej:

Wszyscy co chwilę z niepokojem spoglądają w niebo zastanawiając się, czy wyczekiwanego Spitfire’a nie zestrzeliła gdzieś po drodze niemiecka Luftwaffe. Wreszcie nad horyzontem pojawia się ciemny kształt myśliwca. Nad lotniskiem unosi się zbiorowy oddech ulgi.

Chwilę później samolot ląduje. Na stopniach ukazuje się postać kobiety w brązowym lotniczym kombinezonie. Po chwili wahania jeden z oczekujących żołnierzy niepewnie pyta: „Kiedy pojawi się kapitan?”. „Właśnie przed panem stoi…”.

Anna Leska była mistrzynią ciętej riposty (ilustracja Joanny Wójcik z książki "Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też...").

Anna Leska była mistrzynią ciętej riposty (ilustracja Joanny Wójcik z książki „Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też…”).

Po co komu radio?

Służba była bardzo wymagająca, nawet dla tak doświadczonych pilotek jak Leska czy Wojtulanis. Jak napisali Jan i Ewa Wróbel w książce „Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też:

Były to zadania niewdzięczne, po pierwsze dlatego, że nie aż tak chwalebne, jak bojowe loty nad Niemcami. Po drugie dlatego, że na pilotów (i pilotki) narzucano wiele ograniczeń. Nie wolno było np. latać w chmurach (…). A to dlatego, że obsługa dział obrony przeciwlotniczej strzelała odruchowo do samolotów kryjących się w chmurach, bo przecież lotnictwo mogło się okazać niemieckie. Nie wolno było używać radia. Zakaz totalny dotyczył robienia figur, nawet niewinnej „beczki”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (1)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

Wkroczenie Armii Czerwonej w rodzinnych opowieściach. Jak to naprawdę wyglądało?

Czerwonoarmista w trakcie ofensywy na zachód. Tak przedstawiał ją radziecki plakat propagandowy, a jak wyglądała prawda? (źródło: domena publiczna).

Z pewnością nie raz słuchaliście relacji bliskich o tym, jak wyglądał koniec II wojny światowej. Z jednej strony uwolnienie od niemieckiej okupacji, z drugiej – wkroczenie Armii Czerwonej. Ten przełomowy moment polskiej historii przybliży nasza najnowsza książka, „Czerwona zaraza”. Pomóżcie nam ją napisać, dzieląc się rodzinnymi historiami.

9 lutego 2017 | Czytaj dalej...

Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski

Obiecywali wolność i bezpieczeństwo. Zdruzgotany brutalną okupacją Naród witał ich z nadzieją i kwiatami. Zamiast wybawicieli nadeszli jednak bezwzględni zbrodniarze i złoczyńcy. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny w zetknięciu z czerwoną szarańczą.

31 stycznia 2017 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Przekret - pion

Czy wiesz że...

Nie wszędzie w Europie można było świętować zwycięstwo już 8 maja.
walki w Europie w czasie II wojny światowej nie zakończyły się 8 maja, wraz z kapitulacją Niemiec? Krwawe starcia trwały jeszcze co najmniej dwa tygodnie…

Le_bal_paré
nawet Casanova padł ofiarą wyrachowanej famme fatale? Niejaka Charpillon już w pierwszym tygodniu znajomości oskubała go z 400 gwinei, a później naciągała na drogie prezenty, zwodząc i nie dając nic w zamian.

Ravenna
pewien bizantyński cesarz kompletnie oszalał? Kąsał służących, chował się pod łóżko w obawie przed upiorami i… godzinami słuchał muzyki organowej.