Damy - empik

Polak w obliczu wojny. Jak nasi dziadkowie przygotowywali się do kampanii wrześniowej?

Autor: | 1 września 2015 | 39,350 odsłon

Pod koniec sierpnia 1939 roku wiele kobiet nerwowo czytało prasę, zastanawiając się jak przygotować się do nadchodzącej wojny? (źródło: domena publiczna).

Pod koniec sierpnia 1939 roku wiele kobiet nerwowo czytało prasę, zastanawiając się jak przygotować się do nadchodzącej wojny? (źródło: domena publiczna).

Gorące lato 1939 roku nie dla każdego było okresem beztroskiej sielanki. Wiele polskich rodzin ostatnie miesiące wolności spędziło rozmyślając o wojnie. Ale czy do hitlerowskiego najazdu i wieloletniej okupacji można się było w ogóle przygotować?

Sylwester 1938 roku państwo Wardellowie obchodzili z prawdziwą pompą, podobnie zresztą jak każdy poprzedni w wolnej Polsce. Halina, zamożna warszawianka, żona i matka, a jednocześnie jedna z niewielu polskich przedwojennych adwokatek, już od kilku tygodni szykowała odpowiednią toaletę. Razem z mężem pierwszą połowę wieczoru spędzili w domowej atmosferze, w towarzystwie rodziców i małej córeczki Ewy.

Człowiek, który wypił o kieliszek za dużo

Dopiero po północy ruszyli bawić się w gronie znajomych w luksusowej willi na Saskiej Kępie. Nie było to zwyczajne przyjęcie, ale raut przeznaczony wyłącznie dla ludzi ze świecznika. Stawili się politycy, arystokraci, najlepiej sytuowani przedsiębiorcy oraz ci, którzy na ów świecznik dopiero się wspinali. Nad pełną blichtru otoczką czuwała gospodyni.

W Sylwestra 1938 roku zapewne niejednej osobie po głowie kołatały się dokładnie takie same pytania, co Halinie Wardell (źródło: domena publiczna).

W Sylwestra 1938 roku zapewne niejednej osobie po głowie kołatały się dokładnie takie same pytania, co Halinie Wardell (źródło: domena publiczna).

Pośród brzęku szkła, gwaru rozmów i wspaniałych potraw Halina Wardell mimo wszystko nie czuła się dobrze. Uwielbiała podobne zabawy, tym razem jednak pewna uporczywa plotka nie pozwalała jej skupić swojej uwagi na świętowaniu. Jej sąsiadem przy stole był potentat przemysłu stalowego. Kobieta wreszcie nie wytrzymała i zapytała go wprost:

Proszę pana, czy będzie wojna w tym roku?

– Oczywiście, przecież nigdy nie miałem takiej koniunktury jak obecnie!

Artykuł powstał w oparciu o najnowszą książkę "Ciekawostek historycznych". "Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania" - pierwsza publikacja poświęcona kulinarnej zaradności Polek w czasie okupacji już w sprzedaży! Kliknij, aby kupić ją ze specjalnym rabatem.

Artykuł powstał w oparciu o najnowszą książkę „Ciekawostek historycznych”. „Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania” – pierwsza publikacja poświęcona kulinarnej zaradności Polek w czasie okupacji już w sprzedaży! Kliknij, aby kupić ją ze specjalnym rabatem.

Zapytany o to samo wzięty adwokat, człowiek o szerokich koneksjach i bajecznych dochodach, również bez wahania przytaknął. Był absolutnie pewien wybuchu konfliktu i to zaraz po żniwach. Twierdził ponadto, że najlepiej już teraz zacząć robić zapasy, absolutnie wszystkiego. Kiedy wojna wybuchnie, będzie na to o wiele za późno – przestrzegał.

Halina Wardell już nawet nie myślała o tańcach i przysmakach. Dookoła roześmiani ludzie życzyli sobie nawzajem, by kolejny rok był jeszcze lepszy i jeszcze bardziej dochodowy od poprzedniego. Tymczasem jej myśli krążyły tylko wokół jednego tematu: jak zabezpieczyć się na wypadek wojny? No jak?!

Przy pierwszej okazji zwierzyła się ze swoich obaw mężowi. Ten jednak z pobłażliwym uśmiechem zbagatelizował całą sprawę. „Rozmawiałaś z ludźmi, którzy wypili o jeden kieliszek za dużo” – stwierdził.

Klient wie lepiej

Kto chciał wyglądać dobrze i z klasą, kierował swoje kroki do pracowni Adolfa Zaremby, najsłynniejszego krawca przedwojennej Warszawy. To on ubierał arystokratów, polityków, finansistów, dyplomatów. W jego progi wstępowali także profesorowie, adwokaci i filmowe gwiazdy. Krótko mówiąc, crème de la crème ówczesnych polskich elit.

Redakcja "Światowida" niestety się nie pomyliła ogłaszając już w styczniu 1939 roku "Rok Marsa". Miał on jednak potrwać tak naprawdę niemal sześć lat (źródło: domena publiczna).

Redakcja „Światowida” niestety się nie pomyliła ogłaszając już w styczniu 1939 „Rok Marsa”. Miał on jednak potrwać tak naprawdę niemal sześć lat  (źródło: domena publiczna).

Z każdym kolejnym miesiącem roku 1939 sytuacja międzynarodowa stawała się coraz bardziej napięta. Na ulicach polskich miast wpierw szeptano: „Będzie wojna z Niemcami”. Teraz ludzie mówią już o tym głośno. Ruch u Zaremby jest jednak taki, jak zawsze. Każdego dnia w eleganckim salonie pojawiają się wysoko postawione osobistości. Panu ministrowi trzeba zdjąć miarę na nowy frak, a ambasadorowi na wyjściowe palto.

Czterdziestojednoletni Adolf, mąż, ojciec i poważny biznesmen woli się upewnić, jak naprawdę stoją sprawy. Czy wojna to brukowa pogłoska, czy prawdziwa obawa? Jeśli Hitler rzeczywiście ostrzy sobie zęby na Polskę, to przecież trzeba przygotować do zawieruchy siebie, rodzinę i interes.

Co mógł w tej sytuacji zrobić człowiek o jego pozycji i znajomościach? Najlepiej zasięgnąć opinii u źródeł, czyli zapytać własnych, wysoko postawionych klientów. Po wielu latach Hanna Zaremba, córka słynnego krawca, wspominała tamte wydarzenia:

U ojca dużo się ubierało ludzi z rządu, z Sejmu, oni twierdzili: „Panie Zaremba, wojny nie będzie”. Myśmy nawet jak wybuchła wojna, nie mieli co jeść, bo tata powiedział: „Nie robimy żadnych zapasów – ludzie robią zapasy na wojnę – niepotrzebnie”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (8)
  1. Podczas czytania artykułu można odnieść wrażenie, że do wojny przygotowywały się tylko kobiety. Co robili wtedy mężczyźni, autorko? Maltretowali swoje żony? Puszczali się na Ashley Madison? Bili muzułmanów? Nie wiem co obecnie twierdzą feministki, więc pytam.

    PS Powinnaś zmienić tytuł wpisu, nie uważasz? Na „Polki w obliczu wojny. Jak nasze babcie przygotowywały się do kampanii wrześniowej?”. A jeśli chcesz zachować aktualny, to napisz o tym, jak nasi dziadkowie się przygotowywali, a nie babcie.

  2. Wybrane komentarze do artykułu z serwisu wykop.pl, które mogą Was zainteresować
    //www.wykop.pl/link/2730323/polak-w-obliczu-wojny-jak-nasi-dziadkowie-przygotowywali-sie-do-kampanii/

    kolanin:
    Ogólnie temat gromadzenia zapasów jest trochę obecnie lekceważony.
    Każdy powinien mieć zapasy żywności chociaż na 1-2 tygodnie w domu na wypadek gdyby coś.
    Nie jest trudno mieć zapasy ryżu, ziemniaków czy jakieś mięso w zamrażarce albo kilka słoiczków z przetworami, gotowymi daniami itd. Większość ludzi to bagatelizuje a gdy zapomni, że jest jakieś święto i sklepy pozamykane to musi iść do żabki czy osiedlowego sklepu by coś kupić, bo w domu nie ma nic do jedzenia.
    A zagrożenia są różne od tych poważnych jak wojna czy katastrofy ekologicznej po te częściej spotykane jak brak prądu przez jakiś czas. Dodatkowo ostatnio chociażby przykład Grecji pokazuje, że warto mieć zapasy i to nie tylko jedzenia ale i gotówki na kilka dni bo rządzący mogą szybko wyłączyć bankowość elektroniczną.

    Marian_Koniuszko:
    Polecam audycję „1939 – Rok pokoju, rok wojny”. Autorzy dzień po dniu, odtwarzają wszystko to, czym żyła Polska w 1939 i o czym pisała prasa. Z audycji można się dowiedzieć kiedy i jak ludzie zaczęli sobie uświadamiać zagrożenie wojną. Jakie były nastroje społeczeństwa, jak traktowano sojusze, jaka była propaganda i wreszcie jak wyglądały pierwsze dni wojny.
    Kocham_Koty:
    @Marian_Koniuszko: przypomina mi opowieść dziadka, jak inwentaryzowali konie i rowery ( aut na wsi nie było), wojskowi zapewniali że Niemcy żołnierzy po epidemii cholery nie mają, i że sprzętu nie mają. U nas były defilady i pokazy wojskowe. Wojskowi mówili że mamy parę tysięcy samolotów. Poźniej ogłosili mobilizację. 30 km do jednostki pieszo, nie było mundurów i broni, więc odesłano ludzi bez szkolenia do domu. Jak później zobaczył Werhmacht na stacji kolejowej, to wiedział że przegraliśmy. Dziadek powiedział, że każdy żołnierz miał latarkę i mapnik i wyglądał na odżywionego i wypoczętego.

    mama_stiflera:
    Matka znajomego pracowala przed wojna w Wawie u jakiego panstwa jako pomoc domowa. Taka tam mloda dziewczyna ze wsi. 1 września państwo poradzilo jej zawijac się do domu. I lepiej zeby szla polami a nie drogami. Pikus. To tylko 170 km. Szla 6 dni. I przeżyła.
    Kocham_Koty:
    @mama_stiflera: Wtedy tylko ówczesne lemingi nie wiedziały że lada dzień będzie wojna. Mówiło się o tym, ale każdy z rządu lamentował – czyście już pogłupieli z tą wojną?
    Jeżeli ktoś 1 września zdał sobie sprawę że jednak, tzn że nie miał wojskowych lub urzędników w rodzinie, bo przez cały sierpień szły pisma przygotowawcze.
    BennyLava:
    @mama_stiflera: To dzisiejszym ludziom, którzy na odległość większą niż kilometr wsiadają w samochód/tramwaj/autobus wydaje się, że przejść kilkadziesiąt km to jakiś niesamowity wyczyn. 170 km w 6 dni to wbrew pozorom bardzo niskie tempo marszu.
    @Kocham_Koty przeglądałem kiedyś dzienniki ustaw z ’39 roku i można ewidentnie zauważyć tendencję, że od marca/kwietnia było uchwalanych coraz więcej ustaw dotyczących wojska, wojny itd. Zdaję sobie sprawę z tego, że chłopi to za bardzo się takimi rzeczami nie interesowali i nie mieli do tego zbytnio dostępu, ale tak jak piszesz – wiadomości i plotki musiały się rozchodzić szeroko pocztą pantoflową.
    Kocham_Koty:
    @BennyLava: W szkole nas uczyli że po prostu zaskoczyli nas wojną. Dziadek mówił że już w lipcu nie wolno było mówić o wojnie aby nie siać paniki. Chłopi wiedzieli bo inwentaryzowali im konie i żywność. Wojskowi w moim regionie sprawdzali karty mobilizacyjne po domach. Jak się pytali po co? To odpowiadano im że na wszelki wypadek.
    W sierpniu ludzie robili zapasy i nie można było już nic kupić.
    mama_stiflera:
    @BennyLava: tempo było slabe ponieważ Niemcy bombardowali drogi. Babka szla zadupiami i raczej nie w dzień

    DjPozdro:
    Kupjem

    phfthphthf:
    Gdyby za miesiac lub kilka miala byc wojna to wydaje mi sie, ze przy naszej zdolnosci obronnej cywilom bardziej przydalyby sie komunikatywne podstawy jakis popularnych jezykow niz smalec zakopany w piwnicy.
    Nie bede sie juz chwalic kreatywna rodzina, ale znam takiego jednego cwaniaka ktoremu sama umiejetnosc belkotania w obcym jezyku uratowala zycie.

  3. I jeszcze kilka komentarzy z naszego facebookowego profilu
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1140934125935245

    Maria K.:
    Ze wspomnień mojej Mamy – stojąc w kolejce po cukier, makę etc uslyszała wypowiedź „Ja tam sie wojny nie boję, moge jeść codziennie chocby zrazy z kaszą”. Długo ze smiechem i lzami wspominano w rodzinie te historię
    Ciekawostki historyczne:
    Świetna anegdotka. Widać, że trzeba ludziom przypominać, jak się jadło podczas wojny, żeby nie mieli mylnych wyobrażeń…

    Mariola G.:
    moja mama tez zrobila zapasy,mieszkala w Warszawie,ale 5 dnia wojny bomba trafila w dom i stracila,mieszkanie i zapasy,dobrze ze z babcia nie stracily zycia

  4. Kocham_Koty:
    mój dziadek miał nieprzyjemność służyć w kilku armiach tamtej wojny. zaczął we wrześniu w polskiej armii, w używanym, niekompletnym mundurze. a lornetka i mapy były prywatne kapitana. błąkali się po swoim rejonie zmieniając miejsca wg rozkazów. nie wystrzelili ani razu, nie mieli do kogo i niespecjalnie mieli czym. bo kilka pocisków do działka bodajże 37 mm to raczej skromnie.
    wiosną 1940 roku pojechał na wczasy do francji z wehrmachtem……i od tego momentu znienawidził polskę i jej rządzących. a polską armię nazywał tylko i wyłącznie „dziady” to było nieporównywalne! począwszy od uzbrojenia , przez mundury i buty po takie drobiazgi jak szczoteczki do zębów , napoje , czy czekoladę. ba! był nawet przydział prezerwatyw!!!!
    ale i tak do końca swoich dni był zauroczony armią brytyjską, której mundur nosił od lata 1944 roku.chociaż już nie zdążył powalczyć , już sama organizacja u angoli robiła wrażenie. oczywiście wszystko było tak jak u niemców wg regulaminu – by the book. jak pytałem się dziadka na czym polegała różnica, to zawsze mówił , że niemcy wykonywali rozkazy , a anglicy przy tym używali mózgu. co do zapasów, to nawet po wojnie za komuny piwnica uginała się weków i nie tylko z kompotami , ale z mięsem , pasztetami , zawsze była beczka kapusty kiszonej i duża skrzynia ziemniaków, nie wspominając o mące, cukrze czy soli. zapasów specjalnych nikt nie robił, a zakupy nawet w 1939 roku obie moje babcie często robiły ….po niemieckiej stronie, więc nie bały się braków w zaopatrzeniu , a że będzie wojna wszyscy wiedzieli od napaści niemiec i polski na czechosłowację i odwróceniu się zachodu od polski. nikt nie chciał umierać za kraj współpracujący z faszystami ( pakt ribbentrop-beck)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Samochody elektryczne - ciche, proste w obsłudze i nie śmierdziały.
…jeszcze na początku XX wieku na drogach można było spotkać samochody o napędzie parowym oraz elektrycznym i nie było wcale przesądzone, że przegrają one konkurencję ze śmierdzącymi i trudnymi w obsłudze automobilami spalinowymi.

Sztokholm-600x398
…w 1598 roku potrzeba było zaledwie 12 Polaków, aby opanować Sztokholm? Po dokonaniu tego niezwykłego wyczynu dowódca oddziału rotmistrz Samuel Łaski wysłał do króla Zygmunta III wiadomość: „Zająłem Sztokholm samodwunast”.

Tygrys na niemieckim plakacie propagandowym.
…choć potężnie opancerzony i uzbrojony Tygrys Królewski budził postrach amerykańskich żołnierzy, jeden z tych czołgów został zniszczony przez maleńki samochód pancerny? Niewykluczone jednak, że jego załoga pomyliła niemieckiego potwora z Pzkpfw IV.