Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Przymierze zakrapiane wódką. Kulisy podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow

Efektem paktu Hitler-Stalin była śmierć milionów niewinnych ludzi. Na ilustracji rysunek z października 1939 roku, doskonale oddający istotę tego porozumienia (źródło: domena publiczna).

Efektem paktu Hitler-Stalin była śmierć milionów niewinnych ludzi. Na ilustracji rysunek z października 1939 roku, doskonale oddający istotę tego porozumienia (źródło: domena publiczna).

Niemcy nauczyli się, by nie dawać napiwków rosyjskim taksówkarzom, a pamiątkową fotografię prawie zepsuły puste kieliszki. W końcu Stalin nie mógł przegapić okazji, by upić Ribbentropa. Jak negocjowano zbrodnicze porozumienie przypieczętowane wkrótce polską krwią? Czy podpisali je pijani dyplomaci?

Po południu 23 sierpnia 1939 r. na moskiewskim lotnisku Chodynka wylądowały dwa samoloty Focke-Wulf Fw 200 Condor. Maszyny te przywiozły członków niemieckiej delegacji z ministrem spraw zagranicznych Joachimem von Ribbentropem na czele. Jego świta liczyła około 40 osób: dyplomatów, doradców, tłumaczy i fotografów.

Zdrawstwujtie, druzja!

Niemców zadziwiło gorące powitanie, jakie zgotowano im na Chodynce. Budynek portu lotniczego i jego okolice były uroczyście udekorowane sowieckimi i niemieckimi flagami. Zwłaszcza o te drugie było w Moskwie trudno. Ostatecznie po gorączkowych poszukiwaniach udało się takowe znaleźć w rekwizytorni stołecznego Mosfilmu.

Brama lotniska w podmoskiewskiej Chodynce. Powitanie niemieckiej delegacji, które tam się odbyło, skończyłoby się klapą, gdyby nie pomoc rekwizytorni Mosfilmu (źródło: domena publiczna).

Brama lotniska w podmoskiewskiej Chodynce. Powitanie niemieckiej delegacji, które tam się odbyło, skończyłoby się klapą, gdyby nie pomoc rekwizytorni Mosfilmu (źródło: domena publiczna).

Kiedy tylko Ribbentrop pokazał się w drzwiach samolotu, orkiestra wojskowa odegrała hymny obu państw, a chwilę później Niemcy i Sowieci padli sobie w objęcia. Dla niektórych zgromadzonych na lotnisku osób moment ten wyglądał dość osobliwie i nienaturalnie, zwłaszcza po latach wzajemnego obrzucania się wyzwiskami i oblewania wiadrami pomyj. Roger Moorhouse przywołuje w książce „Pakt diabłów. Sojusz Hitlera i Stalina” wspomnienia pilota Hansa Baura, który:

Przypatrując się, jak Ribbentrop dokonuje przeglądu kompani honorowej, złożonej z lotników elitarnych eskadr sowieckich sił powietrznych, nie mógł się nadziwić surrealistycznemu widokowi niemieckiego ministra spraw zagranicznych, przechodzącego dziarskim krokiem wzdłuż szeregu, z ramieniem wyciągniętym w hitlerowskim salucie. Autor relacji stwierdził wówczas, że Cuda ciągle się zdarzają.

Kilka scen z życia w sowieckiej stolicy

Niektórzy z Niemców tuż po przyjeździe udali się na przechadzkę po sowieckiej stolicy. Rzuciło im się w oczy, że w porównaniu do mieszkańców zachodnich miast moskwianie byli wyjątkowo mało radośni.

Spacer odbywał się w asyście sowieckich tajniaków, którzy informowali swoich zwierzchników o każdym kroku nazistowskich dyplomatów. W czasie zwiedzania doszło też do małego incydentu, kiedy to wspomniany już Hans Baur próbował wręczyć sowieckiemu szoferowi napiwek. Jego relację cytuje Roger Moorhouse w „Pakcie diabłów”:

Człowiek ten wściekł się (…). Pytał, czy tak mu dziękujemy za to, że się dla nas starał – czy chcemy, żeby trafił do więzienia. Wiedzieliśmy doskonale, że nie wolno im było przyjmować napiwków.

Komentarze (7)

  1. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu z serwisu wykop.pl
    //www.wykop.pl/link/2714851/przymierze-zakrapiane-wodka-kulisy-podpisania-paktu-ribbentrop-molotow/

    mistrz_tekkena:
    W polityce nie ma sentymentow, taka lekcje powinnismy wyniesc dla siebie z tego paktu.
    Kuciniak:
    @mistrz_tekkena: tak samo nie ma przyjaciół i wrogów są tylko wspólne interesy

    Pan_Neutron:
    Ribbentrop – powieszony w 1946 jako zbrodniarz wojenny.
    Mołotow – po wojnie Minister Spraw Zagranicznych ZSRR, potem ambasador w Mongolii, odznaczony „orderem honoru” zmarł w 1986 roku
    simperium:
    @Pan_Neutron: jak to się mówi: wygrani piszą historię.

    Zalgo19:
    Jak już napisano wyżej liczenie na sentymenty oraz „moralność” w polityce międzynarodowej to największa głupota jaka może tylko być.
    W polityce zagranicznej liczą się tylko interesy danego państwa i nic poza tym, państwa nie mają stałych wrogów oraz przyjaciół tylko interesy.
    Dlatego tak wyglądał świat po wojnie a nie inaczej zachodnie państwa chciały spokoju i końca wojny i dostały to co chciały, honor to sprawa indywidualnej jednostki ludzkiej natomiast w grze międzypaństwowej honor tylko przeszkadza.

  2. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Garść komentarzy do artykułu z naszego facebookowego profilu…
    http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1135616989800292

    Ryszard M.:
    mysle,ze wodka,kawior czy slimaki nie byly potrzebne zeby przekonac Robbentropa,byly jedynie normalnym w takich wypadkach „didaskalium”.Przeciez to byl juz tylko final tego nad czym od miesiecy,by nie powiedziec od lat,pracowano..

    Mieczysław S.:
    To nie Ribbentropa musiał Stalin przekonywać, a Ribbentrop Stalina, że dostanie od III Rzeszy więcej niż od Anglii i Francji. To Hitler był pod „ścianą” i „wybłagał” przyjęcie przez Ribbentropa na Kremlu. Musiał podpisać traktakt ze Stalinem najpóźniej do 23 – 24 sierpnia. Na 26 sierpnia miał zaplanowany atak na Polskę. Musiał mieć pewność, że Stalin nie przyjmie jednak propozycji angielsko – francuskich. Panicznie bał się koszmaru IWŚ, czyli wojny na dwa fronty.

    … oraz z profilu „Historia jakiej nie poznasz w szkole”
    http://www.facebook.com/historiajakiejniepoznasz/posts/1491614991131227

    Krystian G.:
    Stalin tu trochę jak Piłsudski wygląda :_:

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.