Damy - empik

Poradnik przetrwania w radzieckim łagrze. Lektura tylko dla ludzi o mocnych nerwach

Autor: | 25 lipca 2014 | 212,622 odsłon

Fragment ilustracji pochodzącej z książki Eufrozinji Antonowny Kersnowskiej, która spędziła w Gułagu 12 lat, a swoje wspomnienia spisała i zilustrowała.Wyobraź sobie, że do Twoich drzwi właśnie zapukał sługus reżimu z wezwaniem do natychmiastowego stawienia się na przesłuchanie. Wiesz co to oznacza. Jeśli chcesz mieć jakiekolwiek szanse na przetrwanie aresztowania, procesu i zsyłki do łagru, lepiej przeczytaj nasz poradnik. Zanim enkawudziści Ci go skonfiskują.

Po pierwsze weź dobre, mocne buty, ciepłą bieliznę, porządne ubranie i obowiązkowo palto, bądź futro. Prawdopodobnie już tu nie wrócisz – właśnie stałeś się nic nie znaczącym trybikiem w machinie GUŁAG-u.

Jeśli zaś przyszedł nie jeden, ale kilku smutnych panów i chcą Cię zabrać natychmiast, nie stawiaj oporu. Jeśli cię skatują już na wstępie, ciężko będzie przetrwać późniejsze przesłuchania. Wszak, jak to powtarzali sobie radzieccy aparatczycy:

Plan jednego z łagrów Gułagu (w Workucie), narysowany według wspomnień niemieckich jeńców.

Plan jednego z łagrów Gułagu (w Workucie), narysowany według wspomnień niemieckich jeńców.

Ty co, jeszcze nie wiesz? Jest tajny rozkaz towarzysza Stalina, jeśli k….. się nie przyznaje, trzeba bić, bić, bić…  (cyt. za: M. Jakowienko „Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej”)

Bardzo ważna sprawa! Pod żadnym pozorem nie denerwuj strażników. To oni są tu pomniejszymi bogami, stojącymi w panteonie tuż obok boga najpotężniejszego, naczelnika więzienia.

Nie bądź małpą w czerwonym

Zdenerwować ich może wszystko, o czym przekonała się Agnessa Mironowa – bohaterka książki „Byłam żoną enkawudzisty”, a jednocześnie „czerwona księżniczka”, która spadła na samo dno. Z bajkowych pałaców stalinowskiej wierchuszki trafiła do więzienia na Łubiance.

Nosiła tam na sobie czerwoną wełnianą bluzeczkę, nie zdając sobie sprawy z faktu, że może tym samym rozwścieczyć strażniczkę. Boleśnie przekonała się o tym w środku nocy:

Rozjuszona strażniczka przyszła do mnie. Drze się: „Ach ty, taka owaka, żeby spać w czerwonym ubraniu! To mi działa na nerwy!”. No i tak. Musiałam ściągnąć bluzkę. A wie pani, czemu jej to działało na nerwy? Bo czerwony to kolor krwi, a ona pilnowała przez judasza, żeby nikt sobie nic nie zrobił.

Ofiary łagrów i głodu. Tak polska prasa przedwojenna przedstawiała przybyszy z ZSRR.

Ofiary łagrów i głodu. Tak polska prasa przedwojenna przedstawiała przybyszy z ZSRR.

Na innym tle widać krew, a na czerwonym nie. A może było i tak – zaglądnęła przez judasza, zobaczyła jaskrawą, czerwoną plamę i w pierwszej chwili chwycił ją strach, wydało jej się, że to krew. Cała we krwi! (cyt. za: M. Jakowienko „Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej”)

Uważaj na układy i układziki

Kiedy już znajdziesz się w obozie, musisz się dobrze ustawić. Prawdę o pokornym cielęciu, co dwie matki ssie możesz od razu wrzucić między bajki. Absolutnie najlepszą robotą jest ta w kuchni.

W łagrze, zaraz obok mrozu, największym wrogiem więźniów jest głód. Odbiera siły, urodę i zdrowie. Głód niszczy psychikę i osłabia wolę, a kto pracuje w kuchni, ten głodny nie chodzi. Podobnie ten, kto rozdaje jedzenie.

Nie wiesz jak to zrobić? Spokojnie, reszta personelu cię przeszkoli:

Moja poprzedniczka Tamara uczyła mnie: „Jak lejesz mleko, lej odrobinkę mniej, to ci zostanie więcej dla siebie”. Spróbowałam tak zrobić, ale nie zdaje sobie pani sprawy z tego, jak oni patrzą, gdy się im nalewa! (cyt. za: M. Jakowienko „Byłam żoną enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej”)

Pamiętaj: mleko może zabić

Pracując na tak lukratywnym stanowisku, musisz pamiętać o jednym. Układy i układziki bywają śmiertelnie niebezpieczne. Uważaj z kim zadzierasz, zwłaszcza jeśli ta osoba stoi wysoko w obozowej hierarchii, albo sypia z kimś wysoko postawionym. Właśnie w taki układzik wplątała się Agnessa Mironowa.

Gdy tam przyszłam i moja poprzedniczka przekazywała mi swoje „gospodarstwo”, ta Kława zwróciła się do niej przy mnie: „Ciociu Tamaro, zostało dla mnie coś do jedzenia?”. I Tamara dała jej mleka. (cyt. za: M. Jakowienko „Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej”)

Więźniarki GUŁAGu. Musiały się mierzyć z głodem, zimnem i złymi warunkami. Wielu z nich nie udało się przeżyć.

Więźniarki GUŁAGu. Musiały się mierzyć z głodem, zimnem i złymi warunkami. Wielu z nich nie udało się przeżyć.

Kiedy Agnessa zastąpiła Tamarę, to do niej przyszła Kława. Kobieta nie zostawiła jej jednak nic do jedzenia, nie mając serca oszukać reszty. Ta uczciwość nieomal kosztowała Mironową życie. Kława zainterweniowała i Agnessa nie dość, że szybko straciła posadę, to jeszcze została przeniesiona do innego obozu. Mleko w łagrze potrafiło zabić.

Dbaj o swoje futro

Mironowa znalazła się w kolejnej placówce „archipelagu GUŁAG” (na temat Gułagu przeczytaj więcej w innym artykule!). Musiała od nowa budować swoją pozycję i zabezpieczać swój byt. Zaczęła od handlu. Od początku w łagrze towarzyszyło jej futro z wiewiórek, którego nie porzucała ani latem, ani zimą, strzegąc jak oka w głowie.

Choć było wyliniałe i prawdopodobnie zawszone, pozwalało jej przeżyć kiedy temperatura oscylowała w okolicach minus 50 stopni.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (35)
    • Cywilizacja kończy się za linią Curzona? Chłopie, w tym samym czasie co łagry istniały obozy w Buchenwaldzie, Ravensbruck, Dachau, Oświęcimiu, Majdanku, Płaszowie itd. gdzie przeżyć było równie trudno jak w łagrze. Istniały też obozy w Bełżcu, Sobiborze, Treblince, Brzezince gdzie przeżycie było niemal niemożliwe, bo absolutna większość przywiezionych szła prosto do gazu. Te wszystkie obozy znajdowały się na zachód od linii Curzona i zbudowali je „cywilizowani” Niemcy.

      Przestań więc opowiadać głodne kawałki o „cywilizacji”.

        • Proszę nie opowiadać bzdur. Tu nie gimnazjum. Tu wymaga się chociaż podstawowej wiedzy.

        • Jedni to socjaliści międzynarodowi, z pod znaku czerwonej flagi z sierpem i młotem. Drudzy to socjaliści narodowi, z pod znaku czerwonej (nie brunatnej) flagi ze swastyką.

          Przypominam iż ceny i płace były odgórnie ustalane przez władze III Rzeszy.

        • Dokładnie , w Rosji dalej są obozy, Chodorkowski właśnie z jednego wyszedł. Podobno nie miał źle, bo ma grubą kasę, ale inni…

      • Tylko że niemieckie obozy były z założenia nastawione na eksterminację więzniów a ruskie miały reedukować.A poza tym w niemieckich przebywali w ogromnej większości obywatele państw podbitych,za bugiem siedzieli poddani wąsatego cara.Niemcy jacy byli wszyscy wiedzą ale nie spowodowali śmierci głodowej kilku milionów własny h obywateli w celu utwierdzenia dyktatury Hitlera

        • Reedukować miały tylko na papierze, de facto miały na celu taką samą eksterminację jak obozy niemieckie. Różniły się tylko metodą…….w rosyjskich eksploatowano do aż wycieńczenia

  1. czy tylko ja mam wrażenie że nie mówi wszystkiego? „Agnessa szyła i wyszywała poduszeczki na igły” zdobyła za to garnek emaliowany i proso? bez jaj na grzyba głodującym ludziom poduszeczka na igły i inne bezwartościowe pierdoły? Polka oddała całe ubranie za jedzenie i zamarzła bo tylko to się liczyło jedzenie i ubranie z powodu panujących temperatur, straciła życie lecz zachowała godność, nawet złoto jest bezwartościowe kiedy ma się widmo śmierci głodowej przed oczami, bohaterka ubrania nie straciła i zawsze dobrze się wpasowywała w układy czemu? otóż sądzę że „dawała” za jedzenie i przywileje, miała męża a puszczała się z obozowym lekarzem, nie osądzam jej widocznie miała silną wolę przeżycia nikt nie wie jak by się zachował zanim by się nie znalazł w takiej sytuacji, ale jakieś gadanie o romansach z oprawcami w takich miejscach i o handlu śmieciami za które kupuje się najpotrzebniejsze do przeżycia w takich miejscach rzeczy to zwykłe bajki dla naiwnych

    • Te poduszeczki to pewnie kupowali albo na dalszy handel (współwięźniowie), albo kupowały je osoby z wierchuszki obozowej dla swoich żon.
      Zaś dawanie d*** pozwalało przetrwać. Ale trzeba było wiedzieć, komu się daje. Lekarz obozowy to mogło być zbyt nisko (polecam Sołżenicyna).
      A poza tym, co żona enkawudzisty to żona enkawudzisty. Nie jakaś zwykła kobieta.

  2. No ale jaki to poradnik przetrwania? To po prostu historia kobiety, która przetrwała. Zaden poradnik, po prostu szczęście.

    Bo żeby to był poradnik to brakuje mi kilku wstępnych warunków:
    1. Zbuduj maszynę do przemieszczania się w czasie i przestrzeni.
    2. Przenieś się do Rosji Sowieckiej w czasie największego terroru.
    3. Zmień płeć (jeśli nie jesteś kobietą)
    4. Uwiedź enkawudzistę i wyjdź za niego za mąż
    5. Kup sobie futro (i w wersji hard jeszcze czerwoną bluzkę)
    A dalej już masz z górki. Działaj według instrukcji. Ewentualny kurs szycia poduszeczek na igły z podszewki futra, ewentualnie jakaś prosta antykoncepcja byłyby solidnym ułatwieniem.

    Artykuł ciekawy ale zajawka i tytuł totalnie bez sensu.

  3. Wybrane komentarze do art. z portalu Wykop.pl

    Cherbata: Świetnie napisana i prawdziwa historia.

    uziel: Horror. Tyle o tym czytałem, a wciąż mnie to przeraża

    MrTukan: „Wyobraź sobie, że do Twoich drzwi właśnie zapukał sługus reżimu z wezwaniem do natychmiastowego stawienia się na przesłuchanie. Wiesz co to oznacza.”
    Tak, że trzeba spier***** w podskokach, a nie iść na przesłuchanie.

    jast: @MrTukan: „Nie ma już którędy spierdalać- dodał spokojnie i trzeźwo Menno Coehoorn”

    NUKEM: @MrTukan: Twój dom jest wtedy na 100% otoczony więc w razie jakiejkolwiek próby ucieczki padasz trupem natychmiastowo.

    sfuj: @MrTukan: „Tak, że trzeba spier****** w podskokach, a nie iść na przesłuchanie.
    Sołżenicyn tak właśnie pisał. Aresztowani ludzie mieli przeświadczenie, że to pomyłka i że jak będą współpracować i będą spolegliwi, to wszystko się wyjaśni i wyjdą na wolność. Nie brali jednak pod uwagę, że NKWD wykonywało plan ilościowy aresztowań a nie poszukiwało faktycznych przestępców. Z tego co pamiętam jedną z fundamentalnych rad, które przedstawił w Gułagu była właśnie ucieczka przed lub w trakcie aresztowania – bo była najłatwiejsza. Ciekawe na ile ponadczasowe są te jego rady ;)

    oguras: @sfuj: A ja czytałem ale sobie tego nie przypominam.. Taka ucieczka to raczej automatyczne przyznanie się do winy i w sumie tylko przesunięcie w czasie odsiadki bo prędzej czy później złapią. Co zostaje? Życie gdzieś po lasach?

    yaroooo: @jast: @MrTukan: Było gdzie i to bez problemu.U nich nie było tak,że jak był nakaz aresztowania to miałeś przerąbane,bo istniały różne typy aresztowań np. okręgowy czy republikański (w granicy danej republiki np.Białorusi).
    Aresztowania przez NKWD czy ich poprzedników z reguły opierały się tylko na wyrabianiu normy.Ktoś na Syberii pracować musiał,a na ochotnika nikt by tam nie pojechał,o czym wyraźnie nawet Sołżenicyn pisze,że nie mieli ludzie dość rozsądku by wierzyć w to,że to był taki system,że gdyby nie niewolnicza praca to na zadupiu gdzie psy ogonami szczekały,ani jedna cegła by nie została położona.
    Aresztowano kompletnie przypadkowych ludzi,wprost z ulicy nawet-stałeś sobie w kolejce po coś,a tu milicjant podchodził i ciebie zabierał.Albo na podstawie donosów.Był zresztą specjalny artykuł – tak zwany artykuł „58”,i tam było napisane za co można aresztować (przy odpowiedniej interpretacji-z wszystko,za myśl,uczynek a nawet bezczynność).
    Takich ludzi aresztowanych przypadkowo,łatwo było zastąpić byle frajerem z ulicy,więc często takich ludzi,którzy zwiewali wcale nie szukano.Szukano na przykład tylko do granic danego okręgu.
    Jeden facet z Orszy,uciekł,wsiadł w pociąg i pojechał….prosto na Syberię.I miał dokumenty,pokazywał je milicjantom i NKWD,że zameldowany jest w Orszy i mimo,że był poszukiwany,NIGDY nie był wzywany na przesłuchania,nigdy nie padło na niego żadne podejrzenie,nic.Żył sobie spokojnie.
    A na najwyższy stopień poszukiwań mało kto sobie zasłużył.Nie trzeba było nawet takich spraw wszczynać,bo jak napisałem wyżej,takiego co uciekł łatwo było zastąpić albo kimś innym,albo synem,córką,czy żoną/mężem.
    Całe rodziny też aresztowano,przy czym nie wolno było trzymac małżeństwa w jednym obozie i transporcie.Do końca życia miałeś być pozbawiony bliskiej ci osoby.To był system nastawiony na maksymalne skurwysyństwo i męczarnię psychiczną człowieka.A miłość dwojga kochających się ludzi mogła im dawać siłę do życia albo nadzieję.
    A to przeszkadzało sadystom w psychicznym gnojeniu.Więc były procedury opracowane przez lata doświadczeń.
    Tam gnojenie człowieka było sztuką.Poważni naukowcy latami siedzieli i pisali całe rozprawy jak udupić bardziej w obozie człowieka,pomysły racjonalizatorskie wdrażali,doktoraty pewnie i pisali.

    Neithan: Poradnik fajny, ale nie noszenie czerwonych ubrań czy też nie picie mleka nie zastąpią jednej rzeczy, która wg mnie jest najważniejsza w przeżyciu w takich warunkach czyli sprytu. Polecam przeczytać książkę Grzesiuka „5 lat kacetu” i również „Króla szczurów”. Obydwaj bohaterowie z tych książek przeżyli dlatego, że byli sakramencko sprytni i byli nie lada cwaniakami. Była jedna akcja jak Grzesiuk opisuje, że pewnego razu w obozie zobaczył na ziemi pozostawioną łopatę. Nie mógł nie skorzystać z takiej okazji i ją wziął, odłączył się od grupy i poszedł w ustronne miejsce. Tam zaś jak jakiś Niemiec się zbliżał to zaczynał kopać a na pytanie kto go wysłał to zawsze mówił, że „nic versztejen”. Obydwaj bohaterowie z książek przede wszystkim unikali pracy jak ognia a skupiali się na zbieraniu jedzenia.

    cacum3: @Neithan: książka jest naprawdę dobra. Grzesiuk przeżył tylko dzięki cwaniactwu jakiego nabył na ulicy a nie dzięki bycia „funkcyjnym”

    pharmazone: @Neithan: „nienoszenie” I „niepicie”, osobno mozna napisac miedzy innymi w przypadkach takich jak:
    1.Nie noszenie, ale dzwiganie noszy bylo prawdziwym problemem.”
    2.Nie picie, lecz czas spedzany na wykopie powoli doprowadza mnie do szalenstwa.
    Pozdro!

    weirdman: @cacum3: to że był cwaniakiem to wiadomo, natomiast jest taka teoria, że część historii z czasów przedwojennych nie należy do niego, jest w necie śledztwo na ten temat, ale wątek umarł śmiercią naturalną (jego autor chyba zresztą też, bo to jakiś starszy facet zainicjował)

    weirdman: Gułag to rzecz straszna, uciekać można jak się jest dopiero 1000 km od niego..

    bartez: Ludzie ludziom… jedni ładując innych w te gułagi, a drudzy to więźniowie więźniom… Jak się czyta te książki to uderza jak więzień więźniowi wilkiem. A czytaliście „Smakowanie Raju”?

    sokotra: Mój dziadek to przeżył i po tylu latach nadal nie da rady nawet o tym mówić. Szkoda bo by kolejną książkę można napisać o rzeczach, które nam nawet trudno sobie wyobrazić. Teraz wydaje się nam to odległe i nierealne a to przecież nie było tak dawno…

  4. Komentarze do art. z facebookowego profilu Wydawnictwa Znak //www.facebook.com/WydawnictwoZnak?fref=ts

    Zbigniew N.: poczatek brzmi zachęcająco i napawa optymizmem

    Monika Sz. Mam nadzieję, że wiedza w sposób praktyczny nigdy mi się nie przyda ale artykuł mocny, książka pewnie też

    Katarzyna W.: wstrząsające

    Patrycja Sz.: Jestem w trakcie czytania „Żony enkawudzisty” i poraża mnie jej lekki ton- nie książki tylko właśnie Agnessy. Im dalej jestem, tym większe robię oczy, niedługo ich chyba nie zamknę (jestem dopiero na 146str)

  5. Zona enkawudzisty to zona enkawudzisty… Nawet futro z „bielek” jej zostawili – nie z tych rudych, parkowych, ale szaro-blekitnych, syberyjskich (bo takie wiewiorcze futra VIPowska Rosja nosila i za komuny, z Raisa Gorbaczowa na czele).
    Jesli o mnie chodzi, to raczej przywdzialabym porzadna kufajke, takiez spodnie i walonki – bylaby pewnosc, ze strazniczki nie odbiora, bo mialy swoje, darmowe, „koziejne”.;)

  6. no dobra…. coś mi isę kołacze po głowie że raczej opłacała się ciąża ( w Herlinga Grudzieńskiego w Innym świecie?) bo było od 6 miesiąca zwolnienie od pracy i ldo 6 miesiąca życia dziecka też. Ale mogę się mylić?

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nie wszędzie w Europie można było świętować zwycięstwo już 8 maja.
walki w Europie w czasie II wojny światowej nie zakończyły się 8 maja, wraz z kapitulacją Niemiec? Krwawe starcia trwały jeszcze co najmniej dwa tygodnie…

Le_bal_paré
nawet Casanova padł ofiarą wyrachowanej famme fatale? Niejaka Charpillon już w pierwszym tygodniu znajomości oskubała go z 400 gwinei, a później naciągała na drogie prezenty, zwodząc i nie dając nic w zamian.

Ravenna
pewien bizantyński cesarz kompletnie oszalał? Kąsał służących, chował się pod łóżko w obawie przed upiorami i… godzinami słuchał muzyki organowej.