Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Dom zwyczajnego człowieka. Jak żył motłoch w dawnych wiekach?

Zwykli ludzie, zwykły dom? Tak do nie dawna żyło 90 procent społeczeństwa...Jakiś czas temu opowiadaliśmy Wam o tym, jak w minionych epokach wyglądało życie, wychowanie, a nawet pokoje młodych panienek z dobrych domów. Słusznie zwróciliście uwagę, że przecież mało która rodzina żyła w przeszłości na takiej stopie. No dobrze, jak w takim razie mieszkali najzwyklejsi ludzie? Prawdę mówiąc… prawie jak zwierzęta.

Przez całe średniowiecze i większość epoki nowożytnej warunki życia ludności wiejskiej w Europie niemal się nie zmieniały. W XVII wieku chłopi wciąż mieszkali w niskich, drewnianych chatach, mających maksymalnie dwa pomieszczenia. Cały ich domowy dobytek stanowiło kilka prostych przedmiotów: ława, stołek, wory wypchane słomą. W izbach nie stały żadne meble, a ludzi od prosiąt czy krów oddzielało jedynie przepierzenie. Zwierzęce łajno zimą zapewniało ciepło.

Takie warunki panowały w bogatej Burgundii, więc jeszcze gorzej musiało być na ubogich ziemiach Rzeczpospolitej. Polscy chłopi często mieszkali nawet nie w chatach, ale lepiankach z gliny i chrustu krytych słomą. Okna zakrywano zwierzęcymi błonami. Jeszcze w XVIII wieku szyby wciąż stanowiły na wsiach rzadkość.

Przy jednym ognisku z krowami i świniami? Do niedawna to była norma...

Przy jednym ognisku z krowami i świniami? Do niedawna to była norma…

Na całym kontynencie oznaką luksusu były także… stoły! Jak piszą autorzy pewuenowskiego podręcznika „Historia powszechna. Wiek XVI-XVII”, nawet we francuskiej Gaskonii (…) chłopi jedli dookoła paleniska, obywając się bez stołu i pili z jednego kubka (s. 150). Tylko czasem stół zastępowano przeciętymi na pół beczkami. Jeszcze trudniej o ten z pozoru podstawowy mebel było na wschodzie. Holenderskim kupcom udającym się do Moskwy zalecano, by zabierali ze sobą mocny papier, bo w całym Carstwie Rosyjskim mogą nie znaleźć stołu. To natomiast zmuszało do pisania na kolanie. Dosłownie.

Wiejska sielanka? Chyba tylko dla tych, którzy na wsi wcale nie mieszkali...

Wiejska sielanka? Chyba tylko dla tych, którzy na wsi wcale nie mieszkali…

Oczywiście w wiejskich chatach nie było też łóżek ani krzeseł. Prości ludzie zarówno do siedzenia, jak i do spania używali ław. W XVI wieku, na przykład w Anglii, wciąż za zupełną normę uważano spanie na podłodze. Zresztą, w tamtych czasach na Wyspach Brytyjskich cały dobytek przeciętnej chłopskiej rodziny stanowiły… dzban i rondel. Nie trzeba dodawać, że nikt nie słyszał nawet na wsi o łazienkach. Zbytkiem była choćby prosta miednica, służąca do sporadycznej kąpieli.

Dopiero od XVI, XVII, a w większości XVIII wieku poszczególne regiony Europy wzbogaciły się na tyle, że odbiło się to nawet na życiu ludności wiejskiej. Ławy zaczęto zastępować krzesłami, pojawiły się pierzyny i wełniane materace, łóżka, a nawet – cóż za rozrzutność! – skrzynie zamykane na klucz. Wciąż brakowało natomiast… butów. Nawet w zamożnej, XVIII-wiecznej Holandii na całą wieś często przypadała jedna para. Rekwirował ją każdy przedstawiciel lokalnej władzy, ilekroć musiał się udać do Hagi w sprawach państwowych (s. 151)

Artykuł powstał w oparciu o dwie książki PWN-u: "Historię powszechną. Wiek XVI-XVIII" oraz "Obyczaje w Polsce".

Artykuł powstał w oparciu o dwie książki PWN-u: „Historię powszechną. Wiek XVI-XVIII” oraz „Obyczaje w Polsce”.

Ta nowa fala bogactwa ominęła zresztą zupełnie wschodnią Europę. W XVIII wieku wielu chłopów w Polsce żyło dokładnie tak, jak ich odlegli przodkowie w czasach Chrobrego i Łokietka. Nic więc dziwnego, że tak trudno pisać o ich codzienności… Budzili się ze świniami, mieszkali ze świniami, chodzili spać ze świniami. I raz w tygodniu szli na mszę do kościoła. Proza życia.

Źródła:

  1. Krzysztof Mikulski, Jacek Wijaczka, Historia powszechna. Wiek XVI-XVIII, Wydawnictwo Naukowe PWN 2011.
  2. Obyczaje w Polsce. Od średniowiecza do czasów współczesnych, red. Andrzej Chwalba, Wydawnictwo Naukowe PWN 2006.

Kup książkę autora artykułu (dużo taniej niż inni):

Komentarze (82)

  1. Kamilkuczynski Odpowiedz

    Dlatego bardzo dziwnym wydaje się utyskiwanie na XIX wiek, gdzie kobiety z miast zaczęły nawet nosić pończochy. Oczywiście musieli długo pracować, ale nie przymierali już głodem, a do tego byli zamożniejsi niż jeden członek XVII wiecznego społeczeństwa, a pracowali tyle samo co oni.

    Najsmutniejsze jest to, że nawet gdyby okraść wszystkich szlachciców ito i tk nie wystarczyłoby tego dla chłopów.

    Pozdrawiam
    Kamil Kuczyński

    • Czytacz Odpowiedz

      Ha ha ha. Czy szanowny pan wie skąd we wszystkich językach europejskich wziął się zwrot klasa próżniacza? Zadaj sobie pytanie skąd szlachta miała majątek? Nie zapominaj o niezbywalnym prawie do pracy plebsu na jej ziemiach. Trochę logiki, albo przeczytaj kapitał Marksa jeśli masz problem ze zrozumieniem.

      • J. Adam Odpowiedz

        Co za brednie. Makrs to czerwone ścierwo, które powinno być wbite na pal, a jego „dzieła” niczym się nie różnią od Mein Kampf, bo napuszczał na siebie ludzi. To XIX wiek i kapitalizm przyniosły wspaniałe zmiany, przyniosły masowe szczepienia, zmniejszenie zachorowań na pylicę, przyniosły powolne wzbogacanie się, co prawda ciężką pracą, ale wzbogacanie. Po drugie Marks pieprzył od rzeczy, większość idiotów opiera się wyłącznie na jego książkach, a nie na poważnych źródłach z tamtego czasu (ze względu na to, że jest ich mało) i uważa go za bóstwo, a koleś był zwykłym śmieciem, który w swoim życiu nie przepracował ani jednego dnia w życiu tylko żarł za pieniądze Engelsa. To zwykły, leniwy śmieć, jak każdy roszczeniowy lewak.

  2. Tadeusz Odpowiedz

    Tak sobie myślę, że ten artykuł jest mocno przesadzony. Co prawda było tak jak jest tutaj napisane, ale wcale nie było to złe.

    Co z tego, że spali na siennikach, a nie na łóżkach? Łóżko kosztowało, a wcale tak bardzo komfortu życia nie podnosiło.

    Co z tego, ze pili z jednego kielicha? Na rekonstrukcji pod grunwaldem też siada się przy ognisku, pije i je z tego samego co inni. Wcale ludzie nie uważają to za jakąś utratę godności, albo coś.

    W sumie nie chce mi się dalej pisać o tym. Powiem tylko tyle. TO, że dla nas teraz życie bez szafy wydaje się niemożliwe, kiedyś wcale takie się nie wydawało.

      • lavinka Odpowiedz

        Teraz też się rozprzestrzeniają, choć ludzie piją z różnych kubków. Problemem była zawartość kubka, często brudna woda, a nie sam kubek czy wspólna łycha. Zresztą ludzie wtedy o zgrozo całkiem długo żyli jak na okropne warunki, w których żyli. Niską średnią wieku załatwiały masowo umierające dzieci. Jak kto dożył 5 roku życia, to już często dobijał do 70tki. Wśród kobiet była też wysoka śmiertelność okołoporodowa. Wszystko to załatwił rozwój medycyny, szczepionki, zwyczajnie – wiedza naukowa. Której by nie było, gdyby nie olbrzymie nakłady finansowe „złej” klasy panów.

  3. Jarek Odpowiedz

    Stać ich było na wybudowanie chałupy, ale już nie stać ich było na stół?

    Przecież na chałupę potrzeba o wiele więcej drewna niż na stół.

    To tak jakbym jadąc własnym samochodem narzekał, że nie stać mnie na kupno roweru.

    • tey Odpowiedz

      Rowery kosztują niejednokrotnie więcej niż samochód. Nowiutka szosówka z ramą Cube’a może kosztować np. 10 tys, a zajechany Hyundai – 3 tys. :D

    • Paweł Odpowiedz

      Zarówno wymowa samego artykułu, jak i sporej części komentarzy pod, sugeruje, że chłop sam sobie był winny…, jakby to nie jego pan – właściciel – krwiopijca nie odpowiadał za ten stan rzeczy?… Poza tym, niestosownym jest porównywanie sytuacji chłopów z Zachodniej Europy z naszymi przodkami. Nasi mieli pecha, bo egzystowali w gospodarce folwarcznej, jakiejś pokracznej i wynaturzonej formie feudalizmu.

  4. maciek wiewióra Odpowiedz

    najlepiej obrazuje cały klimacik artykuliku określenie że „Tylko czasem stół zastępowano przeciętymi na pół beczkami”. No wiadomo – na kawałek drzewa przeciętego na pół mnie nie stać, ale co tam, beczkę przetnę!( wytworzenie beczki jako proces technologiczny jest o lata świetlne przed stworzeniem czegokolwiek przypominającego stół) To tak jakby za 400 lat ktoś napisał że jeździmy komunikacją publiczną, albo korzystamy ze wspólnych ubikacji.

  5. Czarodziej Odpowiedz

    No OK, ale poza aspektem technologicznym budowy stołu, beczki lub drewnianej chałupy, jest jeszcze aspekt kulturowy – mogli po prostu kulturowo nie dojrzeć, do używania stołu, chociaż technologicznie byli w stanie go wykonać od lat..

  6. Kasia z 2048 roku Odpowiedz

    Ja sobie np. nie wyobrażam jak można nie mieć swojego indywidualnego klozetu i bidetu w pracy, a co dopiero w domu!
    A proszę mi uwierzyć, są jeszcze domy w których są jeden lub dwa klozety na kilkuosobową rodzinę.

    • zdziwiona Odpowiedz

      dziecko drogie, co ty wypisujesz za brednie? nie ośmieszaj się, u ciebie w domu każdy ma swój klop i bidet. A może pierwszy raz sedes widziałaś, gdy poszłaś do szkoły a w domu to latrynka za stodołą?

    • historyk Odpowiedz

      a czy pan tzw. autor, to nie wie, że sam z motłochu się wywodzi? gdyby był prawdziwym historykiem, to wiedziałby, że chłop na zagrodzie, równy wojewodzie. A słyszał pan autor o ludziach gościńca? a może nie zdążył przeczytać dlaczego zasadzano miasta na żywym korzeniu i dla kogo? oj, panie autorze, funta kłaków nie watra ta pańska radosna twórczość…pozdrawiam

  7. Andie Odpowiedz

    Mam wrażenie, że autor artykułu jest z jakiegoś powodu uprzedzony co do życia na wsi, czyżby mieszczuch? Brak łazienki w domu czy nienoszenie butów to naprawdę nie jest aż taka tragedia, jak się to tu przedstawia. Po harówce od świtu do nocy każdemu byłoby wszystko jedno na czym śpi, a spanie przytulonym do krowy to chyba niezła alternatywa dla marznięcia. To, że ludzie byli prości i ubodzy nie znaczy, że byli prymitywami niezdolnymi do wynalezienia stołu (najwyraźniej po prostu nie był im potrzebny, zwłaszcza że większość posiłków zapewne jedli w polu). No i podejrzewam, że byli czystsi od niejednego arystokraty. A już z pewnością nie zasługują na nazywanie ich „motłochem”.
    Polecam pomieszkać kilka tygodni na wsi „zabitej dechami”, bardzo to otwiera oczy na niektóre sprawy ;)

    • Ciotka Odpowiedz

      Racja, Andy!
      Niewielka ilosc sprzetow w chlopskich izbach wiazala sie wszedzie z dwoma rzeczami: przeludnieniem tych izb (przynajmniej z naszego punktu widzenia, ale i dla chlopa kazdy czlonek rodziny musial miec w tej izbie dosc miejsca, by nogi noca wyciagnac, choc czuli sie lepiej i bezpieczniej „na kupie”) i – wynikajaca takze i z ostatniego – wielofunkcyjnoscia sprzetow, Po kiego stol, skoro wystarczy lawa, do ktorej sie stolki przy posilkach dostawi, a dzieciakowi czy parce na noc posciele? Dobra lawa nie jest zla, bo i baba na chleb dzieze ustawi, i w cebrzyku na niej upierze, i przysiadzie przy kolowrotku, czy by pierze drzec etc.etc. A i stol, jesli w ogole byl, to stal w kacie, ze swietymi obrazkami, figurkami, palemkami, krucyfiksem, gromnica i – co najwyzej – przykrytym scierka chlebem.
      Po co szafa, skoro dragi zawieszone u belki spelnia podobne zadanie, a jeszcze przy tym to, co w polu zmoklo wyschnie, a przepocone sie wywietrzy? A i mole sie „nie wdadza”, a myszy nie pogryza.
      Po co miska do mycia czy wanienka dla dziecka, skoro rownie dobrze posluzy do kapieli „swinska niecka” do oprawiania swini, ktora sie bilo raz czy dwa do roku? Ma niby stac w kacie i miejsce tylko zajmowac?
      Niecka, czy wiklinowa kobialka byla tez dobra jako kolebka dla niemowlecia – tez sie wieszalo u belki i baba noca nawet z lozka nie musiala wstawac, by male pokolysac, gdy sie darlo.
      Nawet i szlachta zagrodowa w swoich mini dworkach miewala tego typu wielofunkcyjne sprzety, vide: tzw.szlabanek – lawa z oparciem do siedzenia, czasem dosc dekoracyjna, z ktorej po rozsunieciu robilo sie lozko, zazwyczaj dla najstarszego potomka.
      PS. Nieprawda jest jadanie wszystkich posilkow w polu – w czasie sianokosow, zniw czy orki (choc przy ostatniej rzadziej, chyba ze areal do zorania i coraz krotszy dzien do tego zmuszal) jedzono w polu tylko posilek poludniowy, i to w calej Europie. Po prostu, by czasu nie tracic na bieganie do domu z pola i zamiast tego odpoczac w cieniu, odpuszczajac sobie z godzinke pracy w nagoretszej porze dnia.

    • majka Odpowiedz

      Mieszkalam polowe zycia na wsi jako dziecko czesto biegalam z innymi dzieciakami na bosaka i nie czulam sie z tego powodu gorsza bylo fajnie nie bylo tyle rozbitych szkiel z butelek.A juz jak padal deszcz to bylismy cali szczesliwi.Ludzie ciezko pracowali ,ale byli tacy zyczliwi dla innych,pomagli sobie.Teraz sa tacy materjalisci nic z dobroci serca.Stol nie byl potrzebny bo jak pani napisala ,chwycilo sie kromala czy co tam i chajda na pole ,szkoda bylo czsu na glupoty kolezanki czekaly jak byla chwila na zabawe.Bo rodzicom trzeba bylo pomagac i bez gadania.Pozdrawiam. :)

    • oldaczom Odpowiedz

      ja odczytałem powyższy artykuł jako opis faktów, a nie ocenę. Nie widzę tu wartościowania, oprócz jedynego stwierdzenia „motłoch”. Z drugiej strony jeżeli spojrzeć na rozwarstwienie społeczne ze względu nie tyle na warunki życia, co wiedzę o świecie, to niewątpliwie wykształcony osobnik mógł patrzeć na chłopa i widzieć motłoch podobny do zwierza.

    • makaron Odpowiedz

      Bez urazy kolega, ale z tobą jest coś nie porządku. Jeżeli uważasz, że chodzenie bez butów nie stanowi żadnego problemu, proponuję żebyś podczas zimowych mrozów spróbował chodzić bez butów. Polecam też spacery bez obuwia podczas wiosennej odwilży i jesiennych deszczów.
      Natomiast wychwalanie przez ciebie spania w jednym barłogu z krową pozostawiam bez komentarza, bo to istne kuriozum.

    • Anonim Odpowiedz

      BArdzo mądre słowa. Autor artykułu jest bardzo uprzedzony do mieszkania na wsi .Wydaje się że sam pochodzi ze wsi i ma do niej jakąś zadrę w sercu.

  8. zielanna Odpowiedz

    Temu artykułowi przeczą chociażby znaleziska archeologiczne. W przeciętnej chałupie znajdowało się całkiem sporo naczyń zarówno kuchennych jak i stołowych. Szkło w średniowieczu faktycznie było drogie. Nawet nie każdego szlachcica było stać na taki zbytek. Radzono sobie więc inaczej, co nie znaczy że gorzej. Wszak większość życia chłopa toczyła się poza chałupą. Ze zwierzętami spano zimą, zapewniały dodatkowe źródło ciepła. Całe lato bydło spędzało na pastwiskach.
    Rewelacja o przecinaniu beczek trochę dziwna. Szkoda przydatnego przedmiotu. Ludzie wtedy używali przedmiotów do końca. Pękniętą ceramikę drutowano, uszkodzone przedmioty żelazne naprawiano lub w ostateczności przetapiano na coś innego. Stąd w pozostałościach chałup bardzo mało żelaza. Prawie nigdy go nie wyrzucano.

  9. zielanna Odpowiedz

    A przy okazji tej nieszczęsnej miednicy i sporadycznej kąpieli. Słowianie szybko pokochali ideę ruskiej bani. U nas też lubili popocić się w łaźni a potem skoczyć w śnieg lub do jeziorka. Zresztą, od miednicy do mycia wygodniejszy jest właśnie jakiś akwen wodny. Ciała chętnie szorowano mydlnicą lub mydłem z miąższu kasztanów.

  10. chris Odpowiedz

    Tyle,że kasztany ( jako owoce kasztanowca oczywiście a nie kasztana jadalnego ) pojawiły się na naszych terenach w XVII w.

  11. chris Odpowiedz

    cyt.:Kasia z 2048 roku, 20 czerwca 2012 o godzinie 01:23

    Ja sobie np. nie wyobrażam jak można nie mieć swojego indywidualnego klozetu i bidetu w pracy, a co dopiero w domu!
    A proszę mi uwierzyć, są jeszcze domy w których są jeden lub dwa klozety na kilkuosobową rodzinę.
    No taki tekst to mogła tylko napisać Amerykanka wyalienowana z normalnego życia.W Polsce , proszę sobie wyobrazić są nadal kamienice ( i to w całkiem dużych miastach, w Wawie też ) , w których są WC na pólpietrach i korzystają z nich wspólnie lokatorzy kamienicy. Ale jak widać kosmici w PL też są-;)

  12. alicja Odpowiedz

    ci co tutaj piszą komentarze nie mają o niczym pojęcia, chłopów traktowano jak niewolnikow,mieli obowiązek pracować dla pana,pić gorzałkę w jego oberży itp.Nie wolno było opuścić wsi.jestem już starsza,chociaż urodziłam się po wojnie.Jako dziecko byłam na wsi i widziałam chaty z początku 20 wieku.W jednej części ludzie, w drugiej bydło,W części dla ludzi piec chlebowy, ławy i nic.Ludzie jedli z jednej miski drewnianmi łyżkami przeważnie żur.Pracowali od świtu do nocy.Widziałam ludzi którzy do kościoła chodzili boso, buty niosąc na kiju, dopiero przed kościołem je wkładali.Na przednowku głód.jeśli tak było niespełma kilkadziesiąt lat temu to co wcześniej.Książki opisują tylko życie panów.

      • Ciotka Odpowiedz

        Wszystko zalezalo od pana, synu! Podobnie, jak mialo to miejsce na amerykanskich plantacjach bawelny – czarnemu niewolnikowi przyzwoitego pana zupelnie nie oplacala sie abolicja. Nigdy pozniej nie mial tak dobrze, jak w charakterze niewolnika, de facto traktowany jak – moze i troche przyglupowaty, „underdog” – ale jednak czlonek szerokiej rodziny. Niemniej ilu bylo takich panow, od ktorych i wyzwolony niewolnik, i wyzwolony chlop odejsc nie chcial? Istnieli, ale na palcach policzyc…
        Porownujmy jednak polskiego chlopa z chlopstwem innych panstw Europy w tymze samym czasie.
        A podroznicy obcy (a sporo ich zapiskow sie zachowalo) byli przerazeni traktowaniem polskiego i maloruskiego chlopa przez jego pana i warunkami zycia tego pierwszego. A takze – a moze i najbardziej (bo w czasie klesk nieurodzaju i u nich chlop marl z glodu) – sposobem jego traktowania, niedostrzegania w nim nie tylko innego czlowieka, ale i chocby „stworzenia Boskiego”, co jest szczegolnie silne w relacjach protestantow od XVI wieku w gore. Nie wspomne juz, ze sam „serfism”, prawna redukcja chlopa do rangi rzeczy, przedmiotu wlasnosci swego pana, juz mu sie w glowie nie miescil. I nie ma z tym nic wspolnego fakt, ze jego wlasne prawo bylo od tego polskiego czesto bardziej surowe i okrutne, bo to bylo Prawo, nie zas widzimisie i bezprawie jednostek na spolecznej wierchuszce – zalezne od panskiego humoru, nie zas winy.
        I powszechny niesmak w tym waszym niby katolickim kraju budzilo wywyzszanie sie „urodzonych” i ich zupelnie nieuzasadniona pogarda do niby „gorsiejszych”, w tym do czcigodnych mieszczan, slawnych rzeieslnikow, a nawet uczonych, o ile „nieherbowi”. Ot, „dupokracja” szlachecka.:)

      • Annnn Odpowiedz

        pustak z ciebie masz szczescie ze dzis zyjesz bo w tamtych czasach nie stac by cie bylo na wymyslenie samemu majtek !

      • makaron Odpowiedz

        Widać, że masz zaległości historyczne, skoro się silisz na tego typu żarty. Ale pewnie jesteś już z tego pokolenia, co w szkole już miało religię, kosztem innych przedmiotów. W twoim przypadku głównie historii.

    • Ciotka Odpowiedz

      Kobieta ma przynajmniej czesciowo racje – wystarczy zajrzec do polskiej prasy np. z lat 1950s i pogapic sie na fotki, ze o roznych magazynach etnograficznych nie wspomne.
      Inna rzecz, ze przynajmniej od uwlaszczenia chlopstwa w polowie XIX wieku wies byla majatkowo silnie zroznicowana, bogaci mieli sporo i kopiowali po swojemu „pana ze dwora”, a biedota klepala biede. Te piekne stroje, prawdziwe korale, srebrne krzyzyki i inna bizuteria, jakie mozna ogladac w muzeach to tez kultura chlopska. I buty z cholewami, choc czesciej noszono je od swieta, nizli na codzien. A ludzie idacy istotnie na bosaka do kosciola to nie tyle z oszczednosci, ile ze w rzadko noszonych „wyjsciowych” butach nie bylo wygodnie przejsc tych pare czy kilkanascie kilometrow. Latem, po miekkim, boso to zarazem i bardzo zdrowo!
      „Trza byc w butach na weselu”.
      A mieszkanie z bydlem? Mieszkanie z konmi? Odpowiedz prosta: takie chalupy stawiano tu i owdzie, szczegolnie na terenach silnie zalesionych, jeszcze w okresie miedzywojennym nie tyle z biedy, czy w celu ogrzania sie (te gliniane piece niezle ogrzewaly te zwykle jedna izbe), ale by ich im zlodzieje (i to nie tylko Cyganie, choc ci przodowali w kradziezy koni) nie ukradli, nie wyprowadzili w nocy po cichu z oddalonej stajni czy obory. Na tej samej zasadzie lokowano po drugiej stronie sieni i spichrzo-spizarnie. Jak Kamil pisze w innych tekstach – przestepczosc na wsiach byla wysoka, a strozy prawa na lekarstwo.

  13. Znafca Odpowiedz

    Podobno biedni mieli lepiej bo zwykle byli w lepszym stanie od szlachty.Chociaż to raczej zasługa głodówek które są bardzo zdrowe.Osobiście przetestowałem chociaż nie w takiej skali jak ci chłopi i nawet w „najchudszym momencie” nie miałem poniżej 40 kg.

  14. Beti Odpowiedz

    Co do mieszkania ze zwierzętami. będąc w latach 90-tych we wsi Osielec, górale mieszkali w jednej chacie z kurami, dzieliła ich tylko ściana. Nie mówię, że w każdej, ale takie gospodarstwo też widziałam.

  15. spostrzegawczy Odpowiedz

    dalej ludzi mieszkaja w ciasnych mieszkankach ze zwierzetami (kotami, psami) a niby taki skok cywilizacyjny

    • kosmitek Odpowiedz

      No to wiedz że świnie nie są brudnymi zwierzętami. To że sią tarzają w błocie to nie znaczy że cały czas tym są ubłocone. Trochę więcej kontaktu ze zwierzętami.

    • tey Odpowiedz

      Nie wiem, czy koty są takie czyste. Kocury sikają po domu, a jak jest więcej kotów w domu, to cuchnie. Niby z czego, skoro koty są takie „czyste”? Już nie mówię o kocich kupach, od których smrodu nos odpada (chyba nie ma bardziej cuchnących odchodów).

      • Sybilla Odpowiedz

        Koty trzymane w domu nalezy wykastrowac, mozna to juz zrobic w 6 miesiacu ich zycia.
        Wtedy samce nie maja cuchnacego moczu.
        By nie cuchnelo trzeba poprostu sprzatac.
        Mam kilka kotow w domu i nic nie smierdzi.
        Tylko trzeba codziennie sprzatac ich pudelko, myc miski, conajmniej 2 x w tygodniu prac ich kocyk do spania. Czyli normalne czynnosci higieniczne.
        Czlowiek tez musi codziennie brac prysznic rano i wieczorem, myc zeby, zmieniac bielizne, wietrzyc mieszkanie, itp.
        Jesli nie – to smierdzi.

        • gość

          Koty smierdza! kastrowane czy nie i ich wlasciciele tez tylko tego nie czuja!

        • Gosc

          Nie wiem czy wiesz kot to najtrzysciejsze zwierzę nawet jest dzien kota powachaj psa a potem kota to się przekonasz śmierdzi kuweta oczywiście brudna

  16. ja Odpowiedz

    Krótko mówiąc dupa prawda poczytajcie sobie w kronikach jak rzeczywiście było kiedyś u Słowian, a obraz że ciemnota i brud wziął się od chrześcijań przez co teraz powielane są takie głupoty

    • Ciotka Odpowiedz

      Czlowieku, nie rozsmieszaj z laski swojej. W jakich kronikach? U jakich Slowian? I to jeszcze do tego poganskich? I w jakim niby jezyku?
      Informuje niniejszym, ze „Stara Basn” Kraszewskiego zadna kronika z epoki nie jest.:)

  17. Anonim Odpowiedz

    Nawet w drugiej połowie XIX wieku(a więc po okresie wspomnianym w artykule) Emile Zola nazywał osoby z niższych warstw społecznych la bete humaine, czyli ludzkimi zwierzętami. Nawet nie zwykłymi ludźmi, ale właśnie ludzkimi zwierzętami. A opisywał Paryż- centrum ówczesnego świata, a nie tereny wiejskie.

    • Ciotka Odpowiedz

      To sie zwykle przeklada na „ludzka bestie” i u Zoli odnosi sie wlasnie do miejskich ofiar rewolucji industrialnej, wyrwanych ze swej wsi, kultury, srodowiska, zredukowanych do potrzeb podstawowych, walczacych o elementarne przezycie kosztem wszelkich wartosci ludzkich. U Zoli uprzemyslowienie odczlowiecza masy, a winny temu kapitalizm, zorientowany na Molocha pod tytulem „Zysk”, nie zas na czlowieka, spoleczenstwo, ludzi – ta teza wszedzie u niego jest jasna i jednoznaczna.
      Czyzby w Polsce z awersji do komuny inaczej Zole dzis interpretowano?

  18. Zaścianek Odpowiedz

    Autor artykułu popełnił totalny anachronizm. To, że my dziś mamy takie a nie inne potrzeby, nie znaczy, że podobne mieli nowożytni chłopi…. potomnych za 200 lat napewno będzie szokować, że „zwykli ludzie” w garażu nie posiadali własnego helikoptera, co będzie powodem do wysuwania kuriozalnych wniosków, że żyliśmy w wszechobecnym skrajnym ubóstwie. Prosze przestawić myslenie, a dopiero potem bawić się w komentarze….

    „Chłopi żyli jak niewolnicy, musieli pić gorzałkę jedynie od Pana” -> Prosze Pani, muszę z przykrością stwierdzić, że to Pani chyba nie wie o czym mówi. To znaczy, gdzieś dzwoni, ale niewiadomo w którym kościele. Przymus picia „pańskiej gorzałki” to zwyczaj wprowadzony dopiero w XIX wieku, i to nawet nie przez szlachtę a zaborcze państwa. „Chłopi żyli jak niewolnicy” – którzy chłopi? Nie chce mi chyba Pani wmówić, że wszystkie ówczesne wsie żyły na głodowej „pensji” będąc na 100% utrzymaniu folwarku. Zdaje sobie Pani sprawę z tego, że wiejska biedota nigdy w nowożytnych wsiach nie przeważała?

    Jest taka scena w „samych swoich”, gdzie seniorka rodu nie chce spać w łóżku, potrzebuje tradycyjnego „kafloka”, a najlepiej jakby „tą elektrykę zdjęli”. Moja prababcia, mimo iż dożyła czasów PRL i IIIRP i mogła sobie pozwolić na wszystko, nigdy nie potrzebowała więcej niż jednego pokoju i paru osobistych rzeczy. Myślenie ludzie, myslenie! Tak bardzo niedocenianie w marksistowskim podejściu do historii. Tamci chłopi jakby mogliby, to i tak by nie żyli z stołem i krzesłami, bo jak to tak?

    • Sybilla Odpowiedz

      Opowiadala mi babcia, jak przed wojna wozila worki suszonych bialych bulek dla chlopow.
      Juz po wojnie, bylam zaskoczonoa, jak chlop do mojej mamy wolal, ooo, panienka przyjechala.
      Ten pan opowiadal mi, jak bylo, wiec z ta nedza sie zgadza, z jedzeniem kartofli drewniana lyzka, sledziem w zalewie octowej, chodzenie boso i zakladanie butow przed kosciolem, ubranko kupowane dobrze jesli raz do roku, chlod, brud, smrod, zacofanie itp
      Mialam stycznosc z zywymi ludzmi, ktorzy urodzili sie i wyrosli w takich warunkach, rozmawialam z nimi.
      Nam sie w glowie nie miesci, ze mozna bylo ludzi tak traktowac, jak bydlo robocze, trzymac w nedzy, zacofaniu, niedopuszczac do wyksztalcenia itd
      Dla nas to sa bajki o zelaznym wilku.
      Mozecie mnie zakrzyczec, ale takim ludziom, a w Polsce byla to wiekszosc, PRL stworzyl mozliwosc godnego zycia i traktowania.

      • Anonim Odpowiedz

        tia.. takie reweacje można w byle jakim filmie zobaczyć i to nie najwyższych lotow nawet. o! „Chłopi”,tam sa takie elementy. baju baju kobieto. a teraz w ubraniach droższych i nowych chodzisz po domu i gary szorujesz i sprzatasz? :) czy zakładasz jak wychodzisz,zeby nie zniszczyć,bo po co? zadnych rewelacji tu nie mówisz,dziecko w podstawówce może dojść do podobnych wnioskow,a Ty tu się madrzysz i z jakimiś opowiastkami wyskakujesz.. ajjjj…

        • Maja

          Tia, to cała prawda. Mój ojciec urodził się w Milanowie w 1930 roku. Buty zakładało się przed kościołem. Mam takie zdjęcie, na którym mój ojciec, wtedy 7 -letni, stoi na śniegu na bosaka. Tak to wtedy wyglądało. Dużo mi opowiadał o życiu w tamtych czasach. Jego rodzice urodzili się w XIX wieku i dzieci odnosiły się z niezwykłym szacunkiem, często całowało się rodziców w dłoń i zwracało się do nich pani matko, ojcze. W moim domu ojciec próbował wychować mnie z podobnym szacunkiem i kulturą, jednak byłam późnym dzieckiem ( urodziłam się, gdy on miał 50 lat) i niestety na mnie miały już wpływ filmy, teledyski, a tam sami buntownicy. Nie było mu łatwo ze mną. Strasznie pyskowałam, ale wychowanie bez wulgaryzmów przyniosło dobry skutek. Moj ojciec nawet słowa na d, nie mówił. Wychował się na wiosce, w skromnych warunkach, ale nie był zepsuty, tak jak ludzie teraz. To była kultura. Teraz to dno i wodorosty.

  19. Gog Odpowiedz

    Prymitywny motłoch to napisał ten artykuł. Rozumiem, że dziś najlepiej sprzedaje się pseudosensacja typu „patrz pan jakie to dziwne!”, ale ten tekst jest już poniżej wszelkiej krytyki. Wyjrzyj pan czasem poza Internet, wyjedź na wieś, może pod namiot. Motłoch, o którym pan piszesz, prezentował o wiele większe bogactwo kulturalne i duchowe od podobnych pany miernot zza komputera.

  20. Ciotka Odpowiedz

    Kamilu, ten motloch naprawde jest nieszczesliwy, choc wiem, ze mial byc ironiczny. Mozna bylo ujac w cudzyslow, lub uzyc mniej pejoratywne „plebs”, „plebejusz” czy po prostu „lud” – szczegolnie, ze o chlopach mowa.
    Wytkne ci tez – pardon – bredzenie o Anglii i stanie posiadania tamtejszego „chlopa”. Czy wy w Polsce w ogole zdajecie sobie sprawe ze struktury wlasnosci ziemi na Wyspach niemalze po dzis dzien? I wlasnosci budynkow, co na niej stoja?
    Pisze gdzie indziej, ze do dzis z 80% tej ziemi to wlasnosc potomkow tych kilkuset normandzkich rycerzy Wilhelma Zdobywcy – i to jest fakt, choc z wlasnoscia budynkow od jakiegos stulecia troche sie zmienilo. Nawet krolowa Elzbieta jest w swym palacu Buckingham jedynie podnajemczynia gruntu u ksiecia Westminsteru. A sam palac jest wlasnoscia Korony. ;)
    A wiec wyobraz sobie, ze zamozny farmer z XVII czy XVIII wieku, mieszkajacy w porzadnym kamiennym budyku, acz sitowiem krytym, u ktorego czasem i krol na nocleg stawal, i zatrudniajacym po kilkudziesieciu parobkow plci obojga, byl takze jedynie LOKATOREM jakiegos pana na wlosciach, dzierzawca ziemi wraz z budynkami dla siebie i personelu, stad i nazwa: farmer tenant. W zaleznosci od hojnosci i chrzescijanskich wartosci pana budynki dla personelu mogly byc lepsze i gorsze, najczesciej byly zroznicowane w zaleznosci od wartosci pracownika: kowal czy tkacz dostawal lepszy, nizli ten, co tylko karmil swinie. Budynki te zreszta byly najczesciej juz umeblowane (a inwentarz zmienial sie w czasie, i jest do przesledzenia – zajmuje sie tym min. dobry zespol historykow wsi z uniwerku w Leicester i Reading) i taka czy inna „farm hand” wnosila don jedynie swe ruchomosci: posciel, odziez, narzedzia itp, albo tylko to, co miala na grzbiecie. Stad i ten stan posiadania w testamentach (?): rondel i dzbanek, co jednak nie znaczy, ze delikwent mieszkal pod chmurka i gotowal w tym rondlu gdzies w polu na ognisku. Zroznicowanie ludnosci angielskiej/brytyjskiej wsi bylo w owym czasie faktem – to jednak byli ludzie wolni, mogacy sie przemieszczac „za chlebem”, z zarobkami w naturze czy walucie (ze czesto nedznymi to inna sprawa), placacymi czynsz za swoj dach nad glowa, najczesciej wraz z jakims umeblowaniem – a farmerzy i za dzierzawiona ziemie. Oczywiscie, bywalo to bardziej skomplikowane, bo i wielkosc farm, i umowy dzierzawne i o prace bywaly rozne – daje ten przyklad gwoli ilustracji.

    • Ciotka Odpowiedz

      PS. Wlasnie ten system „wolnego najmity” sprawil, ze w momencie rewolucji przemyslowej wies sie blyskawicznie wyludnila, a rolnictwo angielskie padlo na pysk, bo ludzie ruszyli tylki tam gdzie lepiej placa (a poczatkowo placili lepiej) i gdzie sa lepsze warunki do zycia (a niektorzy z pierwszych industrialistow istotnie poczatkowo je swym robotnikom i robotnicom zapewniali z protestancka przyzwoitoscia). A potem bylo tylko gorzej: nadmiar kandydatow na robotnikow w miastach, bezrobocie, place lecace w dol, nizsza produkcja rolna windujaca ceny zywnosci, i wystarczyl byle kataklizm dziejowy, jak wojny napolonskie i zwiazane z tym klopoty z importem surowej bawelny, by bylo naprawde bardzo zle, a „wolny najmita” marl z glodu…

  21. Johny Odpowiedz

    Artykuł przesadzony. Były i ławy i stoły. I na pewno były powszechne juz w XVII wieku. Nie każda chata sasiadowała z oborą. Cynowe naczynia bardzo popularne , również na wsi w XVIII wieku. Cala masa gliniakow (garnki, miski, wazy itd.). Skrzynie i pozniejsze kufry dziewczyny dostawały w posagu od rodzicow juz w XVI wieku.

  22. Anonim Odpowiedz

    Panie Kamilu Janicki,
    wyjątkowo tendencyjny artykulik, pełen uprzedzeń kompleksów i nienaukowych stwierdzeń.
    Wolę mieszkać ze zwierzętami, niż z samochodami budując dla nich w bryle domu dwustanowiskowy, ogrzewany z glazurą i terakotą garaż.

    • makaron Odpowiedz

      Z tego wynika, że jesteś typowym mieszczuchem, który nigdy w życiu nie był w klasycznej oborze czy chlewie. Myślę, że po pięciominutowym pobycie w jednym z takich obiektów szybko zmieniłbyś zdanie.

  23. Nika Odpowiedz

    Widzę, że tutaj dużo osób ma podobne zdanie. Ja przeczytałam tylko tytuł ze słowem motłoch. Dalszą część artykułu sobie darowałam, żeby się nie denerwować.

  24. przypadkowy czytelnik Odpowiedz

    Tak! ciekawe informacje. Autor mieni się być historykiem, więc pewnie i genealogia nie jest mu obca. Ciekaw jestem, czy zna swoje pochodzenie. Może – Broń Boże – z „motłochu”?

    • gość Odpowiedz

      Sądząc po wyglądzie autora to on nie z ”motłochu” raczej z NARODU WYBRANEGO. Swoją drogą jakim bufonem trzeba być żeby nazwać biedaka ”motłochem!”

  25. Ragnarok Odpowiedz

    W XVI i XVII wyznacznikiem bogactwa było przede wszystkim ilość spożywanego pokarmu i wcale polski chłop pańszczyźniany nie nie odstawał od zachodnich, a nawet w ilości pochłanianych kalorii na początku XVII wieku był nażarty najbardziej, o zamożności świadczą relacje przybyszów z Rzeszy i ich zazdrość. Dwór w XVII wieku od bogatszej zagrody odróżniała przede wszystkim drewniana podłoga. Autor jedzie na straszliwych uogólnieniach i uproszczeniach.

  26. lacrimae Odpowiedz

    „Takie warunki panowały w bogatej Burgundii, więc jeszcze gorzej musiało być na ubogich ziemiach Rzeczpospolitej.” – pisze autor tego artykuliku.Tyle, że to nieprawda. Sytuacja chłopa w R.O.N. była lepsza niż jego zachodniego odpowiednika: brak klęsk głodu w Rzeczpospolitej, opieka prawna i zwyczajowa pana, wydajność rolnictwa porównywalna z zachodnią, dobra koniunktura gospodarcza, brak poboru rekruta ze wsi. Przywoływanie Burgundii – chybione,.ucisk podatkowy dawał się wtedy mocno we znaki.

  27. Witold Odpowiedz

    Wyjątkowo kiepski i tendencyjny artykulik. Proszę tego nie traktować osobiście, ale tekst narracją przypomina „dzieła” historyków PRLowskich. Sytuacja chłopstwa, bo jak rozumiem o nim myślał autor pisząc o „młotłochu” zmieniała się, czasem diametralnie w zależności od okresu jak i regionu Polski. Standard życia uzależniony był przedewszystkim od majętności mieszkańca wsi. Zupełnie inaczej żył gospodarz dużego gospodarstwa, a jeszcze inaczej komornik wynajmujący się do prac polowych. Pisząc taki artykuł wypadałoby wyjść po za schemat biednego uciskanego przez szlachtę chłopa. Materiał odstaje od średniej Waszego serwisu, zdecydowanie na minus.

    • BlueMouse Odpowiedz

      Jak to się nie myto – myto się przed każdym wyjściem do kościoła, na potańcówkę, do siąsiada na plotki, przed wydojeniem krowy i robieniem ciasta na chleb. Po co więcej? :) „Od smrodu jeszcze nikt nie umarł – od świeżego powietrza wielu” :)
      A tak poważnie to artykuł bardzo jednostronnie przedstawia sprawę. I zgadzam się z Ciotką, która napisała że po prostu nie potrzeba było stołu bo była funkcjonalna ława itp. Priorytetem było miejsce w chacie i żywność dla rodziny a nie łóżko czy krzesło.
      Osobiście od kilku miesięcy nie mam stołu i szafy – przeprowadzka nie nędza :) – i jakoś mi tych sprzętów nie brakuje. Ubrania w pudłach, pudło jako stół.. i da się żyć.

  28. Włościanin Odpowiedz

    Polecam przeczytać sobie pamiętniki Jana Słomki.Tam jest pełny obraz życia na wsi od połowy dziewietnastego stulecia, który nie wiele się zmieniłał na przestrzeni kilku wieków.

  29. dobieslav Odpowiedz

    Beznadziejny, całkowicie nieprawdziwy artykuł, wręcz nazwałbym to propagandowym bełkotem.
    Autor jest albo przygłupem, albo propagandystą (albo jednym i drugim).
    Wystarczy sobie uświadomić, że w historii Anglii było przynajmniej sto klęsk głodu, w historii Europy przynajmniej kilka epidemii, a które jednak jakoś omijały terytoria Rzeczypospolitej…

  30. Ewa Odpowiedz

    Bardzo ciekawy tekst. Była straszna nędza, brak dostępu do wiedzy. Zaskakujące wszędzie były kościoły i oberże, ale klas dla dzieci już nie. W laickiej Francji po rewolucji trochę sie ruszyło. U nas trzeba było czekać dopiero na komunistyczną rewolucję. Wtedy zaczęto walkę z analfabetyzmem i higieną. Chłopi żyli w strasznych warunkach, a głód przed wiosną niewyobrazalny. Nie dziwię sie ze chłopi z Szelą mordowali panów, tamci palcem nie ruszyli aby zmienić ich położenie. Tak wyśmiewane pozytywistyczne opowiadania pokazują ten brud, smród i nędzę.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.