Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Czy w czerwcu 1945 roku mogła wybuchnąć wojna polsko-czechosłowacka?

Rola-Żymierski z wizytą w Cieszynie... Przymiarki do wojny?Mimo że dopiero co skończyła się II wojna światowa, po obu stronach spornej granicy koncentrowały się wojska gotowe do ataku. Zarówno Czesi, jak i Polacy byli zdeterminowani walczyć o Kłodzko, Zaolzie i Racibórz. Jeśli Stalin miał jakiekolwiek zasługi dla Europy Środkowej, to właśnie niedopuszczenie do nowej wojny na gruzach III Rzeszy. Gdyby nie interwencja radzieckiego przywódcy, niemal na pewno Wojsko Polskie wkroczyłoby do Czechosłowacji.

Nieporozumienia pomiędzy Polską i Czechosłowacją nie były żadną nowością. Od 1918 roku spieraliśmy się o Zaolzie, które wpierw zajęli Czesi (wbrew dwustronnym ustaleniom, ale za przyzwoleniem mocarstw zachodnich), a następnie – korzystając z hitlerowskiej aneksji Kraju Sudeckiego – w 1938 roku odbili Polacy. II wojna światowa sprawiła, że spór chwilowo odłożono na bok, ale wystarczyło, że oba kraje odzyskały utraconą państwowość, a na horyzoncie pojawiło się widmo nowego – nieporównanie poważniejszego – konfliktu.

Konflikt o Zaolzie między Polska a Czechosłowacją ciągnął się przez cały okres międzywojennym. Najpierw zajęli je Czesi, zaś w 1938 r. zostało przyłączone do Polski.

Konflikt o Zaolzie między Polska a Czechosłowacją ciągnął się przez cały okres międzywojennym. Najpierw zajęli je Czesi, zaś w 1938 r. zostało przyłączone do Polski.

Po pierwsze nie chodziło już tylko o Zaolzie. Do katalogu sporów doszedł podział poniemieckiego Dolnego Śląska oraz temat zwrotu pogranicznych miejscowości zajętych w 1939 roku przez Słowaków. Sytuacji w żadnym razie nie łagodziło przejęcie w Polsce władzy przez komunistów.

Wybrane ogniska konfliktu polsko-czechosłowackiego w 1945 roku.

Wybrane ogniska konfliktu polsko-czechosłowackiego w 1945 roku.

Wprawdzie chodzili oni na pasku Stalina, ale jednocześnie musieli walczyć o poparcie społeczeństwa. Oddawanie kolejnych terytoriów – w dodatku do całych Kresów Wschodnich – nie mogło im w tym pomóc. Udana walka o poszerzenie granic wręcz przeciwnie.

Sąsiedzi gotują się do wojny

Jak pisze Anna Szczepańska w książce „Warszawa-Praga 1948-1968” już w marcu 1945 roku polscy działacze na Zaolziu zaczęli apelować do Rządu Tymczasowego Rzeczpospolitej Polskiej o przyłączenie ich ojcowizny do macierzy.

Na ich wezwanie niezwłocznie odpowiedział minister obrony narodowej, Michał Rola-Żymierski. Zapewnił on o dobrej woli i pomocy Stalina a także o gotowości rządu do zajęcia twardego stanowiska wobec Czechosłowacji w sprawie odpowiedniego przebiegu granicy.

W maju Polacy utworzyli na spornym terytorium swoje komitety obywatelskie i rady narodowe, a złożona z dotychczasowych żołnierzy Armii Krajowej Grupa Operacyjna „Zaolzie” sforsowała mosty na Olzie. I wtedy sprawy się skomplikowały: wbrew zapowiedziom Roli-Żymierskiego czerwonoarmiści wespół z Czechami momentalnie rozbroili polskie oddziały.

Komentarze (55)

  1. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarz z naszego profilu na Facebooku:

    Marcin Hencz: Ciekawy artykuł, który wreszcie mnie zaskoczył. Zastanawia mnie jak Bierut by tłumaczył walkę o przyłączenie do macierzy Zaolzia, a jednocześnie pozostawienie takiego ośrodka polskości jak Lwów czy Wilno poza granicami PRLu no i jak rozwinąłby się konflikt. Wojsko PRL było zdecydowanie potężniejsze od czeskiego wtedy jednak ZSRR z pewnością poparłby ich. Gdyby do zabawy włączyły się grupy walczące z okupacji radziecką Polski i stanęły po stronie wojska ludowego mogłoby być ciekawie. Drugi Budapeszt. Zachód oczywiście poza naciskami nic by nie zrobił.

    • human Odpowiedz

      Jestem z Cieszyna i ten konflikt ciagle trwa, nienawisc do Czechow jest przekazywana z pokolenia na pokolenie w roznych formach.

      • Cieszyniok Odpowiedz

        No chyba żartujesz. Żadnego konfliktu już teraz nie ma. To jest Księstwo Cieszyńskie i podziały się zatarły

      • Kuba Odpowiedz

        Jestem z Cieszyna i jakoś nienawiści do Nas nie widzę, często bywam w Trzyńcu i Czeskim Cieszynie i mam same dobre wspomnienia. Szczerze to niezłe bajki tu nie którzy wymyślają. Pozdrawiam.

        • Marcin

          Również jestem z Cieszyna i nie mam pojęcia o jakiej Ty nienawiści mówisz. Fakt, jest żal, ale nienawiść? Bez przesady.

    • Traveler Odpowiedz

      Również jestem z Cieszyna i jakoś żadnej nienawiści nie odczuwam, tak samo nigdy nie poczułem się nienawidzony przez czechów, nie wiem co ci tam w domu za głupoty wciskają.

  2. Członek redakcji | Autor publikacji | Kamil Janicki Odpowiedz

    „Konflikt Polska-Czechosłowacja miałby być „nieporównanie poważniejszy”? Bez przesady ;]”

    Oczywiście nieporównanie poważniejszy od PRZEDWOJENNYCH sporów polsko-czeskich, a nie od II wojny światowej :)

  3. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu z serwisu Wykop.pl (//www.wykop.pl/link/877415/czy-w-czerwcu-1945-roku-mogla-wybuchnac-wojna-polsko-czechoslowacka/):

    jast:
    Faktycznie, nic o tym nie słychać. A cała sytuacja jak w dowcipie o partyzantach, Niemcach i leśniczym.

    histeryk_13:

    @jast: Zawsze mnie to zastanawia dlaczego tak mało wiemy o tym jak wyglądały nasze relacje z południowym sąsiadem, a tak naprawdę w XX wieku były one całkiem burzliwe. Przynajmniej w pierwszej jego połowie.

    mehis:
    @histeryk_13: Ogółem o historii Czech i relacji polsko-czeskich w Polsce jest zaskakująco mało książek, artykułów, czegokolwiek.

    artfil:
    @mehis: … Może to i dobrze? W końcu przynajmniej na 1en z granic jest dzięki tej nieświadomości spokój? ;-)

    rrdzony:
    @histeryk_13: a czy jest jakiś sąsiad polski, który ją lubi? może przed wojną rumunia i węgry

    mikessos:
    @rrdzony: i Łotwa :)

    Kalenz:
    Świetny wykop, jeden z lepszych. Interesuję się historią, a o tym nie słyszałem ! Dzięki !

    donpabloss:
    Znając stan czeskiej marynarki wojennej przeprowadził bym desant morski.

    rmrmg:
    Dodać jeszcze można, że w 1945 wojska czeskie były w Kłodzku. Był ich pociąg pancerny. Zdaje się, że akcja była bardziej protestacyjna niż militarna. Ale na wszelki wypadek po tym wydarzeniu rozebrano linię kolejową Nachod-Kudowa

    Kalenz:
    Dobrze by było odzyskać trochę terenów sprzed wojny – nie mówcie, że nie przemknęło wam przez myśl, jak fajnie by było :)

    jast:
    @Kalenz: A tak konkretnie, poza satysfakcją przy patrzeniu na mapę, to po co? Małe terytorium to nasz najmniejszy problem obecnie.

    wilma:
    A gdyby doszło do „wojny” to po jednym ataku i zniszczeniu czołgu – wojska czechosłowackie zostały by z 50% stanem uzbrojenia pancernego ;)

    lukaslm:
    hehe ciekawy wykop nie wiedziałem o tym, że z Czechami prawie się pobiliśmy :D po 45

    histeryk_13:
    @lukaslm: Chyba mało kto wie ;), dlatego pomyślałem, ze warto wykopać. A pomyśleć, że kilka lat wcześniej myślano nawet o wspólnej unii.

    mehis:
    @histeryk_13: Myślano o federacji/konfederacji przy założeniu, że spory graniczne zostaną „rozwiązane w późniejszym, dogodnym terminie”. To się nie mogło udać.

    mikessos:
    @lukaslm: po 45 roku to nawet nie tylko prawie (hint: 68).

    lukaslm:
    @mikessos: 68 nie licze bo to każdy wie.

    mikessos:
    @lukaslm: No właśnie nie każdy – lekcje w szkołach wyglądają jak wyglądają, sam bym o tym nie wiedział, gdybym nie czytał na ten temat na własną rękę. Dlatego też uznałem, że zwyczajnie o 68 nie wiedziałeś. Pomyliłem się, sorry :)

    mehis:
    @mikessos: Zresztą jest pewna różnica. W 68 Wojsko Polskie brało udział w pacyfikacji Czechosłowacji jako sojusznik czerwonoarmistów – krótko mówiąc graliśmy drugie skrzypce. Tymczasem w 45 gotowaliśmy się swojej własnej wojny, we własnych interesach, na własną rękę.

    • Miniu Odpowiedz

      Pewności nie mam , ale wydaje mi się , że profilaktycznie naszych wojsk nie skierowano na Zaolzie , bo mogły by się nie wycofać . Piszę oczywiście o roku 1968 .

      • Marek Odpowiedz

        Niestety zawsze się jakiś „europejczyk” zalęgnie.
        Zbrodnie dokonane wojenne dokonane przez Czechów podczas zajęcia Zaolzia na cywilnej ludności polskiej i polskich żołnierzach nie przeszkadzają ci zapewne co?
        Ponadto człowiek dobrze ci pisze. Gdyby nie Rosjanie, to ostrzelane, liczniejsze i lepiej uzbrojone LWP zatrzymałoby się chyba dopiero w Pradze.
        Nie wiem na co liczyli Czesi.
        Chyba tylko na to, że Stalin okaże im swoją wdzięczność za to, co podczas DWS wyprawiał na emigracji Benesz.

        • Robert

          Wydaje sie mi, ze z takich bedzie pan Kaczynski istotnie zadowolony. Ale nie skodzi, bo w Czechach jest to same, tylko ze po czesku.

  4. Janosik Odpowiedz

    Właśnie takich informacji szukam w internecie. Szkolna nauka historii niczego mnie nie nauczyła i chyba niczego nie nauczy naszych dzieci, bo była i jest jednym wielkim kłamstwem. Właśnie takie artykuły mówią najwięcej o nas i naszych sąsiadach. Gratulacje.

    • Robert Odpowiedz

      Ja mieszkam przy Pradze (Czechy). Moji przódkowie pochodza z Slasku cieszynskiego i dla tego interesuje sie cała historia. Moge tylko powiedzec , ze w młodósci nie wiedziałem takze nic o wojnach czesko-polskich. W Czechach sie o tym milczało i w szkole kakze nie było mozliwe o tym słuchac. W interenecie mozna znalezc informacje, trzeba tylko powiedzec ze obie strony bronia swojich argumentow. W ogóle mozna powiedzec obie stroiny maja swoja prawde. Mysle, ze to nie było dobre przede wszystkim dla miescówych ludzi, bo cały region ,,Ksiestwo Cieszynskie” został podzielony. Ale jak by Zaolzie przyszło do Polski, moge napewno powiedzec, ze ja bym sie nieurodził – moja mama jest Czeszka !

    • Członek redakcji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      Bo w szkole historię albo się kocha, albo się nienawidzi. Taka prawda. I wszystko zależy od nauczyciela. Mnie najpierw przez lata uczył człowiek, który pokazał mi, że historia jest wspaniała (no i podtykał fantastykę i klasyków rocka :P), a za to w liceum każda godzina historii była walką z coraz cięższymi powiekami. Jeśli dla Ciebie szkolna historia to za malo – zawsze służymy pomocą ;)

  5. ddd Odpowiedz

    w rewanżu czesie nie wpuścili francuskiej pomocy
    w czasie wojny z Sowdepią.

    Martwi mnie pokutująca od lat 40 interpretacja
    tzw. zajęcia Zaolzia. Jako współpracy z Niemcami
    czy też korzystanie z okazji.
    Może ktoś światły bez śladów prlowskiej edukacji zwróci na to uwagę
    i wytłumaczy cel zdarzenia.
    Pzdr

    • Dariusz Jerczyński Odpowiedz

      Mówienie o tym, że w 1920 Czesi zabrali Polsce Zaolzie to propagandowa bzdura. W 1920 roku miał się odbyć polsko-czechosłowacki plebiscyt, którego sama Polska się domagała, powołując się na kryterium etniczne, w przeciwieństwie do Czechów, którzy powoływali się na prawa historyczne. Problem w tym, że opcję autonomii politycznej i narodowościowej Śląska Cieszyńskiego w granicach Czechosłowacji forsowały Śląska Partia Ludowa i Śląska Partia Socjaldemokratyczna, a nieoficjalnie również miejscowe partie niemieckie. Dawało to Czechosłowacji pewne zwycięstwo w powiecie politycznym bielskim, niewielką przewagę w politycznym cieszyńskim (propolski był w nim powiat sądowy jabłonkowski) i wyrównanie szans we frysztackim. Wówczas Polacy wymyślili sobie ograniczenie plebiscytu do powiatów politycznych cieszyńskiego i frysztackiego, a przyznanie bez plebiscytu frydeckiego Czechosłowacji (gdzie Polacy mogli liczyć na ok. 10% głosów), a bielskiego Polsce (gdzie Polacy mieli przewagę tylko w okolicach Czechowic, natomiast Bielsko, Strumień, Skoczów, Ustroń, Wisła, Brenna, Goleszów, Jaworze, Jasienica i ich okolice popierały opcję czechosłowacką). Wówczas Polska z plebiscytu sama się wycofała i zgodziła na międzynarodowy arbitraż. Czechosłowacja nie protestowała, bo dostała to o co jej chodziło: kopalnie i huty oraz kolej koszycko-bogumińską paradoksalnie wraz liczną mniejszością polską. Polska protestowała, chociaż sama plebiscytu nie chciała. Protestowały partie śląskie, bo tereny przezeń zdominowane przyznano Polsce. W 1938 Polska działała w porozumieniu z Hitlerem, czego niepodważalnym dowodem jest wycofanie Wehrmachtu ze zdominowanego przez ludność niemiecką Bohumina, który zgodnie z polsko-niemieckim porozumieniem przypadł Polsce.

      • spas Odpowiedz

        Mówienie o konflikcie tylko w 1920r. to również manipulacja. Problem był rok wcześniej. Było zbrojne zajęcie ziem po polskiej stronie. Czesi wówczas wymordowali kilkunastu polskich jeńców. Było to w okresie dla Polski bardzo trudnym Wojna na Ukrainie, sprawa Górnego Śląska.

  6. ddd Odpowiedz

    do autora: określenie „mogła wybuchnąć wojna w 1945″
    nie jest poprawne
    od zajęcia Zaolzia nie był podpisany do dzisiaj
    akt okrelający pokój między stronami
    do dnia dzisiejszego
    poprawnie: ” mogły mieć miejsce działania zbrojne”
    Pzdr

  7. aa Odpowiedz

    Kiedyś, podczas zwiedzania Kotliny Kłodzkiej, słuchałem przewodnika, który ze swadą opowiadał jak Czesi chcieli ją zająć. Podobno przyjechali pociągiem pancernym do Kłodzka, wywiesili czeską flagę na twierdzy i zamku, wystawili posterunki w węzłowych miejscach. Podobno interwencja samego Rokossowskiego i wściekły atak polskiego pułku z Nysy doprowadziły do tego, że czeskim żołnierzom odebrano środki transportu, w tym pociąg i lejąc i pasami po tyłkach popędzono piechotą do granicy. Taki to epizod ze stosunków polsko-czeskich. Na szczęście bezkrwawy, skończyło się na obitych czeskich mordach i d…ach.

  8. Robert Odpowiedz

    Jescze mała notatke – gdyby sie cały konflikt ukonczył według polskich wyobrazień , Ewa Farna by była dzisiaj prawdopodobnie tylko polska piosenkarzka i w Czechach by została nieznana. Gdyby sie ukonczył przecziwnie według czeskich wyobrazień, Adam Małysz by był dzisiaj ,,czeskim” narciarzem (!) Ale w historii nie istnieje zadne ,,gdyby” Zal mi tylko tych zolnierzów, którzy tam zgineły. Tak sobie myśle, ze nie było idealnego rozwiazywania i obydwe państwa przeciagali sie jak psy o kosć.

      • Robert Odpowiedz

        Ja newie w tej chwily dokładnie ile zolnierzów poległo, chociaz zdjecia ze Stonawy ujrzałem. Myśle po prostu tak, ze jest szkoda kazdego zmarnowanego zycia. Wielu ludzi na Zaolziu zostało dobrymi polskimi patriotami, ale tylko rzadko mogłe postrzegać jaka wrogósć do Czechów. Mysle takze, ze traktowanie czeskich i polskich urzadow nie było zawsze najlepsze. Zaolzie jest bardzo miły kraj mojego dziecinstwa, szkoda ze jescie dzisiaj komunikacja do polskej czesci – to bieda !

        • kierowcapoznan

          zeby zrozumiec problem graniczny trzeba zagłebić sie bardziej w Wielką wojnę (1-wś) ,i pokłosie wojny jest „kluczem”..a jesli wszyscy są zgodni to podziałów granicznych brak np.rozpad Czechosłowacji po „aksamitnej rewolucji”..

        • Śląsk Cieszyński

          Antypolinizm w Czechach kwitnie – nagonka na polską żywność, szykany ludzi w Trzyńcu, bezczelne stawianie fabryk tuż przy granicy z Polską do tego tchóżliwe zapędy na nasze ziemie… Bohaterowie… blokowaliście dostawy broni kiedy biliśmy się z bolszewikami, mając 6 razy więcej wojska nie potrafiliście nas pokonać ale zarżnąć jeńców to spoko daliście radę. Mówicie o tym że to taka wojna 7 dniowa taka kampania… a to była agresja waszego wojska. Szkoda że Stalin się wmieszał w 45 roku. Bardzo szkoda.

        • Robert

          Pan jeszcze zapomniał nadmienić najwazniejszy czeski grzech – reklame operatora komórkowego s ,,polskim handlarzem – oszustem”! Oczywýscie ze tak. W Trzynciu robiła moja ciotka kierownicu autobusa, baba ja rzemien i ta tych chlopaków ale naprawde szykanowała ! Górnici, hutnici, cygani nie miełi szansu. Jeszce ze, ze to wiem ! Jak tylko przyjade do Trzyncia, od razu kogoś wyszykanuje…
          Inaczej zycie udanych i pogodnych świat.
          Robert

  9. Robert Odpowiedz

    Zrozumieć problem i rozwiazac go, to nie to same. Nowa granica państwa to zawsze wiełky problém, przynajmiej dla miejscówych ludzi. I moze z tego byc takze konflikt zbrojny, ja sie temu nie podziwiam. Ale jest to najgórszy zposob rozwiaziwania. Naprzykład w Jugosławii, kto był dobrym i kto złym ? Czeszi i Polaci przeciw sobie, to dobre tylko dla führera !
    Robert

  10. Anonim Odpowiedz

    W filmie ,,Wilcze echa było wspomniane, że Słotwina naruszył granicę bratniego kraju (Czechosłowacji) i pobił jednego z celników :)

  11. Krzychu Odpowiedz

    Ciekawi mnie jedna sprawa – czytałem gdzieś jakąś bogatszą wersję tego artykułu, zdaję mi się na tej stronie, ale teraz znaleźć nie mogę. Pamiętam takie wątki jak koncentracja naszych wojsk spotkanie przedstawicieli ZSRR – naszych i czeskich. Ciekawe :|

  12. Anonim Odpowiedz

    Ha! Robert to prawy człowiek. Jak czytam wasze wypowiedzi bracia rodacy to coś mnie strzela (najjaśniejszy szlag). Chodzi mi o to, że Robert, Czech lepiej rozumie przynależność do narodu, niż my Polacy. Ja jestem z pokolenia 70-tych, jako jeden z niewielu rozumiem, że moje pokolenie zostało w…bane z kraju na wyrobek za granicę wskutek założenia programowego jednego z naszych rodaków, wziętego finansisty. K…wa mać!

  13. SZ-REK1@WP.PL Odpowiedz

    DWA PODOBNE NARODY,RAZEM POD ZABORAMI,A JAK ODZYSKAŁY NIEPODLEGŁOSC TO ZAMIAST ZAWRZEC SOJUSZ PRZECIWKO NIEMCOM TO KŁÓCILI SIE O KAWAŁKI ZIEMI.A NIEMCY ZAJELI CZECHOSŁOWACJE A POTEM POLSKE BEZ ZADNYCH PROBLEMÓW.

    • eryk Odpowiedz

      Nie krzyczymy ! Nauka nie boli, poczytaj o tzw. wojnie obronnej 1939 – problemów nie było w Czechosłowacji … Może faktycznie zrobili lepiej ???

    • Zbig Odpowiedz

      Zawsze zastanawiałem się, jak to możliwe, że dwa narody w podobnej sytuacji i o tak zbieżnych interesach pokłóciły się o mały, drugorzędny kawałek ziemi. Byliśmy pod tym samym zaborcą, dążyliśmy do podobnych celów, a nie potrafiliśmy nawiązać współpracy choćby po to, żeby ustalić granice. Po wojnie nie zauważyliśmy, że mamy potężnego wspólnego wroga i miny w obu młodych państwach – milionowe mniejszości niemieckie tuż przy granicach z Niemcami. Z punktu widzenia 1918 musiało się to skończyć agresją niemiecką, więc byliśmy skazani na ścisły sojusz z rozsądku. Niestety dla nas i dla nich ważniejszy był honor i kawałek ziemi niż rozum. I nie ma co zwalać całej winy na przewrotność Czechów. Też mamy swoje zasługi – Piłsudski ich nie szanował i nie dążył do porozumienia, a w dniach Monachium wieszaliśmy się u klamki mocarstw, zamiast ogłosić mobilizację i wezwać Czechów do oporu. I nie byłby to blef. W 1938 mieliśmy jeszcze szansę powalczyć. Wspólny potencjał wojskowy był wtedy większy niż niemiecki. Niestety, znowu cenniejszy był kawałek ziemi, który odzyskaliśmy za cenę honoru i utratę niepodległości w 1939.

      • lol Odpowiedz

        Zbig, masz rację! Jednak nasi przodkowie nie mogli odgadnąć przyszłości, która – jak dobrze wiesz – obfitowała w zwodnicze zakręty.

  14. Zenek Odpowiedz

    Między narodami Słowian, powinna być przyjaźń nie wrogość. Z tego co ostatnio obserwuję, relacje Czesko-Polskie idą ku poprawie. Było minęło, większość już nie myśli o budowaniu imperiów, żyjmy w słowiańskiej zgodzie.

  15. Anonim Odpowiedz

    A ja mieszkam w Kłodzku i coś tam o tym pociągu pancernym słyszałem. A tak wogole lubię Czechów w i mam tam przyjaciół. Poza tym Szwejk to jest to…….

  16. Jarema Odpowiedz

    Moim zdaniem J. Stalin uratował przede wszystkim Polskę bo ewentualny konflikt z Czechosłowacją by nie wyszedł nam na dobre. Pamiętajmy że Czesi wojnę przeczekali i dzięki temu mieli niemalże nienaruszony potencjał ludzki i ekonomiczny, Polska zaś należała do ścisłej czołówki najbardziej zniszczonych państw na dodatek z przesuniętymi granicami. Niestety ale taktyka jaką przyjęliśmy w czasie wojny czyli walka bez względu na ofiary przyniosła upiorny efekt- nawet gdybyśmy byli po wojnie niepodległym państwem to potrzebowaliśmy pokolenia żeby się podnieść z ruin i odbudować potencjał biologiczny. Nie wiem czy ktoś takie obliczenia prowadził ale za dużo mężczyzn w sile wieku to w Polsce raczej nie było. 1 i 2 armia LWP składały się często z niemalże dzieci i niemalże dziadków, wystarczy na zdjęcia popatrzeć z epoki. Czesi byli za to narodem który miał po wojnie więcej mieszkańców niż przed wojną.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Jarema: Poruszył Pan wiele ważnych kwestii. Warto jednak dodać, że gdybyśmy po wojnie byli niepodległym państwem kto jednak wie czy odbudowa nie przebiegłaby zdecydowanie szybciej? Rosjanie ograbili nas po 1945 roku nie tylko z wielu wybitnych Polaków, ale i całej niemalże infrastruktury. Może nie było wojny z Czechosłowacją, ale straty jakie ponieśliśmy później przez Rosjan są niewyobrażalne.

      • Jarema Odpowiedz

        Na pewno odbudowalibyśmy się szybciej, problem polega na tym że załóżmy że w roku 1945 Polska jest krajem niepodległym i skazana na siebie jeśli chodzi o wytyczenie granic (pytanie jeszcze jakie). Ja już pomijam kwestie Kresów płd-wschodnich gdzie wojna z Ukraińcami pochłonęłaby tysiące ofiar. Silna armia sowiecka zwalczała UPA do poł. lat 50tych, Polakom zabrałoby to więcej czasu. Z Czechosłowacją mielibyśmy ,,na bank” wojnę bo było za dużo animozji i tylko wielki ludobójca- papcio Stalin zapobiegł konfliktowi, i teraz myślę że gdyby porównać potencjał niezniszczonej Czechosłowacji i Polski będącej ruiną to obawiam się że zebralibyśmy tęgie baty. Niestety ale Polska potrzebowała swojego Mannerheima i maksymalnie unikać strat żeby pod koniec wojny mieć zachowane siły na ewentualne pomniejsze konflikty. A swoją drogą to Czechosłowacja po wojnie miała bardzo duże roszczenia terytorialne względem każdego z sąsiadów i kto wie czy silni gospodarczo Czesi nie byliby w Europie środkowej głównym hegemonem. W kwestii ZSRR ma Pani całkowitą rację bo wystarczy poruszyć tylko sprawę sprzedaży naszego węgla do ZSRR po ,,specjalnych cenach” albo wymiany granic w 1951 po odkryciu w okolicach Sokalu złóż węgla.

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          @Jarema: Szanowny Panie, bardzo ciekawe spostrzeżenia i uwagi. Dziękuję za tak aktywne włączenie się w dyskusję. Serdecznie pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.