Ciekawostki Historyczne

Batalia na polach Grunwaldu była nieunikniona. 15 lipca 1410 roku wojska polsko-litewskie stanęły naprzeciw Krzyżakom. Świat dawno nie widział takiej rzezi.

„Władysław, król polski, zważywszy, że żadnej nie było nadziei utrzymania pokoju z Krzyżakami, powołał wszystkich panów, rycerstwo i poddanych królestwa polskiego do broni i przez rozesłane listy i wici nakazał powszechną do Prus przeciw Krzyżakom wyprawę” – pisał Jan Długosz. I chociaż nieprzychylny polskiemu władcy kronikarz sugerował unikanie przez Władysława zbrojnego rozstrzygnięcia, to gdy do niego doszło, świat dawno nie widział takiej rzezi.

Batalia na polach Grunwaldu była nieunikniona. Od chwili bowiem, gdy w 1386 roku na polski tron wstąpił litewski książę Jogaila, było wiadomo, że wcześniej czy później jego nowe państwo będzie musiało zmierzyć się z potęgą zakonu krzyżackiego. Wprowadzenie ponad 100 lat wcześniej w życie pomysłu sprowadzenia Krzyżaków do ujarzmiania Prusów – choć w założeniu dobre – okazało się niewypałem. Bo w konsekwencji u północnych rubieży Polski powstało silne państwo, które stało się jeszcze większym zagrożeniem niż zlepek pogańskich plemion.

Nie zmieniał tego nawet zawarty w Krewie w 1385 roku polsko-litewski układu unijny. On tylko nieco niwelował przewagę sił zakonników. I właśnie owo „nieco” chciał za wszelką cenę wykorzystać nowy król Władysław Jagiełło. Gdy do Krzyżaków dotarło, na co się zanosi, nie pozostało im nic innego, jak ruszyć na spotkanie przeznaczenia. Tym sposobem rankiem 15 lipca 1410 roku obie armie stanęły naprzeciwko siebie w rejonie wsi Grunwald, Łodwigowo i Stębark.

Czytaj też: Sprowadzenie Krzyżaków do Polski. Dlaczego Konrad Mazowiecki podjął jedną z najgorszych decyzji w dziejach kraju?

Orzeł z Pogonią 

Po liczbie zmobilizowanych przez Władysława wojsk było widać, że nie zamierzał się cackać z przeciwnikiem. Przyprowadził on bowiem z Korony 51 chorągwi w sile blisko 20 tys. jazdy, w tym około 1,5 tys. zaciężników. Z kolei wielki książę Witold zdołał wystawić 40 chorągwi liczących prawdopodobnie 10–11 tys. litewskiego, ruskiego i żmudzkiego rycerstwa oraz lekkiej jazdy tatarskiej. Do tych stanów doliczyć jeszcze należy trudną do oszacowania liczbę piechoty oraz parę tysięcy zbrojnych pachołków, czeladzi i woźniców. W rezultacie dawało to niebagatelną siłę blisko 35 tys. ludzi.

Chorągiew lwowska w bitwie pod Grunwaldemfot.Artur Orlonow/CC BY-SA 3.0

fot.Artur Orlonow/CC BY-SA 3.0 Chorągiew lwowska w bitwie pod Grunwaldem

Ulryk von Jungingen szybkim marszem stawił się pod Grunwaldem z około 16-tysięczną armią rycerskiej jazdy zorganizowaną w 51 chorągwiach. Liczba ta obejmowała również oddziały zaciężne i zagranicznych gości zakonu – skuszonych być może wizją krucjaty przeciwko „pogańskiemu” państwu Jagiełły. Co ciekawe, mimo że walka szła o być albo nie być zakonu, to samych braci przy wielkim mistrzu było zaledwie 250 spośród 570 czynnych w owym czasie. Należy jednak przypuszczać, że nie obawa o życie kazała im trzymać się z dala od pola bitwy, ale rozkaz zabezpieczenia licznych na terenie państwa krzyżackiego zamków. I podobnie jak w przypadku strony królewskiej, również Krzyżacy wiedli ze sobą kilkutysięczną rzeszę uzbrojonej służby pomocniczej i artylerii (piechoty należy się domyślać).

Nie dysponując zatem tak dużymi możliwościami mobilizacyjnymi jak państwo Jagiełły, zakon siłą rzeczy wystawił armię liczebnie słabszą – co wcale nie znaczyło, że mniej groźną. Trzeba bowiem pamiętać, że szeregi wojsk Jagiełłowych zasilały przeważnie słabiej uzbrojone hufce Witolda. Zresztą również wśród królewskich kombatantów nie brakowało takich, którzy musieli się obyć bez pełnej zbroi płytowej.

Czytaj też: Czy Krzyżacy naprawdę próbowali obrazić Jagiełłę, wręczając mu dwa nagie miecze? A może król nie zrozumiał o co chodzi?

Zobacz również:

Królewskie szyki

Badania historyków sugerują, że mimo w miarę sprawnego rozpoznania prowadzonego przez obydwie strony spotkanie na polach Grunwaldu było dla nich małym zaskoczeniem. Każda bowiem spodziewała się przeciwnika nadciągającego z innego kierunku. Niemniej około południa przeciwnicy byli w zasadzie gotowi do walnego starcia. Dzieliła ich niewielka, bo blisko 300-metrowa przestrzeń doliny tzw. Wielkiego Strumienia.

Wojska Jagiełłowe rozciągnięte na szerokość około 3 km stanęły frontem ku północnemu zachodowi. Ich szyki pokrywały się częściowo z linią lasu ciągnącego się na południowy wschód od wsi Łodwigowo i Stębark. Lewe skrzydło tworzyło polskie oraz zaciężne rycerstwo z Czech, Moraw i Śląska. Prawdopodobnie siłami tymi zarządzał królewski marszałek Zbigniewa z Brzezia. Natomiast prawe skrzydło składało się z chorągwi Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz sojuszniczych oddziałów tatarskich. Tutaj bezpośrednio dowodził książę Witold.

Batalia na polach Grunwaldu była nieuniknionafot.Wojciech Kossak/domena publiczna

Batalia na polach Grunwaldu była nieunikniona

Nad całością jednak czuwał sam Władysław Jagiełło. Król z nieliczną (60 rycerzy?), lecz doborową eskortą zajął prawdopodobnie miejsce na wzniesieniu nieco z tyłu czoła szyków, być może na styku wojsk koronnych i litewskich. Stamtąd mógł sprawnie kierować bitwą. Wojska stały w liniach kolumn chorągwianych uszykowanych w kilku rzutach na głębokości 2–3 km.

Wojska wielkiego mistrza stanęły podobnym, co do szerokości strony Jagiełłowej, frontem wzdłuż zachodniej wyższej krawędzi doliny Wielkiego Strumienia. Siły krzyżackie też zostały uszykowane w kolumnach, jednak o mniejszej głębokości kolejnych rzutów. W odstępach między chorągwiami pierwszej linii umieszczono działa, na które zdaje się Ulryk bardzo liczył. Natomiast między bajki należy włożyć dawne opowieści o wilczych dołach i innych fortelach, którymi Krzyżacy mieli zaskoczyć wojska polsko-litewskie. Na takie prace potrzebny jest czas, a tego strona krzyżacka zwyczajnie nie miała.

Czytaj też: Prawda o unii w Krewie. Czy Władysław Jagiełło oszukał Litwinów i zdradziecko zaprzedał swoje państwo Polakom?

Od przybytku głowa nie boli

Trwające od rana na przedpolu wojsk zwyczajowe rycerskie harce zdawały się trwać w nieskończoność. A tymczasem w polskim obozie król Władysław co prawda przywdział zbroję, ale w niej… wyspowiadał się, wysłuchał dwóch mszy i pasował wielu rycerzy. Wreszcie zniecierpliwiony wyczekiwaniem w lipcowym słońcu wielki mistrz przystąpił do działania. Chcąc jednak zachować pozory rycerskiego etosu, wysłał do króla swoich emisariuszy ze zwyczajowym wyzwaniem do bitwy w postaci dwóch nagich mieczy. Jednocześnie posłowie przekazali gotowość wielkiego mistrza do cofnięcia krzyżackich szyków, „byle cię mógł wyciągnąć do walki […] abyś tylko nie odwlekał bitwy”. Jagiełło z opanowaniem przyjął zarówno impertynencki ton poselskiego przekazu, jak i darowane miecze. W końcu od przybytku głowa nie boli.

Król Władysław co prawda przywdział zbroję, ale w niej… wyspowiadał się, wysłuchał dwóch mszy i pasował wielu rycerzyfot.Jan Matejko/domena publiczna

Władysław co prawda przywdział zbroję, ale w niej… wyspowiadał się.

I rzeczywiście, zgodnie z zapowiedzią szyki krzyżackie cofnęły się o kilkadziesiąt metrów. Tym samym sprawiły, że chociaż i tak dysponując przewagą wysokości swoich pozycji, zmuszały atakujące siły unii do dodatkowego wysiłku podczas dłuższego wspinania się zboczem doliny Wielkiego Strumienia. W przeciwnym wypadku być może zbrojne hufce zderzyłyby się ze sobą niemalże pośrodku doliny.

Tym razem król już dłużej nie zwlekał, tylko zarządził atak. Przy wtórze trąb i po odśpiewaniu Bogurodzicy prawe skrzydło sprzymierzonych, złożone z pułków litewskich wspartych przez kilka chorągwi koronnych, ruszyło do natarcia. Nie wiadomo do końca, czym było spowodowane owo wysforowanie się wojsk Witoldowych – czy jego porywczością, czy też zamierzonym działaniem. Niemniej zaraz po nich w bój ruszyły także chorągwie polskie i zaciężne.

Czytaj też: Mistrzowska śmierć pod Grunwaldem

Ucieczka?

Krzyżacy, widząc nadciągające hufce sprzymierzonych, dwukrotnie dali ognia z armat, czym jednak nie wyrządzili żadnej szkody atakującym. Następnie sami odpowiedzieli szarżą. Impet polsko-litewskiego ataku był na tyle duży, że mimo wydłużonego podbiegu po stoku doliny chorągwiom królewskim udało się powstrzymać napór Krzyżaków, a następnie odrzucić ich na kilkaset metrów i zdobyć działa.

Po prawie godzinnych zmaganiach na Witoldowym skrzydle pojawił się kryzys. Początkowo zaskoczeni gwałtownością litewskiego ataku Krzyżacy pozbierali się i wykorzystując zapewne chorągwie kolejnego rzutu, zaczęli przejmować inicjatywę. W pewnym momencie słabiej uzbrojeni Litwini i Rusowie rzucili się do ucieczki. Przez niektórych uznawana za pozorowaną rejterada miała na szczęście jeden pozytywny skutek. Związała bowiem spore siły zakonne w pogoni za uciekinierami, wśród których znalazła się nawet koronna chorągiew czesko-morawskich zaciężników.

Król już dłużej nie zwlekał, tylko zarządził atakfot. Feliks Sypniewski /domena publiczna

Król już dłużej nie zwlekał, tylko zarządził atak

Nie wszystkie jednak siły Witolda podały tyły. Dowodzone przez królewskiego brata księcia Semena Lingwena 3 chorągwie smoleńskie pozostały na pozycjach i kosztem ogromnych strat zamknęły okaleczoną flankę sił koronnych. Wkrótce pojawiła się tam również wielka chorągiew krakowska i wraz z sandomierską, wieluńską i halicką powstrzymała rosnący napór Krzyżaków powracających z pogoni za oddziałami Witolda. Mało tego. Gdy część litewsko-ruskich uciekinierów poczuła, że impet krzyżackiego pościgu słabnie, natychmiast zawróciła i wpadła na rozproszone oddziały wroga. Do akcji dołączyły także zapewne jednostki koronne z kolejnych rzutów.

Chorągiew w niebezpieczeństwie!

Mimo że królowi udało się odtworzyć prawe skrzydło swoich wojsk, to do sukcesu było jeszcze daleko. Nacisk wojsk zakonnych wcale nie malał. Wielki mistrz rzucał do walki kolejne chorągwie, osobiście prowadząc parokrotnie szarże swoich rycerzy. Być może właśnie podczas jednej z nich padła na ziemię wielka chorągiew z białym orłem w koronie na czerwonym polu – symbol Korony i główny punkt orientacyjny rycerstwa na polu walki. Krzyżacy poczuli się już zwycięzcami i mieli nawet zaintonować pieśń triumfalną Crist ist entstandin.

Długo jednak nie cieszyli się tym sukcesem, wkrótce bowiem zagrożonemu pocztowi sztandarowemu w sukurs przyszły pchnięte przez króla odwody. Chorągiew Królestwa szybko podniesiono, a Jagiełłowe siły zaczęły stopniowo brać górę nad Krzyżakami na całym froncie. W końcu wyczerpane bojem hufce zakonne zaczęły cofać się w stronę własnego obozu.

Czytaj też: Bitwa pod Chojnicami. Krzyżacki odwet za Grunwald?

Wielki mistrz kontratakuje

Ulryk, mimo że brał czynny udział w walce, to doskonale zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji na całej linii walk. Widząc to, około godz. 15.00 podjął jeszcze jedną próbę zażegnania klęski. Zebrawszy 16 nietkniętych lub też zdolnych jeszcze do walki chorągwi, ruszył, kierując się najpierw ku wschodowi, by następnie po zwrocie w prawo zagrozić dopiero co odtworzonej prawej flance wojsk królewskich.

Nim jednak do tego doszło, bitwa mogła zakończyć się o wiele wcześniej krzyżackim zwycięstwem. Prowadząc bowiem swoje odwody, wielki mistrz w pewnym momencie znalazł się w pobliżu stanowiska Jagiełły. Niewielka eskorta króla nie wzbudziła na szczęście zainteresowania Ulryka. Innego zdania był za to jeden z jego rycerzy – Dypold von Kökeritz. Skuszony wspaniałością królewskiej zbroi, chociaż zapewne nie wiedział, kto jest jej właścicielem, ruszył do iście turniejowego starcia. Jagiełło zdawał się przygotowany na przyjęcie uderzenia, ale zanim do niego doszło, wyręczył go Zbigniew z Oleśnicy, powalając Niemca na ziemię. Oszołomionego zuchwalca uderzyć miał jeszcze sam król, a dobić jego eskorta i piesi żołdacy.

Wieść o klęsce grunwaldzkiej początkowo wprowadziła w państwie krzyżackim chaos.fot.Jan Matejko/domena publiczna

Bitwa pod Grunwaldem

Ulrykowy manewr był pomysłowy. Wykonany jednak zbyt wolno, by całkowicie zaskoczyć siły królewskie. Co prawda przez moment polskie rycerstwo wzięło nadciągających jeźdźców za powracających z ucieczki Litwinów, ale szybko zorientowało się w pomyłce. W efekcie rozpędzona masa 3 tys. rycerzy zakonnych uderzyła na przygotowane do walki hufce prawego skrzydła polskiego. Natarciu krzyżackiemu przeciwstawiła się najpierw chorągiew nadworna, następnie wielka krakowska, a za nią inne, pozostające do tej pory w rezerwie. Wynik starcia okazał się tragiczny dla atakujących. A wśród poległych znalazł się sam wielki mistrz. Jednocześnie z klęską ostatniej szarży Ulryka całość jego sił znalazła się w potrzasku. Od strony Łodwigowa bowiem trwał nacisk rycerstwa polskiego, a od strony Stębarka postępowały masy jazdy litewskiej upojone zwycięstwem nad pościgowymi oddziałami zakonników.

Czytaj też: Brytyjski historyk udowadnia: Polacy nie doceniają zwycięstwa pod Grunwaldem!

Hekatomba

Po rozbiciu sił krzyżackich w polu nastąpił szturm na ich otoczony zapewne wozami obóz. Wymęczeni rycerze z rozbitych chorągwi zakonnych bronili się dzielnie, ale krótko. Większość obrońców wycięto lub zagarnięto w niewolę, a bogate tabory padły łupem zwycięzców. Ci, którym udało się ujść z pogromu, szukali ratunku w panicznej ucieczce w stronę Malborka. Niewielu jednak tam dotarło, gdyż po drodze ginęli pod mieczami polsko-litewskiej pogoni lub w licznych mokradłach i przeszkodach wodnych.

Klęska zakonu była zupełna. Na grunwaldzkim polu głowę położyło nawet 8 tys. rycerzy, giermków i pachołków, w tym aż 203 braci zakonnych. Do tego należy doliczyć około 1 tys. wziętych do niewoli rycerzy oraz zapewne jeszcze większą liczbę obozowej czeladzi. Łącznie zakon mógł stracić 10–12 tys. ludzi, co stanowiło 70–80% wszystkich sił, jakimi dysponował jeszcze rankiem 15 lipca. Straty Korony okazały się nadspodziewanie małe. Według przekazów polec miało zaledwie 12 znaczniejszych rycerzy oraz prawdopodobnie 500–600 osób skromniejszego pochodzenia. Zdecydowanie większą daninę krwi złożyć musiała strona litewska, której straty szacowane są na parę tysięcy rycerzy i wojowników.

Wieść o klęsce grunwaldzkiej początkowo wprowadziła w państwie krzyżackim chaos. Niektóre miasta i zamki podnosiły bunt przeciwko zakonnikom i poddawały się bez walki idącym na Malbork wojskom Jagiełły. Niestety stolicy krzyżackiej nie udało się zdobyć. A zmieniający się na niekorzyść unii klimat polityczny w Europie sprawił, że trzeba było pomyśleć o zawarciu pokoju.

Bibliografia

  1. Biskup M., Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308–1521, Gdańsk 1993.
  2. Długosz J., Bitwa grunwaldzka (z historji Polski), oprac. J. Dąbrowski, Kraków 1925.
  3. Kronika konfliktu Władysława króla polskiego z Krzyżakami w Roku Pańskim 1410, tłum. J. Danka, A. Nadolski, Olsztyn 1984.
  4. Krzyżaniakowa J., Ochmański J., Władysław II Jagiełło, Wrocław 2006.
  5. Mikołajczak W., Grunwald 1410. O krok od klęski, Zakrzewo 2015.
  6. Nadolski A., Grunwald 1410, Warszawa 1993.
  7. Nadolski A., Grunwald. Problemy wybrane, Wodzisław Śląski 2010.
  8. Podhorodecki L., Sławne bitwy Polaków, Warszawa 1997.
  9. Wolski K., Polskie pola bitew w świetle archeologii, Racibórz 2008.

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Anonim

Od razu widać że król Jagiełło pomimo tego że ubrany w zbroję zaczął bitwę od mszy a nawet dwu mszy. Była to swoista bitwa bez walki, którą strona Polsko-Litewska wygrała, bo to Krzyżacy musieli stać w pełnych zbrojach w słońcu, podczas kiedy oddziały Polsko-Litewskie mogły korzystać z cienia panującego w lesie. O tym że Niemcy i ich sojusznicy wiedzieli że przegrywają tą wojnę psychologiczną świadczy fakt poselstwa Krzyżaków, które cofnięciem swoich szeregów oraz prowokacją z nagimi mieczami, miało zmusić Polskie chorągwie do ataku. Jagiełło dowodził w mongolski stylu, bo sam z nielicznym pocztem, stał na wzniesieniu i tylko wysyłał posłańców z rozkazamiami jakie chorągwie mają zaatakować wroga. I tu Krzyżaków znowu spotkała niespodzianką bo zaatakowali nie Polacy, którzy byli przedmiotem prowokacji, tylko Litwini tj. ( Żmudzini, Litwini-Białorusini, Ruskie chorągwie ze Smoleńska, Tatarzy oraz Rusini z terenów określanych później nazwą Ukrainy ). Taktyka strony Polsko-Litewskiej była prosta, podzielenie sił przeciwnika – chociaż sama ucieczka nie była taktyczna, tylko wynikała z tego że lekkozbrojni Litwini nie wytrzymali zwyczajnie uderzenia ciezkozbrojnej jazdy Krzyżaków. Chociaż dla Tatarów właśnie pozorowana ucieczka była ulubionym sposobem walki to jednak na placu boju pozostały lepiej uzbrojone chorągwie Smoleńskie, które za cenę strat w wysokości 70% stanu osobowego, zdołały utrzymać swoje pozycje aż do otrzymania pomocy od Polskich chorągwi. Wtedy to właśnie Polskie chorągwie które bez problemów wytrzymały uderzenie Krzyżaków, bo były tak samo uzbrojone zaczęły przechylać szale zwycięstwa na swoją stronę. Natomiast powrót chorągwi Litewskich oznaczał zupełne zwycięstwo sił Polsko-Litewskich, czego nie mogła już zmienić nawet desperacka szarża ostatnich chorągwi Krzyżaków pod osobistym dowództwem WM. Bo Jagiełło również rzucił w tym momencie ostatnie posiadane chorągwie do walki. Oczywiście można narzekać ze strona Polska nie wykorzystała tego zwycięstwa ( Litwini odzyskali bowiem Żmudź ) i odzyskała jedynie ziemię Dobrzyńską. Ale to właśnie bitwa pod Grunwaldem 14.07.1410, zapoczątkowała upadek państwa Krzyżaków, bo od tego czasu skończył się dopływ ochotników do Zakonu, który musiał od tego czasu polegać na zacieznych najemnikach, co powodowało podnoszenie podatków i kłopoty z płatnościami za ich usługi, co wykorzystał podczas kolejnej wojny z Krzyżakami w latach 1454-1466, syn Jagiełły – król Kazimierz Jagiellończyk przyłaczając do Polski nie tylko utracone wcześniej Pomorze Gdańskie i ziemię Chełmińską, ale również Powiśle i Warmię. Niestety synowie Kazimierza – Jan Olbracht, Aleksander Jagiellończyk i Zygmunt Stary nie potrafili zlikwidować całkowicie tego lenna i przyłączyć go do Polski. A wnuk Kazimierza, Zygmunt August, poprzez Unię Lubelską 1569 ( w interesie Litwy która przegrywała wojny z Moskwą ), i przyłączajac do Korony województw Kijowskiego, Bracławskiego i Wołyńskie, wciągnął Koronę w wojny z Moskwą, Tatarami, Turkami, co spowodowało brak zainteresowania odzyskaniem Prus Książecych.

TZ.

Pasjonujące są również przygotowania do tej wojny, rozpoczęte jesienią 1409 roku. A także przemarsz wojsk sojuszniczych od mostu w Wyszogrodzie: marsz na przeprawę na Drwęcy w Kurzętniku, wycofanie, marsz na Dąbrówno, wycofanie, i dość nieoczekiwane spotkanie z Krzyżakami. To zasługuje na oddzielną opowieść.

Zbigniew

Mała korekta – zbroje płatowe – technologia pełnej płyty to raczej 16 w.

    niepoprawny politycznie

    Konkretnie wg muzeum Historii Polski: „W armii krzyżackiej pełne zbroje płytowe posiadali bracia-rycerze, być może część cudzoziemców.” „W armii polskiej, udział rycerzy z pełnym wyposażeniem była zapewne większy. Być może sięgał nawet 30 proc. …” Owszem nie były to zbroje maksymiliańskie ale…

Zachar

Wpierdol wrednym krzyżowcom zdało by się powtórzyć teraz na teraźniejszych wrogach Polski. Amen.

Zobacz również

Średniowiecze

Morduj Polaków w imię Boże, czyli skandal na soborze

Pewien niemiecki dominikanin próbował przekonać całą chrześcijańską Europę, że Polacy to naród pogan, których powinno się wyrżnąć w pień…

5 maja 2022 | Autorzy: Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Średniowiecze

Mistrzowska śmierć pod Grunwaldem

Każda wojna, każda bitwa niosą za sobą ofiary. Współcześnie nie są one już bezimienne i jesteśmy w stanie stwierdzić, kto i gdzie zginął, a nawet...

21 sierpnia 2020 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Średniowiecze

Bitwa pod Grunwaldem – czy na pewno wiesz o niej wszystko?

Bitwa pod Grunwaldem do dziś rozbudza naszą wyobraźnię. Czy jednak wiemy o niej wszystko? Na pewno nie! Czy była to bitwa z Niemcami, dlaczego ją...

17 lipca 2020 | Autorzy: Jan Wróbel

Średniowiecze

Krwawa jatka, wrzący olej i modły. Jak wyglądało średniowieczne pole bitwy?

Średniowieczne pole bitwy to wrzaski walczących, rżenie przerażonych koni, rzeka krwi, odcięte kończyny i rozpłatane ciała. Obraz iście dantejski, ale nie mniej okrutny można było...

29 sierpnia 2019 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Średniowiecze

Krzyżacki odwet za Grunwald. Dlaczego kilkadziesiąt lat po historycznym zwycięstwie ponieśliśmy tak upokarzającą klęskę?

Zwycięstwo pod Grunwaldem nie złamało potęgi krzyżackiej. Już w 1454 roku wybuchła kolejna wojna. Polacy spodziewali się łatwego zwycięstwa, ale srodze się zawiedli. Już na...

21 stycznia 2019 | Autorzy: Marcin Szymaniak

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.