Ciekawostki Historyczne

Historia życia i śmierci Świętego Wojciecha przetrwała do naszych czasów w niezwykłej formie – została przedstawiona na Drzwiach Gnieźnieńskich. Do dziś nie wiadomo, kto zlecił ich realizację i przez kogo zostały wykonane. Jednak mimo pewnych niejasności ten unikatowy na skalę światową pomnik kultury budzi niezmienny podziw nie tylko wiernych i pielgrzymów, lecz także turystów oraz miłośników sztuki.

Trudno znaleźć podręcznik do historii, w którym nie zawarto by wzmianki o Drzwiach Gnieźnieńskich. Należą one do elementów tworzących historię o początkach państwa polskiego, w tym początkach kulturowych.

Dawniej proces chrystianizacji miał – poza aspektem religijnym – również aspekt edukacyjny, ponieważ to zakonnicy, jako jedni z niewielu w ówczesnym społeczeństwie, potrafili pisać i czytać. Osoby niepiśmienne mogły poznawać przeróżne zjawiska, postacie czy wydarzenia religijne i historyczne dzięki przedstawieniom obrazkowym. I właśnie taką opowieść w obrazach ukazują Drzwi Gnieźnieńskie.

Drzwi, które mówią

Do dziś nie ustalono dokładnego czasu i miejsca powstania Drzwi Gnieźnieńskich. Przez wiele lat sądzono, że za pomysł odpowiadał Bolesław Krzywousty, ale nowsze badania wskazują, że słynne wrota nie mogły powstać przed rokiem 1170. Z tego względu inicjatywę przypisuje się synowi Krzywoustego, Mieszkowi III Staremu. Nie są znani również wykonawcy, lecz przyjmuje się, że artystów było co najmniej trzech, o czym mają świadczyć wyniki analizy stylu figuralnych przedstawień.

Średniowieczne dzieło można traktować jako przykład sztuki dydaktycznej, w której to narracja obrazuje ważne dzieje. Ten konkretny zabytek jest jednak bardzo nietypowy, ponieważ ówcześnie na takich monumentalnych drzwiach przedstawiano przede wszystkim sceny biblijne – o powstaniu świata czy Męce Pańskiej – natomiast w Gnieźnie poznajemy historię życia jednej osoby – Świętego Wojciecha. I choć tę postać uznaje się za znaczącą, to nie da się ukryć, że poświęcenie jej w całości tak majestatycznego obiektu jest co najmniej zaskakujące.

Do dziś nie ustalono dokładnego czasu i miejsca powstania Drzwi Gnieźnieńskich. Przez wiele lat sądzono, że za pomysł odpowiadał Bolesław Krzywoustyfot.Jan Matejko/domena publiczna

Do dziś nie ustalono dokładnego czasu i miejsca powstania Drzwi Gnieźnieńskich. Przez wiele lat sądzono, że za pomysł odpowiadał Bolesław Krzywousty

Drzwi Gnieźnieńskie tworzy osiemnaście kwater – po dziewięć na skrzydło – opowiadających żywot misjonarza. Poznawanie opowieści rozpoczyna się przewrotnie od dołu lewego skrzydła – widzimy tam narodziny i okres dorastania Wojciecha. Następnie wzrok kierujemy na prawe skrzydło, na którym, śledząc już historię od góry do dołu, obserwujemy przybycie świętego do Prus, jego misję, a następnie męczeńską śmierć i wykupienie zwłok.

Można szybko zauważyć, że żywot Świętego Wojciecha przywodzi na myśl dzieje Jezusa Chrystusa. Nietrudno dostrzec tu pewne analogie, co sprawia, że postać średniowiecznego misjonarza zyskuje wręcz boskie znaczenie, a gnieźnieńskie wrota poza kontekstem historycznym nabierają symbolicznego wymiaru.

Czytaj też: Czy to Bolesław Chrobry zamordował Świętego Wojciecha?

Spartaczona robota

Choć Drzwi Gnieźnieńskie zalicza się do najbardziej unikatowych zabytków sztuki europejskiej, niektórzy badacze przyznają, że nie zostały one wykonane zbyt starannie. Wystarczy rzut oka, by zauważyć, że skrzydła znacznie różnią się pomiędzy sobą, przede wszystkim wymiarami. Wysokość lewego skrzydła wynosi 328 cm, a szerokość 84 cm. Prawe skrzydło jest mniejsze – jego wysokość to 323 cm, szerokość – 83 cm.

Co więcej, najwyraźniej nie przyłożono się do dokładnego wymieszania roztopionego metalu albo użyto innych proporcji miedzi, cyny i ołowiu, bowiem według analiz chemicznych prawe skrzydło, które jest jaśniejsze, zawiera śladową ilość ołowiu. Lewe skrzydło ma już go więcej, dzięki czemu jest ciemniejsze i lepiej zachowane, a płaskorzeźby są wyraźniejsze.

Wystarczy rzut oka, by zauważyć, że skrzydła znacznie różnią się pomiędzy sobą, przede wszystkim wymiarami.fot.Andrzej Otrębski /CC BY-SA 3.0

Wystarczy rzut oka, by zauważyć, że skrzydła znacznie różnią się pomiędzy sobą, przede wszystkim wymiarami.

Ponadto lewe skrzydło odlano w całości, a w tamtych czasach było to i dużym wyzwaniem, i niezwykłym dokonaniem. Z kolei kwatery do prawego skrzydła odlano oddzielnie, a dopiero później połączono je w całość – połączenia jednak nie są zauważalne.

Pomimo pewnych niedociągnięć te monumentalne wrota, wykonane z metalu, a nie z drewna, musiały budzić ogromny podziw w średniowieczu. Sama ich wielkość mogła sprawić, że wierni, spoglądając na nie, czuli się nie tylko maleńcy, ale doznawali też kulturowego szoku. Na pewno nie oglądali takich dzieł na co dzień.

Czytaj też: Zagubiony Sąd Ostateczny, czyli zagmatwana historia bardzo pechowego ołtarza

Święty w towarzystwie małpy

O wyjątkowości Drzwi Gnieźnieńskich świadczą zarówno sceny przedstawiające żywot Świętego Wojciecha oraz sposób wykonania tego dzieła, jak i elementy dekoracyjne. Kwatery ukazujące poszczególne wydarzenia z życia misjonarza otacza bordiura, czyli obramowanie z motywami figuralnymi, roślinnymi oraz zwierzęcymi. Taki artystyczny komentarz podkreśla symboliczny i alegoryczny wymiar romańskiego zabytku.

Ozdobna bordiura złożona z wizerunków kwiatów, liści i owoców wije się dookoła osiemnastu kwater. Pomiędzy roślinność wpleciono wyobrażenia ludzkich postaci i zwierząt – zarówno tych rzeczywistych, jak i fantastycznych, znanych z mitów, legend i baśni. Można tam więc dostrzec lwy, węże, psy, kruki, pawie, jelenie czy smoki, centaury i inne fantastyczne stworzenia będące efektem artystycznej wyobraźni twórcy.

Czytaj też: Fantastyczne zwierzęta – kto je wymyślił?

Według Joanny Łenyk-Barszcz, autorki książki „Tajemnice dzieł sztuki”, najciekawszy na Drzwiach Gnieźnieńskich jest wizerunek… małpy. Przedstawienia tego egzotycznego zwierzęcia były rzadkie nie tylko na ziemiach polskich, ale i w całym chrześcijańskim świecie.

W średniowieczu małpa miała trzy symboliczne znaczenia. Według pierwszego, najstarszego i utrzymującego się aż do XIV wieku, uosabiała szatana. Drugie znaczenie wskazywało na symbol grzesznika. A wedle trzeciego – była zniekształconą podobizną człowieka. Możemy tylko domyślać się, że twórcy romańskich drzwi zdecydowali się na umieszczenie na nich wyobrażenia małpy nie bez powodu. Narzuca to pewną interpretację zabytkowego dzieła – podkreślono w ten sposób, że celem życia Świętego Wojciecha stało się nawracanie grzeszników, co zresztą doprowadziło go do męczeńskiej śmierci.

Bibliografia:

  1. Dobrzeniecki T., Drzwi Gnieźnieńskie, Warszawa 1953.
  2. Łenyk-Barszcz J., Barszcz P., Tajemnice dzieł sztuki, Warszawa 2019.
  3. Walicki M. (red.), Drzwi Gnieźnieńskie, Tom 1, Wrocław 1956.
  4. Walicki M. (red.), Drzwi Gnieźnieńskie, Tom 2, Wrocław 1959.

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sarabi

To starozytni kosmici tam są przedstawieni na bank

Leszek

Gdzie w tej chwili są Drzwi gnieźnieńskie? Oryginalne nie kopia.

Zobacz również

Średniowiecze

Po ciemku i w pozycji misjonarskiej....

Seks tylko po ciemku (świece za drogie), wyłącznie w pozycji misjonarskiej (pozostałe to grzech) i tylko w dni dozwolone przez kalendarz kościelny (inaczej pocznie się...

8 września 2021 | Autorzy: Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Średniowiecze

Chrzest Polski, czyli jak Dobrawa Mieszka...

„W czeskiej krainie pojął on za żonę szlachetną siostrę Bolesława Starszego [Bolesława II], która okazała się w rzeczywistości taką, jak brzmiało jej imię. Nazywała się...

28 maja 2021 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Starożytność

Rogaci święci, którzy przed kanonizacją zdążyli…...

Hedonista, prostytutka, satanista, złodziej – nie wszyscy święci byli wzorami do naśladowania. Wręcz przeciwnie! W kalendarzu liturgicznym nie brakuje postaci, które przed kanonizacją zdążyły porządnie...

1 listopada 2019 | Autorzy: Maria Procner

Średniowiecze

Czy najważniejszy polski święty był nekromantą?

Wskrzeszony trup jako świadek w sądzie? Nekromancja jako powód do dumy i metoda na zbicie kasy? Kiedy chodziło o prywatę, żadne środki nie wydawały się...

18 maja 2016 | Autorzy: Adam Węgłowski

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.