Ciekawostki Historyczne

Mogłoby się wydawać, że za swoje zasługi powinien zostać ozłocony. Stało się inaczej, a zaszczuty hrabia Raczyński odebrał sobie życie w ekstremalny sposób.

Zasług dla wielkopolskiej społeczności hrabia Edward Raczyński herbu Nałęcz miał na swoim koncie co niemiara. To dzięki niemu na placu Wilhelmowskim (obecnym placu Wolności) w Poznaniu stanęła olbrzymia biblioteka publiczna. Została otwarta 5 maja 1829 roku. Łącznie znalazło się w niej aż 13 000 różnych dzieł, przy czym 5000 z nich stanowiły publikacje historyczne. Zresztą sam Raczyński przyczynił się do wzbogacenia zbiorów biblioteki. Z jego inicjatywy drukowano rękopisy, w których opisane były dzieje Polski. W 1842 roku wydał zaś swoje Wspomnienia Wielkopolski, to jest województw poznańskiego, kaliskiego i gnieźnieńskiego.

Zadbał również o unowocześnienie Poznania. Szczególnie istotną jego inicjatywą było wybudowanie miejskiego wodociągu. Za sprawą Raczyńskiego rozpoczęto także prace nad czterema fontannami (stanęły na swoich miejscach już po jego śmierci). W dużej mierze stał również za rozpropagowaniem uprawy buraka cukrowego w Wielkopolsce. A w roku 1833 został w Królestwie Polskim komisarzem rządowym do spraw górnictwa. Modernizował także i własne majątki, m.in. rezydencję w Rogalinie, którą wyposażył w kaplicę-mauzoleum rodowe oraz domowe muzeum broni. Ta „zbrojownia” została zlokalizowana w miejscu dawnej sali baletowej.

Inicjatywa ze wszech miar szczytna

Tym, co miało mu przynieść największą sławę – i kłopoty – okazała się Złota Kaplica w Poznaniu. W czasie, kiedy niepodległość Polski już dogorywała, w 1790 roku zawaliła się południowa wieża katedry poznańskiej, niszcząc nagrobek Bolesława Chrobrego. Niestety okoliczności polityczne nie sprzyjały myśleniu o tym, aby cokolwiek z tym zrobić. Temat podjął dopiero poznański archidiakon Teofil Wolnicki, który w wydanej 2 lipca 1816 roku odezwie starał się wyjaśnić mieszkającym we wszystkich zaborach Polakom, jak ważne z historycznego punktu widzenia jest zajęcie się tą sprawą. Najpierw należało jednak zebrać odpowiednie środki finansowe – w postaci składek od darczyńców. W sumie udało się zgromadzić 24 000 lub 28 000 talarów (w zależności od autora).

Złota Kaplica w katedrze poznańskiej (rys. z XIX w.).fot. Archiwum Państwowe w Poznaniu/Wikimedia Polska/CC0

Złota Kaplica w katedrze poznańskiej (rys. z XIX w.).

W roku 1829 konieczne stało się wyznaczenie nowej odpowiedzialnej za realizację projektu osoby, ponieważ archidiakon Wolnicki zmarł. Wskazał dwóch swoich następców: kanonika Leona Przyłuskiego i właśnie Edwarda Raczyńskiego. Jako że tego pierwszego przeniesiono do Gniezna, zdecydowana większość spraw organizacyjnych znalazła się na głowie hrabiego.

Wszystko przez jeden nieszczęsny napis…

Do przedsięwzięcia podszedł niezwykle ambitnie. Uważał, że kaplica poświęcona Mieszkowi I i Bolesławowi Chrobremu musi zostać wybudowana w stylu korespondującym z czasami, w których żyli. Postawił zatem na… Bizancjum. Cóż, trzeba przyznać, że miał rozmach. Problem w tym, że niezwykle bogate zdobienia pochłonęły wszystkie pieniądze ze składek! A trzeba było jeszcze postawić to, co najważniejsze, czyli pomniki władców Polski.

Portret rodzinny Raczyńskichfot.Adolf Henning/domena publiczna

Portret rodzinny Raczyńskich

Rad nie rad, Raczyński musiał sięgnąć głębiej do własnej kieszeni. Tym bardziej że wybrany przez niego rzeźbiarz – Niemiec Christian Rauch – jak pisze Włodzimierz Trąmpczyński: postanowił zedrzeć magnata polskiego i za pracę swoją wziął 28000 talarów. Hrabia sfinansował budowę pomników, aczkolwiek postanowił zostawić po tym pewien ślad. Otóż pod posągami, nie konsultując tego z Leonem Przyłuskim, nakazał wyryć napis, który przypominałby potomnym, komu je zawdzięczają. Brzmiał on: Ofiarował do tej Kaplicy Edward Nałęcz Raczyński (według innej wersji Do tej kaplicy ofiarowuje Edward Nałęcz Raczyński). I się zaczęło…

Czytaj też: Kaplica templariuszy w Chwarszczanach – unikat na skalę światową

Zobacz również:

Wylano na niego wiadra pomyj

Zaatakowało go ziemiaństwo i inteligencja wielkopolska, a sejm prowincjonalny był wprost oburzony. Jego przeciwnikom nie spodobała się kolejność poniesionych wydatków: zdobienia przed posągami. I jeszcze ten napis… Znaleźli się i tacy, którzy twierdzili wprost, że hrabia chciał przywłaszczyć sobie splendor, należący się Teofilowi Wolickiemu. Akurat to nie było zgodne z prawdą, ponieważ w większości Złota Kaplica została wybudowana z zebranych składek. Ale wrogowie Raczyńskiego posunęli się jeszcze dalej: oskarżyli go o przywłaszczenie sobie tych pieniędzy! Pisano szkalujące imię hrabiego artykuły, kolportowano wymierzone w niego pisma ulotne…

Edward Raczyński próbował się bronić, lecz wzburzona opinia publiczna pozostała głucha i ślepa. Wylewano na niego kolejne wiadra pomyj. Ktoś napisał, że jego nazwisko splamione zostało frymarką przodków z wrogami Rzeczypospolitej. A hrabiemu nie udało się znaleźć w aktach rodzinnych żadnej kontry wobec tego zarzutu. Na domiar złego dodatkowe czynniki, m.in. niespełnione ambicje urzędnicze, zaczęły wpędzać go w coraz głębszą depresję. Do tego doszły dolegliwości fizyczne, których nabawił się na skutek ataku apopleksji.

Czytaj też: Hanka Ordonówna i hrabia Tyszkiewicz. Najgłośniejszy mezalians II RP

Nie pozostawił niczego przypadkowi

W styczniu 1845 roku Raczyński kazał usunąć nieszczęsny napis i osobiście nadzorował robotników, którym to zlecił. Czuł się osamotniony i przytłoczony. Jeszcze tego samego dnia złożył w sądzie swój testament. Nie wytrzymał nagonki i postanowił rozstać się z tym światem. Odebrał sobie życie w dniu 20 stycznia 1845 roku. Sposób, na jaki się zdecydował, był dość nietypowy. A efekt okazał się wyjątkowo makabryczny…

Otóż dzień przed swoją śmiercią hrabia pilnie studiował francuskie wydawnictwo traktujące o artylerii. Wiemy o tym, ponieważ książkę znalazł jego sekretarz. Raczyński pozostawił ją otwartą na rozdziale, w którym pisano o ilościowym stosunku prochu do kul. Następnego dnia wspólnie z sekretarzem wybrał się do Zaniemyśla. Zabrał ze sobą kij oraz świeczkę. Zjadł jeszcze obiad, po czym wydał stangretowi osobliwe polecenie – kazał sobie przynieść pół funta prochu.

Wnętrze Złotej Kaplicy z pomnikami Mieszka i Chrobregofot.Łukasz Bakuła /CC BY-SA 4.0

Wnętrze Złotej Kaplicy z pomnikami Mieszka i Chrobrego

Zaopatrzony w proch popłynął łodzią przez wody pobliskiego jeziora na wyspę (nazwaną później na jego cześć wyspą Edwarda). Znajdował się tam pałacyk myśliwski zbudowany na zlecenie hrabiego. Stróża odesłał, a jego córce (według innej wersji samemu stróżowi) przekazał kolejne nietypowe polecenie: miała udać się z listem od niego do proboszcza, ale z zastrzeżeniem, by biegła najszybciej, jak potrafi, i nie odwracała się, gdy usłyszy huk wystrzału. Według innej wersji miał poprosić stróża, by po tym, jak usłyszy wystrzał, przybył na wyspę z proboszczem.

Dosłownie odstrzelił sobie głowę

Możemy już się domyślać, co zaplanował hrabia. Posłużył się małą armatką (jak podaje Włodzimierz Trąmpczyński, na wyspie znajdował się moździerz wiwatowy), którą załadował przywiezionym prochem i kulą. Następnie umieścił ją na progu kuchni. Sam ukląkł naprzeciwko niej, z głową przed wylotem. Zapalił świeczkę i na kiju przytknął ją do lontu…

Janusz Ryba przywołuje obrazowy opis tego, co się wydarzyło: Kula strzaskała mu głowę tak, że pozostała tylko dolna szczęka. Porozrzucane resztki czaszki i mózgu pozbierano później starannie. Hrabia został pochowany w kościele w Zaniemyślu. I tak oto człowiek, który dopilnował, by pierwsi władcy Polski zostali godnie upamiętnieni, sam znalazł wieczny odpoczynek w raczej skromnych progach…

Bibliografia

  1. A. Hinc, Raczyńscy, jakich nie znacie [w:] Poznaj Raczyńskich, Trakt Królewsko-Cesarski w Poznaniu, zeszyt 4/2010.
  2. J. Ryba, Potocki (Jan) – w duetach (Ze światowcami w aneksie), Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2018.
  3. K. W. Wójcicki, Historya literatury polskiéj w zarysach, tom IV, Nakładem Gusrawa Sennewalda księgarza, Warszawa 1861.
  4. W. Trąmpczyński, Epizody historyczne, Serja pierwsza, Księgarnia E. Wende i S-ka, Warszawa 2014.

Ilustracja otwierająca tekst: Łukasz Bakuła/CC BY-SA 4.0; Adolf Henning/domena publiczna

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Michał

Jak widać hejt był zawsze obecny

Zobacz również

Druga wojna światowa

Zarazki tyfusu na poręczy, trucizna w kawie. Polski lekarz wypowiedział Niemcom wojnę... bakteriologiczno-chemiczną

Doktor Witaszek z oddaniem leczył pacjentów. Polaków. Zasada „po pierwsze nie szkodzić” nie obejmowała dla niego Niemców, których likwidował na rozkaz AK.

27 września 2023 | Autorzy: Maria Procner

XIX wiek

Sprawę popierali nawet Niemcy. O co chodziło z wozem Drzymały?

Za sprawą cyrkowego wozu Michał Drzymała zapisał się w historii jako symbol narodowego sprytu i uporu. Kim był? I o co właściwie chodziło z jego...

15 maja 2022 | Autorzy: Gabriela Bortacka

Historia najnowsza

Co się dzieje, gdy za odnawianie obrazów i rzeźb zabierają się amatorzy? Najbardziej spartaczone renowacje w historii

Za odnawianie dzieł sztuki często zabierają się amatorzy. Efekt? Niekiedy przechodzi najśmielsze oczekiwania. Przedstawiamy najgorsze renowacje w historii.

30 stycznia 2022 | Autorzy: Agata Dobosz

Średniowiecze

Drzwi Gnieźnieńskie – wyjątkowy zabytek sztuki romańskiej

Historia życia i śmierci Świętego Wojciecha przetrwała do naszych czasów w niezwykłej formie – została przedstawiona na Drzwiach Gnieźnieńskich. Do dziś nie wiadomo, kto zlecił...

14 września 2021 | Autorzy: Agata Dobosz

Historia najnowsza

Bezcenne polskie skarby, których nie zobaczysz nad Wisłą. Można je podziwiać tylko w...

Do dzisiaj odczuwamy efekty jednej z największych grabieży w polskich dziejach. By obejrzeć bezcenne relikty naszej historii trzeba jechać aż za morze.

25 września 2018 | Autorzy: Adam Szabelski

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.