Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Bez piwa ani rusz, czyli jak Leszek Biały od krucjaty się wymigał

Historia wykpienia się Leszka od wyprawy krzyżowej rozsławiła księcia wśród potomnych. Dla wielu stał się wzorem miłości do złocistego trunku, miłości, która z przyzwyczajenia stała się już jego naturą...

fot.Simony Jensen/domena publiczna Historia wykpienia się Leszka od wyprawy krzyżowej rozsławiła księcia wśród potomnych. Dla wielu stał się wzorem miłości do złocistego trunku, miłości, która z przyzwyczajenia stała się już jego naturą…

Odkąd papież Urban II ogłosił wyprawę krzyżową do Jerozolimy, która odbije grób pański z rąk pogan, zaczęła kiełkować idea rycerzy Chrystusa – bojowników walczących i umierających za wiarę. Nad Wisłą ruch krucjatowy nie miał jednak wielkiego znaczenia. Polskie rycerstwo bynajmniej nie garnęło się do podróży na Bliski Wschód i nawracania mieczem niewiernych. Symbolem tej postawy stał się Leszek Biały. Książę krakowski grzecznie, choć w gruncie rzeczy arogancko… zbył papieża.

Wobec bardzo szybkiej ekspansji islamu, która oznaczała morderstwa i eksploatację ekonomiczną chrześcijan, w XI wieku Zachód zdecydował się zaatakować wroga na „jego” terytorium, zanim wedrze się on do kontynentalnej Europy. Nie bez znaczenia były tu błagania o pomoc cesarza Bizancjum Aleksego II. W liście do papieża Ubrana II pisał:

Najświętsze Cesarstwo Greckie najechane zostało przez pogańskich Pieczyngów i Turków, którzy zajęli już znaczne jego tereny, grabiąc je doszczętnie. Wieści o nieustannych zabójstwach i lżeniu chrześcijan, tak straszne są dla ucha, że poruszyć mogą nawet kamienie. (…) Wszystkie już ziemie pomiędzy Jerozolimą a Grecją, włącznie z Tracją, poddały się ich władzy. Ostał się jedynie Konstantynopol, ale wrogowie zagrożą mu w najbliższym czasie, jeśli nie powstrzyma ich pomoc wiernych chrześcijan łacińskich. (…)

Ja sam, odziany w płaszcz imperatora, nie widzę żadnej nadziei, żadnej możliwości ratunku. (…) W imieniu Boga w Trójcy Jedynego zobowiązuję was, byście spieszyli na pomoc mnie i greckim chrześcijanom. Oddajemy się w wasze ręce; wolimy być pod waszymi łacińskimi rządami, niż pod jarzmem pogan.

Gdy w 1095 roku Kościół ogłosił pierwszą wyprawę krzyżową do Jerozolimy, papież Urban II rzekł: „Niech ci, którzy byli rabusiami, staną się teraz żołnierzami Chrystusa. […] Niech ci, którzy byli najemnikami, służącymi za kilka sztuk srebra, dostąpią teraz wiecznej nagrody”.

Tak narodził się wzorzec rycerza chrystusowego. Walka o wiarę stała się kolejnym sposobem na zmazanie ziemskich win i uzyskanie nieśmiertelnej sławy. Takiego zaszczytu zaznał zresztą Godfryd de Bouillon, zdobywca Jerozolimy podczas pierwszej krucjaty.

Wojaczka dla bogaczy

Na wyprawy do Ziemi Świętej mogli sobie pozwolić jedynie naprawdę bogaci rycerze. Na śmiałków (i ich poczet) czekała długa i niebezpieczna podróż. Była to często podróż życia. Chętny niejednokrotnie musiał wyprzedać majątek, by móc w nią wyruszyć. Ryzykował wszystkim, co miał.

Oczywiście zapewne wśród członków świty rycerskiej kiełkowało przekonanie, że dzięki łupom zdołają się wzbogacić i odbić sobie wydatki. Było to jednak bardzo iluzoryczne. W rzeczywistości skala przedsięwzięcia była tak duża, że nawet przy wielkich zdobyczach, sukcesem byłby sam zwrot kosztów.

Nie znamy żadnych polskich uczestników pierwszej krucjaty (1096–1099). Wyprawa do Ziemi Świętej okazała się owocna dla rycerzy chrystusowych. Odbito z rąk muzułmanów szereg miast: Edessę, Antiochię, Jerozolimę, Akkę, Trypolis.

fot.domena publiczna Nie znamy żadnych polskich uczestników pierwszej krucjaty (1096–1099). Wyprawa do Ziemi Świętej okazała się owocna dla rycerzy chrystusowych. Odbito z rąk muzułmanów szereg miast: Edessę, Antiochię, Jerozolimę, Akkę, Trypolis.

Główna przyczyna popularność krucjat tkwiła więc w sferze duchowej. W XII wieku zakonnik Bernard z Clairvaux napisał traktat „De laude nova militia” („Pochwała nowego rycerstwa”), która stała się kodeksem postępowania dla rycerzy i zamiast walki o łupy propagowała walkę za wiarę.

Uczestnicy krucjat mogli liczyć na odpust za grzechy i wiele innych duchowych „przywilejów” jeszcze na ziemi, które dla bogobojnych Europejczyków tamtych czasów miały wielkie znaczenie. Były też przywileje materialne. Krzyżowcy mogli liczyć na gościnę w obiektach klasztornych i kościelnych. Byli również zwolnieni z konieczności opłacania podatków i myta.

Czytaj też: „Jedni umierali powoli, inni szybko, atoli każdego czekał taki sam los”… Krwawa historia trzeciej krucjaty

Nasi tu (nie) byli

Gdy na Zachodzie kwitł ruch krucjatowy, nad Wisłą rozpoczął się okres rozbicia piastowskiego państwa na coraz mniejsze księstwa. Taki stan rzeczy powodował, że papieskie nawoływania do krucjat rezonowały słabiej. Nie znamy żadnych polskich uczestników pierwszej krucjaty (1096–1099). Wyprawa do Ziemi Świętej okazała się owocna dla rycerzy chrystusowych. Odbito z rąk muzułmanów szereg miast: Edessę, Antiochię, Jerozolimę, Akkę, Trypolis. Powstało Królestwo Jerozolimskie.

W drugiej wyprawie krzyżowej Polacy prawdopodobnie wzięli już udział. Piszący kilkaset lat później Jan Długosz na podstawie wcześniejszych doniesień wspominał o kilku panach polskich, którzy przystąpili do wojsk króla niemieckiego Konrada III. Opis Długosza jest tak najeżony błędami i nieścisłościami, że nie sposób konkretnie określić, kto z Polski i w jakiej liczbie wybrał się na południe.

Dziś część badaczy uważa, że mogło chodzić o Władysława Wygnańca, najstarszego syna Bolesława Krzywoustego

fot.Jan Matejko/domena publiczna Dziś część badaczy uważa, że mogło chodzić o Władysława Wygnańca, najstarszego syna Bolesława Krzywoustego

O Lechitach, którzy oprócz „Czechów i Francuzów” przybyli na odsiecz zdziesiątkowanym siłom Konrada III, pobitym przez Turków Seldżuckich pod Doryleum, wspominał znacznie wcześniej grecki kronikarz Jan Kinnamos. Dziejopis podał, że Polacy przybyli wraz z dowodzącym nimi władcą.

Kim mógł być? Dziś część badaczy uważa, że mogło chodzić o Władysława Wygnańca, najstarszego syna Bolesława Krzywoustego, a zarazem wasala króla niemieckiego Konrada III, wygnanego z Polski przez braci, po tym, jak próbował się z nimi ostatecznie rozprawić i przejąć pełnię władzy. Miałby on zresztą osobiste powody do udziału w krucjacie. Był bowiem skonfliktowany z arcybiskupem gnieźnieńskim Jakubem ze Żnina. Podróż do Ziemi Świętej miała gwarantować zniesienie ekskomuniki nałożonej na Władysława. Niewykluczone, że w krucjatach u boku niemieckiego Konrada III brał udział również i syn Wygnańca – Bolesław Wysoki.

Czy tak było? To tylko przypuszczenia.

Czytaj też: Archetyp średniowiecznego rycerza. Ile ma wspólnego z prawdą?

Marzenie o męczeństwie

Wiemy natomiast z całą pewnością, że w krucjacie brał udział Henryk Sandomierski. To pierwszy polski książę wymieniony w tym kontekście z imienia i nazwiska. Wspomina o nim kilka źródeł. Henryk wraz z pocztem miał wyruszyć do Ziemi Świętej około 1153/54 roku. W Palestynie uczcił Grób Pański i przyłączył się do sił króla jerozolimskiego Baldwina [III]. Długosz relacjonował:

Pełniąc bardzo dzielnie powinność rycerską w walce z Saracenami, marzył o zdobyciu palmy męczeńskiej. Ale los nie dał mu wtedy tego osiągnąć. Spędziwszy tam cały rok, kiedy padła część jego żołnierzy, częściowo w tych walkach, częściowo wskutek niedogodnego klimatu, wrócił zdrowy do kraju.

Zarówno jego bracia Bolesław i Mieczysław, jak i wszyscy panowie polscy, przyjęli go z ogromną czcią i szczerą radością. Dzięki jego opowiadaniom zaczęły się szerzyć i rozpowszechniać wiadomości o stanie, położeniu i organizacji Ziemi Świętej oraz o zawziętych i krwawych walkach prowadzonych z barbarzyńcami w jej obronie.

Relacje z Bliskiego Wschodu nie podziałały jednak zbyt mobilizująco na polskie rycerstwo. W porównaniu do masowości ruchu krucjatowego na Zachodzie, u nas zainteresowanie wyprawami było bardzo słabe.

Historycy typują jeszcze kilku potencjalnych uczestników krucjat – niejakiego Jaksę z Miechowa (rycerza małopolskiego, być może o połabskim pochodzeniu), niewykluczone, że uczestnikiem krucjat był również Kazimierz I opolski, lub Władysław Odonic. Wspomina się też o kilku władcach pomorskich z rodu Gryfitów.

Czytaj też: Niedoścignione wzory czy okrutnicy zabijający dla pieniędzy? Kim naprawdę byli średniowieczni rycerze?

Bez piwa ani rusz

Leszek Biały – książę krakowski w latach 1194–1198 – został wezwany do uczestnictwa w krucjacie przez papieża Honoriusza III. Miał się zresztą dobrowolnie do niej zobowiązać, licząc na przychylność Stolicy Piotrowej w planach jednoczenia kraju pod swoim berłem. Miał w tym zakresie zresztą spore sukcesy.

Był ostatnim Piastem, którego zwierzchność uznawali pozostali książęta, a układ z Władysławem Laskonogim z Wielkopolski dawał mu szansę przejęcia jego dzielnicy. Tak się ostatecznie nie stało. Leszek zginął w zamachu w Gąsawie, inspirowanym przez wielkopolskiego pretendenta do władzy – Władysław Odonica, oraz księcia pomorskiego, Świętopełka.

Leszek zginął w zamachu w Gąsawie, inspirowanym przez wielkopolskiego pretendenta do władzy – Władysław Odonica, oraz księcia pomorskiego, Świętopełka.

fot.Ksawery Pilati/domena publiczna Leszek zginął w zamachu w Gąsawie, inspirowanym przez wielkopolskiego pretendenta do władzy – Władysław Odonica, oraz księcia pomorskiego, Świętopełka.

Zanim jednak tak się stało, skutecznie rozgrywał swoją politykę. Krucjata, do której się zobowiązał Leszek miała go zaprowadzić do Syrii, jednak ostatecznie się jej nie podjął. Absencję miał tłumaczyć papieżowi słowami:

Złożony chorobą, popłynąć do Ziemi Świętej nie mogę, zwłaszcza iż z powodu przypadłości w naturę ciała wymierzonej, ani wina, ani prostej wody pić nie mogę, przyzwyczajonym tylko piwo względnie miód pić.

Co prawda rzeczony list, w którym brak piwa podaje się jako sprawę kluczową, się nie zachował, ale znamy listy papieża Honoriusza III do biskupa wrocławskiego Wawrzyńca i prepozyta głogowskiego Piotra. W obu korespondencjach papież faktycznie wspomina o tym, że polski książę wykpił się od krucjaty brakiem piwa:

Niedawno zaś podano nam jako rzecz pewną, że tenże książę ociężały tuszą swego ciała, z trudem tylko lub wcale nie mógłby przypłynąć ku wspomożeniu Ziemi Świętej, zwłaszcza gdy przyzwyczajenie zmieniwszy w naturę ani wina, ani zwykłej wody pić nie może, przywykłszy do picia jedynie piwa lub miodu […].

Czytaj też: 10 naprawdę dziwacznych faktów z historii alkoholu, o których nie miałeś pojęcia

Piwo jak woda

Historia wykpienia się Leszka od wyprawy krzyżowej rozsławiła księcia wśród potomnych. Dla wielu stał się wzorem miłości do złocistego trunku, miłości, która z przyzwyczajenia stała się już jego naturą… Innych rozbawiała dezynwoltura z jaką „spławił” zasiadającego na Tronie Piotrowym. Jeszcze inni dopatrują się w księciu postawy antyklerykalnej i pacyfistycznej.

To wszystko najprawdopodobniej jednak nadużycia, choć nie da się ukryć, że książę mógł szukać wymówki, zwłaszcza jeśli podliczył koszty wyprawy na Bliski Wschód.

Mitem jest natomiast przypisywanie księciu szczególnej miłości do piwa czy też skłonności do pijaństwa. Picie piwa zamiast wody w średniowieczu, nie było niczym dziwnym. Ludzie tamtych czasów stronili od wody z niepewnych źródeł. Wody w gospodarstwach domowych się nie gotowało. Zdarzało się więc, że od bakterii w niej zawartych ludzie chorowali bądź umierali.

Z kolei piwo (trunek powszechny w tamtych czasach, pity nawet przez dzieci – ze znacznie mniejszą zawartością alkoholu niż ma dzisiejsze piwo) spożywano nagminnie w dużych ilościach. Było napojem zdrowotnie bezpiecznym. Fermentacja, alkohol i gotowana woda – wszystko to zabijało zarazki.

W tym kontekście prośba Leszka Białego mogła być rzeczywiście podyktowana potrzebami zdrowotnymi, a nie alkoholizmem.

fot.Jan Matejko/domena publiczna W tym kontekście prośba Leszka Białego mogła być rzeczywiście podyktowana potrzebami zdrowotnymi, a nie alkoholizmem.

W tym kontekście prośba Leszka Białego mogła być rzeczywiście podyktowana potrzebami zdrowotnymi, a nie alkoholizmem. Tym bardziej, że książę nie pchał się do mocniejszego trunku, czyli wina, którego w Syrii nie brakowało. Czy jednak dało się wykpić od wojny za wiarę jedynie narzekaniami na słabe zdrowie? Historycy podkreślają, że alibi księcia, choć barwne, nie było jedynym argumentem.

Leszek Biały zaoferował w zamian głowie Kościoła wyprawę chrystianizacyjną przeciw poganom, których nasi książęta mieli za miedzą. Mowa o niepokornych i niebezpiecznych Prusach. Plemiona pruskie od czasów Chrobrego odpierały próby chrystianizacji mieczem, same odpłacając się Piastom krwawymi najazdami.

Czytaj też: Krucjaty jako biznes. Ile zarobili na nich krzyżowcy?

W imię niemieckiego boga

Polscy książęta, choć nie zaznali podróży do Ziemi Świętej, w krzewieniu chrześcijaństwa przemocą mieli już spore doświadczenie. W połowie XII wieku Mieszko III Stary z Wielkopolski uczestniczył w krucjacie możnych niemieckich (Albrechta Niedźwiedzia i Henryka Lwa) przeciwko słowiańskim Obodrzycom – jednej z grup plemiennych Słowian połabskich, dowodzonej przez niezwykle utalentowanego Niklota.

Słowianie połabscy długo i niezwykle dzielnie odpierali napór germański i próby narzucenie „niemieckiego boga”, jak postrzegali Chrystusa. I ta krucjata – kilkudziesięciu tysięcy zbrojnych – na Połabie została odparta, choć ludy słowiańskie północno-wschodnich Niemiec były po wieloletnich wojnach na skraju zapaści demograficznej.

Słowianie połabscy długo i niezwykle dzielnie odpierali napór germański i próby narzucenie „niemieckiego boga”, jak postrzegali Chrystusa.

fot.Laurits Tuxen /domena publiczna Słowianie połabscy długo i niezwykle dzielnie odpierali napór germański i próby narzucenie „niemieckiego boga”, jak postrzegali Chrystusa.

Co ciekawe, nasi książęta i rycerze (wcześniej wyprawę chrystianizacyjną przeciw połabskim Wieletom przeprowadził Bolesław Krzywousty) najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy ze wspólnego słowiańskiego rodowodu i wspólnego wroga, jakiemu na pierwszej flance dawali odpór Połabianie. Przystąpili do ich niszczenia ramię w ramię z rycerstwem niemieckim, dla którego udział w krucjacie połabskiej był szansą wykpienia się od podróży do Ziemi Świętej. Ostatecznie przy współudziale i polskiego miecza Niemcy utopili we krwi i dosłownie wytępili słowiańskie Połabie.

W 1160 roku zginął Niklot, a Obodrzyce zostali podporządkowani Marchii Wschodniej. Wkrótce po Obodrzycach przyszedł czas na wojowniczych żeglarskich Ranów. 12 czerwca 1168 roku potężna Arkona z wielką świątynią Świętowita została zdobyta przez Duńczyków. Na miejscu biskup Roskilde Absalon osobiście niszczył posągi bóstw.

Była to nie tylko demonstracja siły. Słowianie połabscy tak wielką wagę przywiązywali do religijności, że w momencie zniszczenia bóstw sami czuli się ostatecznie pokonani. Tak było w 1068 roku, gdy Sasi zniszczyli wielecki przybytek Swarożyca (dowodzący wyprawą biskup Burchard z Halberstadt dosiadł świętego konia i wrócił na rumaku Swarożyca do Saksonii). Tak też stało się z Ranami. Po zniszczeniu Arkony zostali przymusowo ochrzczeni, a ich ziemie bullą papieża Aleksandra III włączono do duńskiej diecezji Roskilde.

Handlem i mieczem

Według Henryka Samsonowicza 50 lat po krucjatach połabskich Leszek Biały, który zawiązał antypruski sojusz z Henrykiem Brodatym z dzielnicy śląskiej i Konradem Mazowieckim, przedstawił papieżowi ciekawą koncepcję na przekonanie dzikich plemion z północy do wiary chrystusowej:

Należy zorganizować handel między Polską a Prusami poprzez reglamentację wywozu najbardziej poszukiwanych produktów – żelaza, soli i broni. W tym celu należy założyć – już na zdobytym terytorium pruskim – miasto, które będzie głównym dystrybutorem tych towarów. Przybywający po nie Prusowie będą mogli stopniowo nauczyć się wiary chrześcijańskiej.

Trudno ocenić obecnie stopień realności tego planu, wydaje się jednak, że pomysł pokojowej, gospodarczej i kulturalnej ekspansji zasługuje na uwagę i że jego realizacja mogłaby przynieść efekty odmienne od tych, które miały miejsce w wyniku późniejszych wypraw krzyżackich.

Papież dał się przekonać do tej koncepcji, ale chrześcijaństwa wraz z solą, żelazem i bronią nie „kupili” niewierni. Efektów nie było, więc piastowscy książęta znów próbowali nawracać pogan mieczem i znów spotkała ich za to sroga kara. W wyniku najazdów odwetowych Polacy utracili nie tylko wszystkie przyczółki na terenie pruskim, ale także własne grody – m.in. Gutowo, Zwiniarz, Kołodzieje, Nowy Dwór Bratiański, Węgry koło Malborka, Podzamcze koło Kwidzyna.

Polskim możnym brakował konsekwencji, ale też i trochę przekonania do walki z zajadłym wrogiem. Konrad Mazowiecki, którego dzielnica narażona była szczególnie na odwet, był zajęty rozgrywkami o władzę w Krakowie. W takich okolicznościach wpadł na pomysł pacyfikacji Prusów obcymi rękami. Tak oto do Polski trafił niemiecki Zakon Krzyżacki, ale tu już zupełnie inna historia…

Bibliografia:

  1. Balzer O., Walka o tron krakowski w latach 1202 i 1210/11, 1894.
  2. Chrzanowski M., Leszek Biały, Kraków: Avalon, 2013.
  3. Jasiński K., Rodowód Piastów małopolskich i kujawskich, Poznań–Wrocław, 2001.
  4. Manteuffel T., Historia Powszechna. Średniowiecze, Warszawa: PWN, 2005.
  5. Samsonowicz H., Poczet królów i książąt polskich, Wyd. Czytelnik, 1993.

Czy wiesz, że ...

...najsłynniejsza wikińska tortura – „krwawy orzeł” – była jedynie wymysłem chrześcijan, wynikającym z... błędnego tłumaczenia średniowiecznej sagi. Co nie oznacza, że wojownicy z Północy stronili od dręczenia wrogów. Wręcz przeciwnie! Lubowali się po prostu w innych rodzajach tortur.

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

...odnaleziona we Wrocławiu rzekoma świątynia pogańska najprawdopodobniej była po prostu siedzibą miejscowego  wodza? Według Dariusza Andrzeja Sikory wszystkie dowody wskazują właśnie na tę funkcję odkrytego budynku.

...piwo w Anglii było tak ważnym trunkiem, że regulacje go dotyczące znalazły się w prawie miejskim? Przykładowo w statutach Worcester określono, że testerami piwa mogą być tylko obywatele okręgu oraz "osoby smutne i dyskretne". Nie wiadomo jednak czy "smutek" odnosił się do nastroju, czy był synonimem pozazawodowej wstrzemięźliwości.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.