Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Spektakularna kariera Mariana Zacharskiego. Jakim cudem zdobył dla Polski plany F-15?

Marian Zacharski zdobył dla Polski Ludowej wiele cennych dokumentów, między innymi plany F-15. Zdjęcie z 2016 roku.

fot.Rafał Mielnik/CC0 Marian Zacharski zdobył dla Polski Ludowej wiele cennych dokumentów, między innymi plany F-15. Zdjęcie z 2016 roku.

Mając 29 lat, wylądował w więzieniu federalnym, oskarżony o szpiegostwo. Sąd był bezlitosny – skazał go na dożywocie.  W końcu ten szpieg-amator zdobył dziesiątki tajnych dokumentów i przez lata wodził za nos amerykańskie służby… Jak to możliwe?

Marian Zacharski urodził się w sierpniu 1951 roku w Gdyni. Choć jego ojciec Wacław w czasie wojny służył w Armii Krajowej i uczestniczył w powstaniu warszawskim, co nie było mile widziane przez PZPR, to bardzo dobrze sobie radził w siermiężnej rzeczywistości PRL-u. W latach 60. był dyrektorem Sopockich Zakładów Przemysłu Maszynowego, które wchodziły w skład Centrali Handlu Zagranicznego  – Metalexport.

Droga do USA

Przyszły agent skończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim i zapewne dzięki pomocy wpływowego rodzica we wrześniu 1973 roku został zatrudniony w Metalexporcie. W tym samym mniej więcej czasie z młodym mężczyzną skontaktował się oficer wywiadu i zaproponował mu współpracę. „Czuję się poniekąd jak bohater książek, którymi do niedawna się zaczytywałem” – wspominał po latach Zacharski. Jak można się domyślić, ofertę przyjął.

Przez kolejne dwa lata nie próżnował. Zawodowo jeździł po Europie, Azji i Ameryce, szlifował swój angielski, robił kursy menedżerskie (jak byśmy je dzisiaj nazwali) i piął się w strukturach firmy. W 1975 roku dostał zaś propozycję, której się nie odrzuca. Został oddelegowany do firmy Polamco (Polish-American Machinery Corporation), która zajmowała się sprzedażą polskich obrabiarek na rynku amerykańskim. To miało być jego oficjalne zajęcie w USA. Ważniejsze było jednak to, co polecono mu robić po godzinach – zdobywać dla kraju cenne informacje.

W październiku 1976 roku Zacharski z żoną i 9-miesięczną córeczką wyruszyli do swojej ziemi obiecanej. Mężczyzna został szefem sprzedaży na całe Wybrzeże Zachodnie. Nie bez powodu. To właśnie tam, w północnej Kalifornii, mieściła się legendarna Dolina Krzemowa – istne zagłębie nowych technologii, w którym znajdowały się między innymi największe firmy, produkujące na potrzeby armii USA. Dla polskiego wywiadu miejsce to było łakomym kąskiem.

W Dolinie Krzemowej znajdowały się siedziby firm produkujących sprzęt dla sił zbrojnych USA. Na zdjęciu Hughes XH-17.

fot.US Air Force/domena publiczna W Dolinie Krzemowej znajdowały się siedziby firm produkujących sprzęt dla sił zbrojnych USA. Na zdjęciu Hughes XH-17.

Mniej więcej rok później, w 1977 roku, służby założyły przebywającemu za oceanem współpracownikowi teczkę osobową. Działał jako „kontakt operacyjny” o pseudonimie „Pay”. Został „stukiem”. Co to oznacza? „«Stuk» jest zwykłym śmiertelnikiem, który pracuje w określonym miejscu, a przy tym zbiera i przekazuje określone informacje. To nie jest zawodowiec. Jest tylko przeszkolony. I to nie zawsze” – wyjaśnia (były) agent Bruno Kowalsky w książce-wywiadzie pod tytułem „Ile oni wiedzą o Tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce”.

Początkowo wywiad nie miał wobec swojego nowego podopiecznego wielkich planów. Spodziewano się, że „Pay” będzie dostarczał informacji o amerykańskich firmach, zajmujących się produkcją obrabiarek. Mógł też wskazywać osoby, które warto zwerbować. Był po prostu jednym z wielu polskich agentów, działających w handlu zagranicznym.

Do działań wdrażano go stopniowo. Pierwsze dwa lata w USA dostał na szpiegowskie „zaaklimatyzowanie się”. Kazano mu zawierać korzystne znajomości i zrobić rozeznanie w terenie. Łatwość nawiązywania kontaktów, otwartość i pracowitość niezwykle mu w tym pomagały. Trzeba podkreślić, że i biznesowo Zacharski spełniał się doskonale. Handel obrabiarkami szedł mu wyśmienicie.

Czy wiesz, że ...

...celem matki Natalie Wood było uczynienie z córki gwiazdy? Była w stanie zrobić wszystko, by dziewczynka dobrze zagrała. Pewnego razu rozdarła na strzępy żywego motyla w celu zmuszenia córki do płaczu na planie.

...najsłynniejszy diament świata, Koh-i-noor, wcale nie spodobał się Brytyjczykom, gdy zobaczyli go po raz pierwszy na wystawie w 1851 roku? Zanim uzyskał nowy szlif, dziennikarze pisali, że „jest w tym kamieniu coś odpychającego, bo im bardziej się go podświetla, tym mniej jest skłonny do pokazywania swojej wspaniałości”. 

...na początku lat sześćdziesiątych na izraelskich dworcach i w kioskachpojawiły się „Stalagi”, czyli tanie powieści pornograficzne osadzone w realiach III Rzeszy? Promowano je jako… autentyczne wspomnienia byłych anglosaskich więźniów obozów jenieckich.

...Władimir Putin pierwsze polityczne szlify zdobywał u boku mera Petersburga, Anatolija Sobczaka? Do jego obowiązków należało między innymi sprowadzanie żywności zza granicy w zamian za drewno i inne surowce. W tym okresie z budżetu miasta zniknęły 34 miliony dolarów, a żywność i tak nie dotarła do potrzebujących.

Komentarze (15)

  1. Jurek B Odpowiedz

    Dygresja taka dot POLAMCO. W 80 latach widziałem w USA kilkakrotnie obrabiarki z ZM Tarnów i z Poręby. Ciekawe czy dziś polski przemysł maszynowy jest na tym rynku obecny?

    • peter Odpowiedz

      Jurek Wiesz za ile $ sprzedawano te obrabiarki Ciekawe czy teraz w Polsce znajdziesz pracownika chcacego pracowac za$30 na miesiac

  2. Anonim Odpowiedz

    Urodzin się w 1951…w latach 60. był dyrektorem Sopockich Zakładów Przemysłu Maszynowego, które wchodziły w skład Centrali Handlu Zagranicznego – Metalexport. Czy się komuś coś nie pomyliło?

  3. Theodore K. Odpowiedz

    Panie redaktorze P. Gruszka, co ta absurdy wypisuje Pan w tym artykule??? „szpieg-amator”??? A sowieci pozwoliliby na jakąś samowolkę w krajach im podległych? Skoro pracował w CHZ, to ktoś go tam skierował/wytypował, pracy w CHZ nie podejmowano ot TAK… Skoro „po wrześniu 1973 skontaktował się z nim oficyjer wywiadu, to jakimż on był szpiegiem-amatorem?!?!?! „Ważniejsze było jednak to, co polecono mu robić po godzinach – zdobywać dla kraju cenne informacje.” – no to jak? był szpiegiem-amatorem??? Przez kilka lat przygotowywali gościa a wy tu redaktorze o jakiejś amatorce piszecie… Gościu wiedział co robi, na rzecz jakiego kraju i jakich sojuszy działa, dlatego po wpadce osadzili go w pierdlu a potem wymienili na podobnego jemu.Był po prostu jednym z wielu polskich agentów, działających w handlu zagranicznym… I TO wszystko dzięki jednemu szpiegowi-amatorowi (o którym się nie pisze na rzecz wywiadu jakiego mocarstwa pracował) te plany F15, czołgu M1 Abrams, składników hamburgera z McDonalda, lewackości Hollywood, zabójstwa Kenedyego, incydentu w Roswell… i to wszystko jeden agent-amator??? GRATULUJĘ, może nieliczni dadzą się (w czasach internetu) na to nabrać…

  4. S. Odpowiedz

    No i co …mam podziwiać komunistę p. Zacharskiego bo był skuteczny i umacniał zbrodniczy komunizm na świecie…facet do dzisiaj siedzieć w więzieniu w USA a nie chwalić się swoją komunistyczną działalnością. Niech spada na czerwone drzewo. Polecam tą książkę: Pete Earley „Towarzysz J.”

    • zak1953 Odpowiedz

      Nie wiem ile masz lat i jakie doświadczenia. Ale zabulgotałeś się swą wypowiedzią jak dzidziuś. Gdyby nie amerykańscy szpiedzy połapani w demoludach, to Zacharski siedziałby w tym amerykańskim pudle do dzisiaj. Fakt, więcej korzyści z jego pracy na Zachodzie mieli radzieccy, bo Polska nie była w stanie wykorzystać większości z dostarczonych informacji technicznych i technologicznych. I myślę, iż nadal nie jest w stanie tego robić. Chociaż już nie komunistyczna, a raczej nie socjalistyczna.

  5. Leszek Odpowiedz

    W tamtych czasach,raczkującej elektroniki,”plany budowy” to była sterta papierów mierzona kontenerami. Zatem nie zdobył dokumentacji,ale pewne jej elementy.Też dobrze, ale „znaj proporcyum mocium panie”.Nasi ówcześni sojusznicy też”zdobyli dokumentację „Concorda”,tyle że ten mnie chciał latać.Ciekawe byłyby losy”Abramsa” gdyby je poznać.Jednak nie było przełomu w produkcji T72.Pewnie skończył na złomowisku/tzn Abrams/.

  6. woytas Odpowiedz

    Słaba – bardzo słaba książka. Zbiór opowieści z innych wydawnictw dotyczących wywiadu PRL oraz ksiażek Suworowa. Śmiem wątpić czy „Bruno Kowalsky” istnieje w rzeczywistości. Szkoda kasy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.