Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Najbardziej zaskakujące i najdziwniejsze gadżety, których używali PRAWDZIWI szpiedzy

James Bond miał zawsze do dyspozycji szereg pomocnych gadżetów. A czym posługiwali się i posługują prawdziwi agenci?

fot.kadr z filmu „Octopussy” (1983) James Bond miał zawsze do dyspozycji szereg pomocnych gadżetów. A czym posługiwali się i posługują prawdziwi agenci?

Prawdziwi szpiedzy mieli i mają do dyspozycji cała gamę „zabawek”, o których James Bond mógłby co najwyżej pomarzyć. Czym naprawdę posługiwali się agenci wywiadu? Niektóre pozycje nas zupełnie zaskoczyły. A inne były po prostu… odstręczające.

Odrzutowy plecak, latający samochód, karabin snajperski schowany w kamerze, okulary z funkcją lornetki czy ręczny zegarek z faksem – chyba nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie słynnego agenta 007 bez jego „zabawek”. Pozbawiony ich pomocy, byłby zaledwie kolejnym doskonale wyszkolonym, lecz poza tym niczym się niewyróżniającym szpiegiem.

Ale czy na pewno? Przecież trudno uwierzyć, by agencje wywiadowcze z całego świata wysyłały swoich pracowników w teren z pustymi rękami. Ostatecznie co komu po szpiegu, który nie może sfotografować tajnej dokumentacji, podrzucić zaszyfrowanych informacji, nagrać podsłuchanych rozmów i – w razie potrzeby – dyskretnie pozbyć się wroga?

Nieważne, jak wygląda, ważne, że działa

Co w takim razie mają na podorędziu szpiedzy w prawdziwym życiu? „Na pewno nie aż taki arsenał gadżetów, jaki miał James Bond. Ale było ich całkiem sporo. Chociażby guziki z ukrytymi schowkami, szminki z drugim dnem. Długopisy z trucizną. To wszystko stosowali szpiedzy na całym świecie, nie tylko Amerykanie (…), Polacy również” – opowiada były agent, ukrywający się pod pseudonimem Bruno Kowalsky, w książce „Ile oni wiedzą o Tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce”.

Na tym lista urządzeń wywiadowczych bynajmniej się nie kończy. Miniaturowe aparaty fotograficzne (takie jak osławiony Minox) i kamery ukrywano gdzie tylko się dało: w guzikach, długopisach, papierośnicach, a nawet pudełkach zapałek. Tajną skrytką do przemycania dokumentów i szyfrów mógł się stać w zasadzie dowolny przedmiot codziennego użytku: pędzel do golenia, spinka od mankietu, fałszywa moneta czy… gwóźdź.

W świecie wywiadu każdy przedmiot jest podejrzany. Na zdjęciu rekwizyt z filmu "Spectre", kolejnej odsłony przygód Jamesa Bonda.

fot.FR/CC BY-SA 4.0 W świecie wywiadu każdy przedmiot jest podejrzany. Na zdjęciu rekwizyt z filmu „Spectre”, kolejnej odsłony przygód Jamesa Bonda.

Nie brakowało też – dosłownie – wystrzałowych gadżetów. Obracając się w towarzystwie agentów wywiadu, nigdy nie można było mieć pewności, czy ołówek, wieczne pióro, latarka lub niewinnie leżąca na stole paczka papierosów za chwilę nie wybuchnie.

Wyjątkową fantazją względem wyposażenia dla swoich pracowników wykazywała się zwłaszcza CIA. Amerykanie chcieli, by ich szpiedzy byli przygotowani na każdą okoliczność. Nie mogli jednak tak po prostu uzbroić delikwenta w szwajcarski scyzoryk, dlatego specjalnie na potrzeby wywiadu przygotowali zestaw narzędzi. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że cały komplet noży, wierteł, pilników i śrubokrętów mieścił się w kapsułce w kształcie czopka, który szykujący się do akcji agent umieszczał… w odbycie.

Czy wiesz, że ...

…pierwowzorem stereotypowego fryzjera geja był polak Antoni Cierplikowski? Żona tego króla fryzjerów musiała patrzeć, jak trwonił pokaźny majątek na utrzymanków.

...Goebbels, kiedy przemawiał, z eleganckiego mężczyzny zmieniał się w "szalejącego karła". Potrafił jednak poderwać tłumy. Gdy po klęsce Niemców pod Salingradem na spotkaniu w Sportpalast wykrzykiwał "Czy chcecie wojny totalnej?", odpowiedział mu dziki ryk zwolenników nazizmu.

...by uniknąć obowiązkowej służby wojskowej w PRL-u wielu młodych mężczyzn udawało chorobę psychiczną? W ten sposób w 1984 roku na oddział zamknięty trafił Andrzej „Kobra” Kraiński, który z poznanym tam ordynatorem Andrzejem Michorzewskim założył zespół Latający Pisuar, z którego narodziła się słynna Kobranocka.

...według źródeł sowieckich na dzisiejszym obszarze Polski „wyzwoliciele” zdemontowali i wywieźli 1119 przedsiębiorstw? Ich łupem padły także tysiące kilometrów linii kolejowych, elektrycznych, telefonicznych, niezliczone ilości surowców, środków transportu, płodów rolnych, bydła, trzody chlewnej…

Komentarze (4)

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Maria Procner Odpowiedz

      Dziękujemy za miły komentarz – choć nie należy zapominać, że przynajmniej część z wymienionych w artykule gadżetów posłużyła właśnie takim, niezbyt pozytywnym celom i pociągnęła niejedną ofiarę. Z drugiej strony jednak prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, ilu ludzi uratowano dzięki temu, że tajni agenci mieli do dyspozycji swoje „zabawki”.
      Pozdrawiamy!

  1. Anonim Odpowiedz

    PODZIWIAM LUDZI KTÓRZY POTRAFILI ZROBIĆ RÓŻNE GADŻETY,MUSIELI DOBRZE MYŚLEĆ ABY WSZYSTKO MIAŁO RĘCE I NOGI,

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.