Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Byłem żołnierzem Delta Force. Co członek najbardziej elitarnej amerykańskiej formacji mówi o swoim szkoleniu i tajnej służbie?

Operatorzy Delty w helikopterze MH-60 Black Hawk w Syrii w 2015 roku (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Operatorzy Delty w helikopterze MH-60 Black Hawk w Syrii w 2015 roku (fot. domena publiczna)

W strukturach amerykańskiej armii jest jednostka, do której nie można się zgłosić. To jej przedstawiciele wyszukują najlepszych z najlepszych we wszystkich siłach zbrojnych, po to by stali się częścią supertajnego oddziału, którego najważniejszym zadaniem jest bezwzględne zwalczanie terrorystów.

W latach 70. świat zalała fala terroryzmu na znacznie większą skalę niż obecnie. Ludzie ginęli w zamachach organizowanych przez IRA, Fatah, Czerwone Brygady i inne organizacje uznające brutalne metody walki o swoją sprawę za jedyne właściwe. Także za Oceanem ludzie nie mogli czuć się bezpiecznie, zwłaszcza gdy w kolejnej dekadzie pojawił się terroryzm fundamentalistyczny.

W Ameryce nie było żadnej wyspecjalizowanej jednostki, która mogłaby zwalczać to zagrożenie. O jej powołanie zabiegał pułkownik Charles Beckwith, który w Wietnamie dowodził grupą komandosów. To dzięki jego staraniom 21 listopada 1977 roku utworzono 1st Special Forces Operational Detachment-Delta (1st SFOD-D), czyli Operacyjny Oddział Sił Specjalnych armii Stanów Zjednoczonych, zwany Delta Force.

Do jednostki nie można się dostać z marszu. Nie można też się do niej zgłosić. To selekcjonerzy Delty wyszukują kandydatów spośród żołnierzy jednostek specjalnych armii amerykańskiej. Gdy zapraszają rekruta do odizolowanej od świata bazy, wiedzą o nim wszystko, znają jego życiorys, powiązania, osiągnięcia, poziom jego wiedzy. By żołnierzem zainteresowała się Delta, nie wystarczy by był świetnym komandosem. Ważne jest też posiadanie unikalnych umiejętności – gdy mówi w rzadkim języku, czy jest specjalistą od elektronicznych zabezpieczeń. Gdy rekrut otrzyma propozycję ze strony 1st SFOD-D, będącą dużym wyróżnieniem, jest to dopiero początek drogi przez mękę. Przychodzi czas na selekcję.

Charles Beckwith jako młody żołnierz. Nikt nie mógł się spodziewać, że w przyszłości doprowadzi do powdstania jednej z najlepszych jednostek specjalnych na świecie. (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Charles Beckwith jako młody żołnierz. Nikt nie mógł się spodziewać, że w przyszłości doprowadzi do powdstania jednej z najlepszych jednostek specjalnych na świecie. (fot. domena publiczna)

Czy na selekcji mogą komuś odpaść stopy?

Jedną z metod odsiania kandydatów do Delta Force jest ekstremalne sprawdzenie ich siły i wytrzymałości fizycznej. Oprócz pompek, biegów, brzuszków, czy pływania, sprawdza się, czy przyszli operatorzy są w stanie maszerować na niemal maratońskie dystanse z obciążeniem. Taki test przeszedł między innymi Eric Haney, autor książki „Delta Force”, który należał do jednych z pierwszych grup rekrutów z lat siedemdziesiątych.

Czy wiesz, że ...

...jedna z najsłynniejszych egzekucji mafijnych w historii Polski została wykonana w warszawskiej restauracji Gama? Odpowiadał za nią zbuntowany członek grupy wołomińskiej – Karol S. Jego ofiarami byli między innymi dwaj jego byli przełożeni – Ludwik Adamski „Lutek” oraz Marian Klepacki „Maniek”.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.