Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Po co husarze nosili skrzydła?

Czy husarze używali w walce skrzydeł? A może były one tylko dekoracją?

fot.Stanisław Batowski Kaczor/domena publiczna Czy husarze używali w walce skrzydeł? A może były one tylko dekoracją?

Chyba nic nie kojarzy się z husarią bardziej, niż ten niezwykły element wyposażenia. Wśród naukowców budzi on jednak wiele kontrowersji. Czas wreszcie rozstrzygnąć: gdzie i po co legendarni jeźdźcy nosili skrzydła?

Nikt nie ma wątpliwości, że husaria używała skrzydeł na paradach. Natomiast od dawna toczy się debata dotycząca tego, czy były one używane w boju. Po latach studiów nad tą tematyką, wbrew sceptycznym opiniom niektórych historyków, nie mam dzisiaj wątpliwości, że skrzydła noszono także i w walce.

Liczba i jakość przekazów źródłowych, które mówią o bojowym zastosowaniu skrzydeł, jest po prostu zbyt wielka, a są one wiarygodne, więc nie można ich wszystkich odrzucać.

Postrach nieprzyjaciela

Pióra – w tym ich szczególna forma, którą były skrzydła – noszone przez jeźdźców oraz ich konie służyły zarówno dla ich własnej „okazałości”, jak i dla „postrachu nieprzyjaciela”. Skrzydła, pióra, opierzenie sprawiały, że ci, którzy je nosili, wydawali się potężniejsi.

W traktacie militarnym Stanisława Łaskiego, spisanym w latach 1544–1545, czytamy: „Acz to za hetmańską wolą i baczeniem przychodzi, iż czasem trzeba hufy zdobić, rozciągnąć, opierzyć, aby z małego pocztu zdał się więtszy”. O tym samym pisał w 1575 r. poseł wenecki Girolamo Lippomano:

[Polacy] używają w trakcie działań wojennych wszelkich środków by pokazać, [że jest ich] tak wielu, jak to tylko możliwe, by przestraszyć wroga, mają sami, jak i na koniach, nieskończone [ilości] piór, [noszą] orle skrzydła, skóry lampartów i niedźwiedzi.

Aby przestraszyć wroga husarze zakładali skóry drapieżnych zwierząt oraz doczepiali sobie skrzydła. Widać to między innymi na tym fragmencie XVII-wiecznego obrazu Marcina Altomonte "Bitwa pod Wiedniem".

fot.domena publiczna Aby przestraszyć wroga husarze zakładali skóry drapieżnych zwierząt oraz doczepiali sobie skrzydła. Widać to między innymi na tym fragmencie XVII-wiecznego obrazu Marcina Altomonte „Bitwa pod Wiedniem”.

Gdy przeciwnik wydaje się większy lub liczniejszy, ludzie podświadomie niżej oceniają swoje szanse na zwycięstwo. Innymi słowy – bardziej się boją. A jak już wspomniano, „czynniki moralne” podczas starcia były jednymi z najistotniejszych. Skrzydła nie straszyły jednak tylko i wyłącznie żołnierzy. Przede wszystkim płoszyły rumaki nieprzyjaciela.

Konie to zwierzęta z natury płochliwe. Gdy stykają się z nowym, nieznanym dotąd zjawiskiem, bardzo często ich reakcją jest ucieczka. Bywało, że Polacy wykorzystywali to w dość szczególny sposób. Według relacji przebywającego w 1681 r. w Polsce Francuza:

Służący [pocztowi] tych ludzi [tj. towarzyszy husarskich] poprzedzają chorągiew konno z kopią w ręku; i co jest dość szczególne, to to, że mają za plecami przymocowane skrzydła, gdy jest okazja przenikają w szeregi nieprzyjaciela i płoszą konie nieprzyjacielskie, które nie są przyzwyczajone do takich widoków, i robią miejsce dla swych panów, którzy posuwają się tuż za nimi (…).

Dodać tu wypada, że noszenie skrzydeł właśnie przez pocztowych sankcjonował regulamin hetmański z 1746 r. (…). I jak w wieku XVII, tak i w wieku XVIII skrzydła pocztowych miały swoim widokiem płoszyć konie nieprzyjaciela. W 1735 r. Johann B. Steinhäuser pisał:

Każdy towarzysz, lub husarz, ma za sobą swego zbrojnego służącego z muszkietonem [bandoletem/ karabinem], jest on również w zbroi i nosi skórę wilka na ramieniu, i wielkie skrzydło orła między ramionami, wszystko to aby straszyć konie, które nie są wcale przywykłe do takiego spektaklu i hałasu jaki podobny oddział powoduje pędząc.

Dla ochrony?

Czasami twierdzi się, że skrzydła miały chronić husarzy przed cięciem pałaszem. Źródłem tego jest spisana pod koniec XVI w. relacja kardynała Hipolita Aldobrandiniego.

Uskrzydlony jeździec polski (zapewne Tatar) w 1627 r. (Abraham van Booth, Journael van de Legatie in Jaren 1627 en 1628,Amsterdam 1632). Ilustracja i podpis z książki „Husaria. Duma polskiego oręża”,

fot.materiały promocyjne Uskrzydlony jeździec polski (zapewne Tatar) w 1627 r. (Abraham van Booth, Journael van de Legatie in Jaren 1627 en 1628,Amsterdam 1632). Ilustracja i podpis pochodzą z książki „Husaria. Duma polskiego oręża”,

Pisał on jednak o Tatarach polskich, a nie o husarzach:

Spotkaliśmy potem znaczny oddział jazdy tatarskiej, złożonej z ludzi walecznych i nieustraszonych, i w rzeczy samej widać im było z twarzy, że takimi byli. Mieli u boku szablę, na barkach zawieszone łuki i sajdaki, broń, której zwyczajnie używają, gdy w rozsypce ucierają się z nieprzyjacielem. Byli zresztą przystojnie ubrani, wielu z materyą jedwabną, ze skrzydłami na plecach dla straszenia koni, gdy wpadną w szeregi nieprzyjacielskie i które im służą także za obronę od cięcia pałaszem.

Zauważmy, że i on na pierwszym miejscu stawia sprawę płoszenia koni za pomocą skrzydeł. Ochronę przed pałaszem traktuje jako dodatkową zaletę, która była istotna dla jeźdźców nienoszących zbroi. A takimi właśnie byli Tatarzy. Gdy jeździec takowej zbroi używał, skrzydło nie było mu potrzebne, aby chronić plecy.

Czy więc dla husarzy ochronna rola skrzydeł nie miała żadnego znaczenia? Przecież husarze mieli nosić zbroje. I nosili, tyle że nie zawsze i nie każdy. Françoise Paulin Dalerac, przebywający w Polsce przez kilkanaście lat (z przerwami) francuski dworzanin Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery, zanotował, że:

[…] Pacholcy, albo Pocztowi; stroyni nakształt Panow, ktorzy maią podobnesz kopiie, y Szyszaki, y Zbroie; ale bez kiryssie, y bez skory Lampartowey. Zamiast ktorego maią futro, z Wilka białego, zrobione na kształt kaftana, a w tyle wielkie bardzo skrzydło, z piór Orlich akkomodowane. Y toć to iest, co Jch tak strasznymi, y Okrutnymi czyni. Przedtym mieli dwa Skrzydła, iako się daią widzieć malowani, na Obrazach, dawnych Woien.

Jak widać, skrzydła mogły chronić także husarzy przed cięciem pałaszem od tyłu – tych husarzy (pocztowych), którzy zbroi nie nosili. Co jednak ciekawe, Dalerac cel użycia skrzydeł tłumaczył w inny sposób niż przytoczone źródła.

Nie wszyscy husarze nosili zbroje. Na zdjęciu husarskie zbroje ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie.

fot.Rafał Kuzak Nie wszyscy husarze nosili zbroje. Na zdjęciu husarskie zbroje ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie.

Co prawda i on pisze, że miały one straszyć konie, lecz nie swoim widokiem, a szumem:

Używanie takich Skrzydeł, zdaie mi się bydz nie pozyteczne; ale tylko maią ich dla tego, zazywac; iż szelest[em], ktory te skrzydła na powietrzu czynią, przestraszają konie Nieprzyiacielskie, przez ktore mięszaią się Szyki.

Hałaśliwe anioły

O hałasie czynionym przez husarskie skrzydła pisał również Włoch Sebastiano Cefali w 1665 r.: „Z tyłu [towarzysze husarscy] zwykli byli nosić dwa wielkie skrzydła sępa, które w pędzie [powodowały] wielki szum”.

Bodźce wzrokowe i dźwiękowe mogły się bardzo dobrze uzupełniać, choć zastanawia, czy szum czyniony przez skrzydła mógł się przebić przez tętent galopujących koni, furkot proporców mocowanych do kopii i szczęk zbroi.

W czym tkwił fenomen zabójczej skuteczności najlepszej polskiej jazdy dowiecie się z książki Radosława Sikory "Husaria. Duma polskiego oręża" (Znak Horyzont 2018).

W czym tkwił fenomen zabójczej skuteczności najlepszej polskiej jazdy dowiecie się z książki Radosława Sikory „Husaria. Duma polskiego oręża” (Znak Horyzont 2018).

Czemu jeszcze miały służyć skrzydła? Tu i ówdzie pojawiają się twierdzenia, jakoby skrzydeł używano po to, aby husarze swoim wyglądem przypominali anioły, czy też po to, aby chroniły przed arkanami tatarskimi. Nie udało mi się jednak odnaleźć źródeł z XVI–XVIII w., które by te twierdzenia uzasadniały (…).

„Dziwnie piękny widok”

[Warto też przy okazji wyjaśnić, jak dokładnie skrzydła wyglądały]. Po pierwsze, skrzydła nie tylko noszono na plecach, lecz także troczono przy siodłach, przyczepiano do szyszaków i do tarcz. Po drugie, gdy noszono je na plecach, nie zawsze do umocowania potrzebny był naplecznik, gdyż skrzydeł używali także jeźdźcy nienoszący uzbrojenia ochronnego. Po trzecie, skrzydła nie musiały być używane w parze. Często były one pojedyncze. Po czwarte w końcu, ich konstrukcja również była bardzo różnorodna.

Mogły to być drewniane listwy (różnej długości i o różnych kształtach) z wetkniętymi w nie piórami. Mogły to być skrzydła zoomorficzne, przypominające kształtem prawdziwe skrzydła ptaków (…).

Różnorodności, która w tej dziedzinie panowała, dał świadectwo Paweł z Aleppo, który w latach 50. XVII w. podróżował po terenach Rzeczypospolitej, pisząc: „Do dziś jeszcze [Polacy] przyozdabiają swoją zbroję i konie skrzydłami wielkich ptaków”.

W połowie XVII wieku również Paweł z Aleppo pisał o husarskich skrzydłach. Na ilustracji szarża husarii pod Kircholmem według Wojciecha Kossaka.

fot.domena publiczna W połowie XVII wieku również Paweł z Aleppo pisał o husarskich skrzydłach. Na ilustracji szarża husarii pod Kircholmem według Wojciecha Kossaka.

Zaświadczył również o niej nieoceniony Jędrzej Kitowicz, który zanotował, że w czasach panowania Augusta III Sasa (w latach 1733–1763), gdy w Polsce „komendant” husarski stroił się w strusie pióra przymocowane do szyszaka:

Zamiast strusich piór szeregowi husarscy [tj. pocztowi] mieli z tyłu do zbroi przyśrubowane drewno od pasa nad wierszch głowy wysokie, nad tęż głowę zakrzywione, piórami długimi od końca do końca rzędem natchnięte, rozmaitymi kolorami wraz z piórami malowane, gałąź laurową lub palmową naśladujące, co czyniło dziwnie piękny widok.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach książki Radosława Sikory „Husaria. Duma polskiego oręża” (Znak Horyzont 2018). Kliknij i kup z rabatem w przedsprzedaży w naszej księgarni.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej, w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Historia najskuteczniejszej jazdy w historii świata

Czy wiesz, że ...

...podczas egzekucji przez powieszenie zdarzały się poważne błędy? Jeśli kat użył za krótkiego sznura, śmierć nie przychodziła dostatecznie szybko, gdy za długiego – skazaniec często kończył bez głowy, bo ta urywała się pod jego ciężarem.

...procesy czarownic zakończone śmiercią skazanych na stosie na dużą skalę zaczęły się dopiero w okresie renesansu. W średniowieczu za paranie się czarną magią karano więzieniem, wygnaniem z miasta lub grzywną. 

...w czasie kryzysu lat czterdziestych XVII wieku kolonie złagodziły problemy finansowe Nowej Anglii, wykorzystując wampum, czyli pas wykonany z muszelkowych paciorków, jako legalny środek płatniczy? 

...XVIII-wieczna polska szkoła uczyła młodzież wszystkich negatywnych zachowań szlacheckich, jakie stały się wtedy przekleństwem Rzeczypospolitej? Wychodzili z niej obywatele przekonani o wyjątkowości swojego stanu i przywiązani do zepsutego ustroju państwa. Nie brakowało też fanatyków religijnych.

Komentarze (12)

  1. Boruta Odpowiedz

    Ech. Skrzydła przede wszystkim słuzyły do ochrony przeciwko arkanowi, powszechnie stosowanemu przez Tatarów. Wszystko inne ma drugorzędne znaczenie.

    • ŁUKASZ GARSTA Odpowiedz

      jesteś kompletnie w błedzie to akurat jest wierutna bzura. jak to wogóle brzmi tatarzy zarzucający arkan na husarię:) 2 główne powody to straszenie koni przeciwnika które często nie były przyzwyczajone do takich widoków. oraz wizulany efekt powiększenia roty. zatem wszytsko miało wymiar psychologiczny. odgłosu czy szumu żadnego nie było.

  2. Alef Odpowiedz

    Włoch w XVI w używał miana Polacy?
    Przez takich kretynów nasza historia jest tak zakłamana , przeklamana.Takie samemetidy zastosowano przy ” tłumaczeniach na polski Biblii..Polprawdy i bezczelne kłamstwa..

  3. Michał Odpowiedz

    Skrzydła u husarzy przede wszystkim miały na celu wzbudzać panikę u wierzchowca właśnie husarza, który to spłoszony galopował z niesamowitą siłą i tratował wszystko przed sobą i nie bał się nawet wycelowanych w niego pików piechoty. Ot i cała prawda na temat skrzydeł husarzy.

  4. A... Odpowiedz

    Na stronie Ciekawostek do wcześniejszych artykułów R. Sikory dot. husarii (np. „Obalamy 10 najpopularniejszych mitów dotyczących husarii….”), napisano wiele cennych, dodam bardzo dobrze udokumentowanych, analitycznych komentarzy, zapewne autorstwa głównie „młodych” – nowego pokolenia badaczy dziejów – być może ledwie (lub aż :)) studentów historii…
    Widać wpływ tychże komentarzy powyżej w poglądach autora zawartych w jego artykule – z czego się można tylko cieszyć!
    Co do skrzydeł, to oglądałem z jakieś rok temu, na którymś z kanałów historycznych, eksperyment a raczej eksperymenty, przeprowadzone przez brytyjskich lub amerykańskich, zafascynowanych husarią, historyków. Otóż mierzono poziom „hałasu” husarii bez skrzydeł i z tymiż. W zależności od przyjętych założeń eksperymentatorów, poziom rzeczonego „hałasu” uskrzydlonych jeźdźców (versus tego oczywiście tych nieuskrzydlonych) wzrastał nawet pięciokrotnie…
    A z tatarskimi arkanami radzono sobie specjalnymi nożami, które były na powszechnym wyposażeniu każdego rodzaju jazdy, a nie skrzydłami. No bo Tatarzy często zarzucali arkany właśnie na husarskie skrzydła, po to aby zrzucić (lub utrudnić mu walkę) ciężkozbrojnego jeźdźca z konia…

    Mnie zastanawia natomiast i „dręczy” od lat naprawdę wielu, pytanie: tj. to dlaczego inne obce armie nie tworzyły podobnych formacji co husaria? – dość ciężkozbrojni byli a i owszem kirasjerzy ale stosowali oni od husarii przecież diametralnie odmienną taktykę szarży.
    Czy husarzy, trywializując, byli za drodzy (rzadko się wspomina, że byli np. także doskonale uzbrojeni w bardzo drogą broń palną, zwykle – co szokujące [!] – wręcz lepiej od stosujących karakol szwedzkich rajtarów), bo wymagali naprawdę b. drogiego uzbrojenia i wielu lat forsownych szkoleń, a…
    A może w stosunku do tychże wysokich „kosztów utrzymania” byli za mało skuteczni?

    Oj naprawdę niecierpliwie czekam aż kurier dostarczy mi najnowszą książkę R. Sikory…

    • zły porucznik Odpowiedz

      Ta teoria o skrzydłach chroniących przed arkanem wyszła chyba od Szymona Kobylińskiego. Prawdopodobnie husaria skrzydła zapożyczyła właśnie od Tatarów. Jedyne, oryginalne skrzydło husarskie z okresu „klasycznego” (tzw. „czarne”), a właściwie sama listwa, o pewnej proweniencji, jest na zamku Skokloster w Szwecji. Pochodzi z kolekcji Wrangla, z okresu bitwy warszawskiej 1656 r. Problem w tym, że nie wiadomo do końca czy jest ono husarskie czy tatarskie.
      Jeśli chodzi o to ściąganie husarzy za skrzydła to się to kupy nie trzyma. Nie ma żadnych dowodów naukowych na to, że husaria używała bojowo skrzydeł mocowanych do pleców. Oryginalne zaczepy do skrzydeł jakie się zachowały (z 2 poł XVIII w.), mają taką konstrukcje, że ich się bojowo po prostu nie da wykorzystać. Skrzydła w boju troczono do siodeł. Myślę, że przeciw Tatarom ich w ogóle nie używano bo i po co? Był to element dobrze Tatarom znany.
      Ewentualnie skrzydła mogły chronić przed uderzeniem w plecy. Jednak w tej roli znakomicie sprawdzały się skóry zwierząt.

      To, że husaria powstała akurat w RON to był zbieg wielu okoliczności, bo ta formacja ewoluowała w naszych specyficznych warunkach, przez dekady. Z pewnością na powstanie tej formacji i jej wysoką skuteczność miał wpływ wschodnioeuropejski teatr wojenny – prymat kawalerii nad piechotą w XVI w a więc w okresie kryzysu kawalerii na Zachodzie, wykształcenie się specyficznego typu konia i baza do jego hodowli. A także spora zamożność szlachty w okresie gdy ta formacja się kształtowała. Bo jej zmierzch rozpoczął się w poł. XVII wraz z pauperyzacja szlachty – z krótkim okresem renesansu za Sobieskiego – ale on też był stymulowany odgórnie.

      Ps. Nie posądzał bym R. Sikorę o to, aby sugerował się komentarzami. Jeśli już to wpływ miała zażarta kiedyś dyskusja na forum historyków.

      • Bartek Nićka Odpowiedz

        Przecież, jeżeli miałbyby chronić przed arkanem, to musiałyby być troczone wyłącznie do siodeł. Najlepiej sięgać (i zawijać się do przodu) ponad głowę. Chodzi o to, żeby nie można było chwycić samego jeźdźca. Jeżeli już się by ta sztuka zarzucenia pętli udała, to po chwyceniu husarza i skrzydła, zespolonego z siodłem, to taki Tatar ma przerąbane, bo musi się siłować z prawdopodobnie większym i cięższym zespołem, który wcale nie musi od razu liny ciąć, bo jest w stanie go zwalić na ziemię razem z koniem.
        Ma to sens, naprawdę – skoro wiemy, że Tatarzy faktycznie stosowali tego typu zabezpieczenie przed arkanem, to z pewnością, przynajmniej część husarzy również robiła to z tego powodu, nie umniejszając roli psychologicznej (dla ludzi i koni).

  5. zły porucznik Odpowiedz

    Ta teoria o skrzydłach chroniących przed arkanem wyszła chyba od Szymona Kobylińskiego. Prawdopodobnie husaria skrzydła zapożyczyła właśnie od Tatarów. Jedyne, oryginalne skrzydło husarskie z okresu „klasycznego” (tzw. „czarne”), a właściwie sama listwa, o pewnej proweniencji, jest na zamku Skokloster w Szwecji. Pochodzi z kolekcji Wrangla, z okresu bitwy warszawskiej 1656 r. Problem w tym, że nie wiadomo do końca czy jest ono husarskie czy tatarskie.
    Jeśli chodzi o to ściąganie husarzy za skrzydła to się to kupy nie trzyma. Nie ma żadnych dowodów naukowych na to, że husaria używała bojowo skrzydeł mocowanych do pleców. Oryginalne zaczepy do skrzydeł jakie się zachowały (z 2 poł XVIII w.), mają taką konstrukcje, że ich się bojowo po prostu nie da wykorzystać. Skrzydła w boju troczono do siodeł. Myślę, że przeciw Tatarom ich w ogóle nie używano bo i po co? Był to element dobrze Tatarom znany.
    Ewentualnie skrzydła mogły chronić przed uderzeniem w plecy. Jednak w tej roli znakomicie sprawdzały się skóry zwierząt.

    To, że husaria powstała akurat w RON to był zbieg wielu okoliczności, bo ta formacja ewoluowała w naszych specyficznych warunkach, przez dekady. Z pewnością na powstanie tej formacji i jej wysoką skuteczność miał wpływ wschodnioeuropejski teatr wojenny – prymat kawalerii nad piechotą w XVI w a więc w okresie kryzysu kawalerii na Zachodzie, wykształcenie się specyficznego typu konia i baza do jego hodowli. A także spora zamożność szlachty w okresie gdy ta formacja się kształtowała. Bo jej zmierzch rozpoczął się w poł. XVII wraz z pauperyzacja szlachty – z krótkim okresem renesansu za Sobieskiego – ale on też był stymulowany odgórnie.

    Ps. Nie posądzał bym R. Sikorę o to, aby sugerował się komentarzami. Jeśli już to wpływ miała zażarta kiedyś dyskusja na forum historyków

  6. Andrzej Makacewicz Odpowiedz

    Dziękuje autorowi i wszystkim komentującym za możliwość poszerzenia wiedzy historycznej o husarii. Jestem trenerem koni i wykładam zarówno w Polsce jak i za granicą techniki treningowe oparte o behawioryzm koni i zachowania naturalne. Jedną z podstawowych technik szkoleniowych koni jest habituacja-odczulenie konia na dowolne czynniki zewnętrzne. Była to podstawowa technika wyszkolenia konia bojowego czy kawaleryjskiego. Można odpowiednim treningiem zgasić reakcję ucieczki konia na dowolny bodziec jak np strzały, wybuchy, łopot flag czy wiele innych które stosujemy w treningu koni policyjnych czy używanych w filmach ale też sportowych i rekreacyjnych. Ale konie posiadają też naturalny strach przed dźwiękiem jaki wydają drgające pióra. Podejrzewamy, że to atawizm związany być może z tym , że drobne ssaki koniowate były kiedyś atakowane przez ptaki ale to niesprawdzona teoria. Fakt faktem, iż bez specjalizowanego treningu nie da się dzisiaj wsiąść na dowolnego konia ze skrzydłami i ruszyć galopem nie zaliczając gleby. Ba, tysiące ludzi zalicza ciężkie wypadki od furkoczącej na wietrze torebki plastikowej. Zatem test nasilenia hałasu furkoczących piór do pięciokrotnego w stosunku do galopującego jeźdźca nie upstrzonego w pióra jest potwierdzeniem tego jak dużą rolę odgrywał ten dźwięk w płoszeniu koni przeciwnika. Wydaje mi się również , że husaria specjalnie ustawiała skrzydła pod pewnym kątem nasilając ten furkot i po to też husarz mocował wiele piór na sobie i koniu. Trening takiego gaszenia płoszenia się konia husarza, (choć nie znano wtedy słowa habituacja ani jego mechanizmu) nie był pewnie ani długotrwały ani skomplikowany, nie wspominając o hodowli i doborze koni. Dla konia nieodczulonego na ten bodziec był on potencjalnie tak silny, że każdemu jeźdźcowi trudno by było zapanować nad koniem w panice ucieczki. Dziś doskonale wiemy, że w procesie treningowym konia odczulenie powinno być na każdy bodziec oddzielnie i nawet doskonale wyszkolony koń a nie odczulony np na szelest folii może być nie do opanowania. Podobnie nie da się dziś wsiąść na dowolnego, nie wyszkolonego do tego własnie konia, z flagą na wyciągniętej kopii łopoczącej w galopie przed końskim nosem. Własnie wróciłem z treningu kilkunastu jeźdźców gdzie jednym z zadań było nauczenie nieodskakiwania koni od flagi ruszanej na poziomym sznurku a podążanie za nią. I nieźle jeźdźcy się napocili aby nie zaliczyć gleby na odskakujących koniach. Myślę , że także specyfika końskiego wzroku i widzenia (zasadniczo różna od ludzkiego przez poziomą budowę soczewki końskiego oka) miała wpływ na reakcje koni przeciwnika na wyniesione nad husarzem skrzydła i proporce. Wykładając w świecie teorie habituacji i jej związek z husarią spotykam kompletny brak wiedzy o husarii ale dociera do wszystkich żart, że gdyby nie husaria to wykładałbym być może w języku tureckim. pozdrawiam

Odpowiedz na „zły porucznikAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.