Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Edward Rydz-Śmigły był pantoflarzem i mięczakiem. Kim była kobieta, która owinęła go sobie wokół palca?

W młodości przystojny Śmigły-Rydz mógł przebierać w kobietach. Pech chciał, że oddał serce manipulantce, która w ogóle go nie szanowała (zdjęcie z ok. 1914 roku).

fot.domena publiczna W młodości przystojny Śmigły-Rydz mógł przebierać w kobietach. Pech chciał, że oddał serce manipulantce, która w ogóle go nie szanowała (zdjęcie z ok. 1914 roku).

Pod koniec lat 30. naród widział w Śmigłym-Rydzu zbawiciela, który poprowadzi ojczyznę do zwycięstwa z Niemcami. Ale Naczelny Wódz nie podołał tej roli. Uciekł z kraju, gdy żołnierze jeszcze walczyli. Również prywatnie okazał się mięczakiem – życie spędził pod pantoflem kobiety, która go nie szanowała…

Marszałek marszałkowi nierówny. W 1936 roku Edward Śmigły-Rydz objął urząd po Józefie Piłsudskim. Jednak podczas gdy jego poprzednik zapisał się w pamięci Polaków jako zwycięzca, on sam przeszedł do historii jako wielki przegrany. Nie dość, że we wrześniu 1939 roku nie uratował kraju, to jeszcze, uciekając z Polski, ściągnął na siebie piętno zdrajcy.

Być może w pamiętniku, który prowadził, znalazłoby się wyjaśnienie jego decyzji o ucieczce, ale tuż przed śmiercią postanowił przekazać go kobiecie swojego życia, która owinęła go sobie dookoła palca – Marcie Thomas Zaleskiej. Gdy dziesięć lat później femme fatale zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, dokument zaginął na zawsze…

Podejście do przedstawicielek płci pięknej to zresztą kolejna kwestia różniąca Piłsudskiego i Śmigłego-Rydza. Ten pierwszy dominował nad partnerkami, bez skrupułów zmieniał je wedle własnych upodobań – i za to go kochały. Drugi okazał się w relacjach damsko-męskich raczej „miękki”. Pozwalał żonie na wszystko. A Thomas Zaleska bez skrupułów z tego korzystała. Lubiła bawić się jego emocjami, miała też skłonność do szydzenia z męża i publicznie dystansowała się od niego. Niewykluczone także, że go zdradzała – w jej przypadku nie byłoby to niczym nowym.

Kulka od rogacza

Urodziła się w 1895 roku w Żytomierzu. Miłosne podboje zaczęła już w gimnazjum – jej pierwszą zdobyczą został niejaki Michał (lub Tadeusz) Zaleski – dziedzic fortuny kresowych arystokratów. Marcie nie dane było jednak gospodarzyć na włościach. Zaleski jako carski porucznik trafił na front I wojny światowej. Na ten czas wynajął małżonce mieszkanie w Kijowie. Gdy wrócił, dotarły do jego uszu plotki od „życzliwych” o tym, jak żona zabawiała się z tajemniczym panem M.

Przyłapał nawet owe gołąbki na gorącym uczynku. Nie był jednak zatwardziały w gniewie. Zdecydował się nie stawać na przeszkodzie miłości Marty i jej amanta. Spotkał się więc z rywalem, by mu o tym osobiście powiedzieć. Słysząc tę deklarację „pan M” wybuchł śmiechem. Bez ogródek odparł, że może z jego żoną figlować w łóżku, ale bynajmniej nie zamierza się z nią żenić.

marszałkowską buławę, Polacy wiązali z nim wielkie nadzieje. Nie sprostał im. Również w życiu prywatnym okazał się mięczakiem.

fot.domena publiczna Kiedy Śmigły-Rydz przejmował marszałkowską buławę, Polacy wiązali z nim wielkie nadzieje. Nie sprostał im. Również w życiu prywatnym okazał się mięczakiem.

To, co nastąpiło później, opisuje w książce „Romanse na szczytach władzy” Iwona Kienzler:

Zdradzany mąż uznał, że bawidamek naraża na szwank honor damy i wystrzelił z rewolweru w stronę amatora cudzych żon. Nieszczęsny pan M. usiłował schować się przed kulami pod kołdrą leżącą na hotelowym łóżku, ale oczywiście nie zdało się to na nic i wkrótce leżał martwy na podłodze w kałuży krwi. Zaleski ponoć twierdził później, że ostatnią kulę miał zamiar przeznaczyć dla siebie, ale tak się zapamiętał w gniewie, że wystrzelił je wszystkie…

Po tym „incydencie” drogi ziemianina i Marty się rozeszły. Nie wiadomo, czy wzięli oficjalny rozwód, w każdym razie piękna uwodzicielka, szybko znalazła sobie pocieszenie w ramionach innego.

Alergia na męża

W tym miejscu w burzliwe życie Marty wkracza nie kto inny, jak przystojny bojownik o wolną Polskę – trzydziestodwuletni pułkownik Edward Rydz ps. Śmigły. Para szybko wylądowała w łóżku. Przyszły Marszałek nie miał pojęcia, ze wpadł w sidła niczym zwierzyna na polowaniu.

Wybranka Rydza miała, łagodnie mówiąc, trudny charakter. Trzeba natomiast przyznać, że robiła oszałamiające wrażenie – tak jak wtedy, gdy po raz pierwszy pojawiła się na stołecznych salonach podczas karnawału na przełomie roku 1920/1921. „Wówczas to zaczynał wchodzić w modę fokstrot. Marta też wtedy tańczyła, a rzucały się w oczy jej lisie ruchy. […] Bardzo zgrabna, odznaczała się wielką urodą, choć miała brzydką cerę, nieco piegowatą. Mimo to kochało się w niej mnóstwo mężczyzn. Po prostu było w niej coś. Nazywają to seksapil” – wspominała generałowa Regina Hubicka.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę "Romanse na szczytach władzy", która ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę „Romanse na szczytach władzy„, która ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona.

Na ogół partnerka Śmigłego była jednak marginalizowana przez otoczenie. Para właściwie nie prowadziła wspólnego życia towarzyskiego. Jak podkreśla w swojej książce Iwona Kienzler: „Nie widywano ich razem ani na zamku, ani w Belwederze, w archiwach zachowało się tylko jedno ich wspólne zdjęcie – z balu noworocznego wydanego przez prezydenta Mościckiego w 1939 roku”.

Za to, jeżeli już zasiadała u boku małżonka, podobno zawsze miała na sobie białe rękawiczki. Bynajmniej nie chodziło tu o elegancję. A przynajmniej nie tylko. Znajomym tłumaczyła – często w obecności Rydza, który to słyszał, ale puszczał wszystko mimo uszu – że ma alergię na męża…

Niemoralna propozycja

Gdy w pierwszej połowie lat 20. para zamieszkała w Wilnie, gdzie Edward był inspektorem armii, do uszu Rydza zaczęły docierać plotki o tym, że żona trochę za bardzo lubi towarzystwo innych mężczyzn. Aby folgować swoim zachciankom, wybierała się na zakupy sama – bez służącej.

Z relacji jej współczesnych wynika, że wprost lubowała się w kreowaniu kłopotliwych sytuacji. Nie raz wracała do domu w męskim towarzystwie. Wybierała sobie co przystojniejszych żołnierzy. Podawała się za pannę i prosiła, by pomogli jej zanieść zakupy do domu. Tuż przed drzwiami zaczynała „dobierać się” do swego pomocnika i sugerowała mu, że ciąg dalszy nastąpi w mieszkaniu. Autorka książki „Romanse na szczytach władzy” opisuje:

Jakież było zdziwienie delikwenta, gdy drzwi otworzył mu sam generał, zastając go z rozpiętym mundurem, a nierzadko z rozpiętymi spodniami w towarzystwie rozochoconej pani generałowej! Ponoć nieszczęśni młodzieńcy reagowali dość nerwowo na ten widok, niektórzy mdleli, inni wpadali w prawdziwą histerię, a jeden chciał nawet bezzwłocznie popełnić samobójstwo na schodach. Na szczęście, z reguły Śmigły potrafił uspokoić zdenerwowanych kandydatów na kochanków swojej żony i nigdy nie wyciągał konsekwencji służbowych wobec nich.

Związek Śmigłego-Rydza z Martą Zaleską nie był udany. Para właściwie nigdy nie pokazywała się publicznie razem (na zdj. Rydz podczas uroczystego śniadania wydanego przez Prezydenta RP Ignacego Mościckiego na Zamku Królewskim.

fot.W. Pikiel/domena publiczna Związek Śmigłego-Rydza z Martą Zaleską nie był udany. Para właściwie nigdy nie pokazywała się publicznie razem (na zdj. Rydz podczas uroczystego śniadania wydanego przez Prezydenta RP Ignacego Mościckiego na Zamku Królewskim.

Po co żona generała wojska polskiego flirtowała na jego oczach z żołnierzami? Może w ten sposób chciała dodać sobie wartości jako kobieta, a jego poniżyć? Nie wiadomo, w każdym prawdopodobnie z powodu nieudanego małżeństwa, Edward cierpiał na depresję.

„Stał się jakby zgaszony, apatyczny, pasywny, nic – przynajmniej tak to wyglądało – go nie interesowało poza partyjką brydża i rozmówkami z kilkoma przyjaciółmi” – wspominał bliski znajomy Śmigłego, Kazimierz Studziński. Co gorsza, Marta okazała się bezpłodna. Para nie mogła mieć dzieci, choć podobno Rydz za nimi przepadał.

Małżeństwo z agentką?

Tuż przed wojną Marta Thomas Zaleska nagle zniknęła z Warszawy i przeprowadziła się do Paryża. Złośliwi twierdzili, że wyjechała tam po to, by nabrać ogłady przed rolą prezydentowej, która przypadłaby jej w 1940 roku, wtedy bowiem Śmigły miał przejąć fotel prezydencki po Ignacym Mościckim.

Historycy mają inne przypuszczenia. W czasie pobytu nad Sekwaną figurowała na liście płac Wojska Polskiego. Na jej nazwisko wywiad kupił nawet we francuskiej stolicy nieruchomość. To sugerowałoby, że wyjazd marszałkowej do stolicy Francji miał poważniejszy cel, niż tylko przydanie sobie blichtru. Są to jednak tylko spekulacje. Nie znamy żadnego meldunku z jej ewentualnej działalności szpiegowskiej.

We wrześniu 1939 roku Zaleska wróciła z Francji do Warszawy. W nocy z 14 na 15 września 1939 roku kierowała wywózką z miasta majątku męża. Pod jej czujnym okiem stolicę opuściły dwie wojskowe ciężarówki pełne antyków, drogocennej zastawy i wielu innych precjozów – wśród nich między innymi szabla koronacyjna Augusta II Mocnego. Majątek został wywieziony do Rumunii, skąd dalej trafił z Zaleską do Francji.

Śmigły-Rydz, mimo że poświęcił karierę malarską dla polityki, miał w sobie coś artysty-marzyciela. Zauroczony wdziękami Marty Thomas Zaleskiej, był ślepy na jej liczne wady.

fot.E. Śmigły-Rydz/domena publiczna Śmigły-Rydz, mimo że poświęcił karierę malarską dla polityki, miał w sobie coś artysty-marzyciela. Zauroczony wdziękami Marty Thomas Zaleskiej, był ślepy na jej liczne wady.

Co działo się później? Pewne jest, że Marta utrzymywała się z bogactwa partnera. Były attaché wojskowy w Rzymie pułkownik Marian Romeyko wspominał później, że był świadkiem, „jak całe prywatno-państwowe mienie ostatniego marszałka Polski było wyprzedawane – hurtem i w detalu, na lewo i na prawo” .

Utracjuszka na riwierze

Po wojnie 50-letnią Martę widywano na Lazurowym Wybrzeżu – często w towarzystwie młodszych mężczyzn. „Pewien krupier pracujący w kasynie, w którym Marta bardzo chętnie bywała, udzielił wywiadu bulwarówkom, że był kochankiem wdowy po marszałku Polski. Opowiadał, jak kobieta wzywała go do siebie, zapalając i gasząc światło w oknie swego mieszkania widocznym z kasyna” – pisze w „Romansach na szczytach władzy” Iwona Kienzler.

Nieodpowiedzialny tryb życia bogatej wdowy zaczął szybko przyciągać najróżniejsze postacie z półświatka – w tym gangsterów i handlarzy narkotyków. Mogło się to skończyć tylko w jeden sposób. 2 lipca 1951 roku Marta była gościem w domu Jana Romanowskiego, polskiego emigranta, adiutanta generała Andersa. Po tej wizycie przepadła.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę "Romanse na szczytach władzy", która ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę „Romanse na szczytach władzy”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona.

Dwa tygodnie później syn oberżysty z jednej z wsi na Lazurowym Wybrzeżu znalazł pod mostem wypchany worek. Gdy spojrzał do środka cofnęło go i wzięło na wymioty. Wewnątrz znajdowały się fragmenty ludzkich zwłok. Ze środka wyciągnięto tułów kobiety. Nie było głowy ofiary, ale udało się ją zidentyfikować – dzięki bieliźnie. Na biustonoszu i majtkach widniała metka drogiej firmy ze Stanów Zjednoczonych. Wkrótce do francuskiej policji zgłosiła się Amerykanka, znajoma marszałkowej, która sprezentowała jej taki właśnie komplet.

Niebawem okazało się też, że z mieszkania Marty Zaleskiej zniknęło wiele cennych przedmiotów, między innymi złota papierośnica Rydza. Na zawsze zaginął również chyba najcenniejszy skarb dla historyków – spisywany przez marszałka pamiętnik z ostatnich lat życia.

Mimo wielu podjętych tropów (policja podejrzewała nawet adiutanta generała Andersa) ostatecznie nie wykryto sprawców zbrodni. Najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że zabił ją jeden z „nieodpowiednich znajomych”, który połasił się na drogocenne precjoza.

Dziś jednak historycy stawiają inną tezę. Motyw rabunkowy mógł być tylko sztafażem, a wdowa po Śmigłym-Rydzu zginęła ze względu na dokumenty po mężu – zwłaszcza ów pamiętnik, który mógłby przewrócić do góry nogami nasza wiedzę o kulisach polskich działań w czasie II wojny światowej.

Bibliografia:

  1. Andrzej Garlicki, Siedem mitów Drugiej Rzeczypospolitej, Czytelnik 2013.
  2. Iwona Kienzler, Romanse na szczytach władzy, Bellona 2018.
  3. Sławomir Koper, Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej, Bellona 2011.
  4. Stanisław Cat – Mackiewicz, Klucz do Piłsudskiego, TAiWPN Universitas Kraków 2014.
  5. Ryszard Mirowicz, Edward Rydz-Śmigły: działalność wojskowa i polityczna, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych 1988.

Kup książkę taniej w księgarni Wydawcy:

Czy wiesz, że ...

...GROM, najlepsza polska jednostka specjalna, dzięki morderczemu szkoleniu wykazuje olbrzymie możliwości? Po 11 września 2001 roku MON mógł wysłać do Afganistanu około stu pierwszych żołnierzy dopiero po trzech miesiącach szkolenia. Tymczasem operatorzy jednostki GROM gotowość bojową osiągali w półtorej godziny!

...odpowiedzialność za najkrwawszy zamach izraelskich grup politycznych wzięła organizacja, której przewodził późniejszy premier Izraela, Menachem Begin? W wybuchu bomby, podłożonej pod hotelem King David, zginęło 91 osób.

...w lipcu 1918 roku bolszewicy stracili nie tylko najbliższą rodzinę cara Mikołaja II? W nieczynnej kopalni pod Ałapajewskiem kolejnej nocy zostało zatłuczonych na śmierć pięciu krewnych władcy oraz wdowa po jego stryju.

...książę Karol Stanisław Radziwiłł „Panie Kochanku” słynął z rozrzutności i dzikich wybryków. Pewnego razu latem chciał pojeździć na saniach. A ponieważ nie było śniegu, to kazał wysypać dziedziniec nieświeskiego zamku cukrem i na nim urządzono kulig.

Komentarze (5)

  1. Miłośniczka Historii stare I nowej Odpowiedz

    To wszystko bzdury! Znam bardzo dokładnie historię losów Marszałka Rydza- Śmigłego i nic z tych w/w opisywanych- niby bzdur – nie odpowiada faktom ani prawdzie historycznej!
    Podstępne uwiedzenie Rydza do wyjazdu do Zaleszczyk i obiecywanie utworzenia Rządu i armii na uchodźstwie a potem literalny areszt domowy w Rumunii w willi ludzi których miałam okazję poznać – to rzeczywistość Marszałka! Osoba u której zamieszkiwał (już ciężko chory na serce) przez ostatnie lata życia przy Alei Niepodległości także była naocznym świadkiem i żadne spekulacje niedouczonych megalomanów- NIC tu nie zmienią! Polewanie szambem cichych bohaterów to dzisiaj tendencja i moda zaczerpnięta od skorumpowanej lewicy!
    A Marta zginęła w BARDZO WYJAŚNIONYCH okolicznościach, wraz ze skradzioną biżuterią w Szwajcarii i świadkowie tegoż faktu jeszcze żyją!Żadnych pamiętników przy niej nie mogło być ponieważ Marszałek przesuwała je kimś zupełnie innemu! To czyste OSZCZERSTWA leniwego nieuka – radzę przeczytać sobie dokładnie ” Kwaterę 139″ – Cezarego Leżeńskiego wyd.przez Wyd.Lubelskie i życzę owocnej lektury FAKTÓW.

  2. Mirella Odpowiedz

    Miłośniczka historii- żałosny komentarz, bawią takie „fakty” – z wypowiedzi wynika ze pani niemalże wszystkich z otoczenia państwa Rydzów znała – jak na osobę 100- zatem , ma pani świetną pamięć. Ach te „lewaki” jedne, żałują szanownym państwu Rydzom ze sobie troszku majątku wywieźli – przecie „ im się należało”. A szczurzą ucieczka , to był zabieg taktyczny ciemniaki lewaki🤣🤣🤣🤣🤣🤣

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.