Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ewakuacja skarbów narodowych. Jak ratowano dorobek polskiej kultury przed niemieckim najazdem w 1939 roku?

Wśród dzieł sztuki, które starano się ukryć przed Niemcami był między innymi ołtarz z Kościoła Mariackiego w Krakowie.

fot.Robert Breuer/CC BY-SA 3.0 Wśród dzieł sztuki, które starano się ukryć przed Niemcami był między innymi ołtarz z Kościoła Mariackiego w Krakowie.

Zalecenia wydano na kilka miesięcy przed wybuchem wojny, ale nikt nie zadbał, by wcielono je w życie. Prawdziwa praca ruszyła w przededniu spodziewanej inwazji. A stawką był cały dorobek polskiej kultury.

Wiosną 1939 roku, w atmosferze wojennego zagrożenia, naczelnik Wydziału Sztuki Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego dr Władysław Zawistowski przekazał wytyczne odnośnie zabezpieczenia dóbr kultury polskiej w przypadku wybuchu konfliktu zbrojnego. Ochronie na miejscu miały podlegać:

Zabytki ruchome: archiwa, biblioteki, muzea, zbiory publiczne i prywatne, skarbce kościelne oraz cenniejsze zabytki należące do korporacji publiczno-prawnych i osób prywatnych. Natomiast ewakuacją mają być objęte wyłącznie wyjątkowej wartości dzieła sztuki przede wszystkim polskiej, rękopisy, stare druki oraz archiwalia dotyczące historii państwowości polskiej.

 Niestety, ministerstwo ograniczyło się wyłącznie do wydania zaleceń, licząc na samodzielną inicjatywę dyrektorów i prywatnych właścicieli muzeów, bibliotek czy archiwów.

Przywieziono ją w tajemnicy, fałszywie sygnując skrzynie. Muzeum Narodowe w Warszawie

Stanisław Lorentz, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, wspominał o krokach, jakie podjął w celu ochrony zbiorów w kierowanej przez siebie placówce:

Po namyśle postanowiłem nic nie wywozić – bo i nie było dokąd – i w miarę możności zabezpieczyć zbiory na miejscu. Sądziłem, że nie można zbiorów rozpraszać i lokować gdzieś w pałacach lub dworach wiejskich czy na przykład w klasztorach oddalonych od wielkich ośrodków, bo grozi im wtedy w czasie wypadków wojennych spalenie czy rozgrabienie, a nie będziemy w stanie zapewnić tym zbiorom dostatecznej opieki personelu muzealnego.

Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Stanisław Lorentz (z prawej) postanowił nigdzie nie wywozić zbiorów placówki, którą kierował.

fot.domena publiczna Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Stanisław Lorentz (z prawej) postanowił nigdzie nie wywozić zbiorów placówki, którą kierował.

Okazało się później, że moje rozumowanie było słuszne. W kwietniu rozpoczęliśmy w stolarni muzealnej przygotowanie okutych drewnianych skrzyń, wewnątrz wybitych cynkową blachą. Wykonano ich kilkaset. Równocześnie kustosze przygotowywać zaczęli jak najpoufniej wykazy zbiorów, które w kolejności należało pakować.

W czerwcu zgłosił się do mnie Roger Raczyński z zapytaniem, czy zgodzę się na zdeponowanie w Muzeum galerii obrazów z Rogalina. Przywieziono ją w tajemnicy, fałszywie sygnując skrzynie. W lipcu i sierpniu napływać poczęły dalsze depozyty. 25 sierpnia rozpoczęliśmy pakowanie zbiorów według ustalonych list i znosiliśmy skrzynie do podziemi muzealnych.

Wiele dzieł z wiejskich i miejskich pałaców trafiło wówczas pod opiekę dyrektora Lorentza i jego zespołu. Wydawało się, że Warszawa i miejscowości położone bardziej na wschód będą bezpieczne i uda się je uchronić przed działaniami najeźdźcy.

Najciemniej pod latarnią. Ewakuacja krakowskich skarbów

Przygotowania na wypadek wojny czyniono również w kierowanym przez profesora Feliksa Koperę Muzeum Narodowym w Krakowie. W połowie sierpnia 1939 roku rozpoczęto tam pakowanie zbiorów i przewożenie ich z Sukiennic do schronu przeciwlotniczego, usytuowanego w nowo wybudowanym gmachu Muzeum przy alei 3 Maja. Numizmaty umieszczono w beczkach, które zakopano.

Prawda o horrorze niemieckiej okupacji w książce Dariusza Kalińskiego pod tytułem "Bilans krzywd". Już dziś zamów egzemplarz z rabatem w naszej księgarni.

Prawda o horrorze niemieckiej okupacji w książce Dariusza Kalińskiego pod tytułem „Bilans krzywd”.

Wspaniały Hołd pruski Jana Matejki został wywieziony po pierwszych nalotach na miasto 1 września 1939 roku i ukryty w Zamościu, w podziemiach kościoła św. Katarzyny. Na jego trop wpadło jednak gestapo. Ponieważ zgodnie z porzekadłem najciemniej jest pod latarnią, Polacy już 17 listopada przetransportowali obraz z powrotem do Krakowa i ukryli go w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, będącym oddziałem Muzeum Narodowego, gdzie spokojnie doczekał końca wojny.

Sławny ołtarz Wita Stwosza z kościoła Mariackiego został zdemontowany w drugiej połowie sierpnia 1939 roku pod kierownictwem doktora Karola Estreichera juniora przez krakowskich strażaków. Jego główne elementy zapakowano do drewnianych skrzyń i spławiono Wisłą do Sandomierza. Tam w dniu wybuchu wojny ukryto je w gotyckiej, XIV-wiecznej katedrze Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i w diecezjalnym seminarium duchownym.

Bilans krzywd. Jak naprawdę wyglądała niemiecka okupacja Polski

Czy wiesz, że ...

...w czasie I wojny światowej rosyjska prasa prowadziła zorganizowaną kampanię przeciw Rasputinowi? Niemal wszędzie rozprowadzano karykatury jego penisa z prześmiewczym podpisem "ster Rosji".

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

...ten polski magnat postanowił podarować cały swój majątek... Hitlerowi? Führer jednak prezentu od księcia Radziwiłła nie przyjął, stwierdzając, że "przecież nie można przyjąć czegoś, co i tak zostało skonfiskowane".

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.