Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jedna z największych pomyłek w polskiej historii. Dlaczego hołd pruski nie miał żadnego sensu?

Fragment obrazu Jana Matejki "Hołd pruski".

fot.domena publiczna Fragment obrazu Jana Matejki „Hołd pruski”.

Król Zygmunt I to szaleniec – sugerował XVI-wieczny biskup i poeta Stanisław Hozjusz. Podobnie jak wielu innych Polaków nie mógł zrozumieć, dlaczego monarcha przyjął hołd od Albrechta Hohenzollerna zamiast wcielić jego pruskie państwo do Polski.

Zakon krzyżacki, zmora średniowiecznej Polski, był na początku XVI wieku już tylko cieniem swej dawnej potęgi. W wyniku wojny trzynastoletniej w latach 1454-66 stracił Pomorze Gdańskie i Warmię. Jego władztwo skurczyło się do wschodniej części Prus. Także Malbork trafił w ręce Rzeczpospolitej, więc wielcy mistrzowie rządzili z Królewca, i to jako lennicy królów polskich.

Od 1510 roku władzę w zakonie sprawował Albrecht Hohenzollern. Nowy wielki mistrz, syn margrabiego Brandenburgii i Zofii Jagiellonki, był siostrzeńcem Zygmunta I Starego. Pozycję zdobył wprawdzie za aprobatą swego wuja, jednak nie zamierzał mu się podporządkować. Był ambitny i dążył do zachowania niezależnej pozycji, tę zaś mogło mu zapewnić przede wszystkim wzmocnienie państwa krzyżackiego. W dalszej perspektywie leżało zaś odzyskanie ziem utraconych wcześniej na rzecz Polski.

Wbrew ustaleniom pokoju toruńskiego z 1466 roku Albrecht odmawiał złożenia monarsze należnego hołdu lennego. Nie wysłał mu też posiłków na wojnę z Moskwą, do czego był zobowiązany. Co więcej, w 1517 roku zawarł wymierzony w Rzeczpospolitą traktat z wielkim księciem moskiewskim Wasylem III. Zamierzali wspólnie zaatakować Jagiellona. Najpierw jednak mistrz krzyżacki otwarcie zażądał zwrotu Pomorza Gdańskiego i Warmii (czyli tak zwanych Prus Królewskich) oraz wypłaty 1,5 miliona guldenów tytułem odszkodowania za 50-letnią polską „okupację” tych ziem.

Albrecht Hohenzollern, mimo że tytuł wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego zawdzięczał między innymi przychylności swojego wuja Zygmunta Starego, to zawarł sojusz z księciem moskiewskim Wasylem III, gdy ten prowadził wojnę z Polską.

fot.Lucas Cranach starszy/domena publiczna Albrecht Hohenzollern, mimo że tytuł wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego zawdzięczał między innymi przychylności swojego wuja Zygmunta Starego, to zawarł sojusz z księciem moskiewskim Wasylem III, gdy ten prowadził wojnę z Polską.

Bez genów Jagiellończyka

Rozgniewany tymi żądaniami oraz przygotowaniami Krzyżaków do zbrojnego konfliktu, polski sejm podjął w 1519 roku decyzję o rozpoczęciu wojny. Rzeczpospolita bezapelacyjnie górowała nad wrogiem wielkością i liczbą ludności, ale zmagania toczyły się ze zmiennym szczęściem. Albrecht był niezłym dowódcą i mimo polskiej przewagi zadawał wojskom Zygmunta spore straty. Zdołał nawet zająć przyczółki na terenie Prus Królewskich.

Niezależnie od tych sukcesów wydawało się, że Polacy będą w stanie zadać przeciwnikowi decydujący cios. Osłabione państwo zakonne nie mogło przecież równać się z przeżywającą wówczas okres rozkwitu potęgą Jagiellonów. A jednak do powszechnie wyczekiwanego przełomu nie doszło. Dlaczego?

Zaczęło się od tego, że Zygmuntowi zabrakło pieniędzy na opłacanie żołnierzy zaciężnych, stanowiących podstawę sił zbrojnych. Zmęczone oddziały pospolitego ruszenia odmawiały z kolei dalszej walki. W obliczu tej sytuacji król, zamiast próbowac przełamać kryzys, zdobywając nowe środki, zaapelował o rokowania pokojowe. O pośrednictwo poprosił cesarza Karola V.

Czy wiesz, że ...

...w czasie kryzysu lat czterdziestych XVII wieku kolonie złagodziły problemy finansowe Nowej Anglii, wykorzystując wampum, czyli pas wykonany z muszelkowych paciorków, jako legalny środek płatniczy? 

...podczas pobytu w Polsce słynny Giovanni Casanova najwięcej czasu spędzał w bibliotece biskupa kijowskiego? Przebywał tam prawie każdego poranka, przeglądając autentyczne dokumenty dotyczące intryg i tajemnych spisków mających na celu obalenie starego porządku w Polsce, którego biskup był jednym z głównych orędowników.

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

...Zofia Jagiellonka została upokorzona jak żadna inna królewna w polskich dziejach? Wydano ją za sześćdziesięcioletniego starca, którego stała metresa urodziła aż dziesięcioro dzieci!

Komentarze (11)

  1. slimakk Odpowiedz

    mysle, ze bledem Polski bylo kurczowe trzymanie sie katolicyzmu i biskupow
    dlatego nie bylismy w stanie lepiej pokierowac swoimi losami
    ale to juz nie wina Zygmunta, ale przede wszystkim Jana Kazimierza i jego nastepcow

  2. Alefa Odpowiedz

    „wysunelaby,zapewne” ?
    Uważam że tak jak i Jagiełło Zygmunt Stary był szantażowany przez papieża – przez tego rzymskiego nadzorcę religijnego nie został zajęty Malbork a Hohenzolerni wycieci w pień dla spokoju Polski i Europy .Przeciez Chrześcijaństwo weszo do Słowian na nożach Sasów od zachodnich dzielnic i handlarzy chazarskich od wschodu.
    Każdy normalny zastanawiałby się nad zabiciem siostrzeńca ale anglosasi to
    nie ludzie jak pokazuje historia.

  3. Czytacz Odpowiedz

    Pozostawienie Prus to była i jest straszna tragedia dla Polski. Trzeba było wyciąć w pień wszystkich Hohenzollernów i inkorporować do korony Prusy. Skutki tego błędu jako Polacy odczuwamy do dziś.

  4. Anonim Odpowiedz

    a wystarczyłoby wchłonąć prusy i zostać w ten sposób Elektorem Cesarskim i już żaden cesarz by nam nie podskakiwał

  5. A... Odpowiedz

    I.
    …oddajmy głos wielkiemu elektorowi, który w swym testamencie stwierdził kategorycznie: „Z królem polskim i Rzecząpospolitą, jako najbliższymi sąsiadami, zachowujcie PO WSZYSTKIE CZASY dobre stosunki sąsiedzkie, raz ze względu na elektorat brandenburski, a po drugie ze względu na Prusy […]. Starajcie się też utrzymać dla siebie dobry afekt Rzeczypospolitej. NIE ŻAŁUJCIE W TYM CELU ŻADNYCH KOSZTÓW […], gdyż jeżeli zapewniona wam będzie przyjaźń Rzeczpospolitej, natenczas suwerenność uzyskana obecnie co do Prus będzie tym lepiej zabezpieczona i będziecie z tym większym spokojem mogli z niej ciągnąć korzyści. W jak NIEZNOŚNYM POŁOŻENIU znajdowałem się poprzednio – tak ja jak i moi przodkowie – w stosunku do Korony Polskiej za czasów zależności lennej, jak wszystko tam musieliśmy kupować za pieniądze, to wszystko nie jest opisać możliwe ! […]”
    I chyba najważniejsze: „Gdyby zaś Korona Polska miała wbrew wszelkim oczekiwaniom zaczepiona być w przyszłości przez Koronę Szwedzką i Szwedzi mieliby… …napaść na Polskę, na ten wypadek zobowiązani jesteście – zgodnie z przepisami paktów zawartych w Welawie i Bydgoszczy – wiernie stanąć przy Polsce Z CAŁĄ WASZĄ POTĘGĄ I SIŁĄ!, aby jej być pomocą!
    Od zachowania i utrzymania Polski zależy powodzenie wasze i waszych krajów […].” „W żaden też sposób nie pozwólcie ani obietnicami, ani też doraźnymi korzyściami wam darowanymi, odłączyć lub odwrócić się od Rzeczypospolitej […].” „…Rzeczypospolitej NIGDY NIEWYMIERAJĄCEJ.”
    ……………………….
    Szwedów z czasem „podmienili” Francuzi i Rosjanie ale…
    …czy Wielki Elektor Nie miał racji?
    Polska przecież dzisiaj istnieje i ma się całkiem nieźle, a Prusy???

    …A Prusy wymazano z mapy Europy (!) jako jedyne tak duże państwo i przecież swego czasu przepotężne; w czasach nowożytnych w 1947 r….
    Zresztą gdyby nie tzw. „cud domu brandenburskiego” (czytaj: najprawdopodobniej usunięcie – zamordowanie carycy Elżbiety przez agentów pruskich) to stałoby się to znacznie wcześniej.
    Jeden z następców Wielkiego Elektora (a byli to ludzie bardzo normalni, a nie profesorzy uniwersytetów, ba nawet w części powiedzmy delikatnie: ociężali umysłowo) król „idiota” (bo trudno kretyna inaczej nazwać – sami obecni Niemcy zresztą to robią) nie zdawał sobie sprawy z tego, że przetapiając polskie regalia przypieczętowuje los swego bez naturalnych granic, „hybrydowego” państwa… „Hybrydowego” bo przez większość czasu swego istnienia składało się ono z bardzo słabo zaludnionej niemieckojęzycznej brandenbursko-meklembursko-pomorskiej „piaskownicy”, rolniczych mocno podupadających z czasem gospodarczo, Prus Wschodnich; i polskich wówczas miejscami aż „do bólu”: bogatego Śląska oraz niemniej bogatej Wielkopolski.

    Polska na początku XVI wieku była głównie gęsto zaludnioną tylko na ziemiach Korony – jak na tamte czasy bardzo bogatą republiką miejską (właśnie ziemie Korony), kupiecko-manufakturową z dożywotnim prezydentem zwanym królem. Bogatą głównie dzięki Kazimierzowi Jagiellończykowi i jego synom, a szczególnie Zygmuntowi Staremu (ukraińskie i białoruskie „pustki kresowe” były dla Niej wówczas bardziej ciężarem niż cennym nabytkiem). Bogatą, to prawda, ale kompletnie bez skutecznego wojska złożonego ze swoich obywateli !!!
    Pospolite ruszenie przegrywało bowiem bitwę za bitwą !
    Polska armia „komandosów” – lisowczyków, gdy setki „naszych” zwyciężały tysiące, dopiero powstanie pod koniec wieku na bazie doświadczeń obrony potocznej, w następnym wieku praktyki w kwarcianych, czy też prywatnych pocztach magnackich…
    Prusy ze swym „innym” systemem prawnym, a co za tym idzie stosunkowo liczną armią jak na tak małe „państewko”, były więc o niebo lepsze jako lennik niż jako część Rzeczypospolitej z jej skrajnie „niewydolnym wojskowo” prawem !!!
    ……………………
    Warto tutaj „posłużyć się” również argumentacją najwybitniejszego znawcy tych czasów – stosunków polsko-pruskich, prof. M. Biskupa: „…papiestwo nadal mogło wywierać [gdy istniał Zakon] wpływ na sprawy Prus, NIE ZAWSZE W DUCHU KORZYSTNYM [w praktyce najczęściej niekorzystnym – Alefa ma nomen omen „świętą rację” !] dla Polski Jagiellońskiej.” „Nie ulega wątpliwości, iż „wojna pruska” unaoczniła jednak stronie polskiej, że rozstrzygnięcie kwestii Zakonu w Prusach jest zadaniem ZŁOŻONYM…” „Dla strony polskiej odtąd bowiem było JASNE, iż… …szerokie zaplecze Prus Krzyżackich – na czele z Rzeszą, ale i z Danią [!], Inflantami i Moskwą [!] w sposób istotny udzielało i udziela Zakonowi poparcia zbrojnego i finansowego, i wpływa na wytrwałą, opozycyjną postawę Albrechta wobec polskich żądań.” „Połowiczny rezultat tej „połowicznej wojny”… …musiał wywrzeć swój wpływ na mentalność polskiej grupy rządzącej, zarówno króla Zygmunta, jak i jego otoczenia z kanclerzem SZYDŁOWIECKIM [„mega” wybitnym kanclerzem!] na czele: iż lepiej UNIKAĆ kolejnego starcia z Zakonem…” „Natomiast dla Albrechta rezultat „wojny pruskiej” także był połowiczny, NIE NA TYLE jednak, aby pozbawić go dalszego animuszu bojowego […].” „Ta niezłomna wola stawiania dalszego oporu – dyplomacją i orężem, przy coraz wyraźniejszym wiązaniu z Rzeszą – przez Albrechta była zapowiedzią dalszych, poważnych komplikacji dla Polski, także na forum międzynarodowym […].”
    Co więc osiągnięto w wyniku hołdu pruskiego koniecznego „wobec nieustępliwości Albrechta”? Ano faktyczny koniec Zakonu, „…likwidację jego panowania na Prusach. Panowania do ostatka stanowiącego REALNĄ GROŹBĘ dla władztwa Polski nad Bałtykiem […].”
    ………………………………..

    • Anonim Odpowiedz

      Tak ale testament Wielkiego Elektora powstał w 1667 kiedy Polska była jeszcze silniejsza niż Prusy. W tym samym testamencie postulował też utrzymywanie ustroju szlacheckiego w naszym kraju. Późniejsze testamenty władców Prus deprecjonowały naszą rolę i postulowały wchłonięcie Prus Królewskich. Prusy w 1947 nie były osobnym państwem.
      Zawsze jest łatwiej walczyć mając większe terytorium i więcej ludności niż mniej (są nieliczne wyjątki ale nie tu). Brandenburgia bez Prus byłaby słabsza. Skoro Prusy miały wielu sojuszników to my powinniśmy poszukać własnych. Gdybyśmy zgodzili się na adopcję Anny i Ludwika Jagiellonów w zamian za całkowite wchłonięcie Prus to już byłoby coś.
      To że mieliśmy niewydolny system to też prawda ale przewaga Polski była wystarczająca do dobicia Prus.

  6. A... Odpowiedz

    No chcę i muszę uzupełnić – wiem że już jest za długo :)

    II. Czy Zygmunt Stary zamknął drogę do pełnej, całkowitej inkorporacji Prus?

    Nie, także Zygmunt III Waza mógł bezproblemowo tego dokonać po wygaśnięciu pruskiej linii Hohenzollernów. I on jednak, także mając ciągłe kłopoty z nieopłacanym wojskiem, liczył na małą ale bitną, do tego nowoczesną „na modłę zachodnią” wschodniopruską armię dodatkowo wzmocnioną przez tą brandenburską.
    Ponadto obaj Zygmuntowie nie mogli przewidzieć, że potężna za ich czasów Polska tak szybko w XVIII wieku totalnie upadnie…

    III. Czy Brandenburgia bez Prus stałaby się potęgą?

    Raczej nie miałaby innego dobrego wyjścia. „Piaski i laski” skazywały ją na ekspansję lub… upadek. Prusy dały jej z czasem tytuł królewski i rangę królestwa ale początkowo był on, tenże tytuł, niczym – obowiązywał tylko „na Prusiech” i kompletnie nic nie dawał konkretnego w Rzeszy. Dopiero zwycięstwo(-a) nad Saksonią…

    IV. Czy bez Prus doszłoby do rozbiorów?

    Nawet wtedy łatwiej byłoby Brandenburgii. Brak Prus stanowiłby upragniony dla niej „starodawny tytuł” do dokonania rozbiorów (ten do Prus Królewskich wyglądał bardziej niż miernie).
    Nota bene dokonując, dążąc, prąc „na siłę” do rozbiorów (Rosja ich kompletnie nie chciała), torpedując próby „uzdrowienia” RON, popierając Austrię najbardziej zaangażowaną w tą – tj. rozbiorów, intrygę, Prusy – ich wyjątkowo mało przewidujące „tępe” elity, skazywały się na likwidację państwa buforowego oddzielającego je – Prusy od agresywnych sąsiadów – późniejszych ich „odwiecznych wrogów”, dodajmy unicestwienia Polski państwa ich jedynego potencjalnego STAŁEGO sojusznika w ich pruskich permanentnych i często je straszliwie niszczących, konfliktach ze swymi naprawdę śmiertelnymi wrogami: Szwecją, Austrią i Rosją.

    V.

    Reasumując, kłamstwo zawarte w tytule artykułu: w części pytaniu-twierdzeniu; mimo tego, że jest wielokrotnie powtarzane i powszechnie akceptowane nie ma nic wspólnego z obiektywną prawdą naukową. Nauka to bowiem nie demokracja, nie ustalamy wyników badań przez większościowe głosowanie.
    A te tytułowe nazwijmy je „kłamstwo inkorporacyjne” i dzisiaj czyni nam wiele szkód i jest nieopatrznie wykorzystywane do doraźnych celów – zwłaszcza przez lewą i liberalną stronę sceny politycznej; (dlatego bezwzględnie należy z nim walczyć!), przez co jest niszczące szczególnie dla polskiego „mitu założycielskiego”, imponderabiliów, osłabiając nasze poczucie wartości, szczególnie zdolności państwowotwórczych, wartości współtworzących niezwykle istotną dla pomyślności naszego bytu państwowego, bo np. „napędzającą” ekonomię, TOŻSAMOŚĆ NARODOWĄ.
    ………………………………………….
    P.S. I. Mam nadzieję, że nie znajdę go, tj. ww. kłamstwa, w książce tutaj proponowanej.
    P.S. II. Czytaczu drogi, chyba jednak musisz coś doczytać nim postawisz równie kategoryczne a skrajnie błędne stwierdzenia – sądy.

    • Czytacz Odpowiedz

      Drogi A.. dziękuję ślicznie za zacytowanie listu Elektora- z którego nic nie wynika, poza osamotnioną opinią ww. pana. Albowiem wroga i agresywna wobec Polski polityka Prus przemówiła sama za siebie! Znamienne jest jednak to, że to Rzeczypospolita stworzyła sobie ten wrzód lub jak kto woli nowotwór za pomocą Konrada Mazowieckiego. Jak mawiał mój nieodżałowanej pamięci profesor od logiki „wrogów trzeba wycinać w pień przy samej ziemi, a następnie sypać to miejsce solą, aby nie odrośli”. Dobrze, że ten twór już nie istnieje dlaczego zapytasz? Wymordowali Prusów, następnie gnębili Kaszubów i Polaków. Krzyżacka buta i agresja zamieniona na pruską nie zmieniła się aż, do ich zniknięcia z map (na szczęście). Rozbiory były skutkiem błędów Polaków, a właściwie Litwinów tj. Radziwiłłów. Nie byłoby Prus gdyby nie kolejni polscy królowie.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.