Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

To państwo mogło zastąpić rzymskie imperium. Poznaj 5 powodów, dla których do tego nie doszło

Gdy osiągnęła szczyt swojej potęgi, wdała się w serię wojen z Rzymem, które zakończyły się zagładą miasta. Kartagina nie była jednak łatwym przeciwnikiem.

fot.domena publiczna Gdy osiągnęła szczyt swojej potęgi, wdała się w serię wojen z Rzymem, które zakończyły się zagładą miasta. Kartagina nie była jednak łatwym przeciwnikiem.

W trzecim stuleciu przed naszą erą wzrastający w siłę Rzym rozpoczął walkę na śmierć i życie o dominację w basenie Morza Śródziemnego. Konkurował z potęgą, która od wieków umacniała tam swoje wpływy i nie zamierzała łatwo się poddać. Niewiele brakowało, a to Rzymianie zostaliby rzuceni na kolana. Co przesądziło o ich ostatecznym sukcesie?

Nigdy bowiem nie starły się ze sobą orężnie potężniejsze państwa i ludy, nigdy te dwie wojujące strony nie miały tyle mocy i potęgi” – zapisał u progu naszej ery rzymski historyk, Tytus Liwiusz. Słowa autora „Dziejów Rzymu od założenia miasta” odnosiły się do drugiej wojny punickiej, toczącej się między Rzymem i Kartaginą w latach 218-201 przed Chrystusem.

Opisany przez starożytnego kronikarza konflikt był kulminacją trwających ponad sto lat, od 265 do 146 roku przed naszą erą, zmagań między dwiema potęgami. Aspirowały one bowiem do grania pierwszych skrzypiec w tym samym regionie. Jak zauważa, specjalizujący się w historii Kartaginy badacz, Hubert Adamczyk:

Obszar zachodniej części basenu Morza Śródziemnego okazał się zbyt mały, by mogły na nim istnieć obok siebie dwa państwa, z których jedno – Kartagina – kontrolowało go od wieków, drugie – Rzym – nie zadowoliło się panowaniem nad Italią i szukało nowych możliwości próbując obalić istniejący w świecie śródziemnomorskim korzystny dla Kartaginy układ stosunków.

Wynik rywalizacji, jak zanotował Tytus Liwiusz, wcale nie mógł przy tym zostać z góry przesądzony: „szczęście wojenne było do tego stopnia zmienne i wynik bitew tak niejednakowy, że bliżsi przegranej byli ci, którzy ostatecznie wygrali wojnę”. Rzeczywiście, wiele wskazywało na to, że to fenicka Kartagina zdobędzie status imperium. W przeszłości udawało się temu miastu skłonić Rzym do uznania jego interesów na terenie dzisiejszej Hiszpanii czy na Sycylii. Od wieków rozwijało też potężną flotę, która królowała na Morzu Śródziemnym.

Powstała w fenickiej kolonii w Afryce Północnej Kartagina zaciekle walczyła z Rzymem, przez ponad sto lat, o gospodarcze i polityczne wpływy w basenie Morza Śródziemnego. Obraz przedstawiający oddział Hannibala w trakcie II wojny punickiej.

fot.José Luiz Bernardes Ribeiro/ CC BY-SA 4.0 Powstała w fenickiej kolonii w Afryce Północnej Kartagina zaciekle walczyła z Rzymem, przez ponad sto lat, o gospodarcze i polityczne wpływy w basenie Morza Śródziemnego. Obraz przedstawiający oddział Hannibala w trakcie II wojny punickiej.

Ostatecznie afrykańska metropolia musiała przekazać jednak palmę pierwszeństwa przeciwnikowi z północy. Jej klęska była całkowita. W 146 roku przed Chrystusem została doszczętnie zniszczona, a ziemię, na której stała posypano solą, by nic więcej nie zdołało na niej urosnąć. „Stolicą świata” i „Wiecznym Miastem” stał się Rzym. Tylko dlaczego?

Czy wiesz, że ...

...za rekordzistę walk gladiatorskich uważa się Publiusza Ostoriusa z Pompejów? Podobno stoczył on na arenie aż 51 pojedynków!

...z powodu zatrucia grzybami zmarł sam Budda? Nastąpiło to po tym, jak zjadł potrawkę z grzybami podaną mu przez pewnego kowala. Zanim jednak następnego dnia wyzionął ducha, to przebaczył temu, kto zaserwował mu przez pomyłkę toksyczne danie.

Komentarze (8)

  1. Grot Odpowiedz

    „Na ilustracji rzymski statek zwany „trireme”.”. Proponuję uściślić: … zwany triremą (łac. trireme). Pozdrawiam.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Grocie, słuszna uwaga. Co prawda nie zmienia ona znaczenia, ale rzeczywiście uściśla kwestię nazwy łacińskiej, a jej odmiany w polszczyźnie. Pozdrawiamy.

  2. Grot Odpowiedz

    A jakby kogoś intrygowało dlaczego wojny z Kartaginą nazywane są punickimi to po prostu ich nazwa pochodzi od łac. punicus – fenicki.

  3. Rhadzio Odpowiedz

    Rzym wygrał rywalizację z Kartagina dzięki talentów scypiona i wynalezieniu taktyki abordazu w czasie bitew morskich, co bozbawilo fenicjan największego atutu, bez tych dwóch powodów, te opisane powyżej nic specjalnie by nie zmieniły.

    • Artur Odpowiedz

      Fakt. Chociaż i to by nie pomogło, gdyby Hannibal zamiast upierać się przy oblężeniu bezbronnego Rzymu, wkroczył do miasta i je spalił…

  4. Anonim Odpowiedz

    W tym artukule popełniono parę małych błędów.Po pierwsze większość pieniędzy Kartagina zbierała za rolnictwo. Nawet po drugiej wojnie punickiej Kartagina była nadal najbogatszym miastem w basenie morza śródziemnego mimo iż dochody z handlu zmalały. Naturalnie dochody z handlu były ogromne ale Kartagina zbierała większy zysk z rolnictwa. Po drugie Tyr nigdy nie był potęgą w rejonie morza śródziemnego. Po trzecie wojska Kartaginy podczas 2 wojny punickiej nie były gorsze czy mniej zdscplinowane od Rzymian. Poza tym armia kartagińska podczasz 2 wojny punickiej składała się w większości nie z najemników ale z ludów sprzymierzonych, sojusznicych np. Libijczycy, Numidowie, Galowie, Iberowie itp. Rzecz jasna Kartagina stosowała najemne wojska ale od momentu 2 wojny punickiej były mniejszością. W armii tej służyło też w wielu epizodach dużo obywateli np. kampania Sxypiona w afryce.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, bardzo dziękujemy za uwagi. Jednak aby inni czytelnicy mogli zweryfikować Pana opinię jakoby w tekście popełniono błędy, będziemy wdzięczni za opatrzenie swojej wypowiedzi bibliografią. Autorka bowiem oparła się na szeregu pozycji, które na końcu wymieniła i informacje pochodzą właśnie stamtąd. Pozdrawiamy.

  5. A... Odpowiedz

    …nie jestem autorem uwag powyższych jako anonim, to raz. I dwa “mine main job” to wojny na morzu od bitwy pod Lissą do 1945 ale… We wcześniejszej historii, nazwijmy ją „morską”, też muszę się przecież dobre „co nieco” orientować :)

    Ad meritum.

    1. Z większością uwag anonimowego autora trzeba się zgodzić. Jako efekt źródłowej kwerendy można choćby polecić świetną książkę (kilka razy „sczytaną” przeze mnie i jak myślę dogłębnie przyswojoną) prof. T. Łoposzko, „Starożytne bitwy morskie”, 1992. Myślę, że jest to jeden z pierwszych badaczy, który zwrócił uwagę, na ogromny wkład obywateli Kartaginy, żołnierzy-obywateli Kartaginy jako państwa, a nie tylko bogatego miasta wynajmującego wodzów i żołnierzy z państw satelickich do prowadzenia wojen. Wiemy z wielu badań archeologicznych, że w okolicy dawnej Kartaginy obszar zazieleniony, uprawny, zamieszkały – na koniec dodajmy, był znacznie większy niż dzisiaj. Klimat był chłodniejszy i wilgotniejszy. Państwo kartagińskie mogło być zaskakująco ludne!
    Owszem najemnicy stanowili często większość marynarzy floty, ale i tutaj z czasem…
    Przejmujący jest obraz (szczególnie w przekazie profesora Łoposzko) ostatniej wielkiej bitwy morskiej Kartagińczyków w kartagińskim porcie, gdy nawet w bardzo małych jednostkach obywatele Kartaginy (w tym i starcy i dzieci i kobiety!) we wręcz samobójczych atakach próbowali unicestwić rzymskie okręty…
    Szczególnie jednak przekrojowe opracowania historyków zachodnich bardzo często „konserwują” ustalenia starszej historiografii, ignorując nowsze ustalenia; i piszą niestety najczęściej niezgodnie z prawdą o dominującej roli najemników w armiach kartagińskich.
    Więzy poczucia wspólnoty krwi, a nie tylko interesów, wśród mieszkańców Kartaginy być może bardziej cementowały kartagińskie imperium niż rzymskie rzymski terror, dyscyplinujący bezwzględnie nawet najbliższe Rzymianom ludy półwyspu apenińskiego, często zresztą kompletnie niespokrewnione z nimi. Polecam tutaj lekturę – jak krwawym i bezwzględnym, a skutecznym narzędziem był nieznany wcześniej Kartagińczykom pokój rzymski; dostępną od parunastu dni w polskim tłumaczeniu książkę „Pax Romana” wyżej już zaznaczonego w źródłach do artykułu, A. Goldsworthy’ego.

    2. Co do Tyru. Czy nigdy nie był, jedną z dominujących, potęgą akwenu śródziemnomorskiego? Nowsze badania (przepraszam trudno mi je w tej chwili znaleźć „na szybko” – tj. odpowiednie źródła) uważają, że jest to jedna z najbardziej niedocenianych współcześnie potęg świata starożytnego. Czy znowu tylko miasto-port, mogło nie być taką potęgą, skoro przez 13 lat nie uległo Nabuchodonozorowi? A wielki Aleksander „męczył się” z nim circa 7 m-cy aby go zdobyć?

    3. Czy nie było miejsca dla dwóch potęg na Morzu Śródziemnym?
    Rzym zawsze miał tam groźnego wroga, nigdy nie dominował w wystarczającym stopniu. Jak nie Kartaginę to np. swojego byłego sprzymierzeńca Rodos. A miejsce Kartaginy szybko zajęli głównie Partowie (fakt nigdy nie opanowali wybrzeża morskiego ale toczyli regularne i często zwycięskie wojny z Rzymem), ich z kolei „podmieniło” zdominowane przez Greków Bizancjum, później mieliśmy już nie Rzym, a np. króla rzymskiego Karola V wspartego przez najczęściej Hiszpanię, kontra Imperium Osmańskie.
    Morze Śródziemne zawsze miało co najmniej binarną „strukturę” potęg!

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.