Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ci starożytni dowódcy niemal rzucili Rzym na kolana. Kim byli i jak zagrozili imperium?

Bezwzględna ekspansja Rzymu przysparzała mu wielu wrogów. Niektórym prawie udało się ją powstrzymać... a nawet zagrozić istnieniu samego imperium.

fot.JN Sylvestre/domena publiczna Bezwzględna ekspansja Rzymu przysparzała mu wielu wrogów. Niektórym prawie udało się ją powstrzymać… a nawet zagrozić istnieniu samego imperium.

W ciągu ponad tysiącletniej historii Rzym prowadził niezliczone wojny. Ale tylko pojedynczy wodzowie byli w stanie doprowadzić go na skraj upadku. Gdyby im się powiodło, historia Imperium Romanum zakończyłaby się setki lat wcześniej. A może nawet… imperium Rzymian w ogóle by nie powstało. 

W historii europejskiej cywilizacji pojawiło się wiele potęg. Rodziły się i upadały, ale żadna nie trwała dłużej niż Rzym – państwo, które wyłoniło się w wyniku kolejnych wojen i za ich sprawą poniosło ostateczną klęskę. Jednak jeszcze zanim legendarne imperium zniknęło, co jakiś czas musiało zmagać się z wyzwaniami rzucanymi przez ludy ościenne. Rywalizacja ta nieraz mogła się skończyć tragicznie dla rozwijającej się prężnie republiki. Komu prawie udało się ukrócić jej potęgę?

5. Brennus

18 lipca 387 p.n.e. zapisał się w dziejach Rzymu za sprawą Brennusa, wodza celtyckiego plemienia Senonów. Tego dnia jego oddziały rozbiły wojska rzymskie pod Alią, dopływem Tybru. Jak pisze Aleksander Krawczuk w „Kronice Starożytnego Rzymu”, kolejne pokolenia określały ten dzień jako nieszczęsny. W jego trakcie nie wolno było nikomu z obywateli zawierać małżeństw ani składać ofiar.

21 lipca Brennus wkroczył do miasta bez walki i doszczętnie je złupił. Galowie przebywali w Rzymie przez kilka miesięcy, podczas których oblegali Kapitol. Ostatecznie go nie zdobyli. Chroniący się na wzgórzu wygłodniali Rzymianie zdecydowali się wypłacić najeźdźcom okup w złocie. Ci ostatni, zadowoleni z łupu, opuścili miasto nie niepokojeni przez nikogo.

Brennusowi udało się zdobyć i złupić Rzym, choć ostatecznie nie zdobył Kapitolu.

fot.Paul Jamin/domena publiczna Brennusowi udało się zdobyć i złupić Rzym, choć ostatecznie nie zdobył Kapitolu.

Kolejne pokolenia wspominały te upokarzające wydarzenia ze wstydem. Nic dziwnego, że były one różnie opisywane przez rodzimych kronikarzy…

4. Hannibal

Dla wielu miłośników starożytności rywalizacja Rzymu i Kartaginy pozostaje jednym z najbardziej zajmujących epizodów. Wzajemny antoganizm obu miast narastał, aż w końcu wybuch i przerodził się w ponad stuletni konflikt, trwający od 264 roku do 146 roku przed naszą erą. Ze starcia zwycięsko wyszła rosnąca w potęgę republika z Półwyspu Apenińskiego.

Uosobieniem walki obu państw stał się Hannibal. Działania i geniusz strategiczny tego dowódcy z przełomu III i II wieku przed Chrystusem omal nie doprowadziły do klęski Wiecznego Miasta. Już sam przemarsz jego armii, liczącej 50 tysięcy żołnierzy piechoty, 9 tysięcy żołnierzy kawalerii i 37 słoni przez Alpy należy uznać za niebywały sukces. Wódz wdarł się do Italii, odnosząc liczne zwycięstwa w potyczkach z rzymskimi oddziałami. Bitwa pod Kannami z 216 roku przed naszą erą do dzisiaj uchodzi za symbol zwycięstwa totalnego.

Czy wiesz, że ...

...Aleksander Wielki kazał zamordować swojego przyrodniego brata Karanosa? Biednego chłopca podobno wrzucono do rozgrzanego pieca.

...w starożytnym Egipcie faraonowie mieli swoich prywatnych "dozorców odbytu"? Byli oni odpowiedzialni za zapobieganie jego wypadnięciu, co było częstym efektem ówczesnych chorób przewodu pokarmowego.

...rzymskiemu wodzowi przysługiwało prawo do triumfu tylko, jeśli jego armia zabiła w bitwie co najmniej 5000 wrogów?

...Święty Hieronim miał co najmniej kontrowersyjne poglądy na wychowanie? Uważał, między innymi, że rodzona matka powinna oddać swoje dziecko teściowej, która na pewno wychowa je lepiej.

Komentarze (2)

  1. A... Odpowiedz

    No szkoda, że w źródłach nie ma książki „Wrogowie Rzymu”, której autorem jest brytyjski zawodowy historyk polskiego pochodzenia Philip Matyszak. Owszem jest to pozycja nieco beletrystycznie przedstawiająca zagadnienie (ale pozbawiona fikcji) lecz również – co w niej jest najcenniejsze, dość precyzyjnie wyjaśniająca sukcesy Rzymu: „Rzym ostał się jedyną cywilizacją w regionie Morza Śródziemnego, ponieważ zniszczył pół tuzina innych.” str.9, „To co było wojną, stało się teraz polowaniem na ludzi…” str. 189. „Dacja Trajana odzwierciedlała powiedzenie Tacyta, że Rzym tworzy pustynię i nazywa ją pokojem. (…) Rodzime ludy zostały wytępione bądź przegnane ze swych ziem, a z całego cesarstwa napływali nowi osadnicy, aby zająć ich miejsce.” str.190.
    Co do armii Wercyngetoryksa. Owszem okrążył on z nią fortyfikację rzymską w Alezji ale ta fortyfikacja szczelnie z kolei zmykała (w czym Rzymianie byli niedoścignionymi mistrzami) w oblężeniu umocnione oppidum w którym znajdowało się około 90 tys. Galów (całe rodziny z kobietami, starcami i dziećmi, których zresztą Rzymianie bez litości skazali na śmierć głodową).
    Armią Wercyngetoryksa „liczącą podobno aż 250 tysięcy żołnierzy” była zaś cała męska dorosła populacja „zdolna do noszenia broni” sprzymierzonych plemion – takie galijskie pospolite ruszenie. Co najwyżej 30 tys. z nich historycy uznają za „rzeczywistych” żołnierzy, tj. takich umiejących dostatecznie władać bronią i jako tako uzbrojonych (no bo zbroje Galów co prawda często były bardzo piękne, drogie – pozłacane, zdobne w kamienie szlachetne, ale mało praktyczne), czy też potrafiących tworzyć formacje bojowe, mających jakiekolwiek doświadczenie bojowe. Na dodatek armię tą dręczyły nie spacyfikowane do końca, animozje plemienne. Rzymskie zaś legiony miały ich – „prawdziwych” żołnierzy, ponad 45 tys. W tym co najmniej połowę stanowiły doborowe, najlepsze w całym imperium legiony. Rzymianie wbrew pozorom – „magii liczb”, mieli zatem znaczną przewagę militarną nad Galami Wercyngetoryksa.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.