Ciekawostki Historyczne

Do działań zbrojnych na Półwyspie Iberyjskim Rzym został niejako zmuszony. Druga wojna punicka wydawała się niezwykle łatwa do wygrania. To Hannibal rzucił wyzwanie Imperium, ale nie był jedynym dowódcą, którego Rzymianie nie docenili...

Po zakończeniu pierwszej wojny punickiej pokonana przez Rzym Kartagina nie zamierzała oddawać wpływów w Europie. Dość szybko na tereny Półwyspu Iberyjskiego wysłano Hamilkara, który w ciągu kilku lat podbił południowe i wschodnie wybrzeże. Rzym początkowo nie reagował na te poczynania, głównie dlatego, że wyznaczona danina wpływała do skarbca na czas. Dodatkowo Rzymianie zajęci byli działaniami prowadzonymi w Galii. Jednak wkrótce miało się to zmienić.

Na wojnę

Namiestnikiem punickiej Hiszpanii został w 220 roku p.n.e. Hannibal. W tym samym roku stanęło przed nim rzymskie poselstwo grożące wojną, jeśli młody dowódca zaatakuję miasto Sagunt. Jakże zmyślne było to posunięcie! Chwilę wcześniej bowiem Sagutyni zaatakowali jedno ze sprzymierzonych z Kartaginą plemion.

W takich okolicznościach nie było oczywiście mowy o jakimkolwiek porozumieniu. Już rok później Hannibal oblegał Sagunt, a w kolejnym Rzym wypowiedział Kartaginie wojnę. Z całą pewnością liczył na szybkie zwycięstwo nad osłabionym po pierwszym konflikcie przeciwnikiem. Rzymianie podeszli do tej wojny lekceważąco, przekonani o swojej wyższości i przewadze nad armią kartagińską. Do walki wystawiono armię o połowę mniejszą niż do wcześniejszych działań w Galii.

Hannibal miał świadomość tego, że nie jest w stanie odbudować floty i pokonać przeciwnika na dwóch frontach. Postawił zatem na strategię, która zakładała, że jego oddziały lądowe przedostaną się do Italii i wywołają bunt wśród rzymskich sprzymierzeńców. Na Półwyspie Iberyjskim pozostały wojska, które wysłano tu w roku 218 p.n.e. – właśnie to posunięcie odcięło Hannibala od jego zaplecza.

W roku 212 p.n.e., już po sławnej bitwie pod Kannami, Rzymianie zmienili swoją strategię militarną na ofensywną.fot.Heinrich Leutemann /domena publiczna

W roku 212 p.n.e., już po sławnej bitwie pod Kannami, Rzymianie zmienili swoją strategię militarną na ofensywną.

Kartagińczycy maszerowali na Rzym odnosząc kolejne zwycięstwa. W roku 212 p.n.e., już po sławnej bitwie pod Kannami, Rzymianie zmienili swoją strategię militarną na ofensywną. Hannibal został zmuszony do działań obronnych i oczekiwał na posiłki z Hiszpanii. Te jednak nie nadeszły, ponieważ cztery rzymskie legiony prowadziły działania na tych terenach.

Wydarzenia nad rzeką Ebro doprowadziły ostatecznie do wielkiego sukcesu rzymskiego wodza Scypiona Afrykańskiego Starszego. Pod jego dowództwem armia rzymska w roku 209 p.n.e. zdobyła Nową Kartaginę – punicką stolicę – i arsenał. Do końca 206 roku p.n.e. armia punicka została wyparta z terenów dzisiejszej Hiszpanii. Konflikt skończył się pod Zammą w 202 roku p.n.e., kiedy to ostatecznie armia Hannibala została pokonana.

Czytaj też: Rzeź bezbronnych. Dlaczego trzecia wojna punicka… nie była wojną

Nowa prowincja

Konsekwencją drugiej wojny punickiej było podjęcie dalszych działań na Półwyspie Iberyjskim i ostatecznie utworzenie tu rzymskiej prowincji. Był to jednak jeszcze długi proces, który trwał aż do około 16 roku p.n.e. Druga wojna punicka stanowiła jedynie wstęp do długotrwałych walk, które Rzymianie musieli toczyć na tym obszarze.

Kolejnym etapem ustanawiania dominacji na Półwyspie Iberyjskim było tłumienie buntów lokalnych społeczności. Ludy, które podczas zakończonej już wojny przyłączyły się do Hannibala, zostały uznane za buntowników. Naturalnym było zatem szybkie przejęcie panowania nad ich terytorium.

Dalsze działania podyktowane były otwartą granicą, której Rzym nie mógł pozostawić bez nadzoru. W efekcie w roku 197 p.n.e. na terenie półwyspu ustalono dwie prowincje rzymskie: Hiszpanię Bliższą i Dalszą. Nie był to jednak koniec Rzymskich planów w Iberii.

Dzięki stacjonującym w prowincjach legionom oraz regularnym daninom zachowywano względny spokój. Lokalne społeczności z początku cieszyły się z uwolnienia spod kartagińskiego jarzma. Wiele z nich zachowało swoje tradycje, bito tu nawet własne monety.

Wojny luzytańskie

W II wieku p.n.e. niemal nie przestrzegano już autonomii podbitych ludów i mocno je wykorzystywano. Wojownicze plemiona uświadomiły sobie w końcu rzymską okupację i zaczęły się buntować. To natomiast doprowadziło do zbrojnej interwencji i kolejnych walk – tym razem z ludami z centralnej i zachodniej Iberii.

Luzytanie i Celtyberowie napadali łupieżczo na tereny położone nad południe od rzeki Tag. Pierwsze zbrojne starcie z rzymską armią nastąpiło w 194 r. p.n.e. w czasie powrotu z napadu na południową prowincję hiszpańską. Kolejne lata przyniosły dalsze walki, które utrzymywały konflikt we względnej równowadze sił.

Kolejnym etapem ustanawiania dominacji na Półwyspie Iberyjskim było tłumienie buntów lokalnych społeczności. Ludy, które podczas zakończonej już wojny przyłączyły się do Hannibala, zostały uznane za buntowników.fot.Bernardino Cesari /domena publiczna

Kolejnym etapem ustanawiania dominacji na Półwyspie Iberyjskim było tłumienie buntów lokalnych społeczności. Ludy, które podczas zakończonej już wojny przyłączyły się do Hannibala, zostały uznane za buntowników.

Do przełomu w wojnie doszło w roku 155 p.n.e. Waleczne pleniona rozpoczęły otwartą wojnę, która okazała się niezwykle krwawa. Kres tym walkom na chwilę położyć miał namiestnik prowincji Serwiusz Sulpicjusz Galba, który w roku 150 p.n.e. zaproponował buntownikom układ. W zamian za zaprzestanie ataków, mieli oni otrzymać urodzajną ziemię, którą będą mogli uprawiać. Po zawarciu układu namiestnik kazał wszystkich wymordować.

Niezwyciężony

Niewielu przeżyło masakrę. Na rzymskie nieszczęście życie zachował wtedy Wiriatus, który stanął na czele kolejnego powstania Luzytanów. Okazał się on przywódcą na miarę Hannibala, a bunt pod jego dowództwem trwał ponad 10 lat. Podejmowane przez Wiriatusa działania i przyjęta strategia sprawiły, że Rzym musiał czterokrotnie dosyłać do Hiszpanii Dalszej wojsko.

Walki były niezwykle krwawe i wyczerpujące. Namiestnik musiał ratować się zawarciem pokoju, aby nie stracić zarówno armii, jak i prowincji. Pokój ten został następnie uznany za „haniebny”. Zerwano go, a walki toczyły się dalej. Któż wie, co by się stało, gdyby nie kolejny podstępny plan Rzymu!

Czytaj też: Ci starożytni dowódcy niemal rzucili Rzym na kolana. Kim byli i jak zagrozili imperium?

Podstępem po zwycięstwo

Do kolejnych rozmów pokojowych doszło w roku 139 p.n.e. Wiriatus wysłał do namiestnika prowincji swoich trzech najbardziej zaufanych ludzi, którzy mieli ustalić warunki zawieszenia broni. Wysłannicy zostali jednak przekupieni i po powrocie poderżnęli swojemu dowódcy gardło we śnie.

Wiriatus wysłał do namiestnika prowincji swoich trzech najbardziej zaufanych ludzi, którzy mieli ustalić warunki zawieszenia broni. Wysłannicy zostali jednak przekupieni i po powrocie poderżnęli swojemu dowódcy gardło we śnie.fot.José Villegas Cordero/domena publiczna

Wiriatus wysłał do namiestnika prowincji swoich trzech najbardziej zaufanych ludzi, którzy mieli ustalić warunki zawieszenia broni. Wysłannicy zostali jednak przekupieni i po powrocie poderżnęli swojemu dowódcy gardło we śnie.

Następcą Wiriatusa został Tautalus, który doprowadził ostatecznie do zakończenia wojny. Pokój zawarto w roku 136 p.n.e. na warunkach rzymskich. Luzytanie otrzymali jedynie niewielki obszar. Lecz chociaż nie znalazł się już kolejny wódz na miarę Wiriatusa, Rzym potrzebował jeszcze kolejnego wieku, aby poczuć się w Iberii w miarę bezpiecznie.

Ludy iberyjskie w kolejnych latach nadal dokonywały łupieżczych napadów. W roku 61 p.n.e. zarządcą Hiszpanii Dalszej został Juliusz Cezar. Zwrócił się on do lokalnej społeczności z prośbą o opuszczenie ufortyfikowanych osiedli na wzgórzach. Odmowa stanowiła pretekst do podjęcia kolejnych zbrojnych działań na półwyspie.

Podbój Iberii zakończył się ostatecznie w czasach cesarza Augusta, który około roku 16 p.n.e. ustanowił na tych terenach trzy nowe prowincje rzymskie: Tarraconensis, Betykę i Luzytanię. Wkrótce po ustaleniu granic, rozpoczął się długotrwały proces stabilizacji nowych jednostek administracyjnych i powolnego łączenia się lokalnych społeczności z rzymską kulturą.

A jeśli ciekawią Was dalsze losy obszaru Półwyspu Iberyjskiego, to koniecznie zobaczcie najnowszy serial Polsat Viasat History „Narodziny Hiszpanii”, premiera 19 września o 19:55.

Literatura:

  1. Curchin L. A., Roman Spain. Conquest and Assimilation, Londyn/Nowy Jork. 1991.
  2. Ziółkowski A., Historia Rzymu, Poznań 2008.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

W tym momencie nie ma komentrzy.

Zobacz również

Starożytność

Mamertyni, wojownicy boga Marsa. To przez...

Ustanowili zbójeckie państwo, z którego napadali na miasta Sycylii, terroryzując ich mieszkańców. Zdołali pokonać słynnego Pyrrusa, po czym... przepadli w mrokach dziejów. Zanim to jednak...

30 września 2021 | Autorzy: Adrian Goldsworthy

Starożytność

Bitwa pod Zamą – ostatnia walka...

„Odwołują mnie ci ludzie, którzy od dawna starali się zmusić mnie do powrotu przez to, że nie dosyłali mi posiłków i pieniędzy. Zwyciężył więc Hannibala...

23 września 2021 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Starożytność

Rzeź bezbronnych. Dlaczego trzecia wojna punicka......

Wojny punickie to jeden z najważniejszych konfliktów starożytnego świata. Kartagina nie tylko przeciwstawiła się Rzymowi, ale niemal doprowadziła do upadku rodzącej się potęgi. I właśnie...

5 września 2021 | Autorzy: Anna Jankowiak

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.