Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

„Ci czerwoni Polacy zachowali się akurat lepiej niż niektórzy Wyklęci”. Tego jeszcze nie wiedzieliście!

Ach te opowieści... Niektóre naprawdę potrafią zaczarować. Obraz Josephine Wall "The Storyteller".

fot.domena publiczna Ach te opowieści… Niektóre naprawdę potrafią zaczarować. Obraz Josephine Wall „The Storyteller”.

Chcecie wiedzieć gdzie i kiedy zamiast papieru toaletowego używało się gazety? A może interesuje Was jak układała się współpraca między tanzańskimi autochtonami a niemieckimi kolonizatorami? Prezentujemy najciekawsze wypowiedzi czytelników CiekawostekHistorycznych.pl w ostatnim miesiącu!

Co miesiąc goszcząc na portalu zostawiacie nam szereg komentatorskich perełek. Postanowiliśmy – jak robimy to systematycznie co miesiąc – wybrać te, które najbardziej zapadły nam w pamięć. Oto kilka naszym zdaniem najcenniejszych wpisów. Prezentujemy je poniżej – zebrane i pokrótce opisane.

Wojenna historia opowiedziana w szpitalu

Autor: Marek Popiel

Artykuł: Ilu Polaków zginęło broniąc Monte Cassino?

Przed laty podczas służby wojskowej trafiłem do szpitala wojskowego w Gliwicach. Spotkałem tam starszego pana, który opowiedział mi swoja wojenną historię. Pochodził z Piekar Śląskich i w 39 roku służył w polskiej artylerii. Dostał się do niemieckiej niewoli ale po kampanii został wypuszczony do domu. Wkrótce jednak został powołany do wermachtu. Znalazł się w Afrika Korps w załodze działa szturmowego.

Tam został ranny w bitwie i wywieziony samolotem do szpitala we Włoszech. Ktoś z lekarzy załatwił mu przeniesienie do szpitala w Piekarach, tego samego, który dziś specjalizuje się w leczeniu rannych górników. Po jakimś czasie przeniesiono go do Norwegii, gdzie, jak twierdził, było spokojnie i raczej żyli w zgodzie z obywatelami tego kraju. W szpitalu wojskowym w Gliwicach było więcej weteranów z Wermachtu – była jakaś umowa z rządem niemieckim, że należała im się wojskowa opieka lekarska. Zapewne na zasadzie rewanżu.

Autentyczne doświadczenia są najcenniejsze. I jak widać nasi Czytelnicy wciąż to udowadniają. Ciekawi nas jednak czy Pan Marek ma jeszcze jakiś kontakt z owym starszym Panem, który opowiedział mu swoją historię, czy była to jednorazowa i niepowtarzalna znajomość?

Polaków siłą wcielonych do armii niemieckiej często wyławiano spośród jeńców wojennych i następnie wcielano do wojska polskiego.

fot.domena publiczna Polaków siłą wcielonych do armii niemieckiej często wyławiano spośród jeńców wojennych i następnie wcielano do wojska polskiego.

Historia nie jest ani martwa, ani czarno-biała

Autor: Jarema

Artykuł: Bohater Armii Krajowej służący z UB. Ile było takich przypadków?

Trzeba przyznać że w tym czasie wejście w struktury władzy ludowej było pewną metodą na pomoc rodakom i przysłużenie się Polsce. Często nie zauważa się jakim problemem było zagospodarowanie ziem na zachodzie i północy. Ludzie tacy jak 1-szy prezydent Szczecina- Piotr Zaremba będący typowym przedwojennym inteligentem mogą być wspominani jako komuniści ale powinni być przede wszystkim jako osoby zasłużone dla państwa bo to co robili czyli zasiedlanie nowych terenów i zwalczanie bandytyzmu sowieckiego było akceptowane przez wszystkie polskie ośrodki polityczne łącznie z Londynem.

Istnieje mnóstwo przykładów kiedy żołnierze LWP, KBW, MO a nawet UB-ecy bronili ludność przed krasnoarmiejcami i po cichu ich odstrzeliwali. Nikt już zapewne nie policzy ile tego było przykładów i ilu sowietów zastrzelili lub zakatowali Polacy oficjalnie służący komunistom ale uważam że ci ,,czerwoni Polacy” zachowali się akurat lepiej niż niektórzy ,,Wyklęci” co oczywiście nie znaczy że chcę tu historie pisać od nowa.

Po prostu musimy odróżnić ludzi którzy w tych dzikich czasach brali broń do ręki żeby chronić siebie i innych oraz przeżyć w tej Polsce nawet jeśli była komunistyczna od ludzi którzy z pełną świadomością i gorliwością służyli okupantowi jak np. W. Jaruzelski, Cz. Kiszczak i M. Milewski. Ciekawa jest ta analiza dotycząca religijności w UB, wątpię żeby ta zrobiona dwa lata później była przeprowadzona szczerze i oddawała prawdziwy obraz w tej kwestii.

Początkowo to podziemie było lepiej zorientowane w planach służb bezpieczeństwa niż służby w planach partyzantów.

fot.domena publiczna Początkowo to podziemie było lepiej zorientowane w planach służb bezpieczeństwa niż służby w planach partyzantów.

Pozostawmy na boku fakt czy zgadzamy się z treścią komentarza pana Jaremy, czy nie. Chodzi o to, w jaki sposób nasz Czytelnik wyraża swoje zdanie, jak je argumentuje, jak dojrzale się wypowiada, a w tym wszystkim pokazuje, że posiada historyczną wiedzę i na jej podstawie buduje swój pogląd na świat. Nie przyjmuje faktów bezkrytycznie, ale pochyla się nad nimi i stara się wyciągać własne wnioski. I o to w historii chodzi. By nie była martwa.

Od Rzymu do PRL-u

Autor: Ela

Artykuł: Gówniana historia. Cała prawda o robieniu kupy w Cesarstwie Rzymskim

pamiętam ze przeważnie wszędzie po II wojnie PUBLICZNE TOALETY w Polsce to murowane budyneczki z betonową podłogą i otworem do którego trzeba było trafiać z wypróżnianiem, a różnie to z tym bywało, zamiast papieru toaletowego była gazeta jak sobie przypominam to i na dworcach dzisiejszej PKP też to było. A często w dzieciństwie jeździłam z rodzicami. Na bazarze Różyckiego Wa-wa to taki ustęp był chyba do jeszcze na początku lat 70 XX w.

Pani Elu dziękujemy za uzupełnienie, a raczej przejście od antyku do czasów współczesnych, a także z Półwyspu Apenińskiego na nasze podwórko. Pamięta Pani takie rzeczy, jakich już obecne najmłodsze pokolenie chyba nigdy nie doświadczy. Nowinki technologiczne nawet w tym wypadku zaczynają przekraczać nie tylko nasze dawne oczekiwania, ale i marzenia ;)

Oto i jest: zdobycz cywilizacyjna wielokrotnego użytku. Papier toaletowy rodem ze starożytnego Rzymu. A w PRL-u trzeba było używać gazety...

fot.D. Herdemerten/ CC-BY-SA 3.0 Oto i jest: zdobycz cywilizacyjna wielokrotnego użytku. Papier toaletowy rodem ze starożytnego Rzymu. A w PRL-u trzeba było używać gazety…

Niezatarte piętno

Autor: Miroslaw

Artykuł: Krew 10 milionów ludzi na rękach. Ten europejski władca dla zaspokojenia własnych ambicji dokonał ludobójstwa na niewyobrażalną skalę

Czytałem ostatnio ciekawy artykuł opisujący jak industrializacja Anglii jest po 200 latach jeszcze widoczna w umysłach ludzi zamieszkujących uprzemysławiane tereny. Mają oni mniejsze ambicje, częściej popadają w alkoholizm itp. Taka selekcja „naturalna” która doprowadziła do tego że z braku kobiet w tych robotniczych miasteczkach i z braku perspektyw, kto mógł wyjechał a zostali tylko ci którzy nie widzieli nadziei ani perspektyw na lepsze jutro. Ciekawi mnie ile lat potrwa zanim takie Kongo będzie miało zdrową populację ludzi ufającym dniu jutrzejszemu i Europejczykom.

Niestety historia, i to zwłaszcza taka, jak w przypadku Konga Belgijskiego, pozostawia niezatarte piętno. I to nie tylko wśród tych, którzy doświadczyli okrucieństwa z czasów europejskiego kolonializmu. Bo czy i my nie odczuwamy wciąż doświadczeń niemieckiej, a następnie sowieckiej okupacji?

Może nie do końca gramatycznie, ale autentycznie!

Autor: A…

Artykuł: Krew 10 milionów ludzi na rękach. Ten europejski władca dla zaspokojenia własnych ambicji dokonał ludobójstwa na niewyobrażalną skalę

Nie chcę ulegać wszechobecnej modzie na rankingi, ale w żadnym, po za belgijskim ludobójstwem w Kongu, upadlaniu, mordowaniu, na masową skalę ludzi, nie stosowano tak często tak drakońskiej kary jak obcinanie dłoni i stóp… Czytałem dość niedawno opowieści o tym procederze spisaną przez podróżnika niemieckiego, a przytoczoną we fragmentach w którymś z naszych periodyków zajmujących się głównie historią. Otóż w niektórych wioskach nie znalazł on – tenże niemiecki podróżnik, dosłownie nikogo kto posiadałby wszystkie kompletne koniczyny… Co prawda nie spotkał on też żadnego Belga wśród oprawców ale za to wielu degeneratów z całego świata, których to najchętniej zatrudniała administracja Leopolda. Nie tylko z Europy (w tym, jeśli chodzi o Europejczyków, niestety i Polaków).

Kongijczyk patrzący na odciętą dłoń i stopę swojej pięcioletniej córki, zamordowanej przez angielsko-belgijską milicję w Kongu Belgijskim.

fot.domena publiczna Kongijczyk patrzący na odciętą dłoń i stopę swojej pięcioletniej córki, zamordowanej przez angielsko-belgijską milicję w Kongu Belgijskim.

Najwięcej było wśród nich (piastowali z reguły najniższe stopnie w hierarchii urzędniczo-opresyjnej) w tym regionie Konga belgijskiego przez które podróżował, Hindusów. Warto jednak tutaj dodać, że nie zawsze władze koloni afrykańskich nastawione były na prymitywny wyzysk, głównie surowcową bezwzględną eksploatację koloni. Np. niemiecka kolonia Tanganika początkowo poddana kolonialnemu terrorowi, następnie opierała swój rozwój o ścisłą, aktywną współpracę władz niemieckich z plemiennymi strukturami autochtonów. Była to w tych czasach jedna z najlepiej rozwiniętych gospodarczo, najbogatszych koloni Afryki (np. powstała tam znakomita sieć połączeń kolejowych).

Rycerski i de facto niepokonany w czasie I wojny, gen. Lettow-Vorbeck (w pewnym momencie jego wojska, które zadały klęskę m. in. Belgom z Konga, to w blisko 90%. byli autochtoni!), który bronił niemieckiej Tanganiki, jest także tego dowodem. Gdy zbrakło „kolonistów” Niemców… Obecnie Tanzania to jeden z najbiedniejszych krajów świat

Przepraszam: „kompletne kończyny”, oczywiście powinno być; i wcześniej: nie opowieści a opowieść. Przepraszam raz jeszcze za te błędy, ale jak widać gdy się pisze o tak strasznych zbrodniach – tak wielkiej ludzkiej tragedii, to trudno nie ulec emocjom i w pełni się skupić na ortografii, gramatyce i stylu…

Czarnoskóry niewolnik z bliznami po biczowaniu.

fot.autor nieznany – Part of the Blakeslee Collection/ domena publiczna Czarnoskóry niewolnik z bliznami po biczowaniu.

„A…” nie tylko zostawił u nas dojrzały i merytoryczny wpis (chociaż widać, że niepozbawiony autentycznej emocjonalności!), ale jeszcze, jak rzadko się u nas zdarza, dodał… sprostowanie dotyczące popełnionych w komentarzu błędów. Najczęściej sytuacja wygląda inaczej – to nam, popełniając błędy, wytyka się językowe potknięcia czy literówki. Brzmi absurdalnie? To drodzy Czytelnicy spójrzcie. Pod tym samym artykułem pojawił się taki oto wpis:

Autorze ciekawy artykuł ale przydalyby sie powtorka z polskiego. Artykuł „usiany bledami niczym wioski trupami”.

Co na to Autor tekstu? Oto jego odpowiedź: „jestem ciekaw opinii osoby, która popełniła 7 błędów w dwóch zdaniach. Pozdrawiam”. I tak oto dyskusja umarła śmiercią naturalną :)

***

W uznaniu dla wysiłku i wiedzy autorów wyróżnionych komentarzy postanowiliśmy nagrodzić ich książkami-niespodziankami. Do tych, którzy pozostawili nam drogę kontaktu, odezwiemy się już wkrótce.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.