Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ludzkie oblicze nazistów? Czy sługusi Hitlera mieli wyrzuty sumienia?

W trakcie powojennych procesów przywódców III Rzeszy konfrontowano z popełnionymi przez nich zbrodniami. Czy któryś odczuwał wyrzuty sumienia?

fot.domena publiczna W trakcie powojennych procesów przywódców III Rzeszy konfrontowano z popełnionymi przez nich zbrodniami. Czy któryś odczuwał wyrzuty sumienia?

“Żałuję tylko tego, że nie wybiłem więcej Żydów”. Tak podsumował swoje życie Alois Brunner, fanatyczny nazista, odpowiedzialny za śmierć ponad 128 tysięcy ludzi. Czy wśród nazistów nie było takich, którzy wyrazili skruchę? A jeśli tak, to jak szczere mogły być słowa morderców ze szczytów władzy III Rzeszy?

Alfred Rosenberg, czołowy teoretyk partii nazistowskiej, stał się fanatycznym antysemitą i antykomunistą po zakończeniu I wojny światowej. Ten absolwent architektury i inżynier, który w ramach pracy dyplomowej opracował projekt krematorium, był cichą inspiracją dla Adolfa Hitlera. Jego relacja z Führerem od początku znajomości była dość skomplikowana.

Ideolog III Rzeszy nie miał zresztą co do tego złudzeń. „Cenił mnie bardzo, ale mnie nie lubił” – zapisał w dzienniku.

Podobne uczucia Rosenberg wzbudzał wśród partyjnych kolegów. Niewiele sobie jednak z tej niechęci robił. Parł do przodu, uważając, że zlikwidowanie “żydokomuny” jest dziejową misją nazistów. To on w książce “Mit XX Wieku”, określanej czasem złośliwie jako drugi po “Mein Kampf” nieczytany bestseller III Rzeszy, spopularyzował określenie  “untermensch”, czyli “podczłowiek”. Nazywał tak rasy słowiańskie.

Śmierć „żydokomunie”

Mimo tego pogardliwego słownictwa los „przyszłych niewolników” go obchodził. Protestował nawet u samego przywódcy III Rzeszy przeciwko złemu traktowaniu podbitej ludności. Oczywiście chodziło mu wyłącznie o względy praktyczne, a nie jakiekolwiek aspekty humanitarne.

Alfred Rosenberg uważał, że zlikwidowanie “żydokomuny” jest dziejową misją nazistów. Nic nie wskazuje na to, by pod koniec życia zmienił zdanie.

fot.Bundesarchiv, Bauer, Friedrich Franz / CC-BY-SA 3.0 de Alfred Rosenberg uważał, że zlikwidowanie “żydokomuny” jest dziejową misją nazistów. Nic nie wskazuje na to, by pod koniec życia zmienił zdanie.

W stosunku do Żydów nazistowski teoretyk nie wykazywał nawet takich sentymentów. Bez zastanowienia sankcjonował mordercze działania Einsatzgruppen, specjalnych oddziałów służących likwidacji wszelkich “wrogich elementów” operujących na tyłach armii niemieckiej. Wsławiły się one zwłaszcza eksterminacją ludności żydowskiej z ZSRR.

Rosenberg miał też pełną świadomość zbrodniczej polityki III Rzeszy. Jego pełnomocnicy wzięli udział w słynnej konferencji w Wannsee na początku 1942, na której zapadły decyzje o uruchomieniu Holokaustu, oględnie nazwanego “ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej”.

Mimo całego zaangażowania antysemickiego ideologa w hitlerowską machinę zagłady, wszystko wskazuje na to, że on sam do końca nie był w stanie dojrzeć w swoich dokonaniach poważniejszych wad. Jak w książce „Dziennik diabła” piszą David Kinney i Robert K. Wittman, w więziennej celi, do której trafił po klęsce Niemiec, przypominał co najwyżej „przedsiębiorcę pogrzebowego po godzinach pracy”. Podczas wielogodzinnych przesłuchań przed procesem w Norymberdze próbował zasłaniać się niewiedzą. Mówił między innymi, że nigdy nie był w obozie koncentracyjnym. Utrzymywał, że nie miał pojęcia, co się w nich działo. Podobno… nikt go o tym nie informował.

Podczas procesu niedoszły architekt podkreślał, że uniknął poznania obozowej rzeczywistości… ze względów estetycznych. Owszem, Himmler zaprosił go kiedyś do Dachau, aby na własne oczy przekonał się w jak doskonałych warunkach przebywają tam więźniowie. “Mamy tam basen, mamy urządzenia sanitarne” – zachwalał.

Rosenberg odmówił jednak udania się na wycieczkę, jak mówił, “z przyczyn estetycznych; po prostu nie chciałem oglądać ludzi, których pozbawiono wolności”. Zapewnienia te nikogo nie przekonały. Dygnitarz po prostu ewidentnie nie radził sobie z upadkiem ze szczytu i próbował wymigać się od presji oskarżycieli.

Twórcę nazistowskiej ideologii skazano na śmierć. Jako jedyny spośród tych, którzy otrzymali najwyższy wymiar kary, przed zawiśnięciem nie powiedział nic.

Czy to możliwe, żeby najwyżsi rangą funkcjonariusze III Rzeszy nie wiedzieli, że przykładają rękę do mordowania milionów ludzi?

fot.domena publiczna Czy to możliwe, żeby najwyżsi rangą funkcjonariusze III Rzeszy nie wiedzieli, że przykładają rękę do mordowania milionów ludzi?

„Zrobiłbym to bez wahania”

Nie tylko autor „Mitu XX wieku” twierdził w Norymberdze, że nie zauważył prawdziwej natury uprawianego przez nazistów procederu. Joachim von Ribbentrop, hitlerowski minister spraw zagranicznych, uczestniczył w planowaniu niemal całej agresywnej polityki Niemiec. Nie przeszkodziło mu to zrzucać w trakcie procesu przynajmniej części swojej winy na Hitlera, który podobno go „oszukał”. Nazistowski polityk przyznawał jednak, że był w rękach Führera bezwolnym narzędziem. „Gdyby Hitler wszedł teraz do mojej celi i powiedział: zrób to czy tamto, to zrobiłbym to bez wahania,” powiedział, zanim go powieszono.

Posłuszeństwo było ważniejsze od ludzkiego życia także dla Rudolfa Hössa, komendanta obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Wprawdzie na pytanie, czy kiedykolwiek było mu żal ofiar, odparł on twierdząco, ale podkreślił też, że dla niego jedynym kryterium był osobisty rozkaz Himmlera.

Jak radził sobie z ewentualnymi wyrzutami sumienia? Uzasadnienia sensu swojej “pracy” szukał między innymi w książce Rosenberga. “Brałem to wszystko za fakty, tak jak katolik akceptuje dogmaty kościelne” – powiedział odwiedzającemu go w celi amerykańskiemu psychologowi.

Joachim von Ribbentrop do końca twierdził, że bez wahania spełniłby każde żądanie Hitlera.

fot.domena publiczna Joachim von Ribbentrop do końca twierdził, że bez wahania spełniłby każde żądanie Hitlera.

Höss był esesmanem, bezlitosną i w sumie bezmyślną maszyną do zabijania, ale podobne zaćmienie umysłu ogarniało też „honorowych” żołnierzy i dowódców Wehrmachtu. Doskonałym tego przykładem był feldmarszałek Wilhelm Keitel. Bezpośrednio przed napaścią Niemiec na Związek Sowiecki podpisał on rozkaz, w którym nakazywał niemieckim żołnierzom  absolutną bezwzględność w traktowaniu podbijanej ludności cywilnej.

Co ciekawe, wojskowy sam był przeciwnikiem tej inwazji. Uważał ją za poważny błąd strategiczny. To nie przeszkodziło mu jednak w wiernym wykonywaniu każdego rozkazu Hitlera. Był nawet z tego powodu nazywany przez kolegów „lokajem”.

Pozorna niewiedza i kłamstwo zwycięzców

Pełnia jego zbrodni została obnażona dopiero podczas procesu w Norymberdze. Okazało się, że jego rozkazy doprowadziły do śmierci tysięcy osób, w tym wielu jeńców wojennych, których likwidowano bez sądu. Jego pomysłem było też zachęcanie do linczowania zestrzelonych nad terytorium Niemiec alianckich lotników.

Feldmarszałek Wilhelm Keitel zasłaniał się wojskową dyscypliną. Twierdził, że miał obowiązek przestrzegać złożonej przysięgi na lojalność Hitlerowi.

fot.domena publiczna Feldmarszałek Wilhelm Keitel zasłaniał się wojskową dyscypliną. Twierdził, że miał obowiązek przestrzegać złożonej przysięgi na lojalność Hitlerowi.

Na procesie Keitel bronił się, cytując przysięgę lojalności wobec Hitlera, którą złożył i której – jak twierdził – musiał być wierny do końca. Przyznał jednak, że popełniał błędy i że nie powstrzymał „tego co powinno być powstrzymane”. Sędziowie nie uznali tego tłumaczenia i potraktowali feldmarszałka jak zwykłego kryminalistę. Odmówiono mu żołnierskiej śmierci przez rozstrzelanie. Podobnie jak większość skazanych, „lokaj” skończył więc na szubienicy.

Kolejny z nazistowskich przywódców, Hermann Göring, po zapoznaniu się z porażającymi dowodami niemieckich zbrodni wydawał się autentycznie zaskoczony i przygnębiony. Twierdził wręcz, że pokazywane filmy, nakręcone po wyzwoleniu obozów koncentracyjnych, muszą być sprytnym montażem. Już na sali sądowej próbował ten punkt widzenia narzucić także swoim kolegom.

Na nieszczęście dla nazistowskiego działacza, będącego w swoim czasie prawą ręką Hitlera, okazało się, że istnieją dokumenty bezsprzecznie obalające tę linię obrony. Udowodniono mu, że  wiedział o popełnianych przez nazistów zbrodniach. W wielu wypadkach sam był ich inicjatorem.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Davida Kinney'a i Roberta K. Wittmana "Dziennik diabła", wydaną nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Davida Kinney’a i Roberta K. Wittmana „Dziennik diabła”, wydaną nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Czy Göring miał wyrzuty sumienia? Jego prywatne rozmowy z psychologami i prawnikami w celi śmierci ukazują fascynującą i złożoną osobowość. Wynika z nich, że w swoich ciemniejszych momentach odczuwał ciężar winy już w trakcie trwania II wojny światowej. Miał też pełną świadomość tego, że może nadejść czas zapłaty.

Ciekawostką jest to, że zausznik Hitlera w czasie wojny aktywnie wspomagał swojego brata, zdecydowanego przeciwnika nazistowskiej polityki. Albert Göring pomagał na przykład w ucieczkach więźniów z obozów koncentracyjnych. Sędziowie nie wzięli jednak tego pod uwagę, wydając wyrok. Marszałek Rzeszy nie czekał jednak na egzekucję. Otruł się kapsułką cyjanku, którą ukrywał w pośladkach.

„Chryste przebacz”

Jedynym “nawróconym” nazistą w Norymberdze  był Hans Frank, generalny gubernator okupowanych ziem polskich. W trakcie procesu przyznał się do winy. Ogrom dowodów przeciw niemu był porażający, podobnie jak skala i niezwykłe okrucieństwo popełnianych na terenach Polski zbrodni.

Hans Frank u kresu życia prosił Boga o przebaczenie. Wcześniej spokojnie godził się jednak na śmierć głodową ponad miliona Żydów...

fot.domena publiczna Hans Frank u kresu życia prosił Boga o przebaczenie. Wcześniej spokojnie godził się jednak na śmierć głodową ponad miliona Żydów…

O tym, że doskonale wiedział, co dzieje się wokół niego, świadczą choćby jego słowa z października 1941 roku:

Skazujemy na śmierć głodową 1,2 miliona Żydów, nie ma potrzeby wiele mówić. Jest to zrozumiałe, a jeżeli Żydzi nie wymrą z głodu, trzeba będzie przyspieszyć antyżydowskie zarządzenia, i miejmy nadzieję, że tak się stanie. 

Frank prześladował też Polaków. Na rządzonych przez niego terenach trwała ich masowa eksterminacja. Za samo udzielanie pomocy Żydom stracono około tysiąca osób. Dokładnej liczby jego ofiar polskiego pochodzenia nigdy pewnie nie poznamy.

Hitlerowski funkcjonariusz, być może przytłoczony materiałem dowodowym, okazał skruchę. Jak sam mówił „odnalazł w celi śmierci Boga“ i był gotów zapłacić za swoje czyny. „Chryste przebacz!” powiedział tuż przed egzekucją, do której jako jedyny ze skazańców szedł z uśmiechem na ustach.

Bibliografia:

  1. Kinney, R. K. Wittman, Dziennik Diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera, Znak Horyzont 2018.
  2. Dziennik Hansa Franka, oprac.Stanisław Piotrowski, Wydawnictwo Prawnicze 1956.
  3. Karol Grünberg, Bolesław Otręba, Hans Frank na Wawelu, WSHE we Włocławku 2001.
  4. Leonard Mosley, The Reich Marshal: A Biography of Hermann Goering, Weidenfeld & Nicolson 1974.
  5. Protokół konferencji w Wannsee 20.01.1942, Dom Konferencji w Wannsee.

 

Czy wiesz, że ...

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

...Amerykanie znaleźli i pojmali Hansa Franka 4 maja 1945 roku? Jak wspominał jego syn, Niklas: „Wiedział, że wkrótce go aresztują. Wcześniej tego dnia dał matce gruby zwitek pieniędzy. Nie było żadnego pocałunku (...). Wyglądało to jak płacenie dziwce”.

...pogrzeb Reinharda Heydricha w 1942 roku był kolosalną uroczystością, w której udział wzięli najważniejsi przywódcy III Rzeszy, z samym Fuehrerem na czele? Heinrich Himmler w trakcie przemówienia powiedział: „Ty, Reinhardzie Heydrichu byłeś naprawdę dobrym esesmanem”.

Komentarze (16)

  1. TTT Odpowiedz

    Przeczytałem o Hansie Franku. Co to za notka? Bo czego się tu dowiadujemy? Że Frank zamordował 1 milion 200 tys. Żydów i zaledwie ok 1000 Polaków którzy tym Żydom pomagali. I koniec. Przepraszam, ale to chyba nie jest pełna liczba jego przewinień. Ta poprawność polityczna a raczej poprawność Żydowska zaczyna być groteskowa. No i brakuje informacji o tym, że Frank prowadził w czasie wojny dziennik do którego wklejał fotografie, również z różnych mordów, głównie dokonywanych na Polakach. Dziennik ten sam, dobrowolnie oddał amerykańskim prokuratorom. Jego dziennik był jednym z ważniejszych dowodów w procesie norymberskim.
    Jeszcze co do Keitla, to Jodl był nazywany lokajem Hitlera, na jednej z narad Hitler podobno powiedział, że deska klozetowa ma więcej inteligencji niż on.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Pomyliłeś Keitla z Jodlem w tym samym zdaniu (chodziło ci o pierwszego, napisałeś nazwisko drugiego), ale to nie ważne, obaj byli zwykłymi zbirami (Jodla ułaskawiono w tzw. „procesie denazyfikacji, który był zwykłą szopką i kpiną z inteligencji ludzkiej na poziomie od przeciętnego w górę) i na śmierć godną zbira (stryczek) w pełni zasługiwali.

      Ten wpis o Franku faktycznie słaby, ale nie zapominaj o dewizie przewodniej: „Żydzi, Żydzi ponad wszystko, ponad wszystko w całym świecie” (nie napiszę tego po niemiecku, choć byłoby klimatyczniej, bo mnie jeszcze oskarżą o propagowanie nazizmu… to taka „metoda inteligencka”).

      Co do „ludzkiego oblicza” tej bandy to cóż… jakoś mi zwisa to czy byli dobrzy dla swoich dzieci i tak dalej. Obchodzi mnie tylko to co robili w „pracy” gdzie pokazywali swoje prawdziwe, zwyrodniałe oblicza, charakterystyczne dla Niemców z tamtego czasu. Naiwnością jest bowiem myśleć, że te dziesiątki milionów wierzyły ślepo w Adolfa i jego brednie tak jak to teraz tłumaczą, że on ich „oczarował”. Bzdura! On im po prostu dał to o czym skrycie marzyli, to o czym śnili, to czego sami pragnęli. Oni chcieli być „rasą panów”, która robi co chce z „podludźmi”, i w ogóle robi co chce w każdej dziedzinie. Jak mi ktoś nie wierzy to niech sięgnie do listów pewnego hrabiego, obecnie kreowanego na świętego, co ważne, bezpartyjnego! Tam znajdziecie sposób myślenia typowego „dobrego Niemca” z tamtego okresu. Tylko nie przeżyjcie szoku jak to przeczytacie.

      Wracając do meritum, czy bestia może mieć „ludzkie oblicze”? Może, tylko co z tego? Nie zmienia to faktu, że jest to potwór i zasługuje tylko i wyłącznie na śmierć.

    • Igor Murawski Odpowiedz

      TTT – to nie jest tekst o Franku. Siłą rzeczy (wymagana przez wydawcę objętość tekstu) należało dość skrótowo potraktować wszystkich wymienionych zbrodniarzy i nie jest to kwestia żadnej „poprawności politycznej”. Przytoczyłem jego słowa o Żydach jako bezsporny dowód winy. W kolejnym zdaniu jest mowa o eksterminacji Polaków, ale oczywiście zgadzam się, że Frankowi „należy się” dłuższy tekst, przedstawienie jego „Dzienników” i wymienienie całego katalogu zbrodni w Polsce. Jeśli chodzi o Keitla to właśnie on nazywany było „lokajem”. Proszę to dobrze sprawdzić.

  2. A... Odpowiedz

    Przeczytałem (ze zrozumieniem rzecz jasna!) co najmniej kilka opasłych biografii Hitlera i z tuzin równie wnikliwych i obszernych opracowań o dojściu NSDAP do władzy, dodam różnej narodowości autorów i….
    Co do Göringa – to on, „doskonały” organizator, stworzył Hitlera jako kanclerza, nikt inny, przynajmniej równie – przemożnie istotnie, się do tego nie przyczynił w tak decydujący sposób. Taki jest mój wniosek z tej kwerendy – dodam, że także wniosek zdecydowanej większości wybitnych historyków z których ww. wnikliwą pracą się zapoznałem. Zresztą nasza jako jedna z nielicznych w Europie, Wikipedia (i chwała jej za to!) mówi wyraźnie kto był pomysłodawcą, twórcą, „doskonałym” organizatorem aparatu represji III rzeszy: „Jako szef rządu pruskiego Göring w tym samym roku utworzył Gestapo (Tajną Policję Państwową), początkowo tylko dla prowincji pruskiej i zorganizował pierwsze niemieckie obozy koncentracyjne w Oranienburgu i Papenburgu.” „Na mocy rozkazów Göringa do obozów byli wysyłani przeciwnicy polityczni, homoseksualiści i Świadkowie Jehowy…” Himmler? Ten hodowca kur „tylko” to rozwinął. Zwiększył zakres: liczbę ofiar i liczbę represjonowanych narodowości – głównie o Żydów.
    Jak bardzo głęboko społeczeństwo niemieckie było faszystowskie, nazistowskie świadczą te wypowiedzi rzekomego „antynazisty” Stauffenberga (na von to ta me…da na pewno nie zasługuje): „Najważniejsze jest to, abyśmy w Polsce właśnie teraz zaczęli planową kolonizację. I nie martwię się [znalazłem też tłumaczenie: „i mam nadzieję (…)”] , że ona nastąpi.” „Miejscowa ludność [w Polsce] to niewiarygodny motłoch, bardzo dużo Żydów i mieszańców. To naród, który, aby się dobrze czuć, najwyraźniej potrzebuje bata (…). Tysiące polskich jeńców przyczynią się na pewno do rozwoju naszego rolnictwa.” Dodajmy, że w planach po zamachu zakładał kategoryczny sprzeciw wobec sądzenia, czy wydania jakimkolwiek aliantom, niemieckich zbrodniarzy wojennych.
    No cóż poglądy podobne i na podobnie obrzydliwym poziomie niczym u „blogera” od papieskich kremówek jak – o ile dobrze rozumiem ten dziwaczny nick.

    P.S. A co do trolli jako takich. Trolle też mają swoje ważne na blogach role :-) Dzięki nim możemy się bowiem tanim kosztem i bez wyrzutów sumienia dowartościować, hi, hi, hi…

  3. Sokole Oko Odpowiedz

    Historie piszą zwycięzcy. Natomiast ja uważam że dziadowie Tuska byli bardziej humanitarni niż dziadowie Kwaska. Ostatnio czytałem zbiór opowiadań Jacka Piekary pt. Mój przyjaciel Kaligula jedno z nich dotyczyło historii alternatywnej w której Rzesza w 1942r. wygrywa wojnę. Pada tam takie zdanie: gdyby Niemcy przegrali wojne rządziliby sowieci a oni zafundowaliby światu los przy którym rojenia Himlera byłyby jak bajka dla grzecznych dzieci. Widział Pan zdjęcia z ich lagrów, ludzie jak szkielety, latami głodzeni, torturowani pracujący od świtu po noc przy wyrębie lasów. Ludzie z odmrożonymi rękami i nogami. Ludzie z kopalni złota, którzy całymi miesiącami nie oglądali słońca. Widziałem baraki ocieplane murem ze zmarzniętych ludzkich trupów, widziałem zwłoki kładzione pod pokłady kolejowe, widziałem groby z tysiącami ofiar, widziałem ładownie statków w których zalewano więzniów lodowatą wodą a ciała wyrzucano do morza, niech Pan mi nie mówi o sowietach zasłużyli na wszystko co ich spotkało.

    • Zbyszko z Bogdańca Odpowiedz

      W tak tragicznym temacie odzywasz się tylko po to, żeby przywalić Tuskowi i Kwachowi. Jako argumentów używasz cytatów z fantastyki, czyli książki z gatunku politykal-fiction. Jesteś żałosnym przykładem trolla. Wyglądasz na potomka folksdojczów. Chcesz bronić hitlerowskich zbrodniarzy, starając się manipulować treścią i formą, aby osiągnąć pożądany przez siebie efekt. Czyli rozmydlenie tematu i narzucenie innej tematyki. Tu jest wątek o zbrodniarzach hitlerowskich. Nie obronisz ich, cokolwiek byś wypisywał.

  4. Bn Odpowiedz

    Keitel wydał Rozkaz o komisariacie nakazujący likwidację komisarzy komunistycznych w armii sowieckiej, tych którzy strzelali w plecy zwykłym żołnierzom. Ja w tym rozkazie nie widzę nic złego. Tu ciekawostka. Po poddaniu się sami sowieccy żołnierze wskazywali Niemcom komisarzy lub własnymi rękami ich dusili.Syn Stalina został wskazany natychmiast po kapitulacji….Może ten Kautel miał trochę racji….

Odpowiedz na „Igor MurawskiAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.