Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nazistowska arytmetyka. Ile procent krwi żydowskiej wystarczyło, aby zostać uznanym za Żyda w III Rzeszy?

Naziści rozwinęli prawdziwą obsesję na punkcie rasowej czystości. Z biegiem lat przybierała ona na sile.

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Naziści rozwinęli prawdziwą obsesję na punkcie rasowej czystości. Z biegiem lat przybierała ona na sile.

Żydzi pełni, mieszańcy I i II stopnia. Tak dygnitarze Trzeciej Rzeszy bezlitośnie klasyfikowali ludzkie istnienia. Karą za posiadanie żydowskiej krwi miała być śmierć. Czy jednak te precyzyjne wyliczenia dopuszczały wyjątki? 

Drobiazgowe zdefiniowanie pojęcia „Żyda” było dla nazistowskich funkcjonariuszy jednym z pierwszych kroków na drodze do opracowania planu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. W przypadku Żydów „pełnej krwi” sprawa była jasna. Należało jednak rozstrzygnąć, jak zachowywać się w stosunku do tych, którzy pochodzą z rodziny mieszanej. Albo, co gorsza, mają w sobie aż trzy czwarte krwi aryjskiej i tylko niewielką domieszkę tej żydowskiej. Czy dla takich ludzi było miejsce w ogarniętej obsesją czystości rasowej III Rzeszy?

Pierwsze regulacje dotyczące statusu „mieszańców” pojawiły się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, w ustawach norymberskich uchwalonych 15 września 1935 roku. Osoby, których tylko jeden z rodziców był żydowskiego pochodzenia, nie zostały wówczas objęte dyskryminacją na równi z „pełnymi” Żydami. Ci, tak zwani „mieszańcy I stopnia”, nadal traktowani byli jednak gorzej niż Aryjczycy czystej krwi i tylko w wyjątkowych przypadkach zwalniano ich z obowiązku specjalnego oznakowania.

„Ostateczne rozstrzygnięcie” kwestii mieszańców?

Po wybuchu wojny elita III Rzeszy coraz bardziej przekonywała się do konieczności „wyparcia Żydów z przestrzeni życiowej niemieckiego narodu”. Dla wszystkich było przy tym jasne, że „ewakuacja” oznacza w rzeczywistości wyrok śmierci – wykonywany albo przez skazanie na wymagającą nadludzkich sił pracę w obozie lub natychmiastową eksterminację. W miarę upływu czasu radykalizowały się także nastroje w stosunku do osób rekrutujących się z „mieszańców”.

Już ustawy norymberskie wprowadzały prawdziwie szczegółowe obliczenia wyjaśniające, kogo można uznać za "pełnokrwistego" Aryjczyka.

fot.domena publiczna Już ustawy norymberskie wprowadzały prawdziwie szczegółowe obliczenia wyjaśniające, kogo można uznać za „pełnokrwistego” Aryjczyka.

Próbę szczegółowego uregulowania ich statusu podjęli uczestnicy konferencji w Wannsee, która odbyła się 20 stycznia 1942 roku. Powoływali się oni wprawdzie na wcześniejsze ustawy, ale w gruncie rzeczy chcieli zmienić zawarte w nich rozwiązania. Jak pisze w książce „Konferencja w Wannsee. Droga do ostatecznego rozwiązania” Peter Longerich:

W przededniu konferencji w Wannsee (…) koalicja składająca się z Urzędu Polityki Rasowej NSDAP, RSHA i Kancelarii Partii uporczywie próbowała, w związku ze zbliżającymi się deportacjami, zrównać „pół-Żydów” z Żydami. Zwłaszcza poprzez wprowadzenie odpowiednich przepisów na terytoriach okupowanych, za pomocą metody faktów dokonanych, chciano wymusić przyjęcie podobnych rozwiązań na obszarze Rzeszy.

Komentarze (4)

  1. Bartosz W. Odpowiedz

    Akurat to ile kto miał krwi żydowskiej w sobie było w ostatecznym rozrachunku nieistotne. Było tak ponieważ jak powiedział Goering: „O tym kto jest Żydem ja decyduje!”. Liczyło się tylko to czy ów „ktoś” był użyteczny (ale tak naprawdę) i jakie miał „plecy”. Reszta była drugorzędna (w Wehrmachcie służyło jakieś 300/500 tysięcy Żydów według ich klasyfikacji rasowej).

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Bartoszu, w artykule Autorka wspomina i o tym. Jednak tekst opiera się przede wszystkim na konkretnych zapisach w protokole z Konferencji, a tam „uznaniowość” nie została oficjalnie zaznaczona. Pozdrawiam.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, dziękujemy w imieniu Autorki i Redakcji. Cieszymy się, że tekst zainteresował. Pozdrawiamy serdecznie :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.