Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Bez nich obozy koncentracyjne nie mogłyby funkcjonować. Kim byli kapo?

Kapo z obozu Salaspils

fot.Bundesarchiv/Dürr/CC-BY-SA 3.0 Kapo z obozu Salaspils.

Choć sami byli więźniami, przebiegłością i okrucieństwem przebijali nawet esesmanów. Mogli bez konsekwencji znęcać się nad innymi uwięzionymi, okradać ich, a nawet zabijać. Jak zdobywali swoją pozycję i co otrzymywali w zamian za lojalną wysługiwanie się hitlerowcom?

„Żadnemu, nawet najsilniejszemu kierownictwu obozu nie udałoby się utrzymać w karbach tysięcy więźniów i kierować nimi, gdyby nie przychodziły mu z pomocą wzajemne antagonizmy więźniów” — wyjaśniał po wojnie komendant Auschwitz Rudolf Höss. Była to prawda: żaden obóz koncentracyjny nie mógłby funkcjonować, gdyby część więźniów nie współpracowała z Niemcami, kontrolując i zastraszając współosadzonych.

W Niemczech jeszcze przed wojną wykorzystywano kryminalistów oraz tak zwanych więźniów „aspołecznych” do sprawowania kontroli nad innymi osadzonymi w obozach koncentracyjnych. Zwykle byli to mordercy, złodzieje, sutenerzy czy prostytutki, odsiadujący wcześniej wyroki w więzieniach Rzeszy. W lagrach, jako tak zwani więźniowie funkcyjni, pełnili wiele ról. Przede wszystkim pilnowali porządku i dyscypliny, bądź na całym zamkniętym terenie, bądź w poszczególnych pomieszczeniach jako blokowi czy sztubowi. Brali też między innymi udział w pracach kancelarii obozowej lub bywali dozorcami.

W zamian za swoje usługi funkcyjni otrzymywali nie tylko władzę, ale i konkretne korzyści, na przykład większe racje żywnościowe, papierosy czy alkohol. Zwykle mieszkali także w lepszych warunkach niż pozostali osadzeni, na przykład w oddzielnej części budynku. Co jednak najważniejsze, mogli oni używać przemocy wobec osób, które im podlegały. Robili to często, chcąc jak najwygodniej urządzić się w obozie.

Kapo byli panami życia i śmierci więźniów, których nadzorowali. Na zdjęciu ocaleli z Ebensee.

fot.domena publiczna Kapo byli panami życia i śmierci więźniów, których nadzorowali. Na zdjęciu ocaleli z Ebensee.

Łatwo się domyślić, że ta uprzywilejowana warstwa nie cieszyła się popularnością wśród współwięźniów. Najbardziej znienawidzeni spośród nich byli kapo, czyli nadzorcy, którzy zajmowali się więźniami podczas prac przymusowych.

Okrutni nadzorcy komand

„Kapo” to słowo z tak zwanej lagerszprachy, czyli języka lagrowego. Nie znamy genezy tej nazwy. Spekuluje się między innymi, że może ona być skrótem od Kameradenpolizei (co oznacza: „policja koleżeńska”). Inna teoria głosi, że że zapożyczono ją z włoskiego, w którym capo oznacza „głowę”, ale i „naczelnika, szefa”. Co ciekawe, nie wszędzie znano to określenie. W niektórych obozach kapo bywał nazywany „kapusiem”, „kapomanem” albo wręcz – jak w Dachau – „capem”. Na pełniące tę funkcję kobiety mówiono zaś między innymi „anwajzerka” czy „kapomanka”.

Czy wiesz, że ...

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

...amerykański noblista chciał na własną rękę walczyć z U-Bootami? Liczył na to, że niemieckie okręty podpłyną do jego łodzi, by kupić wodę lub ryby, i zamierzał atakować je między innymi z wykorzystaniem bomb naramiennych.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...Stalin flirtował w sposób nieśmiały i niezręczny? Aktorkę, która mu się podobała, adorował podczas kolacji, rzucając w nią kulkami z chleba.

Komentarze (17)

  1. TajgerBonzo66 Odpowiedz

    Nie zapominajmy że w Berezie Kartuskiej też było coś w rodzaju kapo czyli nadzorcy złożeni z więżniów kryminalistów. Moim zdaniem wśród kapo byli tak jak i wszędzie różni ludzie- ludzie i ludziska. Czytałem kiedyś wspomnienia jak jeden z więżniów został za jakieś zaniedbanie 2 razy uderzony przez kapo i dzięki temu został …uratowany bo po chwili podszedł ssman i gdyby zobaczył to zaniedbanie to więzień ów zostałby zakatowany lub zastrzelony. Ja nie dziwie się że kapo zachowywali się często brutalnie bo oni w tych ekstremalnych warunkach musieli walczyć o swoje życie i przy okazji jak ssman nie widział mógł komuś pomóc. Więc pewnie jeśli taki kapo nie był skończonym sadystą tylko zwykłym człowiekiem który trafił w to piekło to w jednych sytuacjach bił w innych zaś ratował.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny komentatorze, to są bardzo słuszne i dojrzałe uwagi. Trudno oceniać zachowanie kapo z dzisiejszej perspektywy – a właściwie łatwo klasyfikować ich czyny jako „moralnie złe”, tylko czy mamy do tego prawo? Pozdrawiamy serdecznie.

      • TajgerBonzo66 Odpowiedz

        Myślę że super jest sięgnąć do takiej książki ,,numery mówią” bo tam są ciekawe wspomnienia byłych więżniów. I tak mamy opis jak jeden kapo był bardzo brutalny ale jedynie w takich sytuacjach kiedy np. jeden więzień ukradł coś drugiemu. Więżniowie wiedzieli że on po prostu musi użyć pały czy drąga lub kija ale wiedzieli też że on pomaga innym. Jest też taka ciekawa postać,Eliezer Grunbaum – po wojnie walczył o Izrael z Arabami i wtedy zginął chyba w 1948 r. Chciał na początku być delikatny ale kiedy został pobity przez innych kapo i ssmanów to żeby się w ich oczach ,,zrehabilitować” stał się sadystą.

    • Kamila Odpowiedz

      Wspaniały, dojrzały komentarz. Bałam się zajrzeć w sekcje komentarzy, a tu odezwał się głos rozsądku! Dziękuję.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Droga Pani Kamilo, my również jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani, gdy czytamy dojrzałe i ciekawe komentarze. Dlatego co miesiąc prowadzimy zestawienia, w których te – naszym zdaniem warte zapamiętania – wynagradzamy. Proszę zatem się nie bać, czytać i również komentować. Pozdrawiamy :)

  2. tytus Odpowiedz

    Czy nazwa „kapo” moze pochodzic z jezyka wloskiego? W hierarchii wloskich organizacji przestepczych istnieje funkcja kapo (capo, czasem caporegime) i jest to osoba znajdujaca sie relatywnie nisko w hierarchii, dowodzaca grupa szeregowych bandytow

  3. Polak parriota. Odpowiedz

    Jeśli kapo był źydem to nic takiego bo walczył o źycie jeśli był polakiem to przestępsywo bo polacy to podczas wojny byli pieszczeni przez ssmanów taka jest mentalność źydowska.

  4. Jan Odpowiedz

    Drogi Autorze szkoda, że ani słowem nie wspomniał Pan o więźniu o numer 2 – Otto Küsel.
    Otto Küsel – niemiecki więzień funkcyjny w obozie koncentracyjnym KL Auschwitz.
    Do obozu trafił 30 maja 1940 r. w grupie pierwszych 30 więźniów kryminalnych z KL Sachsenhausen i otrzymał numer obozowy 2. Do grudnia 1942 r. pełnił w KL Auschwitz funkcję kapo na stanowisku Arbeitsdiensta. Wybijał się z grona pozostałych „niemieckich kryminalistów”. Słynął z przychylności więźniom i podejmował niemalże codziennie próby pomocy wielu z nich. Wycieńczonym więźniom przydzielał lżejszą pracę, wielu z nich zawdzięcza mu przeżycie obozu.

    Po wojnie Polska zaoferowała mu honorowe obywatelstwo.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, niestety w jednym artykule nie sposób umieścić wszystkiego i wyczerpać tematu. Bardzo dziękujemy, że w komentarzu dodał Pan tę informację, a tym samym uzupełnił o nią poniekąd tekst. Pozdrawiamy.

  5. Tadeusz Odpowiedz

    Pięć lat kacetu Stanisława Grzesiuka chyba najlepiej oddaje atmosferę i rolę tzw.kapo w obozach śmierci.

  6. Jarek Odpowiedz

    „Nie znamy genezy tej nazwy. Spekuluje się między innymi, że może ona być skrótem od…”

    Wszystko bullshit. „Kapo” to całkiem normalne niemieckie słowo, używane w mowie potocznej na południu Niemiec. Oznacza ono po prostu brygadzistę.

  7. jurek Odpowiedz

    Myślę, że takie systemy działają skutecznie dzięki zasadzie, że jakiejś grupie osób daje się władzę, czasem często iluzoryczną nad drugimi. Znajomy opowiadał mi jak za czasów „komuny” był w wojsku gdzie rządziła tzw. „fala”. Wśród żołnierzy starego rocznika zawsze znaleźli się tacy, którym sprawiało przyjemność wyżywanie się na tzw. „kotach”, których zadaniem było obsługiwanie „dziadków” i których się „ścigało” często w sposób sadystyczny. „Koty” jak zostawały „dziadkami” wyżywały si na następnych rocznikach. Kadra zawodowa przymykała na to oko bo miała spokój, wojsko same się przypilnowało. Jak myślę podobny mechanizm działał w obozach koncentracyjnych. Jedni więźniowie dostawali władzę nad innymi za jakieś przywileje: kawałek kiełbasy, oddzielne łózko, lepsze traktowanie, musieli tylko trzymać specyficznie rozumiany porządek, bo jak nie to mogli szybko spaść do roli zwykłego więźnia. Myślę też że niektórym sprawiała taka władza przyjemność. Myślę też że w krajach totalitarnych na podobnej zasadzie działają rozmaite „służby” których zadaniem jest pilnowanie aby społeczeństwo nie buntowało się przeciw władzy.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie jurku, bardzo słuszne uwagi. Jednak myślę, że porównanie zjawiska fali w wojsku i zachowania niektórych kapo w obozach to zbyt daleko idące porównanie. Kapo bardzo często robili to, aby uratować własne życie, zjawisko „fali” uważane jest tymczasem najczęściej za danie upustu sadystycznym skłonnościom i chęci poniżania innych. Z wojska za niepodporządkowanie się panującym w nim zasadom – można co najwyżej wylecieć. W obozie można było stracić życie. Pozdrawiamy.

  8. Anonim Odpowiedz

    ciekawe jaki wyrok zaserwuje Sąd w sytuacji kiedy ratując swoje życie musimy pozbawić życia kogoś innego ?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.