Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

W Auschwitz funkcjonował dom publiczny. Dlaczego tak trudno nam o tym mówić?

Dom publiczny w Auschwitz mieścił się na piętrze bloku nr 24.

fot.PerSona77/CC BY-SA 3.0 pl Dom publiczny w Auschwitz mieścił się na piętrze bloku nr 24.

Naziści otworzyli dom publiczny w Auschwitz w 1943 roku, licząc na to, że ta dodatkowa „motywacja” skłoni więźniów do bardziej efektywnej pracy. Ale, jak wszystko w obozowej rzeczywistości, lagrowy burdel jedynie pozorował normalność.

Temat „puffów”, obozowych burdeli, przez dziesięciolecia był szerzej nieznany. Wzmianki o nich pojawiały się sporadycznie. Jednym z autorów, którzy potrafili otwarcie wypowiadać się na ten trudny temat, był Tadeusz Borowski, poeta i pisarz, który trafił do Auschwitz w 1943 roku. Opisał on działanie domu publicznego w opowiadaniu „U nas, w Auschwitzu”:

Naokoło puffu stoi tłumek prominencji lagrowej. Jeśli Julii jest dziesięć, to Romeów (i to nie byle jakich) z tysiąc. Stąd przy każdej Julii tłok i konkurencja. Romeowie stoją w oknach przeciwległych bloków, krzyczą, sygnalizują rękoma, wabią. […]

Niejedna z Julii ma stałego adoratora i obok zapewnień o wiecznej miłości, o szczęśliwym wspólnym życiu po obozie, obok wyrzutów i przekomarzań się, słychać bardziej konkretne dane dotyczące mydła, perfłum, jedwabnych majtek i papierosów.

Jednym z autorów, którzy po wojnie opisywali dom publiczny w Auschwitz, był pisarz i poeta Tadeusz Borowski (z lewej).

fot.Bundesarchiv/ Rudolph / CC-BY-SA 3.0 Jednym z autorów, którzy po wojnie opisywali dom publiczny w Auschwitz, był pisarz i poeta Tadeusz Borowski (z lewej).

Nie jest to łatwa lektura. Więźniowie obozów, okaleczeni, niedożywieni i doświadczający nieludzkiego okrucieństwa, nadal poszukiwali fizycznej przyjemności. Był to pierwotny, wręcz zwierzęcy popęd, ale i tęsknota za choćby namiastką normalności. Jak pisał Borowski:

W obozie rośnie psychoza kobiety. Dlatego kobiety z puffu są traktowane jak normalne, którym się mówi o miłości i o życiu domowym. Tych kobiet jest dziesięć, a obóz liczy kilkanaście tysięcy ludzi.

Motywacja dla więźniów

Często przedstawia się obozy koncentracyjne w taki sposób, jakby były kompletnie pozbawione elementów zwykłego, codziennego życia. Opisuje się szykany, gwałt i okrucieństwo, jakie spotykały więźniów, a ich potrzeby sprowadza się jedynie do zaspokajania głodu i pragnienia.

Inspiracją do napisania tego artykułu była powieść Dominika W. Rettingera "Kommando Puff", wydana nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Inspiracją do napisania tego artykułu była powieść Dominika W. Rettingera „Kommando Puff”, wydana nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Ten obraz więźnia jako człowieka prawie całkowicie zezwierzęconego przez długi czas był jedynym akceptowanym w literaturze. Nadal dominuje, choć w ostatnich kilkunastu latach zaczęły pojawiać się także relacje dotyczące innych, często zaskakujących wątków życia lagrowego.

Jednym z nich jest właśnie funkcjonowanie domów publicznych w ramach systemu obozów koncentracyjnych. Puffy istniały w w dziesięciu lagrach, między innymi w Auswchitz, Ravensbrück i Buchenwaldzie. Naziści nieprzypadkowo pozwalali na ich funkcjonowanie. Wprawdzie ich celem była eliminacja całych narodów i grup etnicznych, ale chcieli też maksymalnie wykorzystać pracę więźniów. Istnienie burdelu miało zachęcać do (jeszcze) większego wysiłku.

Inicjatorem całego przedsięwzięcia był Oswald Pohl, szef Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS i główny zarządca sieci nazistowskich obozów. 23 marca 1942 roku napisał on do Himmlera, uzasadniając, że będzie to rozwiązanie korzystne dla III Rzeszy. Musiał być przekonujący, bo w maju 1943 roku wprowadzono nowy system motywacyjny dla więźniów. Szybko zyskał on obiegową nazwę „Frauen, Fressen, Freiheit”, czyli „Kobiety, żarcie, wolność”.

Inicjatorem powstania domów publicznych w obozach koncentracyjnych był Oswald Pohl, główny zarządca systemu KL. Zdjęcie z procesu norymberskiego.

fot.domena publiczna Inicjatorem powstania domów publicznych w obozach koncentracyjnych był Oswald Pohl, główny zarządca systemu KL. Zdjęcie z procesu norymberskiego.

Czystość rasowa ponad wszystko

Kiedy tylko plan Pohla został zaakceptowany, obozowe burdele powstały błyskawicznie. Jak działały? Wiedzę o tym czerpiemy przede wszystkim z relacji świadków, wspomnień i literatury pięknej. Niemcy prowadzili dokumentację, ale jej znaczną część spalili pod koniec wojny. Tak było między innymi w Auschwitz.

Wiemy jednak, że zasady organizacji puffów były… narodowosocjalistyczne. Nie pozwalano w nich na kontakty „międzyrasowe”, a Żydzi w ogóle nie mieli do nich wstępu. Tak panujące w domach uciech reguły opisywał Władysław Fejkiel, były więzień Auschwitz:

I na tym odcinku Niemcy przestrzegali przepisów rasowych. Swoich obywateli zmuszali do obcowania z tłustymi niemieckimi blondynkami, a ciemne i zgrabne dziewczęta zostawiano do dyspozycji obywateli ras niższych.

W przerażającej rzeczywistości obozowej nawet funkcjonowanie domu publicznego podporządkowane było zasadom narodowego socjalizmu.

fot.E. Hoffmann & B. Walter/domena publiczna W przerażającej rzeczywistości obozowej nawet funkcjonowanie domu publicznego podporządkowane było zasadom narodowego socjalizmu.

Sam wstęp do domu publicznego był przywilejem. W podoświęcimskim obozie wejście do bloku 24, gdzie mieścił się puff, było możliwe jedynie za okazaniem specjalnego bonu. O tym, kto go otrzyma, decydowali oczywiście obozowi nadzorcy. Pierwsze rozstrzygnięcia tego typu zapadły zresztą na dość wysokim szczeblu, jak wspominał Paweł Stolecki, numer obozowy 6964:

Otwarcie domu publicznego (w Auschwitz III-Monowitz) odbyło się w dosyć tragiczno-komicznej sytuacji. Pierwszych 10 »wybrańców« wyznaczył osobiście sam Lagerführer Schoettl. Tyle tylko, że prawdopodobnie zapomniał o nich, więc stali – czekając – na mrozie ponad godzinę. 

Puff był otwarty przez dwie, trzy godziny każdego wieczoru. O tej porze więźniowie wracali zwykle do swoich bloków. Obowiązywały w nim ścisłe zasady porządku i higieny. Każdy korzystający musiał się do nich dostosować, choć zdarzały się próby obejścia tych obostrzeń. Nadzorcy dbali też o rotację, tak, by zapobiec powstawaniu więzi między kobietami i ich klientami.

Dom publiczny otwierano wieczorem, w porze, w której więźniowie wracali do swoich baraków.

fot.Oleg Yunakov/CC BY-SA 3.0 Dom publiczny otwierano wieczorem, w porze, w której więźniowie wracali do swoich baraków.

O ile więc każda z „pracownic” miała swój stały numer, miejsce pracy ulegało ciągłym zmianom. Tak opisuje sytuację była więźniarka Zofia Bator-Stępień:

Codziennie zmieniały pokoje. Esesmanom chodziło o to, aby więźniowie, przychodzący do Puffu, nie nawiązali sobie bliższego kontaktu, żeby nie znali się z tymi, do których przychodzą. 

Co obiecywano kobietom?

Według relacji świadków, w obozowym burdelu przebywało („pracowało”) około dwudziestu kobiet. Część z nich zgłosiła się tam dobrowolnie. Powodowały nimi różne pobudki. Niektóre liczyły na lepsze warunki życia; inne już przed uwięzieniem trudniły się tym samym fachem. Jeszcze inne mamiono obietnicą wolności, jak przyznał SS-Unterscharführer Oswald Kaduk, odpowiedzialny za dom publiczny w KL Auschwitz I:

Nie (były) zmuszane, zgłaszały się ochotniczo (…). Oddawały się dobrowolnie. (…) Okłamywano je – mówiąc, że w zamian za to zostaną zwolnione, co jednak nigdy nie nastąpiło.

Inspiracją do napisania tego artykułu była powieść Dominika W. Rettingera "Kommando Puff", wydana nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Inspiracją do napisania tego artykułu była powieść Dominika W. Rettingera „Kommando Puff”, wydana nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Mimo tych zapewnień, były też kobiety, które Niemcy zmuszali do pracy w roli prostytutek. Niestety nasza wiedza na ten temat nie jest szczególnie bogata. Po wojnie temat puffów raczej nie był poruszany. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych pojawiło się więcej świadectw, zarejestrowanych przez Christę Paul i Reinhilda Kassinga. W Polsce badania obozowych domów publicznych prowadzą od kilku lat Agnieszka Weseli i Joanna Ostrowska.

Choć o wolności nie było mowy, zatrudnienie w bloku 24 wiązało się z pewnymi przywilejami. Kobiety mogły liczyć na lepsze racje żywności, papierosy oraz cywilne ubrania, jak choćby sukienki i czystą bieliznę. Nie pracowały poza blokiem, a nawet… mogły czytać, co dla pozostałych więźniów było niedozwolone.

Pracownice burdelu były też pod opieką lekarza i miały dostęp do własnej łazienki. Co więcej, naziści wyznaczyli im również określone normy. Każda z prostytutek musiała odbyć od czterech do ośmiu stosunków każdego wieczoru.

Przybywające do Auschwitz kobiety, by przeżyć, często musiały dokonywać tragicznych wyborów.

fot.Bundesarchiv/ CC-BY-SA 3.0 Przybywające do Auschwitz kobiety, by przeżyć, często musiały dokonywać tragicznych wyborów.

Kobiety, które zdecydowały się pracować w takich warunkach łudziły się, że zdołają przeżyć. Prawda była jednak zupełnie inna. Wiążące się z przebywaniem w puffie korzyści były złudne. O higienę w warunkach obozowych nie sposób było zadbać, tym bardziej, że nie zezwalano na żadne środki antykoncepcyjne. A kiedy któraś z pracownic zaszła w ciążę, po prostu wracała do „normalnego” bloku. Dziecko jej odbierano.

Zatrudnienie w obozowym domu publicznym wiązało się też z ogromnymi kosztami natury psychicznej. Na dodatek była to tragedia, o której nie można było mówić. Po wyzwoleniu pracujące w nim kobiety zmagały się z piętnem wstydu. A przecież robiły to, co wszyscy inni więźniowie – próbowały przeżyć.

Inspiracja:

Inspiracją do napisania tego artykułu była powieść Dominika W. Rettingera „Kommando Puff”, wydana nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Źródła:

  1. Joanna Ostrowska, Gniewałam się na Pana Boga, „Polityka” 22.07.2017.
  2. Agnieszka Weseli, Puff w Auschwitz, „Polityka” 4.11.2009.
  3. Victoria Harris, The Role of the Concentration Camps in the Nazi Repression of Prostitutes, 1933-9, „Journal of Contemporary History”, t. 45, nr 3 (07.2010).
  4. Agnieszka Weseli, Joanna Ostrowska, Przymusowa prostytucja w obozach koncentracyjnych – kompleks obozowy Auschwitz-Birkenau, [w:] Kobiety wobec Holokaustu, MDSM w Oświęcimiu 2011.

Kup książkę taniej na stronie Empiku:

Kup „Komando puff” w swojej ulubionej księgarni:

Czy wiesz, że ...

...pogrzeb Reinharda Heydricha w 1942 roku był kolosalną uroczystością, w której udział wzięli najważniejsi przywódcy III Rzeszy, z samym Fuehrerem na czele? Heinrich Himmler w trakcie przemówienia powiedział: „Ty, Reinhardzie Heydrichu byłeś naprawdę dobrym esesmanem”.

...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

...jedna z najważniejszych radzieckich snajperek w przeciwieństwie do większości ochotniczek, które zgłaszały się do Armii Czerwonej nie była młoda, a jednak stała się śmiertelnie skuteczna. Zdążyła zabić ponad 100 Niemców i wyszkolić setki następczyń.

...szacuje się, że aż 80 procent żywności dostarczanej do warszawskiego getta pochodziło z przemytu? Wyznaczane przez Niemców racje żywnościowe nie przekraczały bowiem 400 kalorii dziennie, a w niektórych okresach były niższe niż 200 kalorii.

Komentarze (22)

  1. Anonim Odpowiedz

    Temat nie jest nowy , traktuje ten problem film polski nakrecony kilkadziesiat lat temu i nosi tytul ” Korn, Blumenblau”.

    • zuzia Odpowiedz

      To prawda,ze temat nie jest nowy,tylko zastanawia mnie jak może facetowi wykończonemu,głodnemu ,bojącemu się o każdą sekundę swojego życia chcieć się bzykać?Czy faceci to ku**stwo już mają w genach,że w najtrudniejszych chwilach swojego życia maja to we łbie?

      • Magdalena Maszota Odpowiedz

        Pani Zuziu, sądząc po sformułowaniu Pani myśli w tym komentarzu uważam, że musi się Pani jeszcze głębiej zastanowić nad tym problemem, ponieważ nie widzę u Pani za grosz zrozumienia, a tylko osąd. Dla Pani to tylko artykuł i nie czuje Pani tego, co ci ludzie wtedy czuli. Nie wypada wrzucać tych wszystkich mężczyzn do jednego ciemnego wora ze względu na tak desperacki krok jak szukanie bliskości fizycznej w tych okropnych, obozowych warunkach.

  2. Anonim Odpowiedz

    Wszyscy gwałciciele powinni zawsze być surowo,bardzo surowo ukarani. Zwłaszcza ci,którzy gwałcą młode dziewczynki lub młodych chłopców. Wysoki wyrok,ciężka praca w więzieniu i noc w celach z najgorszymi bandytami (żeby im robili dobrze!!!!).Ale u nas nie odpowiedniego prawa,karane są starsze kobietki handlujące swoimi warzywami,w stosunku do bandytów nie ma przesłanek do ich skazania. Przykre ale typowo polskie.

  3. ANON8M Odpowiedz

    Jacy naziści. To Niemcy. Piszcie poprawnie. Nie ma czegoś takiego jak naziści. Ten przekręt wymyślono,po to aby zamydlać historię Niemieckich morderców.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Popieram. Trzeba pisać o Niemcach dosłownie aż do obrzydzenia, bo najwyraźniej do wielu to zwyczajnie nie trafia.

    • Woziwoda Odpowiedz

      Ja bym jednak rozróżniał. Dzisiaj polskie naziolstwo łazi po ulicach, włazi do naszych świątyń, heiluje po lasach. To nie są tacy sami Polacy jak większość narodu.

    • Tadeusz Odpowiedz

      Niemcy skumali sie po wojnie z Żydami lub inaczej kaci dogadali się ofiarami i na początku lat pięćdziesiątych wyplacili im kolosalne sumy za to że Żydzi nie będą używać nazewnictwa niemieckie obozy tylko nazistowskie. I tak oba narody zaczęły pisac nową historię.

  4. Marta Filipiak-Staniek Odpowiedz

    Historia pokazuje…że ”człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie’…to cytat pochodzacy z Biblii…Zofia Nałkowska ujęła to podobnie:’Ludzie ludziom zgotowali ten los’….Pytanie,czy ludzie wyciągnęli wnioski….Kazdego dnia przekonujemy się,że niestety nie…W każdej dziedzinie życia, człowiek potrafi być człowiekowi wilkiem….:(

  5. Marta Filipiak-Staniek Odpowiedz

    W Biblii mądrze zostało napisane”Człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie”…Zofia Nałkowska ujęła to podobnie:”Ludzie ludziom zgotowali ten los”…. Od tamtego czasu praktycznie nic się nie zmieniło…w każdej dziedzinie życia, człowiek potrafi być człowiekowi wilkiem…Smutne i jak bardzo prawdziwe…:(

  6. Anonim Odpowiedz

    Czytałam kiedyś książkę (niestety tytułu i autora nie pamiętam) ale było w niej opisane że większość kobiet, które trafiły do „puffu” były wysterylizowane

  7. Zbigniew Tomek Pągowski Odpowiedz

    Był jeszcze w „Auschwitz” tzw. Kabaret. Specjalny burdel dla SSmanow, gdzie trafiały najpiękniejsze kobiety. Wszystkie potem zabijano. Powiedział, mi o tym więzień, który to obserwował, ponieważ był elektrykiem w obsłudze obozu i dzięki temu przeżył i powiedział mi, że to jest dla niego największa trauma życia. Powiedział mi, że dziennikarze, chcą robić z tego sensację niezdrową, a on w tym ciągle trwa i to koszmar, że cud, że on żyje.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.