Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak wyglądało życie kobiet, które związały się z żołnierzami wyklętymi? Poruszające historie o miłości i walce o Polskę

Anastazja Glinicka, ukochana "Pilota" z oddziału "Roja" (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)`

fot.Wojciech Pędzich/ CC-BY-SA 4.0 Anastazja Glinicka, ukochana „Pilota” z oddziału „Roja” (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)`

Ciągły strach, niepewność i tęsknota. Gdy ich mężczyźni znikali w leśnych ostępach, one musiały czekać. W każdej chwili spodziewały się najgorszych wiadomości, lub wściekłego łomotania do drzwi. Kobiety, które kochały wyklętych wiodły tragiczny żywot.

Partyzanci z podziemia antykomunistycznego przemieszczali się cichutko, niczym duchy. Pojawiali się i znikali pod osłoną nocy, korzystając z gościny sprzyjających im gospodarzy. Takie odwiedziny w ciepłą czerwcową noc raz na zawsze przypieczętowały los Anastazji Glinickiej, skromnej wiejskiej dziewczyny z Popowa Borowego. Dom jej rodziny znajdował się na uboczu i stanowił doskonałą kwaterę dla leśnych. W 1948 roku do drzwi zapukali partyzanci ze słynnego oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”, z dowódcą na czele. Dla dziewczyny najważniejszy był jednak młody mężczyzna o pseudonimie „Pilot”, czyli Władek Grudziński. Podobno dla obojga była to miłość od pierwszego wejrzenia.

Nieznośne czekanie

Związek Anastazji i „Pilota”, który opisuje Anna Śnieżko w książce „Żona wyklęta” polegał przede wszystkim na czekaniu. Jak stwierdza autorka, Całe życie Anastazji skupiało się teraz na oczekiwaniu. Dniami i nocami czekała na ukochanego albo chociażby na jakąkolwiek wiadomość od niego. Myślami wciąż była przy nim, a wieczorem, leżąc w łóżku, dręczyła się pytaniami: czy żyje, czy jest zdrowy i bezpieczny?

Dziewczyna nie mogła nikomu opowiedzieć o swoich uczuciach, by nie narażać żołnierzy „Roja”. Każdego dnia miała nadzieję, że Władek choć na moment wyrwie się do niej. Gdy wreszcie się zjawiał, nadal nie mogła w pełni cieszyć się jego obecnością. Musiała zważać na to, co powiedzą jej rodzice i czy nikt go nie zauważy i nie doniesie władzom. W „Żonie wyklętej” Anastazja i Władek żegnają się w bożonarodzeniowy poranek z ciężkimi sercami.

– Naprawdę musisz już iść? – Twarz dziewczyny była ściągnięta bólem.
– Muszę. Nigdy by, sobie nie wybaczył, gdyby ciebie i twoją rodzinę spotkało coś złego z mojego powodu.
– Więc znów przede mną tylko czekanie i lęk o ciebie.
– Tym razem nie odchodzę daleko. Będę w pobliżu. Częściej będziemy się widywać.
– Będę cię częściej widywać? – Jej twarz rozjaśnił uśmiech.
– Jak tylko się da w tych warunkach.

Anastazja i "Pilot" (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

Anastazja i „Pilot” (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak Horyzont)

Kłopoty ze ślubem

Gdy partyzant i jego ukochana decydowali się na ślub, był to prawdziwy hazard. O planach matrymonialnych Anastazji i Władka dowiedziało się UB. Na szczęście w porę dotarło do nich ostrzeżenie. Mniej szczęścia miał Franciszek Przysiężniak ps. „Ojciec Jan” i jego narzeczona Janina Oleszkiewicz ps. „Jaga”, którzy poznali się na weselu innych działaczy podziemia. Bardzo szybko sami zapałali do siebie uczuciem, które chcieli przypieczętować 27 grudnia 1943 roku.

Gdy na ślub zaczęli się zjeżdżać goście, zjawił się także niemiecki oddział, który zaatakował wieś. „Ojciec Jan” i „Jaga” ledwie umknęli. Zginęło wówczas dziewięciu partyzantów, kilkunastu mieszkańców, a wieś, w której przebywali spalono. Ostatecznie wzięli ślub po dwóch tygodniach od feralnej daty. Janina nie zdążyła się dobrze nacieszyć swoim życiem z ukochanym mężem. Zaledwie nieco ponad dwa lata później, gdy była w siódmym miesiącu ciąży, aresztowało ją UB, podstępem wywabiając z kryjówki (powiedzieli, że złapali męża i jego ostatnie życzenie to spotkanie z żoną). Po całonocnym katowaniu zawieziono ją do domu rodziców. Gdy wysiadła z samochodu i ruszyła w jego stronę jeden z eskortujących chwycił pepeszę i puścił w jej stronę dokładnie wymierzoną serię.

Czy wiesz, że ...

...o mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie? Co najciekawsze, wierzenia Maryjczyków pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone.

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.