Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Trzech żołnierzy wyklętych z których naprawdę możemy być dumni

Marian Bernaciak, ps. Orlik (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Marian Bernaciak, ps. Orlik (fot. domena publiczna)

Oskarża się ich o nadużycia, morderstwa i akty bandytyzmu. Nie każdy żołnierz wyklęty zasługuje jednak na słowa potępienia. Ta trójka to prawdziwi bohaterowie. Tacy, o których nie sposób powiedzieć jednego złego słowa.

Wróg numer jeden. Mjr Marian Bernaciak ps. Orlik

Zanim zaczęła się druga wojna światowa Marian Bernaciak zdążył ukończyć gimnazjum i odbyć roczną obowiązkową służbę wojskową. Pracował też na poczcie. Walczył w kampanii wrześniowej, po czym gdy dostał się do sowieckiej niewoli, zbiegł i wrócił w rodzinne strony. W 1940 roku zaangażował się w konspirację jako członek Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej.

W 1943 roku był już spalony i musiał stać się jednym z „leśnych”, organizując oddział podobnych sobie ludzi z podziemia, dla których jedynym wyjściem było zniknięcie. W 1944 roku rozwiązał swój oddział, jednak w marcu kolejnego roku ponownie skrzyknął partyzantów. Chciał wyruszyć na pomoc walczącej Warszawie, ale nie udało mu się przedostać.

Zaledwie miesiąc po ponownym zorganizowaniu oddziału „Orlik” i jego ludzie przeprowadzili prawdziwie brawurową akcję uwolnienia osób przetrzymywanych w ubeckim więzieniu powiatowym w Puławach. Budynek nie był łatwy do sforsowania. Jak pisze Joanna Wieliczka-Szarkowa w książce „Żołnierze wyklęci. Niezłomni bohaterowie”:

Był prawdziwą fortecą, pilnie strzeżoną, otoczoną ogrodzeniem z kolczastym drutem. W mieście stacjonowało nie tylko NKWD, ale też silny garnizon sowieckiej armii z artylerią.

Orlik na koniu (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Orlik na koniu (fot. domena publiczna)

Czterej żołnierze z oddziału Bernaciaka w rosyjskich mundurach udawali grupę operacyjną z Warszawy wiozącą pojmanych „bandytów”. Dzięki szybkiej akcji uwolnili 107 więźniów i wystrychnęli na dudka Sowietów, udając, że pościg to tak naprawdę akowscy przebierańcy, na co Rosjanie zaczęli strzelać do ubeków. Po tym wydarzeniu komunistyczne władze zaczęły tropić  „Orlika” i jego ludzi – Bernaciak stał się wrogiem numer jeden.

Dowódca partyzantów trzymał swoich ludzi żelazną ręką – na żadne rozróby, kradzieże, czy pijaństwo nie było miejsca. „Orlik” nie żartował – karą za takie występki była za pierwszym razem chłosta. Jeśli delikwent nie zmądrzał, mógł na niego zapaść wyrok śmierci. Jednocześnie nie szafował bez potrzeby życiem podkomendnych. Bezwzględnie też przestrzegał zasad konspiracji. Oddział „Orlika” był dzięki temu nieuchwytny, do tego stopnia, że do jego ujęcia skierowano siły liczące tysiące komunistycznych funkcjonariuszy. Aresztowano jego rodziców i brata.

Czy wiesz, że ...

...PRL-owski rząd zapewniał stypendia dla młodych bliskowschodnich terrorystów? Otrzymywali nawet 500 dolarów miesięcznie, gdy ówczesna średnia pensja w Polsce wynosiła około 30 dolarów. Na koszt państwa jadali w drogich restauracjach, jeździli czarnymi mercedesami, zakupy robili w Pewexach i korzystali z usług ekskluzywnych prostytutek.

... dla członków Armii Krajowej wyzwolenie spod okupacji niemieckiej nie oznaczało wolności. Gdy wpadli w ręce ubecji, czekała ich droga przez mękę. Jeśli nie udało się złapać samych członków podziemia, władze potrafiły pastwić się nad ich najbliższymi. Tortury były na porządku dziennym

...Elena Ceaușescu chciała Nobla z chemii chociaż nie skończyła czterech klas podstawówki? Żona rumuńskiego dyktatora robiła międzynarodową "karierę" naukową. Wszystko dzięki temu, że podpisywała się pod pracami, których treści nawet nie rozumiała. Część z nich wykradał na Zachodzie rumuński wywiad.

...za faszerowanie pasztetówek trocinami można było w czasach PRL zostać powieszonym? Taki wyrok zapadł w "aferze mięsnej", gdzie na karę śmierci skazany został Stanisław Wawrzecki, szef przedsiębiorstwa Warszawa Praga w Miejskim Handlu Mięsem.

Komentarze (26)

  1. drew Odpowiedz

    Artykuł ciekawy, ale skrytykuję go ze względu na wstęp- teza że dla ludzi ŻW byli bandytami z chlubnymi( tu trzema) wyjatkami jest fałszywa i uogólniająca. Jakakolwiek walka jest w pewnym stopniu demoralizująca, także walka o wolność. A ŻW żyli w czasie pogardy dla życia i to wpływało na ich działania.Pogardy przede wszystkim dla własnego życia. Ludzie z tych czasów w większości to rozumieli. Kara śmierci nie była niczym wyjatkowym. I stosowanie jej nie przesądza o byciu ‚bandytą’

    • JS Odpowiedz

      O ile zgadzam sie z pierwszymi zdaniami, bo raczej malo kto oskarza WSZYSTKICH zolnierzy wykletych o zbrodnie. Oskarza sie konkretne osoby np. ,,Ognia,, czy ,,Burego,,. Takich zolnierzy o chlubnych tradycjach byla zdecydowana wiekszosc. W moim okregu byl taki, zmarly 20 lat temu senator, Stefan Bembinski, nikomu nie przychodzilo na mysl nazywac go morderca. Teraz pora na ostatnie zdanie, niemozliwym do usprawiedliwienia jest zabijanie niemowlat i ogolnie dzieci (zbrodnia w Zaleszanach), nie da sie tego usprawiedliwic i juz! Nawet IPN ocenil krytycznie dzialalnosc ,,Burego,, Quote-alpha.png …pacyfikacji wsi w styczniu i lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. W żadnym też wypadku nie można tego co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa Polskiego. Wręcz przeciwnie akcje „Burego” przeprowadzone wobec mieszkańców podlaskich wsi, wspomagały komunistyczny aparat władzy i to przede wszystkim poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczenie argumentów propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich” (…)
      Nie rozumiem wiec tych ktorzy upieraja sie przy czczeniu Rajsa.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Jeśli chodzi o Romualda Rajsa „Burego” i Józefa Kurasia „Ognia” (zwłaszcza tego pierwszego) to polecam wykłady Leszka Żebrowskiego na YouTube. Skala czerwonego zakłamania jest wprost niewiarygodna. Najgorsze zaś jest to, że nadal jest tylu ludzi powtarzających bezmyślnie jak małpy za tymi bydlakami przywiezionymi na sowieckich tankach. Zdajesz sobie np. sprawę z tego jak wiele zbrodni dokonanych na Żydach, a przypisywanych przez czerwoną hałastrę „Wyklętym”, było tak naprawdę dziełem tzw. ‚partyzantki komunistycznej” (tak naprawdę była to marginalna banda morderców, gwałcicieli, złodziei i zwykłych zbójów, większość ich „akcji bojowych” to jedna wielka ściema)? A teza, że „Bury” wzmacniał czerwonych poprzez likwidowanie ich kolaborantów białoruskich jest wzięta z sufitu. A IPN to instytucja skompromitowana tak bardzo (zwłaszcza ze nierządu Kieresa), że szkoda gadać. Ci idioci nawet ekshumacji w Jedwabnem nie potrafili zrobić bo Żydzi (sami dążący wcześniej do jej przeprowadzenia) nagle zaczęli „ajwajować” (czytaj: jazgotać). Dziwne prawda? Najpierw sami chcieli, a potem nagle im się odwidziało… Przeprowadzone bez tej podstawowej czynności „śledztwo” było niczym więcej jak antypolską hucpą. Jak więc można brać na poważnie „śledztwa” tak ośmieszonej (przez samą siebie żeby było śmieszniej) instytucji?!. Jeszcze co do rzekomych zbrodni „Burego” to nie wiem czy wiesz, ale w tym przypadku przeprowadzono ekshumacje, i co? Ano nie potwierdziły one stawianych mu zarzutów co do „znamion ludobójstwa” (w mogiłach gdzie miały być stosy trupów znaleziono aż… dwa).

    • Gurżan Odpowiedz

      Po pierwsze to jakie „swoje” państwo, a druga rzecz to 80% żołnierzy wyklętych walczyło o niepodległość nie popełniając zbrodni, często wręcz chroniąc ludność przed swołoczą. Widzę, że dla ciebie „życie na smyczy” jest ok, byle dali jeść.

    • Warmia Odpowiedz

      10 :10 zamiast budować oni mordowali albo jak małolata dobijała rannych chłopów co dostali ziemie z Reformy ,milicjantów,nauczycieli, sołtysów czy ormowców .a współpraca militarna z banderowcami Zybryda .Czy mieliśmy usmarkać się i płakać ? należało sie bronić .

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Pani Anielo, to się nazywa cięta riposta. Nie dość, że celnie – to jeszcze ze smakiem. Pozdrawiamy serdecznie :)

        • Bartosz W.

          Ależ to dojrzałe i błyskotliwe, czepiać się głupiej literówki, która mogła się przydarzyć przez pośpiech… Widzę, że jak się czyjeś poglądy nie podobają to nawet najbardziej nędzne chwyty są w pełni dozwolone, a nawet wychwalane.

        • Nasz publicysta | Anna Dziadzio

          Panie Bartoszu, a to ciekawy komentarz, bo Pan „czepia się” niekiedy związków zawodowych Autorów i wchodzi w komentarzach w ich prywatne życie. A to chyba jeszcze mniej dojrzałe, niż kwestia literówki… Ponadto komentarz Pani Anieli był zabawny, a my potraktowaliśmy go z przymrużeniem oka. W przeciwieństwie do Pana wpisu, który miał charakter nie żartobliwy, ale raczej nienawistny… Nikt niczego nie wychwala, po prostu czasem naprawdę warto „spuścić z tonu”. Pozdrawiamy.

        • Bartosz W.

          Gdzie ja niby wchodziłem komuś w prywatne życie? Co do związków zawodowych potwierdzam, i mam ku temu swoje powody, ale życie prywatne??

  2. Królowa Jadwiga Odpowiedz

    Oskarżanie żołnierzy tzw. wyklętych o bandytyzm i inne niecne czyny jest pokutującą do dziś, nawet wśród ludzi mających się za roztropnych, wymyśloną przez sowietów bajeczką. Musieli przecież, ci „wyzwoliciele mas” jakoś usprawiedliwić swoje mordy dokonywane często rękoma polskiej swołoczy. Grasowały też po lasach zbrodnicze oddziały wysługujące się nowemu okupantowi a podające się za polskich żołnierzy podziemia wolnościowego. Ci zasłużeni nowemu panu zdrajcy do dziś pobierają wysokie emerytury za „zasługi” i nazywają polskich bohaterów – bandytami (maszerując dziarsko w różnych protestach typu kod, nie niepokojeni przez nikogo). Zupełnie jak ich ówcześni mocodawcy.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Dokładnie, tak jak niejaki Kołakowski pseudonim „wybitny filozof”, który swego czasu z innym koryfeuszem komunistycznej „nauki” i utrwalaczem „władzy ludowej” wspominali sobie stare dobre czasy na zasadzie:

      „- No, jeździlim na bandy, ty miałeś nagana…
      – No…
      – A jam miałem parabelum…
      – No…
      – Ale oni do nas strzelali…
      – No…
      – Myśmy strzelali z powrotem, ale nikomu nie zrobiliśmy krzywdy…
      – No…”

      Tam można było podsumować ich jakże inteligenckie wywody… Szacowni panowie, jeszcze jako młodzi czynownicy, jeździli zaraz po wojnie w grupach operacyjnych UB „w teren” w celu rozprawiania się z tzw. „bandami”, czyli oczywiście podziemiem niepodległościowym i popierającą je ludnością wiejską (owe grupy operacyjne spacyfikowały brutalnie wiele wsi).

      Niestety tak jak pani słusznie zauważyła, nadal promuje się u nas kłamstwa czerwonych pająków, nawet teraz, po tylu latach. Ciekawe czy dożyje (a jestem człowiekiem bardzo młodym) czasu kiedy komunizm i wszelkie jego objawy będą tak zajadle tępione jak „faszyzm”?

      PS. Ciekawe czy doczekam się kiedyś opracowania kwestii takich towarzyszy jak Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński (pseudonim „generał broni”), który na posiedzeniu czerwonej bandy w maju 1945 r. w Gdańsku (tuż po zakończeniu działań wojennych w Europie) zgłosił postulat reaktywacji poniemieckich pieców krematoryjnych w celu skuteczniejszej walki z „reakcją”. Takich to „herosów” chcą nam na chama wciskać.

  3. Anonim Odpowiedz

    „W 1944 roku rozwiązał swój oddział, jednak w marcu kolejnego roku ponownie skrzyknął partyzantów. Chciał wyruszyć na pomoc walczącej Warszawie.”

    W marcu 1945 roku Warszawa już nie walczyła.

  4. Jola Odpowiedz

    Pani Autorko, jakim prawem dała pani taki wstęp, będący tezą?! Wg pani Nasi Żołnierze w większości byli bandytami, ale trzech zasługuje na szacunek. Co panią upoważnia do takiego typu sformułowań? Czy słyszała pani, czy pani wie, że aparat komunistyczny organizował swoje bandyckie „oddziały” jako rzekome oddziały Naszych Żołnierzy i dokonywali bandyctw na Ich konto?

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani Jolu, proszę przeczytać wstęp jeszcze raz. Autorka nie twierdzi, że wszyscy byli bandytami prócz wymienionych trzech. Przeciwnie, informuje po prostu, że niemal wszystkich oskarża się bez zastanowienia powszechnie o bandytyzm, ale nie wszyscy bandytami byli. A przywołuje trzech, którzy dodatkowo zasługują na miano bohaterów. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.