Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Cztery niesamowite sposoby na przetrwanie obozu koncentracyjnego, w które nie będziesz w stanie uwierzyć

auschwitz_hd_01Pojedynek woli, próba zaradności czy nadzwyczajny uśmiech losu? Ci ludzie zachowali życie pomimo wieloletniego pobytu w obozach śmierci. Jakim cudem im się to udało?

Kto w Auschwitz ciężej pracował, ten szybciej umierał – wspominał po latach Władysław Bartoszewski, jeden z najbardziej znanych więźniów obozu w Oświęcimiu. Wiedział co mówi.

Niektóre ze sposobów na przetrwanie pobytu za drutem kolczastym mogą wydawać się wręcz nieprawdopodobne i przypominają literacką fikcję. W powieści „Szachy ze śmiercią” John Donoghue opisuje przypadek genialnego francuskiego Żyda Emila Clément, który stał się niepokonanym mistrzem szachowym.

Jego talent dostrzegli najpierw kapo, a następnie hitlerowcy. Zegarmistrz stał się mimowolnym uczestnikiem perwersyjnej rozrywki. Został zmuszony do gry o życie swoje i innych współwięźniów. Choć te perypetie nie miały miejsca naprawdę, to w obozach koncentracyjnych nie brakowało równie dramatycznych, autentycznych rozgrywek.

Życie wywalczone na pięści

Salamo Arouch miał 20 lat, gdy w 1943 roku wraz z najbliższymi trafił do obozowego baraku w Auschwitz. Mimo młodego wieku ten Grek żydowskiego pochodzenia miał już na swoim koncie spore sportowe sukcesy.

Słynna brama do KL Auschwitz z napisem „Arbeit macht frei”. Jedno jest pewne, praca nie czyniła w Auschwitz wolnym. Natomiast ciężka fizyczna praca przeważnie zabijała. Szczęście mieli ci, którzy trafili do obozowej orkiestry lub mięli jakąś inną specjalną umiejętność, którą Niemcy uznali za pożyteczną (autor: Neil, licencja: CC BY-SA 3.0).

Słynna brama do KL Auschwitz z napisem „Arbeit macht frei”. Jedno jest pewne, praca nie czyniła w Auschwitz wolnym. Natomiast ciężka fizyczna praca przeważnie zabijała. Szczęście mieli ci, którzy trafili do obozowej orkiestry lub mięli jakąś inną specjalną umiejętność, którą Niemcy uznali za pożyteczną (autor: Neil, licencja: CC BY-SA 3.0).

Na rok przed wybuchem II wojny światowej Salamo zdobył mistrzostwo Grecji jako bokser w wadze średniej. Z kolei w roku 1939 roku wywalczył tytuł mistrza Bałkanów. Walką na pięści zajmował się od dziecka. Pasją zaraził go ojciec – pracownik portowy. Kiedy mając niespełna 14 lat młody Arouch rozegrał swój pierwszy poważny mecz bokserski, nie mógł spodziewać się, że ten sport niedługo uratuje mu życie.

Po przekroczeniu bramy z  napisem „Arbeit macht frei” otrzymał numer 136954. Drugiego dnia pobytu w obozie stracił całą rodzinę – jego żona i dzieci trafili prosto do komór gazowych.

Salamo uratowała tężyzna fizyczna. Widząc młodego, wysportowanego mężczyznę Niemcy uznali go za zdolnego do pracy i nie wytypowali go do natychmiastowej śmierci. Kilka dni później wpadł w oko hitlerowcom, którzy przemierzali obóz w  poszukiwaniu więźniów, potrafiących dla ich uciechy staczać nierówne pojedynki bokserskie.

Czy wiesz, że ...

... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

...niechlubną praktyką niemieckich okrętów podwodnych podczas II wojny światowej było ostrzeliwanie z dział i broni maszynowej ewakuujących się ze storpedowanych statków rozbitków? Ofiarą takiego postępowania była załoga brytyjskiego transportowca „Severn Leigh”. Z 43 członków załogi ocalało jedynie 10.

...w Auschwitz funkcjonował dom publiczny dla więźniów? Utworzono go, by zmotywować więźniów do cięższej pracy. Wstęp do niego był przywilejem dla wybranych.

... zdarzało się, że ciała Polaków pomordowanych na Wołyniu grzebali później ci sami ludzie, którzy ich zabili? Po wrzuceniu ciał do mogił, ubijali łopatami ziemię i odchodzili jak gdyby nigdy nic.

Komentarze (14)

  1. Agi Kalisz (M0IGA) Odpowiedz

    Rzeczywiście wielkie mi bohaterstwo – walczyć o racje żywnościową, żeby przeżyć kolejny dzień. Bohaterami byli ci, którzy pomagali innym, którzy mimo wszystko nie wyzbyli się człowieczeństwa, a nie takie coś.

    • Przypadkowy Odpowiedz

      Z wygodnego fotela łatwo jest oceniać. W obozie śmierci nie było bohaterów. Byli martwi albo żywi. Ciężko wymagać człowieczeństwa od kogokolwiek w takim miejscu. Głód, zimno, cierpienie i upokorzenie skutecznie go ludzi pozbawiają.

    • iRonja Odpowiedz

      Pani Agi, nikt nie daje Pani prawa, żeby oceniać osoby znajdujące się w takich dramatycznych okolicznościach. Łatwo jest tak pisać siedząc z kawą przed komputerem, z pełnym brzuchem.

    • Kinga Odpowiedz

      Ale nawet ci, których Ty jesteś skłonna uznac za bohaterów, najpierw sami musieli jakoś zdobyc odpowiednią pozycję, aby byc w stanie jeszcze komuś innemu pomóc i do tego jeszcze dobrze się zastanowic, czy „warto” akurat tej konkretnej osobie pomagac, a nie komuś innemu. A ludzie przedstawieni w artykule swoją walką o przetrwanie przynajmniej nie krzywdzili współwspółwięźniów i chocby samo to zasługuje na uznanie.

  2. Macc Odpowiedz

    Jak przeżyć w kc dokładnie opisuje w „Pięć lat kacetu” Stanisław Grzesiuk. Z racji dłuższego stażu w obozie, moim zdaniem Grzesiuk ma więcej do powiedzenia w tych sprawach niż Bartoszewski.

    • Bożydar Odpowiedz

      Człowiek nigdy nie wie jak się zachowa, może w skrajnych warunkach zrobić dosłownie wszystko. Nie rzadko będzie nawet kablem i doprowadzi do śmierci innej osoby, byle go to uratuje, ale tym się nie chwali. W książce Pięć lat kacetu natomiast mam mieszane uczucia co do „wiecznego fuksa” jaki posiadał autor, ale to Jego sprawa i Jego sumienie i nie nam to oceniać.

  3. Ben Odpowiedz

    ……”Choć te perypetie nie miały miejsca naprawdę, to w obozach koncentracyjnych nie brakowało równie dramatycznych, autentycznych rozgrywek”….jak potraktować tą książkę, jak fikcję czy jednak dokument? Bez tego trudno ocenić jej prawdziwą wartość

    • Katargo Odpowiedz

      Książka „Szachy ze śmiercią” to literacka fikcja, natomiast opisane w artykule osoby i ich historie są prawdziwe.

Odpowiedz na „iRonjaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.