Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Największe zbrodnie Nicolae Ceaușescu

Nicolae Ceauşescu uwierzył, że jest Bogiem. Na zgubę własnego narodu... (domena publiczna).Bezwzględny dla wrogów, podejrzliwy wobec klakierów, zakompleksiony intrygant i megaloman, kaprysem skazujący na więzienie i na śmierć. „Słoneczny brylant Rumunów” sprowadził na swój kraj terror i nieporównywalną z poprzednimi latami biedę.

Trzydzieści strzałów z karabinów maszynowych szybko zakończyło żywot kata rumuńskiego narodu. Tuż obok zakrwawionego ciała z głuchym stukotem upadły podziurawione przez kule zwłoki kobiety. W ciągu kilkudziesięciu sekund „geniusz Karpat” i „matka ojczyzny” opuścili Rumunię na zawsze.

Lenin, Stalin, Hitler, Mao Zedong, Idi Amin czy Pol Pot na długo wstrząsnęli podstawami zaufania człowieka do cywilizacji. Rumun Nicolae Ceauşescu nie należy bezpośrednio do tej ligi – przyznaje Thomas Kunze w książce „Ceauşescu. Piekło na ziemi”. Jednak mimo tego, że nie popełnił masowych zbrodni, przez lata despotycznych rządów dokonał niewyobrażalnych zniszczeń i sprawił, że Rumunią rządziły terror i strach.

Wschodzi „Gwiazda Bałkanów”

W pierwszych latach po wyborze na przywódcę Rumuńskiej Partii Komunistycznej Ceauşescu starał się przekonać do siebie Rumunów i opinię międzynarodową. Fasadowa „otwartość” podobała się Zachodowi. Wydawał się być powiewem wolności w bloku komunistycznym i, ku zgrozie Rumunów, szybko przestano uważnie patrzeć mu na ręce.

Ceauşescu i jego żona uwielbiali być fetowani na salonach zachodniej Europy. A zachodni przywódcy brali każdą antyradziecką deklarację Nicolae za dobrą monetę... (źródło: Muzeum Narodowe Historii Rumunii http://fototeca.iiccr.ro/picdetails.php?picid=45050X5X8).

Ceauşescu i jego żona uwielbiali być fetowani na salonach zachodniej Europy. A zachodni przywódcy brali każdą antyradziecką deklarację Rumuna za dobrą monetę… (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Lata siedemdziesiąte to czas gwałtownej zmiany kursu „Gwiazdy Bałkanów”. Zafascynowany „reformami”, jakie w Chinach przeprowadził Mao Zedong i kultem, jaki odbierał Kim Ir Sen, „Światło Dacji” postanowił wprowadzić podobne w swoim kraju. Artyści mieli od tej pory pracować tylko ku chwale „wodza”, sztuka miała stać się tylko użytkową. Celem propagandy było stworzenie „nowego człowieka”. Upowszechnił się kult jednostki.

„Conducător” rozpoczął karuzelę stanowisk. Ufał w zasadzie tylko członkom własnej rodziny i to oni zaczęli piastować najważniejsze urzędy w państwie. Przeciwnikom brutalnie zamykano usta. Przy najmniejszych oznakach sprzeciwu wkraczała służba bezpieczeństwa. Szczególnym kontrolom podlegali mieszkający w Rumunii obcokrajowcy. Wkrótce cały naród był pod nieustanną obserwacją służb specjalnych.

Państwo Wielkiego Brata

W momencie przejęcia władzy przez Ceauşescu w Rumunii było jedno centralne i jedenaście regionalnych urządzeń podsłuchowych. Trzynaście lat później dwieście czterdzieści osiem stacji obserwacyjnych i ponad tysiąc przenośnych urządzeń dbało o to, by nikt nie zagroził rządom Ceauşescu. Można było szybko reagować na negatywne wypowiedzi.

Rumuni bali się nawet w prywatnych rozmowach poruszać tematów dotyczących życia codziennego w ich kraju, nie mówiąc już o krytyce władzy. A inwigilacja z każdym rokiem się zwiększała. Od marca 1984 roku każda maszyna do pisania musiała być zarejestrowana na policji.

W grudniu 1985 roku zaczęło obowiązywać prawo (Dekret nr 408), według którego każda rozmowa, jaką Rumun przeprowadził z cudzoziemcem, musiała być w ciągu 24 godzin zgłoszona organom bezpieczeństwa. Niestosowanie się do tego wymogu było przestępstwem – pisze Thomas Kunze.

Ceausescu był zafascynowany czcią, jaką otaczano Kim Ir Sena. Zapragnął podobnego traktowania (źródło: Muzeum Narodowe Historii Rumunii).

Ceauşescu był zafascynowany czcią, jaką otaczano Kim Ir Sena. Zapragnął podobnego traktowania (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Wraz z nasilonymi kontrolami społeczeństwa i coraz cięższymi karami za negatywny stosunek do władzy rosła paranoja „wodza”. Bał się już nie tylko zamachu, ale i chorób, którymi mógłby się zarazić (i tak dezynfekowano kwiaty i prezenty, które dostawał, po każdym uściśnięciu dłoni przemywał ręce alkoholem etc.).

Securitate – okrutne narzędzie terroru

Od lat siedemdziesiątych służba specjalna – Securitate, jest prywatnym folwarkiem I sekretarza – podlega całkowicie jego kontroli i rozkazom. Utworzona przez KGB po II wojnie światowej rumuńska tajna policja stała się budzącym grozę instrumentem terroru i swoistym państwem w państwie.

Z czasem metody pracy stawały się coraz bardziej brutalne. O ile w latach siedemdziesiątych starano się przynajmniej stwarzać pozory legalności, później panowała totalna samowolka. Powszechne stało się używanie tortur, wielu ludzi ginęło w tajemniczych okolicznościach.

Ceausescu jako I sekretarz RKP przemawia podczas konferencji do przedstawicieli służb specjalnych, milicji i wymiaru sprawiedliwości (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Ceauşescu jako I sekretarz RPK przemawia podczas konferencji do przedstawicieli służb specjalnych, milicji i wymiaru sprawiedliwości (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Według Virgila Măgureanu, szefa tajnej policji od 1989 roku, pod koniec rządów Ceauşescu Securitate zatrudniała 14 259 pełnoetatowych pracowników i około 400 tysięcy informatorów. Inne osoby mówiły o 700, lub nawet 800 tysiącach wewnętrznych szpiegów.

Personel chętnie rekrutowano wśród dzieci i młodzieży z sierocińców. Odizolowani, niepodlegający wpływom rodzin, młodzi ludzie byli tresowani niczym zwierzęta.  Te dzieci (…) nie znały żadnego ojca poza szkolącym je oficerem i oczywiście „ojcem Ceauşescu”, dla którego uczyły się nawet zabijać.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.
W rumuńskich szpitalach psychiatrycznych nikt z taką troską nie pochylał się nad pacjentem... (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

W rumuńskich szpitalach psychiatrycznych nikt z taką troską nie pochylał się nad pacjentem… (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Nie ma więźniów politycznych, są tylko wariaci

Choć oficjalnie w Rumunii więźniów politycznych nie było, to niewygodnych osób pozbywano się zamykając je w zakładach psychiatrycznych. W fatalnych warunkach sanitarnych, praktycznie bez jedzenia. W ramach „terapii’ serwowano elektrowstrząsy, silne psychotropy, kary fizyczne i dotkliwe pobicia. O realiach tych miejsc czytamy w książce „Ceauşescu. Piekło na ziemi”:

(…) złą opinię miał szpital im. Dr. Petru Grozy w okręgu Bihor. Przetrzymywano tu często „pacjentów” w celach o powierzchni 4 metrów kwadratowych. Nosili kaftany bezpieczeństwa i poddawani byli dziesięciodniowej izolacji. W innych pomieszczeniach na 30 metrach tłoczyło się do 26 osób: ciężko niepełnosprawni umysłowo ze zdrowymi. Ośrodek psychiatryczny przypominał więzienie. Kompleks okalał drut kolczasty.

W innym bukaresztańskim szpitalu pacjenci przez większość czasu chodzili nago. Po takiej „kuracji” wielu zdrowych osadzonych faktycznie zaczynało popadać w obłęd. Dziennikarz, podróżujący po Rumunii tuż po rewolucji, opisał jedno z takich miejsc jako „przedsionek piekła”.

 

To Elena w znacznej mierze przyczyniła się do tego, że jej mąż stracił kontakt z rzeczywistością (źródło: Fototeca online a comunismului românesc)

To Elena w znacznej mierze przyczyniła się do tego, że jej mąż stracił kontakt z rzeczywistością (źródło: Fototeca online a comunismului românesc)

Gonimy Zachód!

W 1973 roku po wizycie Ceauşescu w Stanach Zjednoczonych, „Jutrzenka Wszystkich Rumunów” postanowił przystąpić do Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. By sprostać wymaganiom, „wódz” postanowił wprowadzić reformy gospodarcze. Rumunia zamieniła się w plac budowy, a jej głowa popadała w coraz większą manię wielkości.

Ceauşescu tracił kontakt z rzeczywistością. Duży udział miała w tym jego żona i najbliższa rodzina. Przed wizytą prezydenta aranżowano się na nowo całe wioski (dosadzano drzewa, dowiązywano dodatkowe owoce w sadzie, schludnie ubierano mieszkańców). Wódz mocno wierzył w preparowane statystyki, według których rumuńska gospodarka rozwijała się w niewiarygodnym tempie. Teatr żywcem skopiowany z wsi potiomkinowskiej cieszył jego oko i serce.

Na początku lat osiemdziesiątych mydlana bańka kłamliwych statystyk pękła. Kredytodawcy ze Stanów Zjednoczonych i z Kanady odmówili realizacji obiecanych już umów kredytowych. W państwie nie było pieniędzy. Rozbuchane projekty, na czele z budową kanału Dunaj–Morze Czarne, opróżniły publiczną kasę.

Głód i chłód

W 1982 „Wódz” nakazał spłacenie wszystkich zagranicznych długów. Społeczeństwo rozpoczęło drakońskie zaciskanie pasa. Zaczęło brakować jedzenia. Na podstawowe produkty obowiązywały kartki. Bardziej „luksusowych”, na przykład mięsa, po prostu nie było. Praktycznie całkowicie zamarł import żywności. Wprowadzono program racjonalnego żywienia – głoszono, że jedzenie więcej niż trzech tysięcy kalorii dziennie jest szkodliwe.

Z powodu braku surowców zamykano fabryki, nie wypłacano pieniędzy, nie było prądu. W ramach oszczędności w transporcie zabroniono na wsi korzystania z samochodów i traktorów, które miały być zastąpione przez zaprzęgi krowie i bawole.

Wprowadzono drastyczne ograniczenia w dostawie ciepła do mieszkań i limity na włączanie żarówek. Za każde niedostosowanie się do nakazów groziły surowe kary.

Puste pułki w sklepach, podsłuchiwane telefony, zimne kaloryfery... a na ulicach plakaty wychwalające Ceausescu! (autor: Scott Edelman, domena publiczna).

Puste półki w sklepach, podsłuchiwane telefony, zimne kaloryfery… a na ulicach plakaty wychwalające Ceauşescu! (autor: Scott Edelman, domena publiczna).

Od 1986 roku temperatura w bukareszteńskich blokach z wielkiej płyty nie mogła przekraczać zimą 12 stopni Celsjusza. Nierzadko bywała niższa, bo całkowicie wyłączono centralne ogrzewanie – pisze Thomas Kunze.

Państwo – więzienie

Wielu chciało uciec z tego piekła na ziemi, ale nie było to możliwe. Jak donosiła Amnesty International: Każdy złapany na próbie ucieczki jest w pierwszej kolejności bity, na uciekających szczuje się psy, które dosłownie rozrywają ich na strzępy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Nie mniej niebezpieczny były próby ucieczki drogą wodną. Jeśli ktoś zdecydował się na pokonanie Dunaju wpław, mógł liczyć się z tym, że łodzie patrolujące nie będą mieć skrupułów, by na niego wjechać.

Zgodnie z wolą Ceausescu Rumunki miały stać się maszynkami do rodzenia dzieci (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Zgodnie z wolą Ceauşescu Rumunki miały stać się maszynkami do rodzenia dzieci (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

W pętli przepisów

Wokół obywateli zaczęła zaciskać się także pętla coraz bardziej surowego prawa. W sposób szczególny uderzyło ono w kobiety i dzieci. Wprowadzono praktycznie całkowity zakaz aborcji. „Granitowy Drogowskaz Promiennej Przyszłości” zadecydował,  że na przełomie stuleci ma mieć trzydziestomilionowy naród. Ciążę przerwać mogły kobiety tylko po 45 roku życia. Antykoncepcja była zakazana. „Wódz” zakładał, że do 45 roku życia każda Rumunka powinna być matką przynajmniej pięciorga dzieci.

Efektem tych zarządzeń był lawinowy wzrost liczby porzuconych dzieci, sierot i niedożywienie. W wycieńczonym głodem społeczeństwie śmiertelność noworodków była tak duża, że w urzędzie stanu cywilnego można było zarejestrować je dopiero, gdy dożyły 15 lub 30 dni. Niechciane dzieci trafiały do domów dziecka, które bardziej przypominały łagry. Otumanione lekami maleństwa kiwały się wśród odchodów i wymiocin. Wielu kilkulatków nie mówiło, mało które z dzieci potrafiło chodzić.

Koniec epoki

Gwoździem do trumny Ceauşescu, było nieprzychylne kazanie wygłoszone przez węgierskiego pastora László Tőkésa. Gdy „gwiazda Karpat” podjęła decyzję o jego eksmisji, w narodzie coś pękło. Obrona duchownego błyskawicznie zmieniła się w antyrządowa manifestację.

„Wódz” usiłował przeforsować tezę, że rzekome zamieszki to efekt działania wrogich, zachodnich sił. Na 21 grudnia 1989 zaplanowano ogromną demonstrację, która według oficjalnych mediów miała zaprezentować „spontaniczny ruch poparcia dla Ceaușescu„. Rzeczywistość okazała się być okrutna dla Ceauşescu i jego żony. Zostali wygwizdani. Następnego dnia rebelia objęła cały kraj.

Gdy po dekadach niewiarygodnej wręcz uległości Rumuni w końcu się zbuntowali, Nicolae i Elena Ceausescu nie mogli zrozumieć, co tak naprawdę się stało (autor: Denoel Paris, lic.: CC BY-SA 3.0).

Gdy po dekadach niewiarygodnej wręcz uległości Rumuni w końcu się zbuntowali, Nicolae i Elena Ceauşescu nie mogli zrozumieć, co tak naprawdę się stało (autor: Denoel Paris, lic.: CC BY-SA 3.0).

Z powodu nagłej śmierci ministra obrony „Najznakomitszy syn narodu” przejął władzę nad armią. Postanowił użyć wojska do stłumienia buntu. W czasie zamieszek życie straciło kilka tysięcy osób. Małżeństwo Ceauşescu usiłowali salwować się ucieczką helikopterem do rezydencji w Snagov. Stamtąd ponownie uciekli, tym razem do Târgoviște. Zostali zatrzymani przez policję, która przekazała ich wojsku.

W święta Bożego Narodzenia, 25 grudnia, obydwoje zostali skazani przez sąd wojskowy na śmierć pod licznymi zarzutami: ludobójstwa (ponad 60 000 ofiar), osłabienia władzy państwowej poprzez organizowanie akcji zbrojnej przeciw społeczeństwu i władzom państwowym, niszczenia dóbr publicznych, w tym niszczenia i uszkodzenia budynków, osłabiania gospodarki narodowej.  Trzydzieści pocisków głucho przebijających wystrojone w drogie ubrania ciała zakończyło epokę Nicolae i Eleny.

Bibliografia:

  1. Buisson Jean-Christophe, Zamordowani, Filia 2013.
  2. Klein Shelley, Największe zbrodniarki w historii, Muza 2006.
  3. Kunze Thomas, Ceauşescu. Piekło na ziemi, Prószyński i S-ka 2016.

Kup książkę z dużym rabatem na stronie Wydawcy

ceausescu_640x300_CH

Czy wiesz, że ...

...poeta francuski Paul Eluard był tak dumny ze swojej pięknej żony, że nosił w portfelu jej nagie zdjęcia, które pokazywał swoim rozmówcom?

...26 maja 1604 roku król Francji Henryk IV cudem uniknął śmierci w wyniku otrucia. Zabójczy specyfik próbował mu podać ksiądz – podczas komunii. Władcę uratował jego pies, który chwycił zębami królewskie szaty i go odciągnął. Do spożycia trucizny zmuszono za to duchownego. Mężczyzna zmarł na miejscu. 

...o mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie? Co najciekawsze, wierzenia Maryjczyków pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone.

...Aleksander Kwaśniewski, zwiedzając destylarnię w Erewaniu, dał się namówić na wystąpienie w roli... odważnika. A że wyglądał akurat wyjątkowo dobrze, okazało się, że zanim udało się go zrównoważyć, na szali trzeba było położyć dobre sześć kartonów dwudziestoletniego koniaku.

Komentarze (28)

  1. Dominik Szmerek Odpowiedz

    Pamietam jak pokazywano w TVP ów sad i egzekucje. Wstrząsające i chyba wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że to wszystko było szopką.

    W 1998 lub 1999 roku mój kolega pojechał do Rumunii i po powrocie pokazywał zdjęcia jeden z niewielu, wzorcowych wsi Causescu. Podobno planowano tak unowocześnić wszystkie rumuńskie wsie. Wsród pół sterczał 12 piętrowy blok z wielkiej płyty. Postawiono go w miejscu wyburzonej wsi z drewniana zabudowa. Mieszkańcy wsi zostali przesiedleni do wieżowca, a zwierzęta umieszczono w drewnianych baraczkach wokół bloku. Blok hucznie i z pompą oddano do użytku. Była telewizja, dostojnicy. Pokazano, jak Causescu dba o rolników, poprawia im warunki bytowe. Zamiast drewnianych chat, blok z prądem, woda, gazem i kanalizacja. Na otwarciu wojskowy generator dostarczał prąd, gazu, wody i kanalizacji nie było. Po skończeniu imprezy, wojsko pojechało z generatorem, a ludzie zostali w pustym bloku z wielkiej płyty, w którym nic nie było. W 1998 roku blok był już jedna, śmierdząca ruiną, zamieszkała przez bezdomnych i osoby, które nie były zainteresowane tym, by ktoś wiedział gdzie przebywają. Prawdziwi mieszkańcy wioski albo wyjechali, albo wymarli. To, wzorcowa wieś Causescu.

  2. POLAK-mały. Odpowiedz

    O mało co czekało nas to samo. W III RP istniała ta sama propaganda ” RP” teoretycznie istniała a koalicja PO-PSL dążyła do unicestwienia Polskiej Gospodarki, zakłamanie i rozbój w ” biały dzień”.
    Wyniszczali lub sprzedawali Majątek Narodowy w dodatku szpiegowali i donosili na własny KRAJ do UNI, wprost wyśmiewali i szydzili z POLAKÓW !!! Dzisjaj obecny RZĄD ma problemy postawić zarzuty oszustom i marnotrawcom – zasłaniają się niepamięcia lub nieświadomością PRAWA !!!
    Wychodza na ulice i w niebopgłosy krzycza, że w III RP za rzadów PiS jest łamana DEMOKRACJA, aby odwrócić uwagę od siebie gotowi są poniżać każdego kto im sie nie PO-doba !!! Utwożyli nową formaje – KOD: za (kodowani oszołomi demoludów).
    Takim po-myleńcom i im po-dobnym przydałby się Ceausescu !!!

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Charlie, to prawda. Trzeba jednak pamiętać, że i tu i tu zdarzały się środowiska żyjące niestety na podobnie niskim poziomie. Pozdrawiamy.

  3. Karol0923 Odpowiedz

    mam 50 lat, pamiętam końcówkę lat 70tych i szalone lata 80te z poprzedniej epoki, nie żałuję tych lat, półki świeciły pustkami, to prawda ale ludzie dawali sobie radę, istniał czarny rynek gdzie było wszystko, żyło się spokojniej, przyjaźniej, bez podziałów, ludzie się szanowali wzajemnie i było bezpiecznie, nie było bezrobocia, bezdomności i prostytucji, nie było wyścigu szczurów

    • rozbawiony Odpowiedz

      To ty w ORMO pracowales. Bo tylko tam myslenie bylo niepotrzebne. Za duzo dziennika ogladales.Bylo bezpieczniei nie bylo prostytucji ;))) pogadaj z zona co robila w Victorii bo nie na recepcji pracowala.

      • Barbara Odpowiedz

        Nie trzeba było być ormowcem, a człowiek i tak jakoś sobie radził. Ja jestem z 1963 roku i doskonale pamiętam pustki w sklepach, kilometrowe kolejki, stanie miesiącami (na listę) za potrzebnymi sprzętami, typu lodówka, meble… Karol myli się, że nie było prostytucji- była, tylko ukryta. Ale… ludzie mieli pracę (choć stanowiska często fikcyjne) i pieniądze za nią. W mojej rodzinie problemy żywnościowe rozwiązywano wyjazdami na wieś, gdzie zawsze można było kupić u gospodarzy jajka, kurę, ziemniaki, umówić się na świniobicie i „zdobyć” coś z wieprzowiny. Przydomowy trawnik zamieniło się w warzywnik. Kto był zaradny, radził sobie. Po wprowadzeniu kartek jakoś najpotrzebniejsze produkty się zdobywało. Popularne były „wymiany”: cukier- za papierosy, tłuszcze- za alkohol itd. To były bardzo ponure czasy gospodarcze. Jednak Karol ma rację- ludzie byli jacyś życzliwsi, pomagali sobie. A że na tamte lata przypadła moja młodość, też wspominam lata 80- z sentymentem. Było trudno, jednak nikt z głodu nie umierał, opieka społeczna zajmowała się tylko naprawdę skrajnymi przypadkami, nikt nie wyciągał ręki „bo mu się należy”. Jako młoda dziewczyna nauczyłam się szyć na maszynie. Przerabiało się ubrania po mamie, ze zdobytych cudem materiałów tworzyło się nowe „kreacje”. Niektóre koleżanki robiły na drutach, więc swetry, czapki, szaliki, rękawiczki jakoś się miało. Wszystko oczywiście- wymiana handlowa.. Nie było łatwo np. ze środkami chemicznymi, higienicznymi, ale zawsze jakoś się udawało coś zdobyć, albo wymienić. Nie zapomnę, jak mój ojczulek wrócił dumny jak paw, bo kupił w aptece dwie paczki podpasek. Przechodził obok i zobaczył kolejkę. Dopytał, co rzucili i stanął. Kobiety chciały go wyrzucić, ale powiedział, że ma w domu trzy kobiety i nie ustąpi. Po raz pierwszy w życiu kupił podpaski. Mama była z niego jeszcze bardziej dumna.
        Takich opowieści mogłabym tu namnożyć, ale po co? W każdym razie u nas było o niebo lepiej niż w Rumunii. Nie gotowaliśmy zupy z trawy (a tam tak), kobiety nie wkładały do pochwy biseptolu jako środka antykoncepcyjnego (a tam tak), nie byliśmy inwigilowani na każdym kroku- wśród przyjaciół, znajomych można było wypowiadać się swobodnie. Mój szwagier był w Rumunii w 1984 roku przez dwa tygodnie. To, co widział i o czym opowiadał nam „jeżyło włosy na głowie”. Tak więc nie ma co porównywać

    • Artur Michno Odpowiedz

      ja też mam tyle lat ale Ty wypisujesz głupoty, wstyd!!!!! Jedynym plusem było to, że byliśmy bardzo młodzi a reszta to jakieś bzdury

  4. Jarema Odpowiedz

    Tylko że taki stan rzeczy jaki był w PRL nie mógł trwać wiecznie. W każdym kraju komunistycznym prędzej czy póżniej dojdzie do zmian ze względów gospodarczych. A konsekwencje tamtych czasów widzimy bo do dziś zmagamy się np. ze spużcizną beztroskiego wysyłania ludzi na emerytury w wieku 40- 50 lat, i ja teraz muszę na nich robić bo im się już dawno składki wykończyły. Niemniej to co nam przyniosła III RP to powiem szczerze, nie dziwie się że wielu ludzi tęskni do komuny bo co dostaliśmy: bezrobocie, pozorną demokracje, dziką prywatyzacje i ogólnie zakonserwowanie a nawet pogłębienie się wielu patologii komunistycznych. Ciekaw jestem czy w Rumunii do dziś wspomina się dobrze wspomnianą już dyktaturę bo w Bułgarii tęsknota do komuny jest silna.

  5. Anonim Odpowiedz

    oddziały Securitate walczyły z oddziałami armii rumuńskiej jeszcze do połowy lutego 1990 r. w Karpatach w okolicy miasta Brasov – jeńców nie brano.

  6. Nomex Odpowiedz

    Ale fajnie jest narzekać i kląć na „Jaruzela” jaki to on był zły paskudny i w ogóle. Nasza „rewolucja przebiegła dość bezkrwawo.

  7. Anonim Odpowiedz

    Byłem w Rumunii kilka miesięcy przed upadkiem ich słońca narodu, nawet trafiłem na dzień jego urodzin czyli święto państwowe czułem się jak bym cofnął się do lat 50 w Polsce. Odwiedziłem kilka mieszkań rozmawiałem z ich mieszkańcami i aż takiej biedy jak tu opisana nie zauważyłem w sklepach towarów mieli więcej niż my, z żarciem podobnie lub trochę gorzej natomiast wieś to bieda w porównaniu do naszej i to wielka bieda, zachudzone karłowate bydło, pstrokate małe świnie na postronkach przy każdej zagrodzie jak psy. Terror był ale nie była to Korea północna raczej Polska lat 50.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.