Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Największe absurdy komunistycznej Rumunii

Nicolaeu i Elena Ceaușescu chcieli, by otaczał ich taki sam kult jak Mao Zedonga czy Kim Ir Sena (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).Jeśli po obejrzeniu ”Misia” doszliście do wniosku, że PRL to był dom wariatów – to znaczy, że niewiele wiecie o Rumunii pod rządami Nicolae Ceaușescu. Bowiem dokonania polskich komunistów były niczym wobec pomysłów, które lęgły się w głowie „geniusza Karpat”.

Jak głosiła oficjalna propaganda, Rumunia musiała czekać aż 2050 lat, aby po jej ziemi stąpał „syn słońca”, „budowniczy wszystkiego, co dobre i piękne”, „najdumniejsza jodła kraju”, „trybun godności”, „wielki maszt” – Nicolaeu Ceaușescu. Tyle właśnie czasu minęło od założenia państwa Daków, którego spadkobierczynią miała być Rumunia. Jej prezydent zaś – wcieleniem króla Burebisty.

Według Thomasa Kunzego, autora książki „Ceaușescu. Piekło na ziemi”, komunistyczny dygnitarz miał w sobie coś z króla – sprawował niepodzielną władzę i wprost opływał w luksusy. Jednak zamiast splendoru i królewskiego majestatu, unosiły się wokół niego opary absurdu.

Litania do Ceaușescu

W trakcie wizyty w Chinach i Korei Północnej „strategowi szczęścia” zaimponował kult, jakim cieszyli się Mao Zedong i Kim Ir Sen. Niedługo po powrocie z Dalekiego Wschodu podobizny Ceaușescu spoglądały na Rumunów z każdej strony.

Z podróży na Daleki Wschód Ceauşescu wrócił zafascynowany i zainspirowany (źródło: <a href="http://fototeca.iiccr.ro/picdetails.php?picid=33292X125X1751" target="_blank">Fototeca online a comunismului românesc</a>).

Z podróży na Daleki Wschód Ceauşescu wrócił zafascynowany i zainspirowany (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Również biblioteki wypełniły się przepastnymi tomami z zapisem jego przemówień. A było co spisywać, bo Ceaușescu potrafił wygłaszać swoje mądrości nawet przez pięć godzin. Na szczęście dawano „najsłodszemu pocałunkowi ojczystej ziemi” nieco odetchnąć i przerywano jego tyrady burzliwymi i – oczywiście – spontanicznymi oklaskami.

W prasie, radiu i telewizji trwał nieustanny festiwal propagandy sukcesu. Pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy sytuacja gospodarcza Rumunii była tak tragiczna, że w ramach oszczędności telewizja nadawała tylko dwugodzinny program, ramówka składała się z wiadomości, audycji na temat prac teoretycznych Ceaușescu, wierszy i antologii ku jego czci oraz filmu dokumentalnego. Nie trzeba chyba dodawać, komu był poświęcony.

Nie wiadomo więc, czy fakt, że niecałe dwadzieścia procent Rumunów posiadało telewizor wynikał tylko z ubóstwa, czy po prostu większość społeczeństwa zdawała sobie sprawę z bezsensowności zakupu tego urządzenia.

Urzędnicza dola

Słowo minister pochodzi z łaciny i oznacza sługę i pomocnika. Tak właśnie rozumiał je Ceaușescu. Według niego urzędnik powinien koncentrować się na służeniu społeczeństwu, a nie na strojeniu się w drogie garnitury.

Nieraz zdarzały się sytuacje, w których mylono zwykłego szofera z ministrem. Ten ostatni wolał być ubrany jak ostatni flejtuch, aby tylko „światłość Rumunii” nie podejrzewała go o lenistwo i niewypełnianie obowiązków.

Urzędnicy zresztą nie mogli kończyć pracy przed towarzyszem prezydentem. Dlatego pozostawali w gotowości na stanowiskach, dopóki nie zgaśnie światło w najważniejszym gabinecie. Nie trzeba chyba dodawać, że przez większość czasu wykonywali kompletnie bezsensowne zajęcia albo kręcili się po korytarzach bez celu.

http://fototeca.iiccr.ro/picdetails.php?picid=31828X21X1763&lang=en

W Państwie Ceaușescu urzędnicy nie mogli skończyć pracy, nim nie zgasło światło w gabinecie przywódcy (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Jednak największy strach padał na lokalnych dygnitarzy, kiedy dowiadywali się, że to właśnie ich miejscowość odwiedzi sam „Jupiter Karpat”. Musieli oni nie tylko spędzić grono miejscowych dzieciaków, żeby przygotowało uroczystą akademię na cześć prezydenta i jego małżonki, ale również podrasować ogólny wygląd okolicy.

Niektórzy uciekali się do spryskiwania drzew zieloną farbą, inni zawieszali na gałęziach dorodne jabłka. Kiedy do lokalnych urzędów docierała informacja, że Ceaușescu będzie przejeżdżał wzdłuż łąk, ściągano na nie upasione krówska, przepędzając wychudzone i schorowane bydło.

Wielki Nicolae słucha i patrzy

Ceaușescu koniecznie pragnął kontrolować życie każdego Rumuna. Dlatego całe państwo pokryła gęsta sieć podsłuchów, które były wykorzystywane zarówno przeciwko partyjnym dygnitarzom, jak również zwykłym obywatelom. Nieopatrznie wypowiedziane słowo mogło skończyć się w najlepszym przypadku przeniesieniem na mniej eksponowane stanowisko.

Wizyty gospodarskie Ceaușescu napędzały urzędnikom niemałego strachu... (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Wizyty gospodarskie Ceaușescu napędzały urzędnikom niemałego strachu… (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

W najgorszym – przymusowym leczeniem psychiatrycznym. Przecież krytykowanie najlepszego okresu w dziejach Rumunii, zdaniem działaczy partyjnych i pseudolekarzy, było najlepszym dowodem na postradanie zmysłów. Po takiej kwarantannie wiele osób, które przed podjęciem „terapii” nie narzekało na zdrowie, stawało się wrakami człowieka.

Za pomocą podsłuchów można było również namierzyć tych, którzy odbierają Radia Wolna Europa. Słuchać zakazanej rozgłośni – to było pół biedy. A co z tymi, którzy wysyłają do RWE anonimowe listy, w których pozwalają sobie na podważanie geniuszu swojego przywódcy i rozpowszechniają plotki o rzekomych brakach w żywności czy wyłączaniu ogrzewania w środku zimy?

Dla niezastąpionego Securitate nie stanowiło to problemu. A przynajmniej, tak im się wydawało. Od 1978 roku obywatele Rumunii byli zmuszeni do wyrabiania pozwoleń na posiadanie maszyny do pisania. Dodatkowo specjalni technicy pobierali próbki czcionek, na podstawie których służby bezpieczeństwa miały dojść, kto jest autorem paszkwilanckich listów.

W państwie Ceaușescu wszyscy byli w kręgu podejrzeń... Na zdjęciu XI zjazd Komunistycznej Partii Rumunii (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

W państwie Ceaușescu wszyscy byli w kręgu podejrzeń… Na zdjęciu XI zjazd Komunistycznej Partii Rumunii (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Ceaușescu w swoim geniuszu dostrzegł jednak, że nie wszyscy przecież używają maszyny do pisania. Postanowiono więc zbierać próbki pisma i to niezależnie czy od dzieci, czy też dorosłych. Pomysł naprawdę karkołomny – jeśli weźmiemy pod uwagę liczebność ludności i brak sprzętu komputerowego, który mógłby porównywać tak olbrzymią bazę danych. To po prostu nie mogło się udać.

Nie rozmawiaj z obcymi

Oczywiście największe zagrożenie dla stabilizacji kraju stanowili obcokrajowcy. Co prawda, Żydów i Niemców traktowano jako towar eksportowy i za duże pieniądze zezwalano im na wyjazd do Izraela lub jednej z republik niemieckich. Należało jednak ograniczyć poczynania korespondentów zagranicznych, studentów, duchownych i innych podejrzanych typów.

W tym celu powstał kuriozalny dekret, który nakazał Rumunom wyspowiadanie się służbom bezpieczeństwa z każdej rozmowy z obcokrajowcem. Aby w ogóle do takiej rozmowy doszło, należało najpierw uzyskać stosowne pozwolenie od smutnych panów.

Ceaușescu chciał osobiście decydować o życiu wszystkich obywateli Rumunii (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Ceaușescu chciał osobiście decydować o życiu wszystkich obywateli Rumunii (źródło: Fototeca online a comunismului românesc).

Nie było ono jednak wydawane od ręki. Wszak życie toczy się swoim rytmem, a postępowanie administracyjne – swoim. Sytuacja bywała szczególnie groteskowa, kiedy obcokrajowcy przyjeżdżali na wcześniej umówione spotkanie biznesowe, ale nikt nie chciał z nimi rozmawiać, bo wciąż nie wydano oficjalnego pozwolenia.

O małżeństwie z obcokrajowcem również nie było mowy, dopóki osobiście nie wyraził na nie zgody sam Ceaușescu.

Wielki Budowniczy

Wiernopoddańcze utwory na cześć prezydenta nie mogły być jedyną pamiątką po rządach „niezłomnego obrońcy mocnej jak granit jedności partii”. Należało jeszcze wznieść budowle, które podkreśliłyby nieoceniony wkład Ceaușescu w rozwój kraju.

Przewodniczący Komunistycznej Partii Rumunii wznowił pracę nad budową Kanału Dunaj-Morze Czarne, które zostały przerwane niedługo po śmierci Józefa Stalina. Zaprzestanie prac było spowodowane trudną sytuacją gospodarczą kraju.

Inwestycja, którą Ceausescu wznowił w przymierającej głodem Rumunii, zwróci się za jakieś 500 lat! (domena publiczna).

Inwestycja, którą Ceausescu wznowił w przymierającej głodem Rumunii, zwróci się za jakieś 500 lat! (domena publiczna).

W latach 70. wcale nie było aż tak kolorowo, aby można było decydować się na wznowienie tej inwestycji. Ale kto by się tym przejmował! W budowę było zaangażowanych pół miliona więźniów, żołnierzy i robotników budowlanych. Prace zakończono w 1987 roku. Według niektórych szacunków, ta inwestycja zwróci się dopiero za 500 lat.

Innym przykładem megalomanii albo zwykłej głupoty jest tak zwany Dom Ludowy, który znajduje się w centrum Bukaresztu. Aby zrobić miejsce dla tak olbrzymiej budowli zrównano z ziemią kilka dzielnic, nie oszczędzając nawet zabytkowego klasztoru Văcăreşti i siedemnastu innych kościołów. A wszystko, aby stworzyć molocha, którego koszt budowy szacuje się nawet na dwa miliardy dolarów.

Prace odbywały się na trzy zmiany, a liczba robotników przewijających się przez plac budowy wyniosła dwieście tysięcy osób. Nad wszystkim czuwał zespół czterystu architektów oraz dwójka wybitnej sławy specjalistów. Małżeństwo Ceaușescu kilka razy dziennie doglądało budowy, a każda ich sugestia stawała się rozkazem.

Kiedy Rumunia pogrążała się w biedzie, małżeństwo Ceaușescu zastanawiało się, gdzie dobudować marmurowe schody... Na zdjęciu: Dom Ludowy w budowie (autor: Scott Edelman, domena publiczna).

Kiedy Rumunia pogrążała się w biedzie, małżeństwo Ceaușescu zastanawiało się, gdzie dobudować marmurowe schody… Na zdjęciu: Dom Ludowy w budowie (autor: Scott Edelman, domena publiczna).

Wykuć marmurowe schody i przenieść je w inne miejsce? – skoro powiedziano, ma być zrobione! To kolejny przykład jak bardzo Nicolae i Elena byli oderwani od rzeczywistości. Kiedy oni zajmowali się tworzeniem pałacu z siedmioma tysiącami pomieszczeń, przeciętni Rumuni przechodzili prawdziwą szkołę przetrwania.

Dobra dieta narodowa

W 1982 roku Ceaușescu postanowił spłacić wszystkie zobowiązania finansowe bez zaciągania kolejnych kredytów. I chociaż z dumą oznajmił, że w 1989 roku kraj jest wolny od długów, to odbiło się to tragicznie na życiu całego społeczeństwa. Powszechnie brakowało żywności, którą podobnie jak w latach 50. zaczęto racjonować, a takie produkty jak kawa czy pieprz stały się dobrami luksusowymi. Puste półki sklepowe wypełniły się konserwami, które w rzeczywistości były obrzydliwą breją.

Thomas Kunze w książce „Ceaușescu. Piekło na ziemi” wspomina o kompletnej ignorancji i pogardzie, jaką żywili do społeczeństwa komunistyczni dygnitarze. Najlepszym tego przykładem był „Program zdrowego żywienia”, według którego na jednego Rumuna miało przypadać między innymi 39,12 kilograma mięsa rocznie.

Był to wynik i tak trudny do osiągnięcia, bowiem w sklepach pojawiały się głównie takie delicje jak świńskie ryje, oskrobane żeberka wieprzowe, kurze i gęsie głowy – czyli wszystko, czego nie dało się wyeksportować.

Oprócz głodu doskwierały jeszcze częste braki prądu i gazu. Centralne ogrzewanie w blokach z wielkiej płyty było regularnie wyłączane, przez co zamiast w piżamach kładziono się w kurtkach. Kolejne fabryki były zamykane, a całe rodziny zostawały bez środków do życia.

Ograniczono transport publiczny, a ruch samochodami osobowymi odbywał się według numerów rejestracji – jednego dnia auta z numerami parzystymi, drugiego z nieparzystymi.

W latach 80. brakowało dosłownie wszystkiego... Na zdjęciu: kolejka po olej, Bukareszt 1986 (autor: Scott Edelman, domena publiczna).

W latach 80. brakowało dosłownie wszystkiego… Na zdjęciu: kolejka po olej, Bukareszt 1986 (autor: Scott Edelman, domena publiczna).

Oszczędności obejmowały każdą grupę społeczną – nawet filharmoników. Zgodnie z zaleceniami Partii w każdej orkiestrze symfonicznej należało zwolnić określoną liczbę instrumentalistów. Kiedy jeden z dyrygentów próbował ratować swoją orkiestrę, przekonując urzędnika, że nie może zwolnić części skrzypków, usłyszał w odpowiedzi, żeby ci, co zachowali posady, grali głośniej niż zwykle.

Polityczna orkiestra prowadzona przez Ceaușescu rozpierzchła się, gdy tylko poczuła gniew rewolucji 1989 roku. Sam „dyrygent”, zanim dosięgły go kule plutonu egzekucyjnego, zdążył jeszcze zaintonować „Międzynarodówkę”. W taki oto sposób zakończyła się najbardziej kuriozalna dyktatura Europy, której skutki Rumunia odczuwa do dzisiaj.

Bibliografia:

  1. Burakowski A., Geniusz Karpat, Warszawa 2008.
  2. Kuczewski M., Rumunia. Koniec złotej epoki, Warszawa 2008.
  3. Kunze Thomas, Ceaușescu. Piekło na Ziemi, przeł. J. Czudec, Warszawa 2016.
  4. Pacepa I.M., Czerwone horyzonty, przeł. M. Fabianowska, Warszawa 1990.

Kup książkę z dużym rabatem na stronie Wydawcy

ceausescu_640x300_CH

Kup e-book w swojej ulubionej księgarni:

Czy wiesz, że ...

...zdobywanie środków umożliwiających funkcjonowanie czeczeńskiego batalionu Dudajewa na Ukrainie polegało na… napadaniu na nielegalne kasyna w Kijowie? Przebrani w mundury bojownicy wpadali do środka, patroszyli kasy i automaty do gry.

...żona ostatniego szacha Persji Alego Rezy Pahlawiego, Farah, zapisała w swoim pamiętniku, że przyczyną samobójczych śmierci dwójki spośród jej dzieci były dziecięce przeżycia, których ciężaru nie potrafili się pozbyć? Nie wykluczała też jednak… rzuconej przez islamistów klątwy.

...gdy w październiku 1963 roku Swietłana Alliłujewa, córka Stalina, poznała miłość swojego życia... w szpitalu? Była właśnie tuż po operacji wycięcia migdałków. Jej ukochany, Radża Brajesh Singh, w szlafroku i z watą w nozdrzach, cierpiał po usunięciu polipów z nosa.

...najsłynniejszy diament świata, Koh-i-noor, wcale nie spodobał się Brytyjczykom, gdy zobaczyli go po raz pierwszy na wystawie w 1851 roku? Zanim uzyskał nowy szlif, dziennikarze pisali, że „jest w tym kamieniu coś odpychającego, bo im bardziej się go podświetla, tym mniej jest skłonny do pokazywania swojej wspaniałości”. 

Komentarze (28)

  1. Pinio Odpowiedz

    :) mieszkalem i pracowalem w Rumunii 4 lata. Artykul napisany lekko tendencyjnie, przejaskrawiony. Ani autor, ani ja nie żylismy tam wredy, że Nicolae byl megalofilem to prawda, ale tak rzadzily sie wszystkie komunistyczne kraje. Kanal nie laczyl dunaju z morzem czarnym bo dunaj sam z siebie wpada do morza czarnego;) to byl inny kanal ktorego slady sa przy okazji jazdy z Focsani do Bucuresti. Braki w dostawach wszystkiego tez pamietam z czasow PRLu – slynny 21 stopien zasilania ;) oraz racjonowanie zywnosci – nic nowego. Problem polegal na tym ze Rumunia byla jako jedyny komunistyczny kraj oddluzona, co wcale nie bylo wygodne dla zachodu. Zachod w przepiekny sposob rozgrabia Rumunie wykorzystujac zrecznie pozostale w glowach zaszlosci komunistycznego myslenia.

  2. Ivo Odpowiedz

    Im więcej wiem o Ceausescu tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie był ewenementem w dziejach Europy. Od razu mam skojarzenia z Wilhelmińskimi Niemcami gdzie dla mrzonek o imperium miliony ludzi zginęło lub złamano im życie, a żyjących w kraju zmuszono do wyrzeczeń i jedzenie chleba z trocin. Oczywiście nie usprawiedliwiam tego Rumuńskiego tyrana, ale widać tu wyraźnie logikę, którą kieruje się władza. Nieważne czy to socjalizm (chociaż w przypadku Rumunii mamy jakąś dziwaczną dyktaturę w stylu Bokassy czy Idi Amina tylko ubraną w czerwień) czy biała autokracja, to człowiek jest liczbą w statystykach, która niewiele liczy się przy różnych planach, a właściwie fantazjach.

    • zenek Odpowiedz

      Dzieki gospodarce wilhelminskich Niemiec Polska mogła eksploatowac Slask w latach 1922 -2000..Potem eksploatowana kolonia,bez inwestycji przestała przynosic zyski..

  3. Sinecod Odpowiedz

    Zawsze mnie zastanawia czy w takich sytuacjach naprawdę nikt nie jest w stanie przeciwstawić się takiemu baranowi (no bo jak inaczej nazwać takiego delikwenta…) ? Nie chcę mi się wierzyć żeby elitom partyjnym było aż tak dobrze że nie chcieli by go się pozbyć, choć z drugiej strony u nas było podobnie- ludzie stali w kolejkach a taki „towarzysz Jan Winnicki”- lodówka pełna smakołyków.

  4. Harryangel Odpowiedz

    Czy ja dobrze zrozumiałem pierwsze zdanie artykułu? Zawsze uważałem, że nieboszczyk Stanisław Bareja kręcił komedie. A tu się okazuje, co poniektórzy mniemają, że filmy dokumentalne.

  5. Emerytka Odpowiedz

    Wracając z wczasów w Bułgarii,zatrzymaliśmy się w małym miasteczku rumuńskim.Weszliśmy do piekarni kupić chleb lub bułki.Kalejka ok.50 osób natychmiast zrobiła nam przejście do lady a ekspedientka w podskokach i z uśmiechem nas obsłużyła.Żadna osoba z kolejki nie zaprotestowała,stali dalej w kolejce,z kartkami na chleb w ręku.Tak widocznie mieli przykazane-obcokrajowcy mieli być przekonani że u nich nic nie brakuje.

  6. Potwórr Odpowiedz

    „Według niego urzędnik powinien koncentrować się na służeniu społeczeństwu, a nie na strojeniu się w drogie garnitury.”

    No i kto przyzna, że pan dyktator nie miał tutaj racji ?!! ;)

  7. Anonim Odpowiedz

    Jeśli po obejrzeniu ”Misia” doszliście do wniosku, że PRL to był dom wariatów – to znaczy, że niewiele wiecie o Rumunii pod rządami Nicolae Ceaușescu. Bowiem dokonania polskich komunistów były niczym wobec pomysłów, które lęgły się w głowie „geniusza Karpat”.

    Jeśli informacje o PRLu czerpiesz szanowny autorze z filmów Barei, to skąd wziąłeś te rewelacje o Ceausescu?

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.