Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Nie skończyła czwartej klasy podstawówki, a chciała dostać Nobla z Chemii. „Naukowa” kariera Eleny Ceaușescu

Elena Ceaușescu zrobiła prawdziwą międzynarodową "naukową" karierę.

fot.Ion Chibzii/CC BY-SA 2.0 Elena Ceaușescu zrobiła prawdziwą międzynarodową „naukową” karierę.

Jako żona rumuńskiego dyktatora Elena mogła liczyć na klejnoty, futra i rezydencje. Ale jej to nie wystarczało. Choć nie skończyła nawet czwartej klasy, chciała wykształcenia i związanego z nim prestiżu. Z nagrodą Nobla włącznie. Jak przebiegała jej błyskotliwa „kariera”?

W oficjalnym życiorysie Eleny Ceaușescu prawdy było niewiele. Nawet jej imię w rzeczywistości brzmiało Lenuta (zdrobniale Lenka). Dopiero po ślubie postanowiła się „przechrzcić”. Wszystko po to, by odciąć się od swego dawnego, chłopskiego życia.

Zmienił się także jej rok urodzenia. Choć przyszła na świat w roku 1916, odmłodzono ją o trzy lata, by nie była starsza od urodzonego w 1918 roku Nicolae. A co z jej słynną karierą naukową? Nie była niczym innym, jak tylko jedną wielką bujdą, wymyśloną, żeby zaspokoić wybujałe ambicje pierwszej damy.

Początki „kariery”

Jak naprawdę wyglądały początki zaangażowania Lenuty Petrescu (jak brzmiało panieńskie nazwisko Eleny) w rozwój nauki? Pierwsze kroki poczyniła oczywiście już po opuszczeniu swojej rodzinnej miejscowości Petreşti w powiecie Dâmboviţa na Wołoszczyźnie. Tak o jej losach pisze Przemysław Słowiński w książce „Kobiety despotów”:

(…) przeniosła się wraz ze swoim bratem do Bukaresztu. Tutaj pracowała początkowo jako asystentka w laboratorium, a później w fabryce włókienniczej. Okres ten w jej oficjalnych biografiach opisywany był bardzo pobieżnie, jako że tajemnicą poliszynela było, iż przyszła Matka Narodu zajmowała się w tym czasie prostytucją.

Lenuta Petrescu na zdjęciu z 1939 roku.

fot.domena publiczna Lenuta Petrescu na zdjęciu z 1939 roku.

Choć jej laboratoryjne obowiązki w gruncie rzeczy najprawdopodobniej ograniczały się do sprzątania, Elena chciała kontynuować wątek nauk ścisłych w swej „karierze”. Okazja ku temu nadeszła po ślubie z przyszłym ciemiężycielem narodu rumuńskiego, który odbył się w roku 1945. Wróciła wówczas na krótko do pracy w podobnym zakładzie, tym razem już rzeczywiście na wyższym stanowisku.

Po niedługim czasie ambitna kobieta uznała jednak, że praca laborantki jest nie dość prestiżowa dla żony pnącego się po szczeblach kariery dygnitarza. Podjęła studia – zaoczne, bez obowiązku uczęszczania, a jakże. Po nich, już jako pani inżynier, rozpoczęła zaś „pracę” w Instytucie Badań Chemicznych w Bukareszcie. Później sprawy potoczyły się już lawinowo. Szybką karierę naukową Lenuty opisuje Słowiński:

Dyplomy naukowe i inne akty uznania dla Eleny mnożyły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. I to nie tylko te z Kostaryki, Ekwadoru czy Ghany, ale również pochodzące z wielu prestiżowych zachodnich uniwersytetów.

W poczet honorowych członków przyjęło ją na przykład słynne Królewskie Towarzystwo Chemiczne w Londynie i Grecka Akademia Nauk, a Uniwersytet w Bolonii obdarzył ją doktoratem honoris causa za osiągnięcia na polu chemii polimerów. W sumie posiadała kilkanaście tytułów honoris causa światowych uczelni oraz sporą biblioteczkę „własnych” prac naukowych.

Kup książkę Przemysława Słowińskiego pod tytułem "Kobiety despotów" z rabatem.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Przemysława Słowińskiego „Kobiety despotów” (Wydawnictwo Fronda 2018).

Nieoceniona pomoc ghostwriterów

Jakim cudem żona dyktatora tak szybko awansowała niemal do naukowej pierwszej ligi? Oczywiście wszystkie prace naukowe i książki wychodzące pod jej nazwiskiem pisali za nią rodzimi naukowcy. Ona sama, po raptem kilku klasach szkoły podstawowej, ledwie przecież opanowała czytanie, pisanie i liczenie. O znajomości trudnych zagadnień chemicznych z jej strony nie mogło być mowy.

Zaprzęgnięci do pracy matematycy i chemicy mieli jednak sposób na to, by dać upust swojej frustracji i konieczności pisania w imieniu Matki Narodu. Czy to dla żartu, czy w ramach zemsty, w długich wzorach zawartych w przypisanych jej opracowaniach celowo robili błędy. Takie absurdalne wyliczenia były dla środowiska naukowego zabawne, a dla „autorki” prac – niezauważalne.

Na wykorzystaniu rumuńskich specjalistów zresztą nie poprzestano. Wywiad w służbie despoty nie cofał się przed… wykradaniem prac naukowych z Zachodu! Wystarczyło je antydatować i podpisać „dr Elena Ceaușescu”. I tak żona dyktatora mogła dodać do swojego dorobku kolejną pracę, której z pewnością w najmniejszym nawet stopniu nie rozumiała.

Rumuński wywiad posuwał się nawet do kradzieży zagranicznych prac naukowych, aby je antydatować i przypisać je Elenie.

fot.André Cros/CC BY-SA 4.0 Rumuński wywiad posuwał się nawet do kradzieży zagranicznych prac naukowych, aby je antydatować i przypisać je Elenie.

O tym, że jej wiedza dotycząca zagadnień, którymi się „zajmowała”, nie była imponująca, świadczy już sam fakt, że doktorat zdobywała za zamkniętymi drzwiami. Ten środek zaradczy pojawił się nie bez przyczyny. Przyszła pani doktor mogła mieć problem nawet z odczytaniem tytułu „swojej” pracy: „Stereospecyficzna polimeryzacja izoprenu w utwardzaniu kauczuków syntetycznych”.

Sięgaj gdzie wzrok nie sięga

Wydawałoby się, że liczne tytuły i publikowane na całym świecie (także w Polsce) prace naukowe zaspokoją ambicję Matki Narodu. Nic bardziej mylnego. Elena za nic miała sobie jakiekolwiek ograniczenia. Choć trudno w to uwierzyć, niewykształcona, wstydząca się swojego wiejskiego pochodzenia i niemająca żadnego doświadczenia naukowego Elena, zapragnęła kolejnego wyróżnienia. Tym razem naprawdę prestiżowego. Jak pisze w książce „Kobiety despotów” Przemysław Słowiński:

Z właściwą sobie skromnością pani Ceauşescu uznała w końcu, że do jej kolekcji tytułów i zaszczytów znakomicie pasowałaby… Nagroda Nobla. Władze Rumunii zaczęły więc testować delikatnie, w jakiej dziedzinie można by wnioskować o przyznanie Matce Narodu tego wyróżnienia.

W grę wchodziła oczywiście nagroda w dziedzinie chemii, ale także medycyny (za terapię antyrakową opartą na ekstraktach z czosnku), jak również Nagroda Pokojowa. Niestety członkowie Szwedzkiej Akademii Nauk, w gestii których leżało przyznanie nagrody, zdecydowanie odrzucili tego rodzaju sugestie.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. W pewnym momencie Elenie zamarzyła się Nagroda Nobla.

fot.domena publiczna Apetyt rośnie w miarę jedzenia. W pewnym momencie Elenie zamarzyła się Nagroda Nobla.

Odmowa musiała dotknąć Elenę do żywego. Miała przecież nadzieję na potwierdzenie swojego znaczenia i wkładu w naukę. Ostatecznie wiele z jej dotychczasowych tytułów naukowych tylko brzmiało poważnie, ale nie miało żadnego znaczenia. Tak było między innymi w przypadku stanowiska przewodniczącej Narodowej Rady Nauk i Technologii. Jak pisze Diane Ducret, Radę tę stworzył dla żony sam Nicolae.

Nie był to jedyny raz, kiedy „wybitną chemiczkę” spotkał tego rodzaju afront i odmówiono jej naukowego wyróżnienia. Stało się tak również wtedy, gdy zapragnęła otrzymać doktorat honoris causa na Uniwersytecie w Waszyngtonie. Prezydent Jimmy Carter nie zamierzał bynajmniej jej tego załatwiać. Obrazy dopełniła jego żona, Eleanor Rosalynn Smith-Carter, która… nie zgodziła się na podarowanie kobiecie żądanego futra. Tym samym amerykańska para prezydencka pokazała, że zarówno na prezenty, jak i na tytuły naukowe trzeba sobie zasłużyć.

Bibliografia:

  1. Diane Ducret, Kobiety Dyktatorów, Znak 2012.
  2. Thomas Kunze, Ceauşescu, Piekło na ziemi, Prószyński i S-ka, Warszawa 2016.
  3. Przemysław Słowiński, Kobiety despotów, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2018.

Kup książkę na stronie Empiku:

Czy wiesz, że ...

...od 1998 do 2003 roku w Demokratycznej Republice Konga trwała największa wojna we współczesnej Afryce? W zmagania zaangażowało się aż 8 krajów regionu oraz 25 ugrupowań zbrojnych. Bezpośrednio i pośrednio – z powodu chorób i głodu – w ich trakcie zginęło prawie 5,5 miliona ludzi.

...w Republice Rosyjskiej w latach 80. rocznie umierało z powodu powikłań poaborcyjnych 600-700 kobiet? Wiele pacjentek po zabiegach w ogóle nie mogło już mieć dzieci. Inne, gdy zachodziły w kolejną ciążę i decydowały się ją donosić, rodziły przed terminem.

...na początku lat sześćdziesiątych na izraelskich dworcach i w kioskachpojawiły się „Stalagi”, czyli tanie powieści pornograficzne osadzone w realiach III Rzeszy? Promowano je jako… autentyczne wspomnienia byłych anglosaskich więźniów obozów jenieckich.

...PRL-owski rząd zapewniał stypendia dla młodych bliskowschodnich terrorystów? Otrzymywali nawet 500 dolarów miesięcznie, gdy ówczesna średnia pensja w Polsce wynosiła około 30 dolarów. Na koszt państwa jadali w drogich restauracjach, jeździli czarnymi mercedesami, zakupy robili w Pewexach i korzystali z usług ekskluzywnych prostytutek.

Komentarze (22)

  1. Evii Odpowiedz

    Pomijając megalomanię i kłamstwa na swój temat jakimi się posługiwała, to jednak sam fakt, że kreowała się na „uczoną” mógł miec pozytywny skutek dla jej „poddanych”(w tamtych czasach w Rumunii ciężko mówic o obywatelach) – promowała naukę przedmiotów ścisłych i dla innych, którzy nie zdawali sobie sprawy z ogromu kłamstw dotyczących jej „osiągnięc” mogło byc mobilizujące do zdobywania wiedzy. Podkreślic wypada, że zarówno jej córka jak i syn zostali matematykami i fizykami – już z prawdziwymi osiągnięciami.
    Ciekawe, że kobieta, która dążyła do tego, by każda kobieta rodziła co najmniej 4-5 dzieci, sama urodziła „tylko” trójkę – czyżby ją omijały comiesięczne „badania”? Skąd też w niej taka nieniawiśc do innych kobiet?

  2. TajgerBonzo66 Odpowiedz

    Oj tam, oj tam, cudze chwalicie a swojego nie znacie. Nasz przywódca, narodowy mesjasz, noblysta który obalił samodzielnie komunę też przecież nie miał jakiegoś super wykształcenia a tytułów naukowych ma co nie miara. Podobno on nawet elektrykiem nie był tylko pomocnikiem elektryka bo przecież być elektrykiem to też trzeba coś umieć. Dzieci Lecha też robią kariery czyli widać że potomek Walesa taki głupi nie jest. A tak na serio to nie ma nic gorszego jak próżnego chama wprowadzić do polityki, dać pieniądze i władze co widać na przykładzie Eleny. Kto wie, może wywiad rumuński wykradł też jakąś pracę naukową Lecha Wałęsy a potem rumuńska madame uznała ją za swoją.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, jak już stosować paralele, to może takie odpowiadające prawdopodobieństwu? Lech Wałęsa został wybrany na prezydenta, gdy Elena już nie żyła. Rozumiem, że z tą kradzieżą to była ironia, ale jednak. Proszę również spojrzeć na wykształcenie Lecha Wałęsy – według Pana wykształcenie w danym zawodzie to nie wykształcenie? A co do odznaczeń było ich rzeczywiście sporo i każde – jak i Nobel – zostały uargumentowane. Oczywiście może się Pan z uzasadnieniem nie zgadzać, ale tytuły zostają. Pozdrawiamy serdecznie :)

      • jello Odpowiedz

        A jakie niby wykształcenie ma LW? Wątpię aby wszechobecna wiedza na temat jego wykształcenia , a mianowicie zawodówka (jaka, gdzie?), została zbudowana na potrzeby tego nieuka. Podejrzewam, że ma może 7 klas, a później to go tak słomą wytarli i kopnęli w świat.

      • TajgerBonzo66 Odpowiedz

        Ale czy ja nie napisałem że on podobno nawet elektrykiem nie był tylko pomocnikiem? elektryk musi się znać na tym i owym. To tak jak pomocnik murarza, też może powiedzieć że jest budowlańcem. L. Wałęsa został wybrany na prezydenta przez społeczeństwo które było totalnie zdezorientowane po latach komuny i kupiło mit wielkiego Lecha a już po krótkim czasie się wszyscy albo z niego śmiali albo za niego wstydzili. Wie Pani co? myślę że nawet jak ktoś nie ma wykształcenia oficjalnego to może się douczać, być samoukiem tak jak Gomułka. Co do Eleny to myślę że przy całej próżności czuła pewien kompleks wobec osób wykształconych, tylko pytanie czy przełożyło się to na to że czasami też zajrzała do książki i się czegoś nauczyła dla samej siebie. Widać że musiała się interesować fizyką bo to trudna dziedzina wiedzy a mogła przecież ,,zająć się” jakąś prostszą nauką np. filologią rumuńską gdzie jest większe pole do lania wody- z całym szacunkiem dla filologów ale im łatwiej ukryć moim zdaniem braki w wiedzy. A wracając do Lecha który jest bohaterem demotywatorów to trudno uznać za inteligentnego kogoś kto po ponad 30 latach brylowania na salonach świata potrafi tak pleść bez sensu i rzucić tekstem że w ,,Londynie łóżko było tak wielkie że nie potrafiłem tam znależć Danuśki” Pozdrawiam również

        • Nasz publicysta |Anna Dziadzio

          Drogi komentatorze, nie miałam zamiaru stawać po żadnej ze stron, ani oceniać kto był /jest bardziej wykształcony – Elena czy Lech Wałęsa. Chciałam zwrócić uwagę na jego odznaczenia i chociaż zawodowe, ale wykształcenie. Co do „plecenia głupstw”, jeśli chodzi o najwyższe głowy państwa, mamy tych przykładów dziś całkiem sporo. A o jednym z nich napisaliśmy tu: https://twojahistoria.pl/2018/06/07/donald-trump-nie-zna-historii-swojego-kraju-twierdzi-ze-kanadyjczycy-spalili-bialy-dom-zanim-w-ogole-powstala-kanada/. Pozdrawiam :)

        • Andre

          Naprawdę nie rozumiem, skąd się biorą te absurdalne porównania do Wałęsy. Kwestią jest prosta jak budowa cepa: LW dostał nagrodę za szczególne osiągnięcia w dziedzinie pokoju i stabilizacji politycznej, jaka miała miejsce w naszym kraju – NIKT nigdy nie wymagał od nobliatow pokojowej Nagrody Nobla wykształcenia, profesury, czy nadzwyczajnej inteligencji! Elena natomiast była pierwszej wody oszustką na polu nauk chemicznych (nie, nie w fizyce, na litość boską). Fin.
          Polecam się, nomen omen, dokształcić. Pozdrawiam.

      • TajgerBonzo66 Odpowiedz

        Donald Trump jest akurat biznesmenem któremu biznesy na ogół wychodzą więc głupi nie może być. Fakt że popełnił gafę i popisał się niewiedzą nie najlepiej w tej kwestii świadczy o nim ale czy tylko on? niedoszła gwiazda opozycji i wielki wódz zrobił wykład o imperiach upadających w czasie rozkwitu, szef MSZ stworzył nowe państwo a jeden z aktorów opowiedział jak to Polacy przywiązali pod Cedynią niemieckie dzieci do machin oblężniczych…Pomijając te wypowiedzi to myślę że jednak nawet człowiek niewykształcony może się sam douczyć i dopytać ewentualnie. Elena czy Lech nie mieli warunków do edukacji, mieli za to taki życiowy spryt. Szkoda tylko że nie zrobili tak jak Dyzma czy Maliniak którzy zawzięcie się uczyli żeby mieć jakąś wiedzę. A tu, w jednym i drugim przypadku spoczęto na laurach czyli pieniądzach i władzy.

        • Nasz publicysta |Anna Dziadzio

          Drogi komentatorze, myślę że to najlepsza puenta tej dyskusji: że nie można spoczywać na laurach, nawet gdy ma się wszystko i jeśli chce się coś osiągnąć w świecie nauki, należy się dokształcać a nie oczekiwać splendorów z samego faktu bycia na szczycie. Dziękuję za zainicjowanie ciekawej dyskusji i pozdrawiam serdecznie :)

  3. Anonim Odpowiedz

    Niedawno przeczytałam książkę Diane Ducret „Kobiety Dyktatorów” i muszę powiedzieć,że była to interesująca lektura.Najmocniej w pamięci utkwiły mi postacie Eleny,może ze względu na to,że była żoną przywódcy bratniego narodu i oczywiście ze względu na to,jak zakończyło się jej życie i że mogłam to śledzić w telewizji.Drugą niezwykłą postacią była Evita Peron,uwielbiana przez naród i rzeczywiście bardzo dużo robiła dla argentyńskich kobiet.Zdecydowanie Evita wygrywa w moim rankingu kobiet dyktatorów.Chętnie przeczytałabym artykuł o Evicie.

  4. Max Odpowiedz

    Faraday też nie miał wykształcenia kierunkowego, a przeszedł do historii fizyki. Co prawda Maxwell ogarnął matematycznie jego prawa ale o Faraday-u nie zapomniano.
    A z drugiej strony są ludzie dla których papier na wykształcenie to jedyny „naukowy” sukces w życiu.

  5. Jarema Odpowiedz

    Zarówno Karol May jak i Sienkiewicz nie byli specjalnie wykształceni ale mieli talent gawędziarski i napisali bardzo ciekawe i popularne książki które polecam.

  6. Barracuda Odpowiedz

    Sądzę że nie powinno to dziwić w kraju, który miał „swojego” profesora, niejakiego Bartoszewskiego Władysława i ma do dzisiaj noblistę w osobie Wałęsy Lecha.

    • Varian Wrynn Odpowiedz

      Ponieważ sprzedał Polskę i Polaków. Uważa siebie za niewiadomo kogo,a jest nie za mądry,arogancki i ma przerośnięte ego. Lech Wałęsa NIE jest bohaterem. Myślcie ludzie. Jesteście komunistami na wysokim stanowisku,przychodzi do was robol i chce od was władzy,oddalibyście władzę bezinteresownie? Narażając siebie i swoje rodziny na utratę majątku? NIE!!! Dlatego Wałęsa dogadał się z komuchami i teraz byli komuniści rządzą dalej Polską nazywając siebie np.PIS,PO,SLD itd. Jak również byli komuniści rządzą spółkami i sieją propagandę ,,dobrobytu,, 3RP i kreują postać wielkiego Wałęsy wyzwoliciela narodu. Dzięki Wałęsie i tej zgraji Polska jest biedna,zacofana i stała się montownią Europy i krajem robotniczym. O to jest prawda o tej 3RP. Pisałem to samo na profilu Wałęsy na facebooku,ale pousuwali mi komentarze i nie mogę wstawiać nowych.

  7. Tomasz Odpowiedz

    Ojej. Politycznie się zrobiło. W historii Wałęsy jest wiele nieznanych faktów, stwierdzeń i podejrzeń. Tak jak w życiu każdego człowieka. Nie koniecznie polityka. Trzeba oddać mu jedno. Choć „nie potrafił się zachować” to „potrafił się zachować”. Polska była dzięki niemu wymieniana na całym świecie. Do dzisiaj jesteśmy pierwszymi zwycięzcami nad komunizmem. Nieważne kim był Wałęsa, jaką szkołę skończył i czy był pomocnikiem czy elektrykiem. Zbudował swoją osobą (raczej niechcący a jednak) mit walecznego kraju i prawdziwego patriotyzmu. Byliśmy poważani, pieniądze w biznes i nie tylko płynęły szerokim strumieniem. Ale jak widać jesteśmy po prostu polaczkami bo dzisiaj mamy wypierdka, którego nie poważa nikt na świecie, jesteśmy pariasem Europy i przykładem jak w prosty sposób jeden fuhrer (to takie słowo w słowniku – przywódca), żądny władzy, potrafi zniweczyć piękną kartę naszej historii. Ale patrząc na wyniki wyborów, chyba sobie na to zasłużyliśmy.

    • Jan Odpowiedz

      Podczas moich podróży po USA o Polsce prawie nikt nic nie wie o Wałęsie co niektórzy słyszeli, a na pytanie o Kaczyńskiego to odpowiadają –

      Unabomber.

  8. oraz Odpowiedz

    Wszystko, co wiemy o Ceaușescu to są wypociny sprokurowane przez Zachód i miały one na celu takie zamącenie realiów, by mogli oni bez przeszkód rozwalić Rumunię.
    Zachód pokazywał na przykład „domy dziecka” w Rumunii, gdzie niby dzieci były umieszczane w klatkach jak zwierzęta albo przywiązywane do łóżek, głodzone itp. Straszne były to zdjęcia. Ale nie były one z żadnego domu dziecka, a zakładu dla umysłowo chorych i to nie tylko w Rumunii.
    Niektórzy chorzy umysłowo biją godzinami głową w ścianę aż się kaleczą do nieprzytomności, no to konieczne jest ich zabezpieczyć czy to związując, czy zamykając w klatce. Taka jest rzeczywistość. Wiele osób chorych umysłowo ma „dziwny” wyraz twarzy, ślini się, wygląda na zabiedzonych itp. mimo troskliwej opieki nad nimi. Wiele z tych chorych dzieci nigdy nie nauczy się chodzić i nawet w wieku dorosłym potrafią tylko siedzieć albo pełzać.
    To, co zrobił zachód to była manipulacja.
    Zastanowić się też by można, dlaczego na N.Ceaușescu wykonano wyrok śmierci w taki sposób?
    Do czego i komu był potrzebny aż taki pośpiech?
    Dlaczego nigdzie nie ma nic z wypowiedzi samych Rumunów, ale tylko są płatni gadacze, którzy za forsę powiedzą, czego kto po nich oczekuje?
    W sumie wszystko, co napisała Z. Pęksa można traktować jak plotki. Na zasadzie: jedna pani drugiej pani powiedziała… Autorka żeruje na niskich emocjach czytelnika i chce uchodzić przy tym za autorytet. Ale sam sposób wypowiedzi Autorkę dyskwalifikuje. Powtarzanie głupot wysmażonych przez zachodnie agentury to nie jest opieranie się na dowodach i dokumentach.
    Przykre w tym jest, że Polacy tak obniżyli loty tylko po to, żeby zaistnieć w politycznej poprawności. Poza tym to, co robiła czy czego nie robiła żona Ceaușescu jest sprawą między Rumunami i nią – niechby pośmiertnie. Wsadzanie w to kija żeby namieszać i mieć uciechę, jest niegodne osoby choć umiarkowanie uczciwej.
    „Odmowa musiała dotknąć Elenę do żywego. Miała przecież nadzieję na potwierdzenie swojego znaczenia i wkładu w naukę.” a skąd ta pewność? Wkładanie własnych myśli do cudzej głowy jest zawsze przekłamaniem. A kłamstwo powtórzone nawet sto tysięcy razy pozostanie kłamstwem.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.