Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Drzewa owocujące męskim przyrodzeniem. Najbardziej kuriozalne średniowieczne ilustracje

Rozmodlone święte niewiasty, sceny rycerskich pojedynków, pełne dostojeństwa portrety królów… A może króliki z toporami, nadzy biskupi i strzały wycelowane w pośladki? Udowodnimy ci, że wyobraźnia średniowiecznych miniaturzystów nie znała granic!

Przepisywanie i ozdabianie ksiąg w średniowieczu wymagało wielu godzin cierpliwej, starannej i precyzyjnej pracy. Nic dziwnego, że mnisi ślęczący dzień w dzień nad pergaminami pozwalali sobie czasem na skrobnięcie na marginesie karykatury przełożonego. Także miniaturzyści puszczali wodze fantazji, szkicując groteskowe monstra i zabawne scenki na kartach mszałów. Gwarantujemy, że po obejrzeniu naszej galerii dziwnych, przerażających, śmiesznych, a czasem po prostu wulgarnych ilustracji zmienisz swoje pojęcie o kulturze średniowiecza!

20. Spokojnie, to tylko jeleń w króliczej norze

Powiedzieli, że mogę zostać kim chcę, więc zostałem królikiem. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

fot.domena publiczna Powiedzieli, że mogę zostać kim chcę, więc zostałem królikiem. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

Psałterz, w którym znajduje się powyższa ilustracja, powstał około 1310 roku. Wiadomo, że był wykonany dla osoby związanej z kościołem świętego Andrzeja w angielskim miasteczku Gorleston, lecz tożsamość właściciela pozostaje tajemnicą. Naukowcy podejrzewają, że mógł to być John de Warenne, hrabia Surrey w latach 1286-1347. Jednym z dowodów na to jest ogromna liczba królików przewijająca się przez motywy dekoracyjne psałterza. Czasem przedstawiane są one w swoich norach, co podobno jest bezpośrednim nawiązaniem do nazwiska twórcy (angielskie słowo warren oznacza norę królika). Rzut oka na powyższą ilustrację nasuwa jednak pytanie: dlaczego obok graficznej reprezentacji nazwiska właściciela pojawia się… rogacz?

19. A czy ty już przepiłowałeś swoje książki?

Kiedy następnym razem będziesz wałkować jakąś treść, zastanów się, czy nie lepiej ją przepiłować. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

fot.domena publiczna Kiedy następnym razem będziesz wałkować jakąś treść, zastanów się, czy nie lepiej ją przepiłować. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

Kolejny detal zdobień Psałterza z Gorleston. Podobne scenki, przedstawiające groteskowe postacie, hybrydyczne potwory oraz elementy dobrane na zasadzie kontrastu, określa się jako drolerie (od francuskiego słowa „drôle”, czyli zabawny, żartobliwy). Choć istnieje kilka teorii na temat funkcji i interpretacji podobnych motywów, do dziś nie jesteśmy pewni, jak rozumieć rysunki w stylu „małpolew w przebraniu mnicha piłuje stertę książek”.

18. Przecież się nie rozdwoję

Co podać?... Psałterz Rutlandów ("The Rutland Psalter"), ok. 1260 r.

fot.domena publiczna Co podać?… Psałterz Rutlandów („The Rutland Psalter”), ok. 1260 r.

„Cóż za księga! Moje oczy!” – miał krzyknąć w zachwycie angielski pisarz i malarz William Morris na widok Psałterza Rutlandów. Nazwa księgi pochodzi od nazwiska książąt Rutland, którzy byli właścicielami księgi od co najmniej 1825 roku. Podobno artysta był nią tak zauroczony, że kiedy pod koniec życia ciężko zachorował, przyjaciel przyniósł mu ją, aby podnieść go na duchu. Nic dziwnego – w dziele nie brakuje groteskowych scen w stylu tej zamieszczonej powyżej. Trudno się nie uśmiechnąć, przeglądając poszczególne strony

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze (5)

  1. Anonim Odpowiedz

    rycina nr 19 to nie cięcie książek tylko wycinanie zębów grzebienia, więc przedstawia rzemieślnika przy pracy i poza jego zwierzokształtem nie ma w niej nic kuriozalnego.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Magdalena Białek Odpowiedz

      Drogi Anonimie, interpretacja ilustracji umieszczona w artykule została podana za Sarah J Biggs z British Library, specjalistką od średniowiecznych iluminacji i miniatur. Niemniej dziękuję za ten komentarz – jak dowodzi cała galeria, trudno jest w przypadku rysunków sprzed kilkuset lat jednoznacznie stwierdzać, co ich autor miał na myśli ;)

  2. Yossarian Odpowiedz

    Tak zapytam, czy to aby możliwe?: „W wyobraźni ówczesnych ludzi konflikty po drugiej stronie oceanu mogły zatem wyglądać dokładnie tak, jak na ilustracji powyżej.” W XIII wieku wiedziano, że istnieje „coś” po drugiej stronie „oceanu”? 3. Tymczasem na antyopodach.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Magdalena Białek Odpowiedz

      Nie, nie wiedziano, ale snuto takie przypuszczenia. W średniowieczu znana była teoria Ptolemeusza mówiąca o tym, że Ocean Indyjski jest zamknięty przez „nieznany ląd”. Znany był również pogląd głoszący, że na południowej półkuli istnieje kontynent stanowiący równowagę dla ziem na półkuli północnej (o samej kulistości ziemi zresztą również dyskutowano). Pojawiały się najrozmaitsze pomysły dotyczące owych „antypodów”. Trudno więc mówić tu o wiedzy, ale o wyobrażeniach – jak najbardziej.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.