Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Największe romanse średniowiecza

Średniowieczni kochankowie. Dante Gabriel Rossetti, "Roman de la Rose", 1864 r.

fot.domena publiczna Średniowieczni kochankowie. Dante Gabriel Rossetti, „Roman de la Rose”, 1864 r.

Związki zawierane dla pieniędzy, z politycznego wyrachowania i dla korzyści rodziców? Śluby z przymuszonymi do nich dziewczynkami? Średniowiecze to znacznie więcej. Te historie miłosne naprawdę warto znać.

5. Zdradliwy napój

Legenda Tristana i Izoldy, słynnej pary kochanków, których połączyła magiczna substancja, jest bardzo stara. Pochodzi najprawdopodobniej z rejonów północnej Francji z czasów, kiedy teren ten zamieszkiwały plemiona celtyckie. Przez wieki była przekazywana w tradycji ustnej – należy do cyklu opowieści „Okrągłego stołu”. Spisano ją w formie poematów dopiero w połowie XII wieku. Niestety, do naszych czasów dochowały się jedynie ich fragmenty. W 1900 roku romanista Joseph Bédier postanowił scalić ocalałe kawałki w jedną spójną historię.

Tristan był krewnym kornwalijskiego króla, Marka. Zdobył sobie jego dużą sympatię. To on zaproponował na królewską małżonkę córkę władcy Irlandii. I obiecał, że sam przywiezie królowi narzeczoną. Niestety, podczas podróży powrotnej doszło do tragicznej w skutkach pomyłki. Izolda – bo to ona była kandydatką na królową – otrzymała od matki niezwykły napój, wywołujący w pijących dozgonne uczucie. Był on przeznaczony do wypicia przez małżonków przed nocą poślubną. Przez nieuwagę służącej wypili go jednak legendarni kochankowie. Od razu zapałali do siebie ogromnym uczuciem – nie mogli się wprost od siebie oderwać!

Specyfiki od zielarki potrafiły zdziałać cuda. Przekonali się o tym Tristan i Izolda. Obraz Johna Williama Waterhouse'a z ok. 1916 roku.

fot.domena publiczna Eliksir spowodował, że Tristan i Izolda zapałali do siebie silnym uczuciem i nie byli w stanie panować nad swoją namiętnością. Obraz Johna Williama Waterhouse’a z ok. 1916 roku.

Prawda o romansie nie mogła jednak wyjść na jaw. Izolda nadal była przyrzeczona królowi. Ślub się odbył, baronowie byli ukontentowani. W noc poślubną, aby ukryć to, że panna młoda nie jest już dziewicą, w królewskim łożu położyła się jej służąca, Brangien.

Zakochani nie zrezygnowali jednak z potajemnych schadzek. Ich relacja wzbudzała wśród dworzan coraz większe podejrzenia. W końcu, dzięki podstępowi, także król Marek na własne oczy przekonał się o zdradzie małżonki. Tristan został skazany na śmierć, jednak umknął plutonowi egzekucyjnemu, Izolda zaś została oddana w ręce trędowatych. Na szczęście ukochany szybko ją odbił. Odtąd para ukrywała się w lesie moreńskim, żyjąc bez dworskich wygód i ciesząc się sobą.

Po pewnym czasie parę ogarnęły wyrzuty sumienia. Izolda wróciła do męża, zaś Tristan udał się na wygnanie i ożenił się z inną kobietą, którą traktował jednak z obojętnością. Nigdy jednak nie zapomnieli o sobie i w końcu dosłownie umarli z tęsknoty. On na wieść, że nie będzie mu dane jej przed śmiercią zobaczyć, a ona – gdy ujrzała go zmarłego. Nieszczęsnych kochanków pochowano obok siebie, a ich groby oplotły gałęzie magicznego głogu, który odrastał za każdym razem, gdy próbowano go obciąć.

Artykuł powstał z inspiracji książki Jeanne Bourin pod tytułem "Wielki ogień" (Noir sur Blanc 2017).

Artykuł powstał z inspiracji książką Jeanne Bourin pod tytułem „Wielki ogień” (Noir sur Blanc 2017).

4. Biała uwodzicielka

Kolejną zawierającą wątek miłosny opowieścią „Okrągłego Stołu” jest historia Ginewry i Lancelota. Ginewrę „odkrył” na dworze króla Cameliard sam król Artur. Cnotliwa i o niespotykanej urodzie, szybko podbiła serce młodego władcy. Merlin ostrzegał wprawdzie, że jej imię źle wróży (w dosłownym tłumaczeniu oznaczało „biała uwodzicielka”) i że kiedyś zostanie przez nią zdradzony. Artur jednak puścił te ostrzeżenia mimo uszu. Ślub odbył się niedługo później.

Na dworze małżonka nowa królowa poznała Lancelota, syna króla Bana, najlepszego z rycerzy Artura. I zawróciła mu w głowie. Występne uczucie, które ich połączyło, stało się wręcz przyczyną rozłamu przy Okrągłym Stole. Gdy romans wyszedł na jaw, niewierny zalotnik musiał uciekać. Ginewrę czekał los jeszcze gorszy – śmierć na stosie.

Przy egzekucji asystowali niektórzy rycerze Artura, król miał bowiem świadomość, że Lancelot będzie chciał uratować ukochaną. Nie pomylił się. Ten ostatni wrócił i odbił Ginewrę, zabijając przy okazji dwóch byłych druhów. Władca wyruszył na pojedynek, chcąc samodzielnie pokonać rywala. Szybko musiał jednak wracać, kiedy okazało się, że jego bratanek, Mordred, któremu powierzył opiekę nad niewierną małżonką, sam planuje ją poślubić…

Merlin ostrzegał Artura, że "biała uwodzicielka" zdradzi go z najlepszym z jego rycerzy. Obraz Fredericka Williama Burtona "Hellelil i Hildebrand, spotkanie na schodach wieży", 1864 r.

fot.domena publiczna Merlin ostrzegał Artura, że „biała uwodzicielka” zdradzi go z najlepszym z jego rycerzy. Obraz Fredericka Williama Burtona „Hellelil i Hildebrand, spotkanie na schodach wieży”, 1864 r.

Zwycięstwo nad zdradliwym krewniakiem było ostatnim wielkim czynem Artura. Rany, które odniósł w bitwie, nie dały się wyleczyć. Umierający król odpłynął na tajemniczą wyspę Avalon. A co stało się z kochankami? Ginewra złożyła śluby zakonne i ukryła swój smutek za murami klasztoru. Lancelot postanowił odkupić swój grzech i stał się świątobliwym pustelnikiem.

3. Zakonnica i filozof

Historię najsłynniejszego romansu średniowiecza znamy dzięki przypadkowemu odkryciu. W 1270 roku odnaleziono kopie listów w klasztorze Parakleta w Szampanii, którego przełożoną była niejaka Heloiza. Listy były adresowane do wielkiego myśliciela Piotra Abelarda. Pisma trafiły do rąk Jana z Meung, on zaś włączył historię wyłaniającą się z korespondencji do swojego poematu Powieść o Róży. Dzięki temu dzieje pary stały się wkrótce powszechnie znane.

Abelard był jednym z najbardziej znanych średniowiecznych filozofów. Na prowadzone przez niego wykłady z teologii i dialektyki przybywały tłumy. W wieku 40 lat poznał o prawie połowę od siebie młodszą Heloizę. Dziewczyna mieszkała w centrum Paryża, w domu swojego wuja, kanonika. Zauroczyła uczonego nie tyle pięknym obliczem, ile niesamowitą erudycją i głębią myśli. Jak pisał Piotr w jednym ze swoich listów: „Jeżeli nawet pod względem urody była nie najpiękniejsza, za to przez bogactwo swej wiedzy nie miała sobie równej”. Heloiza faktycznie była niezwykle wykształcona: biegle posługiwała się łaciną, doskonale znała literaturę klasyczną, interesowała się filozofią.

Abelard i Heloiza, ilustracja z XIV-wiecznego rękopisu "Powieści o Róży".

fot.domena publiczna Abelard i Heloiza, ilustracja z XIV-wiecznego rękopisu „Powieści o Róży”.

Piotr wkrótce znalazł sprytny sposób, aby zbliżyć się do wybranki. Zaproponował wujowi Heloizy Fulbertowi, by ten przyjął go pod swój dach za odpowiednią zapłatą. Zaczął również udzielać Heloizie lekcji filozofii. Trzeba jednak przyznać, że nauka nie zawsze szła dobrze. „Nad otwartymi zwojami więcej było mowy o miłości niż o nauce, więcej pocałunków niż uczonych sentencji” – pisał nauczyciel. I dalej: „W miłosnym rozpamiętaniu przeszliśmy wszystkie stopnie kochania, spełniając każde szaleństwo rozigranej fantazji (…)”.

Uczucia nie dało się długo ukrywać. Fulbert dowiedział się o bezeceństwach dziejących się pod jego dachem i nakazał natychmiastowe zakończenie związku. Było już jednak za późno – Heloiza była w ciąży. Abelard wywiózł ją do domu swojego brata, a jakiś czas później zawarł z wujem dziewczyny porozumienie. Uradzono, że zakochani w tajemnicy wezmą ślub, lecz zamieszkają osobno. Wkrótce i ten plan wziął w łeb. Ponieważ starszy krewny ciągle czynił siostrzenicy wyrzuty, filozof wywiózł ukochaną z Paryża po raz kolejny, tym razem do klasztoru w Argenteuil.

„Nad otwartymi zwojami więcej było mowy o miłości niż o nauce, więcej pocałunków niż uczonych sentencji”. Léon-Marie-Joseph Billardet, "Abelard Nauczający Heloizę" i "Abelard i Heloiza zaskoczeni przez Fulberta", dyptyk z 1847 r.

fot.domena publiczna „Nad otwartymi zwojami więcej było mowy o miłości niż o nauce, więcej pocałunków niż uczonych sentencji”. Léon-Marie-Joseph Billardet, „Abelard Nauczający Heloizę” i „Abelard i Heloiza zaskoczeni przez Fulberta”, dyptyk z 1847 r.

To na dobre rozsierdziło Fulberta.  Wynajął odpowiednich ludzi, którzy nocą wkradli się do domu Abelarda i w akcie zemsty pozbawili go męskości. Sytuacja stała się głośna w całym Paryżu. Poniżony i załamany uczony postanowił wstąpić do zakonu, to samo nakazał również żonie. Nie był to koniec jego nieszczęść. Wyrokiem synodu w Soissons w 1121 roku uznany za heretyka. Do końca życia musiał się ukrywać. Miłość przetrwała jednak wszelkie próby. Kochanków pochowano razem w krypcie kościoła w Paraklecie.

2. Horoskop w służbie Francji

Sytuacja Francji około 1420 roku była tragiczna. Kraj pustoszyli Anglicy, a dzięki traktatowi w Troyes Paryż znalazł się w rękach najeźdźcy. Francuzów ogarnęła panika, podsycana przez doniesienia o okrucieństwach wroga. Tymczasem na tronie zasiadał Karol VII, władca, który chętniej myślał o tańcach niż o rządzeniu.

Dwór królewski przeniósł się do zamku w Chinon. Tam pewnego dnia odwiedziła króla księżna Izabela Lotaryńska. Chciała błagać go o pomoc w uwolnieniu przebywającego w niewoli męża. Cel udało jej się osiągnąć dzięki… jednej ze swoich dwórek, Agnès Sorel. Dziewczyna wyróżniała się w orszaku księżnej wyjątkową urodą i zaletami charakteru. Izabela postanowiła wykorzystać ją do manipulowania królem.

Philippe Comairas, "Agnès Sorel, dame de Beauté", 1834 r.

fot.domena publiczna Philippe Comairas, „Agnès Sorel, dame de Beauté”, 1834 r.

Zamiar się udał i zgodnie z zamysłem księżnej Agnès pozostała w Chinon jako kochanka Karola. Połączyło ich wielkie uczucie, akceptowane nawet przez legalną małżonkę króla. Karol okazywał swoje uczucia, obsypując wybrankę klejnotami i ubierając ją w kosztowne stroje. Budziło to zresztą niesmak poddanych. Uważano, że król wydaje fortunę na swoją rozpustną kochankę, podczas gdy Francja tonie w długach.

Była to krzywdząca plotka, bo Agnès wcale nie zależało na bogactwach. Pałała do króla szczerym uczuciem. Nade wszystko chciała zaś ocalić kraj. Codziennie przekonywała francuskiego władcę do wyruszenia na wojnę, on jednak wolał toczyć boje w sypialni.

Wpływowa dwórka uciekła się więc do podstępu. Powiedziała ukochanemu, że horoskop wywróżył jej, iż będzie kochana przez najpotężniejszego na świecie władcę. Musi więc… opuścić Karola i udać się do króla Anglii. To on przecież po zawładnięciu terytorium Francji był faktycznie najpotężniejszy. Rozwścieczony kochanek wybiegł z sali i zamknął się w swojej komnacie. Ale nazajutrz na dziedzińcu rozległ się szczęk broni – król wreszcie ruszył na wojnę z Anglikami.

1. Zdesperowana królewna

Wielkie uczucia targały także polskim dworem. Jan Długosz opisał w Rocznikach, czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego młodzieńcze uczucie między młodziutką Jadwigą Andegaweńską a przyrzeczonym jej w dzieciństwie Wilhelmem Habsburgiem. Choć prawdziwość przedstawianych wydarzeń jest dyskusyjna, opowieść kronikarza niewątpliwie stanowi barwny przykład tego, jak mogła wyglądać w średniowieczu „szczenięca miłość”.

Ludwik Węgierski za życia przyrzekł oddać swoją córkę Jadwigę Wilhelmowi, księciu Austrii. Gdy dziewczynka przybyła do Krakowa z całym orszakiem i została uroczyście koronowana na króla Polski, narzeczony postanowił upomnieć się o swoje. A może w jego sprowadzeniu do Krakowa miała udział sama młoda władczyni? Grunt, że Wilhelm zatrzymał się u podkomorzego krakowskiego Gniewosza z Dalewic i bawił w mieście dość długo.

 "Królowa Jadwiga Andegaweńska", obraz Aleksandra Augustynowicza z ok. 1925 r.

„Królowa Jadwiga Andegaweńska”, obraz Aleksandra Augustynowicza z ok. 1925 r.

Jadwiga „pamiętna rozporządzenia ojcowskiego, a układnością i wdzięcznymi przymiotami młodzieńca ujęta, znanego sobie dobrze i zażyłego, bardziej pragnęła mieć za męża, niźli obcego poganina, którego nigdy nie widziała” (czyli Władysława Jagiełłę). Zachęcali ją do tego niektórzy dworzanie i panowie, szczególnie Gniewosz, który obiecał Wilhelmowi pozytywne załatwienie sprawy. Inni panowie nie byli jednak tak zadowoleni. Książę otrzymał zakaz wstępu za mury zamku. Młodzi spotykali się odtąd w tajemnicy, w klasztorze św. Franciszka.

W trakcie spotkań Jadwiga „zabawiała się wesołą krotochwilą i tańcami, skromnie jednak i z największą przyzwoitością”, jak podkreśla kronikarz. Sprawę ucięto, gdy zaczęto planować uzupełnienie związku z Wilhelmem „sprawą małżeńską”. Kochanek został bez pardonu wypędzony z zamku, do którego przybył, by dzielić łoże z narzeczoną. Władczyni zaś nie pomogła nawet siekiera, którą porwała z rąk sług, by wydostać się przez wrota zamkowe…

***

O tym, jakie przeszkody mogły stanąć na drodze kochankom w średniowiecznej Francji, przeczytasz również w książce Jeanne Bourin pod tytułem „Wielki ogień” (Noir sur Blanc 2017).

Bibliografia:

  1. Celtowie (Mitologie Świata, t. 4), aut. tekstów: Liliana Olchowik-Adamowska, New Media Concept 2007.
  2. Joseph Bedier, Dzieje Tristana i Izoldy, przeł. Tadeusz Żeleński (Boy), PIW 1982.
  3. Piotr Abelard, Abelard i Heloiza. Listy, przeł. Leon Joachimowicz, Instytut Wydawniczy PAX 1968.
  4. James Burge, Abelard i Heloiza, przeł. Małgorzata Szubert, Świat Książki 2005.
  5. Jadwiga Dackiewicz, Faworyty władców Francji, Wydawnictwo Lubelskie 1983.
  6. Jana Długosza Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego. Ks. 10 i 11, 1406-1412, przeł. Julia Mrukówna, PWN 1982.

Kup książkę na stronie Empik.com:

Czy wiesz, że ...

...odnaleziona we Wrocławiu rzekoma świątynia pogańska najprawdopodobniej była po prostu siedzibą miejscowego  wodza? Według Dariusza Andrzeja Sikory wszystkie dowody wskazują właśnie na tę funkcję odkrytego budynku.

...w Bizancjum istniała tak zwana "studencka fala? Możemy się tego domyślać na podstawie wydanego przez Justyniana Wielkiego zakazu wszelkich studenckich „zabaw”, które są niegodne, ohydne i „powodują tylko krzywdę”. 

...Bizantyńczycy przez cały okres istnienia swojego imperium nazywali się „Rzymianami”? Uważali, że po upadku Wiecznego Miasta centrum cesarstwa przeniosło się do Konstantynopola. Nie we wszystkich aspektach dorastali jednak do poziomu swoich poprzedników - zwłaszcza, jeśli chodzi o armię.

Komentarze (4)

  1. ewa Odpowiedz

    A, gdzie Romeo i Julia? A tak na poważnie szkoda, że Jadwiga nie poślubiła Wilhelma, bo moim zdaniem dołączylibyśmy wtedy do Europy.

    • Maria Odpowiedz

      „Romeo i Julia „, to koniec XVI wieku … , autorka przytacza natomiast historie z okresu średniowiecza, które jak się przyjmuje miało swój koniec wraz z odkryciami Kolumba w końcu XV wieku.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, słuszne uzupełnienie. Może zasługują oni zatem na całkiem osobną opowieść? Pozdrawiamy :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.