Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Drzewa owocujące męskim przyrodzeniem. Najbardziej kuriozalne średniowieczne ilustracje

Rozmodlone święte niewiasty, sceny rycerskich pojedynków, pełne dostojeństwa portrety królów… A może króliki z toporami, nadzy biskupi i strzały wycelowane w pośladki? Udowodnimy ci, że wyobraźnia średniowiecznych miniaturzystów nie znała granic!

Przepisywanie i ozdabianie ksiąg w średniowieczu wymagało wielu godzin cierpliwej, starannej i precyzyjnej pracy. Nic dziwnego, że mnisi ślęczący dzień w dzień nad pergaminami pozwalali sobie czasem na skrobnięcie na marginesie karykatury przełożonego. Także miniaturzyści puszczali wodze fantazji, szkicując groteskowe monstra i zabawne scenki na kartach mszałów. Gwarantujemy, że po obejrzeniu naszej galerii dziwnych, przerażających, śmiesznych, a czasem po prostu wulgarnych ilustracji zmienisz swoje pojęcie o kulturze średniowiecza!

20. Spokojnie, to tylko jeleń w króliczej norze

Powiedzieli, że mogę zostać kim chcę, więc zostałem królikiem. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

fot.domena publiczna Powiedzieli, że mogę zostać kim chcę, więc zostałem królikiem. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

Psałterz, w którym znajduje się powyższa ilustracja, powstał około 1310 roku. Wiadomo, że był wykonany dla osoby związanej z kościołem świętego Andrzeja w angielskim miasteczku Gorleston, lecz tożsamość właściciela pozostaje tajemnicą. Naukowcy podejrzewają, że mógł to być John de Warenne, hrabia Surrey w latach 1286-1347. Jednym z dowodów na to jest ogromna liczba królików przewijająca się przez motywy dekoracyjne psałterza. Czasem przedstawiane są one w swoich norach, co podobno jest bezpośrednim nawiązaniem do nazwiska twórcy (angielskie słowo warren oznacza norę królika). Rzut oka na powyższą ilustrację nasuwa jednak pytanie: dlaczego obok graficznej reprezentacji nazwiska właściciela pojawia się… rogacz?

19. A czy ty już przepiłowałeś swoje książki?

Kiedy następnym razem będziesz wałkować jakąś treść, zastanów się, czy nie lepiej ją przepiłować. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

fot.domena publiczna Kiedy następnym razem będziesz wałkować jakąś treść, zastanów się, czy nie lepiej ją przepiłować. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

Kolejny detal zdobień Psałterza z Gorleston. Podobne scenki, przedstawiające groteskowe postacie, hybrydyczne potwory oraz elementy dobrane na zasadzie kontrastu, określa się jako drolerie (od francuskiego słowa „drôle”, czyli zabawny, żartobliwy). Choć istnieje kilka teorii na temat funkcji i interpretacji podobnych motywów, do dziś nie jesteśmy pewni, jak rozumieć rysunki w stylu „małpolew w przebraniu mnicha piłuje stertę książek”.

18. Przecież się nie rozdwoję

Co podać?... Psałterz Rutlandów ("The Rutland Psalter"), ok. 1260 r.

fot.domena publiczna Co podać?… Psałterz Rutlandów („The Rutland Psalter”), ok. 1260 r.

„Cóż za księga! Moje oczy!” – miał krzyknąć w zachwycie angielski pisarz i malarz William Morris na widok Psałterza Rutlandów. Nazwa księgi pochodzi od nazwiska książąt Rutland, którzy byli właścicielami księgi od co najmniej 1825 roku. Podobno artysta był nią tak zauroczony, że kiedy pod koniec życia ciężko zachorował, przyjaciel przyniósł mu ją, aby podnieść go na duchu. Nic dziwnego – w dziele nie brakuje groteskowych scen w stylu tej zamieszczonej powyżej. Trudno się nie uśmiechnąć, przeglądając poszczególne strony

17. Już więcej nie zgrzeszysz

Ktoś zawsze musi pokazać język. "Livre de la Vigne nostre Seigneur", Francja, ok. 1450 - 1470 r., zbiory Bodleian Library.

fot.domena publiczna Ktoś zawsze musi pokazać język. „Livre de la Vigne nostre Seigneur”, Francja, ok. 1450 – 1470 r., zbiory Bodleian Library.

Pokraczny stwór z rogami i kopytkami to za mało, by zrobić wrażenie na człowieku z XV wieku. Widział on już przecież wiele okropieństw związanych z wojnami, zarazami i publicznymi egzekucjami. Nie oznacza to jednak, że twórcy manuskryptów przestali próbować wywoływać grozę wśród swoich czytelników. „Livre de la Vigne nostre Seigneur” wyróżnia się jako prawdziwy katalog okropności, które mogą czekać na nieczyste dusze w piekle. Wizerunek Lucyfera z powyższej miniatury nawiązuje do innych przedstawień diabła w średniowiecznej sztuce. Wysłanników piekieł często „obdarowywano” dodatkowymi głowami i zwierzęcymi częściami ciała. A druga paszcza, znajdująca się w miejscu odbytu stwora, służyła mu podobno do wypluwania nieszczęsnych grzeszników.

16. Witamy po drugiej stronie!

Uśmiechnij się, lista twoich grzechów wcale nie jest aż tak długa. "Ars bene moriendi", Francja, ok. 1470 - 1480 r.

fot.domena publiczna Uśmiechnij się, lista twoich grzechów wcale nie jest aż tak długa. „Ars bene moriendi”, Francja, ok. 1470 – 1480 r.

W XIV wieku popularne stały się podręczniki „sztuki dobrego umierania”, czyli „ars bene moriendi”. Zawierały one praktyczne porady dla konającego, o którego duszę walczą na łożu śmierci wysłannicy piekieł i niebios. Walkę tę nazywano psychomachią. Według autorów tych uczonych książek istniały sposoby, aby przechylić szalę zwycięstwa na bardziej upragnioną stronę.

15. Można stracić głowę

Co dwie głowy... Brewiarz Renauda de Bar, Francja, ok. 1302-1303 r.

fot.domena publiczna Co dwie głowy… Brewiarz Renauda de Bar, Francja, ok. 1302-1303 r.

Wiele groteskowych postaci pojawia się w brewiarzu Renauda de Bar, zwanym również Brewiarzem z Verdun. Pojedynkują się ze sobą na dekoracyjnych gałązkach okalających tekst. Nie brak tu lwów z głowami brodatych starców, ślimakoludzi czy królików jeżdżących na lwach i latających psów.

Bycie rogaczem w średniowieczu mogło nieść ze sobą różne znaczenia. Brewiarz Renauda de Bar, Francja, ok. 1302-1303 r.

fot.domena publiczna Bycie rogaczem w średniowieczu mogło nieść ze sobą różne znaczenia. Brewiarz Renauda de Bar, Francja, ok. 1302-1303 r.

Właścicielem Brewiarza z Verdun był biskup Metz urzędujący w latach 1302-1316. Księgę prawdopodobnie otrzymał w prezencie od krewnych.

14. Śmieszne koty

Słodziak w ślimaczej muszli. Księga godzinek z Maastricht, Holandia (Liège), XIV wiek.

fot.domena publiczna Słodziak w ślimaczej muszli. Księga godzinek z Maastricht, Holandia (Liège), XIV wiek.

Jak udowadnia powyższa miniatura, „śmieszne koty” bawiły ludzi również tysiąc lat temu. Mruczący podopieczni często towarzyszyli kopistom, chroniąc klasztorne biblioteki i spichlerze przed gryzoniami. Nic więc dziwnego, że były często portretowane na kartach ksiąg. Albo na marginaliach… księgi godzinek, jak w tym przypadku.

Muzyka bez granic. Księga godzinek z Maastricht, Holandia (Liège), XIV wiek.

fot.domena publiczna Muzyka bez granic. Księga godzinek z Maastricht, Holandia (Liège), XIV wiek.

W modlitewniku z Maastricht można znaleźć nie tylko koty. Jest bogato ozdobiony także innymi motywami zwierzęcymi. Dla współczesnego odbiorcy sposób przedstawienia tych motywów może być jednak szokujący. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę kontrast między treścią (modlitwy i psalmy) a grafiką (przykład powyżej).

13. Tysiącletni komiks

Podróż z dziećmi potrafi być męcząca, zwłaszcza gdy pielgrzymkujesz pieszo. Jakub de Voragine, "Złota legenda", Anglia, XIII/XIV w.

fot.domena publiczna Podróż z dziećmi potrafi być męcząca, zwłaszcza gdy pielgrzymkujesz pieszo. Jakub de Voragine, „Złota legenda”, Anglia, XIII/XIV w.

Erik Kwakkel, historyk z Uniwersytetu w Lejdzie specjalizujący się w badaniu średniowiecznych manuskryptów, podczas swoich poszukiwań natrafił na niezwykłą ilustrację. Przedstawia ona podróżników rozmawiających w języku angielskim. Co czyni rysunek wyjątkowym? Przypisanie wypowiedzi poszczególnym postaciom przy pomocy linii biegnącej od ust do tekstu, przypominającej współczesne komiksowe dymki. W średniowiecznej sztuce zazwyczaj umieszczano kwestie wypowiadane przez bohaterów malowidła na rozwijających się obok nich wstęgach, tak zwanych banderolach. Według badaczy rysunek przedstawia ojca podróżującego z dziećmi narzekającymi na chłód i niesione ciężary. Autor chciał stworzyć zabawną scenkę rodzajową. Wyszło trochę przerażająco.

12. No dawaj mnie tę duszę

Diabeł też nie ma lekko... Psałterz Roberta de Lisle, Anglia, początek XIV wieku.

fot.domena publiczna Diabeł też nie ma lekko… Psałterz Roberta de Lisle, Anglia, ok. 1310 r.

To nie dziwaczne tortury, nietypowy poród czy groteskowa terapia. Mały człowieczek wyciągany z ust konającego mężczyzny jest wizualnym przedstawieniem jego duszy. Powyższa ilustracja to fragment większej całości, przedstawiającej dwanaście prawd wiary. Po przeciwnej stronie łoża bogatego grzesznika znajdują się zwłoki ubogiego pielgrzyma, z których duszę wywlekają aniołowie. Grzesznik czy nie, przedstawiciele zaświatów nie mają lekkiej pracy…

11. Prababka Małej Syrenki

W sobotnie popołudnie każda kobieta zasługuje na spokój. Godzinki, Francja, między 1450 a 1475 r., zbiory Beinecke Library.

fot.domena publiczna W sobotnie popołudnie każda kobieta zasługuje na spokój. Godzinki, Francja, między 1450 a 1475 r., zbiory Beinecke Library.

Piękna pani na obrazku to Meluzyna, postać wywodząca się ze starej legendy. Tę popularną w północno-zachodniej Francji opowieść spisano po raz pierwszy pod koniec XIV wieku. Zgodnie z nią kusząca czarodziejka dała początek słynnemu rodowi Lusignan. Historia brzmiała tak: pewnego dnia podczas przejażdżki przez las Raymond z Poitou zobaczył prześliczną dziewczynę – tak śliczną, że od razu zaproponował jej małżeństwo. Meluzyna, bo tak miała na imię piękność, zgodziła się. Postawiła jednak jeden dziwny warunek. Raz w tygodniu, w soboty, Raymond nie mógł wchodzić do jej komnaty. Szczęśliwy małżonek oczywiście pewnego dnia złamał ten zakaz i zaczął podglądać żonę podczas sobotniej kąpieli. Ku swemu przerażeniu zobaczył, że od pasa w dół jest ona… wężem. Obrażona niewiasta zamieniła się w smoka i odleciała, porzucając na zawsze ciekawskiego oblubieńca.

10. Kieszonkowi mnisi

Średniowieczne Teletubisie z "Le Livre des hystoires du Mirouer du monde", Francja, XV wiek.

fot.domena publiczna Średniowieczne Teletubisie z „Le Livre des hystoires du Mirouer du monde”, Francja, XV wiek.

Trójka kolorowych postaci w uszatych czapeczkach stanowi element dekoracyjny w XV-wiecznym manuskrypcie „Le Livre des hystoires du Mirouer du monde”. Wśród roślinnych ornamentów, bogato zdobiących wybrane strony rękopisu, znajduje się wiele podobnie absurdalnych scenek oraz groteskowych postaci. Karzełki w niedorzecznych czapkach przemykają od czasu do czasu między kolumnami tekstu, skutecznie odwracając uwagę czytelnika od treści.
Badacze przypuszczają, że księga miała na celu przedstawienie uniwersalnych historii i była przeznaczona dla kobiet. Istnieje kilka kopii manuskryptu. Jedna z nich, zatytułowana „Od stworzenia świata do narodzenia Chrystusa”, znajduje się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej.

9. Burzenie czwartej ściany

Pan po lewej pokazuje, ile warta jest taka gra. Jacques de Longuyon, "Les Voeux des Paon", Belgia, ok. 1350 r.

fot.domena publiczna Pan po lewej pokazuje, ile warta jest taka gra. Jacques de Longuyon, „Les Voeux des Paon”, Belgia, ok. 1350 r.

Właściwie można się zastanawiać, co autor miał na myśli, rysując nagiego mężczyznę wykonującego wulgarny gest w stronę postaci po prawej stronie. Być może jest to graficzny komentarz do wydarzeń dziejących się za ramą miniatury? Albo odwołanie do kiepskiej strategii szachowej stosowanej przez bohaterów? Czy po prostu miniaturzysta znużył się poważną pracą? Pewne jest jedno. Średniowieczni ilustratorzy nie bawili się w subtelności.

8. Niegrzeczna małpka

Prawdziwy rycerz niczego się nie boi, nawet małpich zadków. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

fot.domena publiczna Prawdziwy rycerz niczego się nie boi, nawet małpich zadków. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

Powyższa ilustracja to kolejne miniaturowe dzieło z Psałterza z Gorleston. Ani ogromna małpa, ani prezentowanie przez nią odbytu nie są niczym wyjątkowym wśród motywów pojawiających się na marginaliach. Miniaturzyści wydawali się mieć obsesję na punkcie odbytów. Podobne ilustracje pojawiają się wyjątkowo często. Wydaje się zresztą, że tego typu sceny interesowały również odbiorców.

7.  Żabojady

Żaby też nie wiedzą, o co chodzi. Apokalipsa Królowej Marii, Anglia, XIV wiek, zbiory British Library.

fot.domena publiczna Żaby też nie wiedzą, o co chodzi. „Apokalipsa Królowej Marii”, Anglia, XIV wiek, zbiory British Library.

Pamiętając o średniowiecznej tradycji przedstawiania duszy wychodzącej z ciała przez usta można by pomyśleć, że dwaj mnisi przedstawieni na ilustracji właśnie wydają ostatnie tchnienie. Prawda jest jednak jeszcze bardziej przerażająca. Wypluwane przez zakonników żaby symbolizują kłamstwa, które wychodzą z ust fałszywych proroków. Pochodzą one od przedstawionych na tej samej stronie manuskryptu apokaliptycznych bestii. Detal znalazł się w ilustrowanej Apokalipsie św. Jana z XIV wieku.

6. Jaki rycerz, taki rumak

Ciekawe, jak wygląda siodło. "L'estoire de Merlin", Francja, ok. 1316 r., zbiory British Library.

fot.domena publiczna Ciekawe, jak wygląda siodło. „L’estoire de Merlin”, Francja, ok. 1316 r., zbiory British Library.

„L’estoire de Merlin”, czyli historia Merlina, zawiera opowieści znane z cyklu legend „Okrągłego stołu” wraz z ilustracjami przedstawiającymi dzieje czarodzieja i króla Artura. Powyższy obrazek przedstawia karła odnoszącego zwycięstwo nad rycerzem. To nie ludzie jednak najbardziej przykuwają tu wzrok. W przypadku smutnego konia przebijanego lancą samego rysownika najwyraźniej pokonała… perspektywa. W historii sztuki czas mistrzów proporcji miał dopiero nadejść.

5. Naga prawda

Wstydź się, miniaturzysto. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

fot.domena publiczna Wstydź się, miniaturzysto. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

Kolejny dowód na to, jak chętnie sięgano w średniowieczu po kloaczny humor. Ale kiedy jedni z ochotą oglądali tego typu ilustracje w psałterzach, inni surowo potępiali niezdrową obsesję. Bernard z Clairvaux do apologii napisanej do opata klasztoru Saint-Thierry dołączył pytanie: „Jakie może być usprawiedliwienie dla tych dziwacznych potworności?”. Doktor Kościoła martwił się, że czytelnicy manuskryptów będą spędzać całe dnie nie na medytowaniu o Bożych prawach, a na wpatrywaniu się w groteskowe ilustracje. Podejrzewamy, że była to uzasadniona obawa.

4. Obfite zbiory

Zastanawiałeś się kiedyś, co hodowano w średniowiecznych ogródkach? Guillaume de Lorris, Jean de Meun, "Powieść o Róży", Francja, XIV wiek.

fot.domena publiczna Zastanawiałeś się kiedyś, co hodowano w średniowiecznych ogródkach? Guillaume de Lorris, Jean de Meun, „Powieść o Róży”, Francja, XIV wiek.

Kontrowersyjna scena zbiorów pochodzi z XIV-wiecznej kopii słynnego poematu alegorycznego „Powieść o Róży” Guillaume’a de Lorrisa i Jeana de Meuna. Rękopis powstał w paryskiej pracowni prowadzonej przez małżeństwo Richarda i Jeanne de Montbaston. Para wykonała dziewiętnaście kopii poematu i ozdobiła je ilustracjami. Po śmierci męża w 1353 roku Jeanne prowadziła pracownię samodzielnie, co pozwala badaczom przypuszczać, że także erotyczne rysunki w tym egzemplarzu są jej dziełem. Tym razem ich obecność jest w pełni uzasadniona. Temat miłości cielesnej jest poruszany w samym poemacie.

3. Tymczasem na antypodach

Tak, to ta księga, na widok której pisarz William Morris oniemiał z zachwytu. Psałterz Rutlandów ("The Rutland Psalter"), ok. 1260 r.

fot.domena publiczna Tak, to ta księga, na widok której pisarz William Morris oniemiał z zachwytu. Psałterz Rutlandów („The Rutland Psalter”), ok. 1260 r.

W średniowieczu wielką popularnością cieszyły się bestiariusze. Były one powszechne w Europie zwłaszcza w XIII wieku. Zbierano w nich podania, legendy i relacje podróżników do egzotycznych krain i ozdabiano fantazyjnymi wizerunkami opisywanych dziwów. Wierzono, że w dalekich krajach żyją ludzie zupełnie niepodobni do Europejczyków. Na przykład jednonodzy, pozbawieni szyi i posiadający psie głowy. W wyobraźni ówczesnych ludzi konflikty po drugiej stronie oceanu mogły zatem wyglądać dokładnie tak, jak na ilustracji powyżej.

2. En garde!

Na takiego ślimaka tylko z kijem. "The Smithfield Decretals", Francja, ok. 1300 r., iluminacje dodane w Londynie ok. 1340 r.

fot.domena publiczna Na takiego ślimaka tylko z kijem. „The Smithfield Decretals”, Francja, ok. 1300 r., iluminacje dodane w Londynie ok. 1340 r.

Walka rycerza ze ślimakiem to nie dziwaczna fantazja autora powyższej ilustracji. Ten motyw często pojawiał się na średniowiecznych marginaliach. Badacze snuli rozmaite teorie na temat jego interpretacji. Niektórzy mówili o ślimaku jako symbolu zmartwychwstania, jako że odnaleziono jego wizerunki blisko miniatur przedstawiających biblijnego Łazarza. Inni uznawali go za  reprezentację Longobardów, oskarżanych o niehonorowe postępowanie. Chyba trudno w tym wypadku powiedzieć, że prawda leży pośrodku.

1. Inspiracja Monty Pythona

Możesz być nawet królem, przed królikiem z toporem nie ma ucieczki. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

fot.domena publiczna Możesz być nawet królem, przed królikiem z toporem nie ma ucieczki. Psałterz z Gorleston, ok. 1310 r.

Tych królików nie chciałbyś spotkać na polanie. Obecność długouchych bestii obecnych na kartach Psałterza z Gorleston już wyjaśnialiśmy. Chodzi o nazwisko właściciela – Johna de Warenne. Ale już ich przedstawienie na kartach innych manuskryptów, jak na przykład w Dekretałach ze Smithfield, jest zastanawiające.

Chodź, upolujemy człowieka. "Dekretały ze Smithfield", Francja, XIII/XIV w.

fot.domena publiczna Chodź, upolujemy człowieka. „Dekretały ze Smithfield”, Francja, XIII/XIV w.

Dlaczego w średniowieczu bano się królików? Czy – tak jak w przypadku ślimaków – symbolizują one jakąś grupę ludzi? A może takie sceny są realizacją motywu „świata na opak”, przedstawiającego odwrócone role społeczne i zwierzęta zamieniające się miejscami z ludźmi? Albo to tylko humorystyczny motyw, który stał się popularny wśród miniaturzystów? To kolejna tysiącletnia zagadka, która czeka na rozwiązanie.

***
Inne zaskakujące oblicza średniowiecznej kultury poznasz dzięki książce „Wielki ogień” Jeanne Bourin.

Bibliografia:

  1. Sarah J. Biggs, ‚Virile, if Somewhat Irresponsible’ Design: The Marginalia of the Gorleston Psalter, British Library Medieval Manuscripts Blog.
  2. Sarah J. Biggs, Marginali-yeah! The Fantastical Creatures of the Rutland Psalter, British Library Medieval Manuscripts Blog.
  3. Sarah J. Biggs, More Gorleston Psalter ‚Virility’: Profane Images in a Sacred Space, British Library Medieval Manuscripts Blog.
  4. Sarah J. Biggs, Knight v Snail, British Library Medieval Manuscripts Blog.
  5. Michael Camille, Image on the Edge: The Margins of Medieval Art, Reaktion Books 1992.
  6. Thomas J. Craughwell, Wielka Księga Sztuki, przeł. Piotr Cieśla, Bellona 2011.
  7. Nicole Eddy, Monkeying Around with the Maastricht Hours, British Library Medieval Manuscripts Blog.
  8. Erik Kwakkel, Medieval Speech Bubbles, Medieval Books 23.01.2015.
  9. Les Manuscrits médiévaux, La Bibliothèque de Verdun.
  10. Teresa Michałowska, Literatura polskiego średniowiecza. Leksykon, PWN 2011.
  11. Piękne historie o niezłomnym rycerzu Zygfrydzie, pannie wodnej Meluzynie, królewnie Magielonie i świętej Genowefie: różne przygody, smutki i pociechy, nieszczęścia i szczęścia przy odmianach omylnego świata reprezentujące. Antologia jarmarcznego romansu rycerskiego, oprac. Jolanta Ługowska i Tadeusz Żabski, Towarzystwo Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej 1992.
  12. Présentation: Le Livre des histoires du miroer du monde, Histoires Universelles XV.

 

Czy wiesz, że ...

...odnaleziona we Wrocławiu rzekoma świątynia pogańska najprawdopodobniej była po prostu siedzibą miejscowego  wodza? Według Dariusza Andrzeja Sikory wszystkie dowody wskazują właśnie na tę funkcję odkrytego budynku.

...Bizantyńczycy przez cały okres istnienia swojego imperium nazywali się „Rzymianami”? Uważali, że po upadku Wiecznego Miasta centrum cesarstwa przeniosło się do Konstantynopola. Nie we wszystkich aspektach dorastali jednak do poziomu swoich poprzedników - zwłaszcza, jeśli chodzi o armię.

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

...słynne afrykańskie miasto, słynące z chodników pokrytych złotem, założył lud wyspecjalizowany w handlu niewolnikami? Tuaregowie wzbogacili się, sprzedając swoich współrodaków: najpierw Rzymianom, a następnie Europejczykom, którzy transportowali ich do Nowego Świata.

Komentarze (6)

  1. Anonim Odpowiedz

    rycina nr 19 to nie cięcie książek tylko wycinanie zębów grzebienia, więc przedstawia rzemieślnika przy pracy i poza jego zwierzokształtem nie ma w niej nic kuriozalnego.

    • Nasz publicysta | Autor publikacji | Magdalena Białek Odpowiedz

      Drogi Anonimie, interpretacja ilustracji umieszczona w artykule została podana za Sarah J Biggs z British Library, specjalistką od średniowiecznych iluminacji i miniatur. Niemniej dziękuję za ten komentarz – jak dowodzi cała galeria, trudno jest w przypadku rysunków sprzed kilkuset lat jednoznacznie stwierdzać, co ich autor miał na myśli ;)

  2. Yossarian Odpowiedz

    Tak zapytam, czy to aby możliwe?: „W wyobraźni ówczesnych ludzi konflikty po drugiej stronie oceanu mogły zatem wyglądać dokładnie tak, jak na ilustracji powyżej.” W XIII wieku wiedziano, że istnieje „coś” po drugiej stronie „oceanu”? 3. Tymczasem na antyopodach.

    • Nasz publicysta | Autor publikacji | Magdalena Białek Odpowiedz

      Nie, nie wiedziano, ale snuto takie przypuszczenia. W średniowieczu znana była teoria Ptolemeusza mówiąca o tym, że Ocean Indyjski jest zamknięty przez „nieznany ląd”. Znany był również pogląd głoszący, że na południowej półkuli istnieje kontynent stanowiący równowagę dla ziem na półkuli północnej (o samej kulistości ziemi zresztą również dyskutowano). Pojawiały się najrozmaitsze pomysły dotyczące owych „antypodów”. Trudno więc mówić tu o wiedzy, ale o wyobrażeniach – jak najbardziej.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.