Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

„Nie chcieli wyszorować owiec swego lorda”. Sześć naprawdę dziwacznych średniowiecznych przepisów

Praca przy owcach. Ilustracja z 1524 roku.

Praca przy owcach. Ilustracja z 1524 roku.

Kruczki prawne na każdą okazję? Absurdalne regulacje i kary? Zakazy nie mieszczące się w głowie? Mieszkańcy średniowiecznej Anglii znali to wszystko. I jeszcze więcej.

Rzekomo mroczne wieki wcale nie były takie ciemne, jeśli chodzi o prawniczą skrupulatność. Na zachodzie Europy tworzono kodeksy regulujące nawet najdrobniejsze aspekty życia. Poszczególne miasta, okręgi czy hrabstwa miały własne przepisy, często diametralnie różne. Łączyła je jednak powszechna tendencja do wprowadzania wprost obsesyjnego porządku w chaosie typowym dla całej tej epoki. Trudno o lepszy przykład niż Statuty okręgowe Worcester cytowane w szerokich fragmentach na kartach nowej książki Iana Mortimera pt. W mieście, na dworze, w klasztorze. Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii?

Zgodnie z tym zbiorem praw latem zboże wolno było kupować tylko „przed 11 godziną dzwonu”, a w zimie – przed 12. Na głównym rynku obowiązywał… zakaz parkowania. Czy też raczej zakaz „pozostawiania koni”. Zwierzęta wolno było skórować tylko w jednym wyznaczonym punkcie powyżej mostu. Zaznaczono też, że z tego konkretnego mostu nie wolno zrzucać zwierzęcych odchodów. Także pranie było dozwolone wyłącznie w jednym sprecyzowanym punkcie. Nie wolno było „puszczać świń wolno ku zniecierpliwieniu sąsiadów”, a i wolność słowa nie stała na najwyższym poziomie. Przestrzegano bowiem, że „żaden obywatel nie będzie krytykował radnych, podkomorzego czy sędziego miejskiego”.

Wszystkie te prawa mogą wydawać się przesadnie szczegółowe, nie są jednak jeszcze zbyt dziwaczne. W takim gąszczu przepisów musiały się jednak trafiać zupełne rodzynki.

Ser spadający z drzewa. Ilustracja z XIII wieku.

I. Po pierwsze zjesz przaśny chleb z serem

Do historii przeszły brutalne sądy Boże, w których winę oskarżonych udowadniano nakazując im na przykład przejście po rozpalonym żelazie. Jeśli odnieśli oparzenia, oznaczało to, iż dokonali zarzucanej im zbrodni.

Istniały też jednak o wiele bardziej niewinne, a dzisiaj zupełnie zapomniane formy prób. We wczesnośredniowiecznej Anglii była to chociażby tak zwana próba chleba i sera. W jej ramach od oskarżonego oczekiwano, by połknął grudę złożoną z przaśnego, jęczmiennego wypieku oraz owczego sera wytworzonego w miesiącu maju. Jeśli delikwent podczas mszy świętej zdołał pochłonąć całość, uznawano go za wolnego od zarzutów.

Czy wiesz, że ...

...podczas wyboru Karola V na króla niemieckiego w 1519 roku opór elektorów trzeba było pokonać… łapówką, zwaną eufemistycznie „namaszczeniem ręki”? Młody Habsburg wydał na ten cel astronomiczną kwotę ponad 850 tysięcy guldenów.

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

...w średniowieczu uważano za ryby wszystkie zwierzęta żyjące w wodzie, w tym m.in. walenie i morświny? Te ssaki ze względu na walory smakowe zyskały nawet miano "ryb królewskich".

Komentarze (9)

  1. Sebastian Ka Odpowiedz

    Przestrzegano bowiem, że „żaden obywatel nie będzie krytykował radnych, podkomorzego czy sędziego miejskiego”. Co na to Mateusz ? Pozdrawiam członek KOD-u.

  2. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    Skoro już się Państwo nawzajem po pozdrawiali może warto przejść do nieco bardziej merytorycznej dyskusji?

  3. Anonim Odpowiedz

    II i III nie wydają się takie głupie i dziwne, jeśli trochę pomyśleć.
    II: delikatna, dobrej jakości tkanina wełniana, w dodatku zafarbowana na trudno dostępny kolor mogła być też warta tyle samo, jeśli nie więcej, co średniej jakości jedwab. Być może chodziło o dostarczenie bardzo brudnej i zaniedbanej strzyży/owiec, co mogło znacznie utrudniać dalszą obróbke? Być może osadnicy byli prawnie zobowiązani do zachowania odpowiednich standardów?
    III: skoro ktoś nie posiada lasu, na co komu wnyki, jeśli nie w celach kłusowniczych? To samo z jajami ptasimi – raz, że mógł być to przysmak na dworskich stołach, dwa, podkradanie jaja takiemu sokołowi na terenach do kogoś należących było już kłusownictwem. Tu akurat ekspertem nie jestem, więc proszę o potwierdzenie, ale czy w Anglii XIV i XV wieku coś takiego jak bezpański las w ogóle istniało? Jeśli nie należał do lokalnego lorda, nie był przypadkiem własnością króla?

  4. EK47 Odpowiedz

    Nadal obowiązujące prawa średniowieczne w UK:
    – nielegalnym jest umrzeć w Parlamencie,
    – w Carlisle, gdzie przez pewien czas mieszkałam, do 1984 można było zabić Szkota z łuku, ale tylko w obrębach miasta. Obecnie nadal można nosić łuk.
    – w Yorku można zabić Szkota z łuku, ale tylko w obrębie murów starego miasta.
    Tyle, co pamiętam.

  5. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    @EK47 Bardzo dziękujemy za te uzupełnienia do pytań poprzedniego komentatora. Czy mógłby Pan jeszcze dodać źródła dla innych Czytelników, którzy chcieliby doczytać o tym, o czym Pan napisał? Z góry dziękujemy i pozdrawiamy :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.