Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ilu Żydów uratowali Polacy w czasie II wojny światowej?

Na terenach okupowanych przez Niemców udzielanie pomocy Żydom wiązało się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. Ci, którzy mimo wszystko się na to odważyli, mówili o tym mało i na pewno nie prowadzili dokumentacji. Ale czy naprawdę jesteśmy skazani na niekończące się spekulacje?

Na okupowanych ziemiach polskich Niemcy rychło wprowadzili przepisy dyskryminujące ludność żydowską. Już 23 listopada 1939 roku ukazało się rozporządzenie Hansa Franka, nakazujące Żydom noszenie opasek z gwiazdą Dawida. W grudniu 1939 roku zabroniono im zmieniać miejsce zamieszkania, a w styczniu następnego roku – podróżować koleją. Skonfiskowano należące do nich przedsiębiorstwa, sklepy i zakłady.

Od października 1939 roku Niemcy zaczęli też izolować ludność żydowską, organizując dla niej getta. Powstały one prawie we wszystkich średnich i większych miastach. Ich opuszczanie było zakazane pod groźbą śmierci. Ta sama kara czekała wszystkich, którzy próbowaliby udzielać mieszkańcom gett pomocy. Tymczasem wsparcie było niezbędne, bo w odseparowanych dzielnicach panowały warunki wręcz nieludzkie. Normę stanowiła ciasnota, złe warunki sanitarne, a przede wszystkim okropny głód.

Ocalić jak najwięcej

Mimo prawnych obostrzeń Polacy już od momentu powstania gett zaczęli organizować pomoc dla zamkniętej w nich ludności. Do zamkniętych osiedli szmuglowano brakujące rzeczy, głównie jedzenie. Szacuje się, że nawet 80 procent żywności dostarczanej do getta warszawskiego pochodziło z przemytu.

W getcie brakowało dosłownie wszystkiego. Ratunkiem była pomoc z zewnątrz (fot. Ludwig Knoblocch; lic. CC-BY-SA-3.0).

W getcie brakowało dosłownie wszystkiego. Ratunkiem była pomoc z zewnątrz (fot. Ludwig Knoblocch; lic. CC-BY-SA-3.0).

Spieszono też w miarę możliwości na ratunek Żydom, którzy przechodzili na „aryjską” stronę w poszukiwaniu jedzenia lub kryjówki. Udzielano im schronienia, organizowano fałszywe dokumenty i przerzucano w bezpieczne miejsce. Z gett wyprowadzano dzieci i umieszczano w klasztorach lub sierocińcach.

Pomoc na większą skalę zaczęła się w 1942 roku, gdy Niemcy przystąpili do realizacji planu fizycznej eksterminacji ludności żydowskiej w obozach zagłady. Teraz ważniejsze, niż dostawy żywności, było znajdowanie miejsc, gdzie jak najwięcej ludzi mogłoby się bezpiecznie ukryć.

Początkowo wsparcie organizowały spontanicznie jednostki. W grudniu 1942 roku władze podziemnego państwa powołały jednak specjalnie do tego przeznaczoną instytucję: Radę Pomocy Żydom, działającą pod kryptonimem „Żegota”. Była to jedyna taka organizacja w okupowanej Europie. Oprócz niej na ziemiach polskich prześladowaną ludność żydowską wspomagały też inne organizacje, na przykład partie polityczne oraz Kościół.

Diane Ackerman w książce zatytułowanej „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO” dokładnie opisuje ryzyko związane z udzielaniem schronienia Żydom (Świat Książki 2017).

Uciekinierom z gett wyszukiwano schronienie w najróżniejszych miejscach. Przechowywano ich w piwnicach, na strychach i w specjalnie zamaskowanych pomieszczeniach, do których wchodziło się na przykład przez szafę. Kryjówki znajdowały się też ziemiankach, bunkrach, a nawet stogach siana w stodołach.

Rzemieślnik Staszek Jackowski w Stanisławowie ukrywał żydowskie małżeństwo za piecem. Trzydziestu innym Żydom zapewnił tymczasowy dach nad głową w trzech bunkrach wyposażonych w łóżka, piece, kanalizację i prąd. Z kolei pracownik lwowskich zakładów oczyszczania miasta, Leopold Socha, azyl dla kilkunastu osób znalazł… w kanałach. Niezwykłą „metę” znalazł także Szewach Weiss: mieściła się ona w skrytce między ścianą rodzinnego sklepu a magazynem.

Dom pod zwariowaną gwiazdą

Wielu Żydów schroniło się też w warszawskim ogrodzie zoologicznym. Pomoc na miejscu organizował sam dyrektor, Jan Żabiński, wraz z żoną Antoniną. Możliwości były, jak się okazało, ogromne. Ludzie kryli się w klatkach dla zwierząt, w przejściach podziemnych, w kanałach i w specjalnie wykopanych schronach. Niektórych umieszczano na zapleczu lwiarni i w wewnętrznych pomieszczeniach, do których normalnie nie było dostępu.

Posiedzenie Rady Pomocy Żydom, rok 1944 (źródło: domena publiczna).

Przez dom Żabińskich przewinęło się blisko 300 osób. Ich siedziba znana była w podziemiu pod kryptonimem „dom pod zwariowaną gwiazdą”. Faktycznie, czasem bardziej przypominała gabinet osobliwości niż zwykłą willę. Ale właśnie dzięki temu nawet najbardziej zagrożeni mogli w tej dziwacznej, ludzko-zwierzęcej menażerii pozostać niezauważeni.

Nawet, jeśli życie w zoo toczyło się nieco na wariackich papierach, w porównaniu z bunkrami musiało się ukrywającym wydawać niemal sielanką. Tak o wrażeniach „gości” pisze Diane Ackerman w książce zatytułowanej „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO”:

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Czy wiesz, że ...

    ...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

    ...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

    ...as pancerny w szeregach 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, podporucznik Mark Weissenberg, zginął w bardzo niefortunnym wypadku? Podczas nocnego natarcia na Bydgoszcz usiadł na błotniku, aby pomagać w kierowaniu czołgiem. Zmęczony zasnął i osunął się pod gąsienice.

    ...jeden z najsłynniejszych szpiegów wszech czasów, Guy Burgess, został homoseksualistą prawdopodobnie w wyniku dziecięcej traumy? Pewnej wakacyjnej nocy zastał bowiem swoich rodziców w niedwuznacznej sytuacji. Z tym, że jego ojciec nie przeżył seksualnego zbliżenia z matką.

    Komentarze (10)

    1. Ciekawy Odpowiedz

      O to samo chce zapytać ilu Polaków ocalili Żydzi przed Sybirem, Łagrami, deportacjami do Kazachstanu, nawet Sochy i innych kanalarzy lwowskich nie ocalili Soche wyrzucono z domu i wysiedlono do Wałbrzycha, jeden z kanalarzy trafił na Workute gdzie stracił zdrowie rąbiąc węgiel i żaden z ocalonych Żydów mu nie pomógł, a przecież ludzie pokroju kapitana Hollanda czy Stefana Michnika byli wtedy panami życia i śmierci dla tysięcy ludzi. Dlatego Hollandowa skłamała w filmie pominęła innych kanalarzy skupiła się na Sosze i jeszcze ten napis że zginał w 45 roku we Lwowie, bzdura zginał w 46 już jako wysiedlony z domu na Śląsku i nie ma żadnej relacji wiarygodnej o tym że ktoś na pogrzebie mówiło „każe za ratowanie Żydów”

      • Anonim Odpowiedz

        W sensie że jak? Jasne formułowanie wypowiedzi to nadal dla wielu „patriotów” nieosiągalna sztuka. Przy okazji – kara, karze albo kazać, każe, panie prawdziwy Polaku.

    2. Kazimierz Starski Odpowiedz

      Nie wiem ilu, ale mogę przytoczyć historię z którą się spotkałem. Izaak Jungerman – polski Żyd z Będzina wstąpił do Legionów w dniu swoich 18 urodzin. Służył w 1 pułku piechoty 1 Brygady jako kapral sanitariusz. Uczestniczył w ponad 30 bitwach. W zaciętym boju 5 pułku Legionów o Przepiórów (Sandomierskie) (23-24 maja 1915, pod dow. J.Piłsudskiego) pod silnym ogniem nieprzyjaciela zniósł z pola walki rannego Józefa Hallera (późniejszego generała). 18 lipca 1915 mimo że sam został w walce ugodzony pociskiem, zniósł z pola bitwy umierającego st.sierż.A.Satkowskiego. Za te i inne zasługi został odznaczony orderem Virtuti Militari V klasy. Poległ na froncie w kampanii litewskiej podczas wojny polsko-sowieckiej. Pośmiertnie odznaczony został Krzyżem Niepodległości. Myślę że takich historii było znacznie więcej, ale historia niestety nie wszystko „pamięta”.

      • Członek redakcji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

        Niesamowicie ciekawa historia! Dziękujemy Panie Kazimierzu za podzielenie się nią z nami. I faktycznie bardzo szkoda, że niewiele się mówi o takich historiach.

    3. Kazimierz Starski Odpowiedz

      Historię zaczerpnąłem ze źródeł zgromadzonych przez fundację fundacji Brama Cukermana w Będzinie, w której siedzibie miałem przywilej być. Wspaniałe miejsce w przedwojennym żydowskim domu modlitwy z zabytkowymi polichromiami. Do tego można tam właśnie poczytać o tej i wielu innych historiach będzińskich Żydów. Bardzo ciekawa jest także postać Jakuba Natana – rabina uważanego za cudotwórcę i znanego ze swojego przywiązania do Polski. Jego macewę na której wyryto Białego Orła można z tego co mi wiadomo podziwiać na zamku w Będzinie. Jakub Natan organizował wsparcie finansowe dla Insurekcji Kościuszkowskiej zbierając datki wśród Żydów Ziemi Będzińskiej. Zebrane kwoty osobiście zawoził Kościuszce do Krakowa. W latach 1807-1809 organizował pomoc dla polskich wojsk narodowych, a w 1830 wspierał Powstanie Listopadowe. Za okazywanie propolskiej postawy został osadzony przez władze pruskie w areszcie we Wrocławiu. Kilkakrotnie spotykał się z Adamem Mickiewiczem, który był pod wrażeniem zarówno jego erudycji jak i patriotyzmu. Jest prawdopodobne, że literacka postać Jankiela z „Pana Tadeusza” była po części wzorowana na Jakubie Natanie.

    4. jan Odpowiedz

      jest napisane w ŚWIETEJ ksiazcze /
      kto jedno zycie ratuje to jak by cala ludzkosc uratowal/ i otym co nie krurzy POwinni pamietac

    5. FAUST Odpowiedz

      CZYTAJĄC niniejszym doszedłem do wniosku iż polska wybitny udział ma w toczącej się od 1967 r wojnie na płw. Synajskim, licznych zabójstwach, morderstwach ludności arabskiej, a także ofiar niemniej licznych nalotów zarówno samolotów jak też rakiet , wśród ofiar niestety znajdują się zarówno kobiety i dzieci, tak zabite jak również okaleczone , słava polskim „bohatyrom” & polsce jako państwu i jego narodowi, niestety nie jestem dumnym z osiągnięć polskich

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.