Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Dobrzy sąsiedzi. Przypominamy jak Polacy pomagali Żydom zamkniętym w warszawskim getcie

Przeludnienie, głód i choroby. Takie warunki panowały w gettach. Gdyby nie pomoc Polaków, żadne żydowskie dziecko nie przetrwałoby nazistowskiej okupacji.

fot.domena publiczna Przeludnienie, głód i choroby. Takie warunki panowały w gettach. Gdyby nie pomoc Polaków, żadne żydowskie dziecko nie przetrwałoby nazistowskiej okupacji.Cz

Często pisze się, że gdy Niemcy mordowali Żydów, Polacy obojętnie przyglądali się zbrodni. W rzeczywistości jednak wielu naszych rodaków z narażeniem życia starało się pomóc ofiarom zamkniętym za murem. Przypominamy o ich bohaterstwie.

1. Przemycanie żywności

Sytuacja aprowizacyjna w gettach od samego początku była tragiczna. Niemcy tak wyznaczyli racje żywnościowe, aby wywołać jak największą śmiertelność zamkniętych w nich ludzi. Średni przydział kartkowej żywności dla dorosłego w latach 1940-1942 nie przekraczał 400 kalorii dziennie. W niektórych okresach był zaś niższy niż 200 kalorii. „Trzy dni w tygodniu byłem bez chleba, bez kartofli, nic w domu nie było. Chodziłem spuchnięty z głodu” – wspominał Jakub Goldberg, który przeżył piekło życia w łódzkim getcie.

Dlatego jedną z najwcześniejszych form pomocy udzielanej Żydom przez Polaków było dostarczanie im jedzenia. I tak już pierwszego dnia po zamknięciu przez Niemców bramy warszawskiego getta (15 listopada 1940 roku), wielu mieszkańców stolicy przyniosło chleb dla swoich żydowskich przyjaciół i znajomych. Później, w miarę postępującej izolacji dzielnic żydowskich, opracowano najróżniejsze sposoby przemycania żywności.

Tak robił to na przykład mieszkający w Warszawie Józef Ślązak, jeden z bohaterów najnowszej książki Davida Serrano Blanquera „Dziewczynka z walizki”:

W niedzielę, kiedy nie musiał iść do pracy, matka przyczepiała mu do paska woreczki z mąką, na wierzch zakładał konduktorski mundur i wsiadał do tramwaju mijającego getto. W umówionym miejscu rzucał woreczki za mur.

A taki sposób stosował Jerzy Wiensko z Białegostoku:

Jako dziecko przemycaliśmy żywność do getta. Mama kilka razy w tygodniu chodziła po nią do podbiałostockich wsi i tam kupowała mąkę, kaszę, ziemniaki, a w maju truskawki. Pod płotem był wykopany dołek, w ten sposób, że jego jedna połowa była po stronie getta. Był on maskowany workiem wypełnionym szmatami i przysypany lekko ziemią. Kiedy chodzący wzdłuż płotu Niemiec był daleko i poza zasięgiem wzroku, szybko wyjmowaliśmy worek i przeciskaliśmy na drugą stronę żywność. Już górą w zawiniątku z kamieniem z tamtej strony przerzucano pieniądze.

W getcie brakowało dosłownie wszystkiego. Ratunkiem była pomoc z zewnątrz, zwłaszcza w zakresie przemytu żywności. Na zdjęciu przeludnienie dzielnicy zamkniętej (1941 rok).

fot.Bundesarchiv, Bild 101I-134-0782-24/ Knobloch, Ludwig/ CC-BY-SA 3.0 W getcie brakowało dosłownie wszystkiego. Ratunkiem była pomoc z zewnątrz, zwłaszcza w zakresie przemytu żywności. Na zdjęciu przeludnienie dzielnicy zamkniętej (1941 rok).

Szacuje się, że 80 procent żywności dostarczanej do warszawskiego getta pochodziło z przemytu.

2. Dostarczanie leków

Prócz jedzenia do getta przerzucano także lekarstwa, których drastycznie tam brakowało. Zajmowała się tym między innymi Irena Sendlerowa (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ). Ona i jej koleżanki z Wydziału Opieki m.st. Warszawy pod pretekstem kontroli sanitarnych przemycały do warszawskiego getta pieniądze, żywność, lekarstwa oraz szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu. Tak relacjonuje działania swojego ojca Danuta, siostra tytułowej „Dziewczynki z walizki”, której historię opisał David Serrano Blanquer:

Wiedziała, że ojciec pomaga żydowskim dzieciom, ukrywającym się w zajezdni tramwajowej niedaleko getta. Dawał im żywność i leki.

Artykuł powstał z inspiracji najnowszą książką Davida Serrano Blanquera "Dziewczynka z walizki" (Bellona 2018), w której autor opisał historię wyniesionego z getta żydowskiego dziecka, które po latach odkrywa swoją przeszłość.

Artykuł powstał z inspiracji najnowszą książką Davida Serrano Blanquera „Dziewczynka z walizki” (Bellona 2018), w której autor opisał historię wyniesionego z getta żydowskiego dziecka, które po latach odkrywa swoją przeszłość.

Lecznicy w getcie w Kozienicach pomagał personel polskiego szpitala. Jego pracownicy wielokrotnie przemycali do getta lekarstwa, żywność i bieliznę. Podobnie było w Dęblinie, gdzie do leczniczego zakładu w getcie podczas epidemii tyfusu polscy lekarze przesyłali potrzebne środki. W przemycie pomagał proboszcz kościoła p.w. Wszystkich Świętych w Warszawie ks. Marceli Godlewski, nota bene znany przed wojną z antysemickich wystąpień.

3. Przerzucanie dzieci za mur

Śmiertelność w gettach była przerażająco wysoka, a w szczególny sposób dotykała najmłodszych. Dlatego wiele żydowskich rodzin decydowało się oddać swoje pociechy Polakom, by tylko ocalić im życie. Przemycanie dzieci było bardziej skomplikowane niż przerzucanie jedzenia. Liczyła się więc pomysłowość. I tak na przykład grupa Ireny Sendlerowej miała na to kilka sposobów.

Jednym była sanitarka, która do warszawskiego getta przywoziła codziennie detergenty i inne rzeczy potrzebne do zachowania chociaż podstaw higieny. Dzieciom podawano środki nasenne, potem wkładano je do worków i wywożono z getta jako ofiary tyfusu. Druga droga wiodła przez budynek sądowy przy ul. Leszno, do którego wejść można było zarówno od strony miasta, jak i getta. Dzieci wyprowadzano także przez piwnice domów stojących po obu stronach muru.

Kolejna droga prowadziła przez zajezdnię tramwajową po żydowskiej stronie. Mąż jednej z łączniczek był tam motorniczym. Rano znajdował w wagonie pod ławką karton z uśpionym dzieckiem i przewoził je na aryjską stronę. Dzieci szmuglowano również przez bramę getta w workach i kubłach na śmieci. Elżbieta Ficowska, jako sześciomiesięczne dziecko, została wywieziona w drewnianej skrzynce, ukrytej przez przedsiębiorcę budowlanego na wozie w stercie cegieł. Zdarzało się, że sama Sendlerowa wynosiła niemowlęta w swojej pielęgniarskiej torbie.

Nieistniejąca zajezdnia tramwajowa „Muranów” wykorzystywana przez Polaków do przerzucania żydowskich dzieci na stronę „aryjską”.

fot.autor nieznany/ domena publiczna Nieistniejąca zajezdnia tramwajowa „Muranów” wykorzystywana przez Polaków do przerzucania żydowskich dzieci na stronę „aryjską”.

„I tak oto dzięki odwadze Ireny Sendler i organizacji, dla której pracowała, ciężko chora ośmiomiesięczna Giza Alterwajn opuściła getto. W pielęgniarskiej torbie (…)” – relacjonuje uratowanie tytułowej „Dziewczynki z walizki” David Serrano Blanquer.

4. Pomaganie w ucieczkach z getta

Pomocy udzielano również dorosłym, którzy zdecydowali się opuścić getto. Zdarzały się na przykład ucieczki ludzi przywiązanych od spodu do furmanek śmieciarzy, którzy przyjeżdżali do getta, a przy okazji zajmowali się szmuglowaniem żywności i uciekinierów. Innym często stosowanym sposobem było opuszczenie getta w ambulansie albo karawanie wywożącym zwłoki rzekomego konwertyty na chrześcijański cmentarz. Zanotowano przypadek, gdy do szpitala w Kozienicach z warszawskiego getta przetransportowano Żydów w sanitarce z napisem „Achtung Typhus”.

Większość ucieczek wymagała wręczenia ogromnej ilości łapówek, ale zdarzała się również pomoc bezinteresowna. Tak było na przykład z polskim policjantem Franciszkiem Banasiem, który podczas likwidacji krakowskiego getta uratował Różę Jakubowicz i jej synka Tadeusza. „Szła wprost na bramę, gdzie stali esesmani, słaniała się na nogach” – wspominał. Banaś przekupił esesmana stojącego na warcie i wyprowadził Różę oraz jej synka za bramę getta.

5. Organizowanie kryjówek po aryjskiej stronie

Ci, którym udało się wymknąć z getta musieli zatroszczyć się o kryjówkę. Tutaj też niezbędna była pomoc Polaków. Wsparcie w tej kwestii świadczyli indywidualnie życzliwi ludzie, a od końca 1942 roku Rada Pomocy Żydom „Żegota”. Uciekinierów ukrywano w mieszkaniach, domach, klasztorach, stodołach, specjalnie przygotowanych schowkach, kryjówkach i bunkrach.

Prócz ratowania dzieci z warszawskiego getta, Żegota we współpracy ze wspólnotami zakonnymi, zaopatrywała Żydów w katolickie metryki chrztu, a także pomagała znajdować kryjówki po aryjskiej stronie. Na ilustracji głodujące żydowskie dzieci.

fot.Bundesarchiv, N 1576 Bild-003/ Herrmann, Ernst/ CC-BY-SA 3.0 Prócz ratowania dzieci z warszawskiego getta, Żegota we współpracy ze wspólnotami zakonnymi, zaopatrywała Żydów w katolickie metryki chrztu, a także pomagała znajdować kryjówki po aryjskiej stronie. Na ilustracji głodujące żydowskie dzieci.

Rzemieślnik Staszek Jackowski w Stanisławowie przechował żydowskie małżeństwo za piecem, a 30 innych Żydów w trzech bunkrach wyposażonych w łóżka, piece, kanalizację i prąd. Pracownik lwowskich zakładów oczyszczania miasta Leopold Socha ukrywał przez ponad rok kilkanaścioro Żydów w kanałach. Szewach Weiss zamelinował się natomiast w skrytce między ścianą rodzinnego sklepu a magazynem. Krewni przyrodniej siostry „Dziewczynki z walizki” „przetrwali okupację w specjalnie zrobionym schowku za lodówką. Ukrywali się tam przez cztery lata”.

Wielu Żydów zbiegłych z getta przechowywali w warszawskim ogrodzie zoologicznym dyrektor Jan Żabiński i jego żona Antonina. Ukrywali ich w klatkach dla zwierząt, w przejściach podziemnych, kanałach, w specjalnie wykopanych schronach, na zapleczu lwiarni i w wewnętrznych pomieszczeniach, do których normalnie nie było dostępu. Według historyka Gunnara Paulssona, autora cenionej książki „Utajone miasto”, po aryjskiej stronie Warszawy w ukryciu przebywało łącznie 28 tysięcy Żydów, a pomagało im 70-90 tysięcy Polaków.

6. Dostarczanie fałszywych dokumentów

Każdy uciekinier z getta potrzebował z pół tuzina dokumentów i zmieniał miejsce zamieszkania przeciętnie siedem i pół raza, nic zatem dziwnego, że w latach 1942-1943 w podziemiu wyprodukowano około 50 tysięcy fałszywych dokumentów – czytamy w książce Diane Akerman „Azyl”, opowiadającej o pomocy udzielanej Żydom przez Jana i Antoninę Żabińskich.

Rzeczywiście, by móc oficjalnie egzystować poza gettem, potrzebne były odpowiednie papiery. Tylko dzięki działalności „Żegoty” wystawiono Żydom około 50 tysięcy dokumentów potwierdzających chrześcijańskie pochodzenie.

Kenkarty były dokumentami tożsamości wydawanymi obligatoryjnie przez okupacyjne władze niemieckie wszystkim nieniemieckim mieszkańcom GG, którzy ukończyli 15 lat. Polska konspiracja fałszowała je dla uratowanych Żydów.

fot.domena publiczna Kenkarty były dokumentami tożsamości wydawanymi obligatoryjnie przez okupacyjne władze niemieckie wszystkim nieniemieckim mieszkańcom GG, którzy ukończyli 15 lat. Polska konspiracja fałszowała je dla uratowanych Żydów.

Stało się tak poprzez wciągnięcie do współpracy księży, którzy wystawiali świadectwa chrztu. I tak na przykład jedna z bohaterek książki „Dziewczynka z walizki”, która przygarnęła żydowskie dziecko

(…) udała się prosto do księdza z pobliskiej parafii. – Poszła poprosić o wystawienie fałszywego aktu urodzenia na nazwisko zmarłej kuzynki, żeby uniknąć kłopotów z policją. Chyba ten ksiądz też działał w konspiracji.

Z kolei polska konspiracja dostarczała kenkart, kart pracy, świadectw zameldowania i wszystkich innych licznych dokumentów wymaganych przez Niemców.

7. Pomoc militarna

Polskie podziemie wspierało żydowskie organizacje wojskowe, które zamierzały stawić Niemcom zbrojny opór. Żydowskiemu Związkowi Wojskowemu i Żydowskiej Organizacji Bojowej dostarczono pewne ilości broni, amunicji i granatów. Było to między innymi 90 pistoletów, 600 granatów ręcznych, jeden erkaem, jeden pistolet maszynowy i 165 kg materiałów wybuchowych. Broń przekazała także inna podziemna organizacja – Korpus Bezpieczeństwa.

Na rozkaz gen. Grota-Roweckiego warszawski Kedyw przeprowadził szkolenie członków ŻOB w robieniu bomb, granatów i butelek zapalających. Gdy zaś w warszawskim getcie wybuchło w 1943 roku powstanie, AK przeprowadziła kilka prób wysadzenia muru getta oraz kilkanaście akcji przeciwko niemieckim jednostkom rozlokowanym wokół dzielnicy żydowskiej. Podobnie uczyniła Gwardia Ludowa, Socjalistyczna Organizacja Bojowa i Milicja Ludowa RPPS. Istnieją również przekazy, że oddział Korpusu Bezpieczeństwa wziął udział w walce z Niemcami u boku żydowskich powstańców z ŻZW.

Ulotka z sierpnia 1943 wydana przez „Żegotę” i podpisana przez Polskie Organizacje Niepodległościowe, potępiająca szmalcownictwo oraz zapowiadająca kary dla osób, którym zostanie ono udowodnione.

fot.domena publiczna Ulotka z sierpnia 1943 wydana przez „Żegotę” i podpisana przez Polskie Organizacje Niepodległościowe, potępiająca szmalcownictwo oraz zapowiadająca kary dla osób, którym zostanie ono udowodnione.

8. Zwalczanie szmalcowników

Formą pomocy było także zwalczanie szmalcowników. Wydawanie ukrywających się Żydów, Polskie Państwo Podziemne uznawało za formę kolaboracji i karało śmiercią. W konspiracyjnej prasie piętnowano takie zachowania, rozprowadzano odpowiednie ulotki i plakaty. Podziemne sądy wydawały wyroki na szmalcowników, egzekucje nadzorowały oddziały Kedywu, a informacje o tym upubliczniano w prasie i komunikatach radiowych nadawanych z Londynu.

Bibliografia:

  1. Diane Akerman, Azyl, Warszawa 2017.
  2. David Serrano Blanquer, Dziewczynka z walizki, Warszawa 2018.
  3. Gunnar S. Paulsson, Utajone miasto. Żydzi po aryjskiej stronie Warszawy (1940-1945), Kraków 2007.
  4. Teresa Prekerowa, Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie 1942-1945, Warszawa 1982.

Prawdziwa historia dwóch przyrodnich sióstr, które rozdzieliła wojna:

Czy wiesz, że ...

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...Stalin był tak zbulwersowany "zbyt namiętnym" pocałunkiem w jednej z rosyjskich komedii, że nakazał wycięcie nieprzyzwoitej sceny z filmu? Jego urzędnicy w obawie przed powtórką incydentu zakazali jakichkolwiek pocałunków we wszystkich radzieckich produkcjach kinowych.

...Elżbieta Zawacka była jedyną kobietą wśród cichociemnych awansowaną na stopień generała brygady? Jako łączniczka podróżowała po Europie, przenosząc meldunki i informacje. Wielokrotnie przekraczała granicę Rzeszy, zawsze szczęśliwie wracając do kraju, czasami w brawurowy sposób.

…grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

Komentarze (22)

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, spójrz proszę na ostatni punkt: zwalczanie szmalcowników. Polacy również byli odpowiedzialni za śmierć wielu Żydów. Niestety, ale byli w naszym narodzie ludzie i tacy, i tacy. Pozdrawiamy.

      • TenOn Odpowiedz

        Zdaje sobie z tego sprawę, jednak propaganda którą próbuje obecnie się rzucić na świat, stawia w złym świetle, nawet ludzi którzy ryzykowali życiem pomagając im w czasie wojny.

        • Rob Rob

          Zawsze tak będzie. Ludzka natura jest taka, że tysiac ludzi nie wspomni i nie opisze aktu przyzwoitości, dobroci i pomocy, którego było świadkiem, ale dwóch czy trzech ludzi opisze akt przemocy, podłości i zdrady, który widzieli.
          W efekcie, ogół nie usłyszy o tysiącu sprawiedliwych, ale usłyszy i zapamięta wszystko o trzech podłych.

  1. A... Odpowiedz

    „Ten artykuł to kłamstwo” – nnnniiiee! Na pewno nie !!! Jedynie to Pana zdanie to w tej całości powyżej, jedyne i to wierutne kłamstwo.
    Dokumenty, niezbite dowody, relacje wiarygodnych w tym głównie żydowskich świadków…, to jest ten artykuł. I tylko to. Nic z tego nie jest w najmniejszym stopniu „derywatem” kłamstwa jak Pan to skrajnie nonsensownie twierdzi.
    Polska polityka historyczna?
    Nareszcie tak! Do tej pory trudno mówić o niej można by było, że w ogóle takowa istnieje, czy istniała!
    I nic więcej?
    Na szczęście nie, to dużo, dużo więcej. Ciągle mało, ale… To głównie, a może i wyłącznie, część, fakt: na razie niewielka, odfałszowywanego, fakt: powoli, obrazu Historii.
    …….
    Dla mnie Jan Żabiński to autor książek po które stałem w kolejkach do PRLowskich księgarni w tasiemcowych kolejkach, autor fantastycznych opowiadań o zwierzętach… Ale dopiero teraz jest On w moim postrzeganiu świata, bohaterem KOMPLETNYM. Skandalem zaś jest dla mnie to, że teraz film o Nim i jego Rodzinie kręcą Amerykanie i ponoć akcję umieszczają w Pradze, bo… Bo dla Amerykanów taki film „umieszczony” w Polsce w Warszawie może być dla amerykańskiej diaspory żydowskiej „nie do przyjęcia”…
    …….
    Oddam głos Żydowi. Może On Pana i takich jak Pan przekona, choć w jakiejś istotnej najmniejszej części, że nie macie racji. Prof. Szewach Weiss:
    „…to ja w polskiej telewizji mówiłem Niemcom, że oni w sprawie grzechów Polaków powinni milczeć tysiąc lat, bo gdyby nie oni, to my, Żydzi, ŻYLIBYŚMY Z POLAKAMI W ZGODZIE, TAK JAK ŻYLIŚMY PRZEZ TYLE POKOLEŃ. I kiedy polscy historycy milczeli, to ja krzyczałem!”
    „Cały czas przypominałem światu, że w Polsce nigdy nie było rządu kolaborantów. Polska nie miała Quislinga, Tiso czy Lavala! To polski rząd podziemny skazywał szmalcowników na karę śmierci.”
    „…byłem oskarżany o wybielanie Polaków.”
    „Cała moja rodzina uratowała się. To wszystko byłoby niemożliwe, gdyby nie Sprawiedliwi…” „Kochani, wspaniali ludzie. To są moi bohaterowie. Na zawsze w moim sercu…”

  2. Rom Odpowiedz

    Zakuty łbie a co po źydach zostało jeźeli pierwsi byli niemcy zawszone chałaty.Mój ojciec podwozil źydów do Tarnowa docelowa stacja Oświęcim na moście stali niemcy z workami gdzie źydzi rzucali złoto jedni mieli jeszcze nadzieje a inni bez nadziei płakali przyjechał do domu z płaczem.Niewiem kim jesteś ale wiem na pewno źe jesteś złym człowiekiem

  3. Polak parriota. Odpowiedz

    Do Anny dziadzio myślę że twoja inteligencja wysoko nie sięga skoro piszesz takie głupoty my polacy wiemy źe wśród nas były i są kanalie tak jak wśród źydów ale tu chodzie nie o jednostki tylko o narody bo pomimo źe niektórzy polacy jak i źydzi kolaborowali to jako narody byli ofiarami do zgładzenia.Nie którzy źydzi zarzucają polakom źe za malo uratowali ze zabijali żydów źe grabili majatki.Pr,ypominam to była wojna ten kto tak mówi niech sobie zada pytanie jak bym się zachował ja czy stać mnie by było na bochaterstwoJestem dumny źe jestem polakiem ze polacy nie słuźyli w SS źe jako państwo nie planowaliśmy zagłady innych narodów.Draniom którzy twierdza źe polacy zabili więcej źydów niź niemcy mówię ze są kanaliami.Chciałbym nadmienić źe rodzice przechowywali krótko ale lotnika USA i uciekiniera z Oświęcimia w którym zginęlo 3 wujków z winy sąsiada który donióśl na nich niemcom że sa bandytami a to on z synem się tym parali.Mamę z siostrą chciał zastrzelić polak który pracował u baera niemca to niemiec nie pozwolił.Rodzice poznali co to strach podczas przeszukania domu.partyzant był przykrytu beczką po kapuście.Zakończenie szczęśliwe.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Polaku patriocie, dziękuję za ocenę moich walorów intelektualnych, niemniej jednak pozostanę przy swoim zdaniu, że uogólnianie na całe narody nie jest podejściem do końca dojrzałym. Zawsze w tle musimy mieć na uwagę kontekst oraz indywidualne przypadki. Właśnie przez takie podejście doszło do Holokaustu. Bo jeden człowiek stwierdził, ze cały naród nie zasługuje na życie. Pozdrawiam.

  4. Polak parriota. Odpowiedz

    Do amerykańskiej diaspory niech wam sumienie nie da nigdy spokoju.Co wy źeście zrobili dla swoich rodaków?.

  5. lavinka Odpowiedz

    Mój dziadek za przemyt żywności na teren getta trafił do Gęsiówki, na szczęście go ziomale wyciągnęli w pierwszych dniach powstania. Ponoć przez dom pradziadka na Bielanach przechodzili ludzie z getta. Niestety nie znam szczegółów, rodzina milczała, bo za działalność w AK można było po wojnie srogo odpokutować. :/

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani, chociaż pozbawiona szczegółów – historia wspaniała i godna uznania. Zatem Pani Dziadek jest jednym z bohaterów powyższego artykułu i należy mu się ogromny szacunek. Na pewno jest Pani dumna. Pozdrawiamy.

  6. nobullshit Odpowiedz

    Krytyka i dobór źródeł dyskwalifikuje tę pracę jako rzetelną historycznie. Posługiwanie się historiami ludzi, którzy z narażaniem życia ratowali Żydów, jako przykład przeczący obojętności większości polskiego społeczeństwa wobec Zagłady, przy jednoczesnym lekceważeniu ich własnej oceny postawy Polaków nie jest oddaniem im czci – jest instrumentalnym wykorzystaniem ich życiorysów do własnych celów. Nie trudno sprawdzić co Irena Sendlerowa uważała o postawie swoich współobywateli wobec Holokaustu i kogo się bała najbardziej. Jan Karski, który też ma dziś świadczyć o „wspaniałej postawie Polaków” pisał w swojej notatce: „Rozwiązanie kwestii żydowskiej przez Niemców – muszę to stwierdzić z całym poczuciem odpowiedzialności za to, co mówię – jest poważnym i dosyć niebezpiecznym narzędziem w rękach Niemców do »moralnego pacyfikowania« szerokich warstw społeczeństwa polskiego. (…) Naród nienawidzi swego śmiertelnego wroga – ale ta kwestia stwarza jednak coś w rodzaju wąskiej kładki, na której przecież spotykają się zgodnie [podkreślenie Karskiego] Niemcy i duża część polskiego społeczeństwa”.
    Taki używanie życiorysów Sprawiedliwych nie jest oddaniem im czci – jest zagłuszaniem ich doświadczenia, odebraniem głosu, instrumentalizuje ich i odbiera im znaczną część z ich prawdziwego bohaterstwa. Bohaterstwo Sprawiedliwych jest szczególne, bo wymagało nie tylko wystąpienia przeciwko okupantowi, ale też własnemu otoczeniu.
    Można też przeczytać w zapiskach Aleksandra Kamińskiego, jak żali się, że mimo jego agitacji AK nie chciało wesprzeć powstańców w getcie. Będąc rzetelnym też warto sprawdzić ile broni przekazało powstańcom w getcie AK. I radzę sprawdzić ilu szmalcowników zginęło z tego rozkazu AK przeciw szmalcownictwu – podpowiem, że obie ręce wystarczą aż nad to.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny komentatorze, proszę chociaż spojrzeć na lead, nie tylko na tytuł – tam wyraźnie napisane jest, że wielu Polaków było obojętnych, ale znaleźli się tacy, co nie byli i ich postanowiliśmy przypomnieć. A więc tekst nie jest uogólnieniem: „wszyscy Polacy ratowali Żydów”, ale mówi o tym, że byli Polacy, którzy ratowali. A jak Pan chciałby o tym napisać bez posługiwania się konkretnymi przykładami? Proszę wybaczyć, ale ten argument jest absurdalny… Jak udowodnić, że ktoś uratował kogoś, bez napisania kto to był… A co do przekazywania broni przez AK pamiętamy o tym i o tym pisaliśmy: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2013/04/14/armia-krajowa-nie-damy-broni-zydom/. To nie zmienia faktu, że i tak część broni została przekazana. Pisze Pan, żeby sprawdzić ile – Autor tekstu wyraźnie napisał ile, przytaczam akapit:
      „Polskie podziemie wspierało żydowskie organizacje wojskowe, które zamierzały stawić Niemcom zbrojny opór. Żydowskiemu Związkowi Wojskowemu i Żydowskiej Organizacji Bojowej dostarczono pewne ilości broni, amunicji i granatów. Było to między innymi 90 pistoletów, 600 granatów ręcznych, jeden erkaem, jeden pistolet maszynowy i 165 kg materiałów wybuchowych. Broń przekazała także inna podziemna organizacja – Korpus Bezpieczeństwa”.
      Byłoby wspaniale, gdyby Państwo czytali teksty w całości, przed komentowaniem… Niemniej dziękuję za włączenie się w dyskusję. Pozdrawiamy.

    • Anonim Odpowiedz

      ZZW kupował broń już od 1939 do roku 1943 byli już dobrze uzbrojeni ,w walkach w getcie 1943 ZZW pomagał oddział Korpusu Bezpieczeństwa. ZOB powstała w 1942 r.I od razu zaczęli płakać żeby AK dostarczyła im broni. Co robili Żydzi komuniści z ZOB w latach 1939-1942 ? Dlaczego nie zwrócili się do GL lub przez nich do komunistów w Moskwie ,tylko przyleźli do AK ? Ciekawe że dużo się mówi o komunistach z ZOB ,a prawie nic o prawicowym ZZW.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Charlie, i to się nazywa szczerość oraz dojrzałość. Najłatwiej jest oceniać przeszłość z perspektywy współczesności. Nigdy jednak nie wiemy, jak byśmy się zachowali w czasie wojny. Dziękujemy i pozdrawiamy.

  7. Anonim Odpowiedz

    Moja ciocia też brała udział w PW. Kolportowała znaczki poczty podziemnej. Kiedy zjawiło się gestapo, zjadła te znaczki. Niekiedy wspominała jak trudno się je papier z klejem

  8. Charlie Odpowiedz

    żydowska inteligencja lwowska była ukrywana i ochraniana przez trójki akowskie w wiochach Podkarpacia od 1942 roku z powodu likwidacji lwowskiego getta. Niestety, ale spora część tych ocałałych Żydów lwowskich po wyzwoleniu obróciła się przeciwko swoim wybawicielom uczestnicząc w komunistycznych zbrodniach na powojennym podziemiu antykomunistycznym. Byli swoistymi żydowskimi szmalcownikami.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.