Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Żyd jedzący wieprzowinę? Taka sytuacja jest możliwa

W getcie każdy kawałek, nie tylko mięsa, ale jakiegokolwiek jedzenia, był na wagę złota.

fot.domena publiczna/koloryzacja Rafał Kuzak W getcie każdy kawałek, nie tylko mięsa, ale jakiegokolwiek jedzenia, był na wagę złota.

Wojna znosi wiele zasad, także religijne restrykcje dotyczące jedzenia. Był taki okres w historii Polski, w którym wieprzowina zniknęła z listy zakazanych żydowskich produktów. A dostawami mięsa duńskich świń zajął się… ogród zoologiczny.

Już samo patrzenie na zestawienia dziennych racji żywieniowych w okupowanej Warszawie powoduje burczenie w brzuchu. Na normalne posiłki mogli liczyć tylko Niemcy. Ich przydział wynosił 2613 kalorii dziennie. Polakom i Żydom, gdyby nie próbowali radzić sobie na własną rękę, groziła śmierć głodowa. Wyznaczone im porcje jedzenia miały odpowiednio 669 i 184 kalorie. Nic dziwnego, że w tej sytuacji szybko uchylono przepisy dotyczące koszerności potraw.

Wieprzowe podziemie

Zniesienie religijnych ograniczeń żywieniowych dla Żydów oznaczało przede wszystkim pozwolenie na jedzenie wieprzowiny. I słusznie, bo kawałek boczku był w okresie II wojny światowej na wagę złota i mógł dosłownie uratować życie. Tylko skąd go wziąć? Ten problem, chcąc przyjść z pomocą przyjaciołom z getta, postanowił rozwiązać dyrektor warszawskiego ZOO Jan Żabiński wraz z żoną Antoniną.

W gettach głód cierpieli wszyscy. Mężczyźni, kobiety, starcy i dzieci.

fot.domena publiczna W gettach głód cierpieli wszyscy. Mężczyźni, kobiety, starcy i dzieci.

Ci, którym robi się niedobrze na myśl o dojadaniu resztek słoni, hipopotamów i żubrów, mogą odetchnąć z ulgą. „Cenne” zwierzęta zostały wywiezione do Niemiec przez Lutza Hecka, sympatyzującego z nazistami dyrektora ZOO w Berlinie. Żabińscy opracowali jednak plan, jak maksymalnie i z korzyścią dla wszystkich wykorzystać ogromny teren ogrodu zoologicznego. Był on genialny w swojej prostocie, co opisuje w książce „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO” Diane Ackerman:

Jako porucznik w strukturach AK Jan wymyślił formalną przykrywkę, dzięki której okupacyjne władze uznałyby zachowanie urządzeń zoo w dobrym stanie za korzystne. Niemcy mieli wielką armię do wykarmienia i uwielbiali wieprzowinę, więc Żabiński zwrócił się do Lutza Hecka z propozycją założenia na terenie byłego zoo dużej fermy świńskiej.

Hodowla świń w ostrym klimacie wymusi konieczność zadbania o sypiące się pomieszczenia i grunty, a także zapewni zatrudnienie przynajmniej części dawnego personelu. Jan liczył na to, że pod pozorem zbierania odpadków dla tuczarni świń będzie mógł „przenieść gryps, boczek, masło i załatwić pewne zlecenia moich przyjaciół”.

Historię Jana Żabińskiego opisuje w książce "Azyl" Diane Ackerman

fot.Świat Książki 2017 Historię Jana Żabińskiego opisuje w książce „Azyl” Diane Ackerman.

Nietypowe paczuszki

Pomysłowy dyrektor upiekł więc (niemal dosłownie) kilka pieczeni przy jednym ogniu. Mógł z żoną nadal dbać o infrastrukturę ZOO. Jednocześnie nie tracił kontaktu z dotychczasowymi pracownikami i na dodatek pomagał głodującym.

Czy wiesz, że ...

...odpowiedzialność za najkrwawszy zamach izraelskich grup politycznych wzięła organizacja, której przewodził późniejszy premier Izraela, Menachem Begin? W wybuchu bomby, podłożonej pod hotelem King David, zginęło 91 osób.

...Heinrich Himmler po zakończeniu wojny sam się „odnalazł”? Oddał w ręce aliantów 23 maja 1945 roku. Przybył do Obozu Przesłuchań Cywili nieopodal Lüneburga. Przedstawił się i podpisał, by udowodnić swoją tożsamość.

...niektóre oddziały Armii Czerwonej poruszały się po Polsce na saniach? Poza czołgami i saniami nie było innych pojazdów. Olbrzymie sanie Sowieci zrabowali z polskich dworów i gospodarstw, które napotykali po drodze podczas „wyzwalania” naszego kraju.

...jedyna polska cichociemna generał Elżbieta Zawacka będąc dzieckiem nie umiała powiedzieć ani słowa po polsku? Było to bezpośrednim tego, że mieszkała na ziemiach zaboru pruskiego, gdzie jej rodzinę poddawano germanizacji.

Komentarze (2)

  1. Piotrek.O Odpowiedz

    Skoro dzisiaj są tacy Żydzi, którzy razem z Palestyńczykami palą flagi Izraela to wtedy pewnie byli i tacy, którzy woleli umrzeć z głodu niż zjeść boczek ;)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.