Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Trójkąty erotyczne PRL-owskich seksuolożek? Przynajmniej jeden taki istniał

Związek Michaliny, Wandy i Stanisława nawet dzisiaj budzi emocje. Na zdjęciu kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej.

Związek Michaliny, Wandy i Stanisława nawet dzisiaj budzi emocje. Na zdjęciu kadr z filmu „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” w reżyserii Marii Sadowskiej.

Obiecująca lekarka i jej przystojny mąż wychowują urocze bliźnięta. Znają się niemal od dziecka. Pobrali się wcześnie, wspólnie przetrwali wojnę, zdołali pogodzić pracę z życiem rodzinnym. Brzmi jak sielanka? Nic dziwnego. To wszystko nieprawda.

Co zrobić, gdy ukochany, podziwiany mąż ma ogromne potrzeby seksualne a żona (po złych pierwszych doświadczeniach) nie jest w stanie im sprostać? Nie pozostaje nic innego, jak zaprosić do tego układu bardziej zmysłową przyjaciółkę. Tak właśnie zrobiła słynna Michalina Wisłocka, autorka głośnej „Sztuki kochania”. Na wiele lat przed tym jak spisała najbardziej znany z polskich podręczników seksuologii, zainicjowała układ, który nawet w postępowym XXI wieku zaskakuje.

Wisłocka poznała swojego przyszłego męża, gdy miała zaledwie 12 lat. Stanisław Wuttke był o cztery lata starszy. Wtedy, jeszcze jako dziewczynka, mogła nie zauważyć, że chłopak przekracza pewne granice. Już na samym początku znajomości, mimo dzielącej ich różnicy wieku, dążył przede wszystkim do kontaktu fizycznego. Chciał pocałować Misię już na pierwszej „randce”, która odbyła się pod kuratelą rodziców za ścianą. Niecierpliwił się, że dziewczyna nie jest gotowa na nic więcej, ale ponieważ była wpatrzona w niego, jak w obrazek, postanowił nieco poczekać.

Michalina Wisłocka poznała swojego przyszłego męża bardzo wcześnie. Na zdjęciu już jako dojrzała kobieta (fot. Mateusz Opasiński; lic. CC BY-SA 3.0).

Michalina Wisłocka poznała swojego przyszłego męża bardzo wcześnie. Na zdjęciu już jako dojrzała kobieta (fot. Mateusz Opasiński; lic. CC BY-SA 3.0).

Fałszywy ślub, prawdziwa noc poślubna

W lecie 1939 roku młodzi przysięgli sobie miłość i wymienili obrączki. Była to ich prywatna ceremonia, bez żadnych świadków. Wystarczyła jednak, by Stachowi wreszcie udało się doprowadzić do nocy poślubnej. O rozkoszy ze strony „panny młodej” nie było mowy, a doświadczenie tego pierwszego razu na lata ugruntowało jej przekonanie, że seks to raczej ból, niż przyjemność.

13 września miał miejsce właściwy ślub, zorganizowany naprędce, niemal dosłownie pod bombami. 18-letnia wówczas Michalina całkiem inaczej wyobrażała sobie ten wyjątkowy dzień. Jak każda zakochana panienka planowała eleganckie przyjęcie i podróż poślubną. Niestety, młodzi zaczynali swe dorosłe życie w rzeczywistości wojennej, zatem o luksusach i zbytkach mogli jedynie pomarzyć.

Stach od początku korzystał z szans, jakie otworzyło przed nim życie małżeńskie. I to korzystał tak, że Misia musiała udać się do lekarza po specjalną maść na otarcia. Niewiele to pomogło, bo świeżo upieczony żonkoś nie planował zmieniać przyzwyczajeń. Od początku był despotą nie tylko w łóżku, ale także w życiu codziennym. Odcinał Wisłocką od bliskich, kategorycznie nakazywał jej naukę z wybranych przez siebie podręczników i sprawdzał postępy. To w jakimś stopniu imponowało, ale też było bardzo przytłaczające.

Artykuł powstał miedzy innymi w oparciu o książkę Konrada Szołajskiego pt. "Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było" (Świat Książki 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Konrada Szołajskiego pod tytułem „Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było” (Świat Książki 2017).

Bo do tanga trzeba trojga

Być może już wtedy w głowie przyszłej lekarki zakiełkowała myśl, by wprowadzić do małżeństwa Wandę – najlepszą przyjaciółkę, od której Stach skutecznie ją odseparował. Wcześniej dziewczęta były nierozłączne, czemu nie miałoby zatem być tak i teraz? Pewne jest, że to właśnie Wisłocka była inicjatorką dodania trzeciej osoby do małżeńskiego stadła. W książce „Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było” Konrad Szołajski cytuje mówiący o tym fragment jej pamiętników:

(…) przypomniałam sobie swoje marzenia o trójkącie. Koncept taki urodził mi się w głowie po przeczytaniu powieści japońskiej pt. „Historia lutni”. Był tam wielki uczony oraz dwie jego żony uwielbiające go bezgranicznie. Pomyślałam, że byłoby ślicznie stworzyć taki trójkąt w naszym życiu… Stach lubił Wandę i pociągała go oryginalność tej koncepcji.

(…) Kochałam Stacha bardzo, lecz mój związek z Wandą był na tyle głęboki, że skłonna byłam bez zastanowienia podzielić się mężem, obdarzyć ją jakąś jego częścią. W przyjaźni jak nasza – zazdrość nie będzie miała racji bytu.

Stanisław od początku był despotą. Ilustracja poglądowa (źródło: domena publiczna).

Stanisław od początku był despotą. Ilustracja poglądowa (źródło: domena publiczna).

Szybko okazało się, że mężczyznę pociągała nie tyle oryginalność koncepcji, co fakt, że wreszcie będzie mógł uprawiać seks zgodnie ze swoimi potrzebami, czyli co godzinę. Zazdrość także pojawiła się niemal od razu, a Michalina poczuła się odstawiona na boczny tor. Gdy po kilku tygodniach wróciła ze szpitala, w którym leczyła się na tyfus, zobaczyła że jej mąż i przyjaciółka (czule nazywana Dziulą) stworzyli już swój własny świat.

Układ mimo wszystko działał przez szereg lat, kobiety w jakimś stopniu się uzupełniały. Michalina od zawsze była typem naukowca, nie dbała o sprawy przyziemne, takie jak seksowny wygląd, sprzątanie, czy gotowanie. Wanda była jej całkowitym przeciwieństwem. Mężczyźni oglądali się za nią, umiała zakrzątnąć się w kuchni i zadbać o porządek.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (3)

  1. Członek redakcji | Anna Winkler Odpowiedz

    A czy ten związek ze Stachem miał wpływ na wybór kierunku studiów Wisłockiej? W sumie w artykule nie jest napisane, czy on też był lekarzem?

    • Nasz publicysta | Autor publikacji | Zuzanna Pęksa Odpowiedz

      Stanisław był utalentowanym mikrobiologiem, młodej Michalinie podsuwał do czytania głównie książki na temat biologii, można zatem uznać, że w znacznym stopniu przyczynił się do jej zainteresowania tą akurat dziedziną nauki.

  2. maciejmakro Odpowiedz

    A czemu ani słowa o kolejnym mężczyźnie Wisłockiej? Coś do ukrycia? Czemu to „Stach” jest przedstawiany jako osobnik z nadmiernym libido, a nie „Misia” jako oziębła – w tym związku ?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.