Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Najbardziej krwawi komendanci polskich obozów koncentracyjnych

Brama jest jedyną pozostałością obozu Zgoda. To tutaj Salomon Morel dręczył swoje ofiary (fot. Drozdp; lic. CC BY-SA 4.0).

Brama jest jedyną pozostałością obozu Zgoda. To tutaj Salomon Morel dręczył swoje ofiary (fot. Drozdp; lic. CC BY-SA 4.0).

…Polskich obozów? A jednak! Nowe władze powojennej Polski w zabudowaniach opuszczonych przez hitlerowców utworzyły własne więzienia. Do obozowych baraków zapędzono Niemców, Polaków i Ukraińców. W niektórych dochodziło do porażających ekscesów. Stalinowskim oprawcom udało się jednak uniknąć jakiejkolwiek sprawiedliwości.

 Salomon Morel, kat ze Zgody

Niechlubne miano najbardziej bestialskiego (a przez to pewnie także najbardziej znanego) spośród komendantów polskich obozów przypada Salomonowi Morelowi. Ten młody partyzant trafił po wojnie do Służby Bezpieczeństwa… wprost z lasu. Wkrótce objął obóz Zgoda w Świętochłowicach. Jeszcze dziś miejsce to jest dla wielu Ślązaków symbolem stalinowskiej represji.

Niski, krępy, ze szpicrutą w dłoni, Morel witał swoich więźniów słowami: Auschwitz to było sanatorium w porównaniu z tym co wam tu urządzę. Umieralność na Zgodzie w najgorszym okresie przekraczała ilość zmarłych w sowieckim łagrze. Morel miał makabryczne upodobania: lubił na przykład kłaść ludzi na siebie, pokotem, tworząc gigantyczną piramidę. Była ona tak wysoka, że gdy komendant wchodził na jej wierzch pod sufitem, by tańczyć na ludziach kalinkę, ci, którzy znajdowali się na samym dole, nie mieli żadnych szans.

Tablica upamiętniająca ofiary niemieckiego a po wojnie polskiego obozu koncentracyjnego zlokalizowanego w Świętochłowicach (fot. Drozdp; lic. CC BY-SA 4.0).

Tablica upamiętniająca ofiary niemieckiego a po wojnie polskiego obozu koncentracyjnego zlokalizowanego w Świętochłowicach (fot. Drozdp; lic. CC BY-SA 4.0).

Salomon Morel był odpowiedzialny za krańcowe wyniszczenie, głodzenie i bicie obozowych więźniów. Także swoich podwładnych zachęcał zresztą do gwałtów i pobić. W obozie bito każdego dnia. Stan więźniów był tak zły, że dochodziło wręcz do aktów kanibalizmu! Pilnujący ich oficerowie KBW pozwalali członkom komanda, wrzucającym codziennie zwłoki do rowów pełnych wapna, na okaleczanie trupów.

Czy za te bestialstwa spotkała Morela zasłużona kara? Nic podobnego. Spędził w Polsce całe swoje życie zawodowe. Za Gomułki, w 1964 roku, obronił – i to z wyróżnieniem! – pracę magisterską na Wydziale Prawa Uniwersytetu Śląskiego. Była ona poświęcona… efektywnemu zarządzaniu osadzonymi w więzieniach!.

Sytuacja uległa zmianie dopiero po 1989 roku Katowicka prokuratura oraz Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wytoczyły komendantowi proces o ludobójstwo. Odnalazło się bardzo wielu świadków pamiętających zbrodnie komendanta. Morel, by uniknąć sprawiedliwości, wyjechał z Polski. Zmarł w 2007 roku w Tel Awiwie.

Szokująca prawda o powojennych polskich obozach koncentracyjnych w książce Marka Łuszczyny pod tytułem "Mała zbrodnia" (Znak Horyzont 2017).

Szokująca prawda o powojennych polskich obozach koncentracyjnych w książce Marka Łuszczyny pod tytułem „Mała zbrodnia” (Znak Horyzont 2017).

„Krwawy Czesław” Gęborski

W późnych latach 40. rozgłos zyskał także Obóz Pracy w Łambinowicach na Śląsku Opolskim. Został on uruchomiony na infrastrukturze niemieckich Stalagów – obozów z okresu II wojny światowej. „Sławę” zapewnił mu zaś Czesław Gęborski, komendant, który pewnej nocy podpalił barak w obozie, a następnie stanął obok i strzelał do gaszących płomienie więźniów.

Zginęło 48 niemieckich cywilów. Próbę gaszenia obozu Gęborski nazwał próbą ucieczki, a swoje zachowanie – udaną próbą udaremnienia jej. Dla Gęborskiego mordowanie i znęcanie się nad ludźmi było na porządku dziennym. Wedle niektórych świadków zabijał, kiedy był wściekły na jakieś niepowodzenie zawodowe.

Symboliczny cmentarz na terenie obozu pracy w Łambinowicach (fot. Julo, lic. domena publiczna).

Symboliczny cmentarz na terenie obozu pracy w Łambinowicach (fot. Julo, lic. domena publiczna).

W przeciwieństwie do Morela Krwawego Czesława, jak nazywano Gęborskiego, udało się postawić przed wymiarem sprawiedliwości. W 1999 roku postawiono mu zarzut zamordowania 48 osób, ofiar strzelaniny z nocy pamiętnego pożaru. Proces trwał do roku 2005, kiedy sąd zadecydował o wizji lokalnej na terenie byłego obozu.

Gęborski miał pojechać po wielu latach na miejsce w którym dokonywał swoich zbrodni. Nie dożył jednak tego momentu, ponieważ na kilka nocy poprzedzających wyjazd na wizję lokalna zmarł na zawał serca. Co ciekawe, do dziś znajdują się obrońcy dobrego imienia komendanta. Powołują się na klauzulę domniemania niewinności, obowiązującą do momentu ogłoszenia prawomocnego wyroku.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. Nervous Odpowiedz

    Może skoro tak walczymy o to by na świeci nie używano określenia „Polskie obozy…” nie używajmy go sami, bo potem nie możemy mieć pretensji do innych że tak mówią i piszą. Domyślam się że autor artykuły użył tego określania z premedytacją, by wzbudzić większe zainteresowanie artykułem. Panie autorze, nie lepiej było napisać „komunistyczne obozy…”?

    • KARLIK Odpowiedz

      obóz przesiedleńczy dla Niemców – Łambinowice.

      Zaczynaliśmy rejestrację od rewizji szczegółowej. Braliśmy wszystko. Jedna pierścionek schowała we włosach, obcięliśmy jej. Braliśmy i biliśmy. Kolbami, rękami, nogami. Starych, młodych, kobiety. Wszystko, co się ruszało, oprócz dzieci. Na dzień dobry, psychologicznie, jak mówił Czesiek, żeby posłuszeństwo w nich zaorać. Pamiętam jak takim sześciu założyliśmy hełmy na głowy i waliliśmy w nie tak długo, aż na oczy pociekła im krew. Ci to i tak mieli szczęście, raz jednego z brodą wypatrzyliśmy, to nawet do środka na rejestrację nie wszedł, Judasz. Johann mu było, Johann L. Zagnaliśmy go do warsztatu za tę brodę i wkręciliśmy mu ją w imadło, i podpalili, żeby wyglądał jak dziad. Krzyczał, że ma dzieci. Resztki odcięliśmy mu nożem, ze skórą. Obcęgami wyrywaliśmy mu paznokcie, jeden po drugim. Wkręciliśmy mu jedno ramię w imadło. Drugie tak samo. Zaczęliśmy pukać mu w głowę kluczami, puk, puk, jest tam kto? A potem łupać tę czaszkę, chlupało, trzeszczały kości, wywracały mu się gały. Edek powiedział, że to białe to mózg. Ta krew z tym mózgiem to wygląda jak kisiel ze śmietaną. (…)

      Dzień powszedni wygłądał tak, że o szóstej pobudka! pobudka! wstać! l na plac. Bieg – Padnij – Czołganie – Bieg. Starzy nie starzy, chorzy nie chorzy, gimnastyka poranna. Po polsku. Komenda i odliczanie po polsku, od jednego do ilu ich tam było. Kto nie umiał, kto się pomylił, baty, stary nie stary, chory nie chory. Pałami, nogami, rękami. Biliśmy tak długo, aż wychodziły flaki. Kto zdechł, ten zdechł. Buty z niego i do dziury ze ścierwem. Czasami, dla rozrywki, kazaliśmy jednym wchodzić na drzewo, na sam czubek. A innym piłować. Spadali jak gruszki. G. kazał kiedyś jednemu wejść i krzyczeć, jestem małpą! A my strzelaliśmy. Aż spadł. Buty i do dziury, żył czy nie, jego sprawa. (…)

      Nie wiedziałem, że zady bab są takie wielkie. Na środku placu stawialiśmy stołek, każda musiała podnieść spódnicę i przechylić się. Zabroniliśmy chodzić w majtkach, przy wyjściu z baraków chłopaki sprawdzali kijami. Moja pierwsza nazywała się Gertruda. Lało jak z cebra. Naprzód kazaliśmy im chodzić wokół placu i śpiewać hitlerowskie piosenki. Potem na taboret. Dwadzieścia pięć do trzydziestu uderzeń grubą pałą. (…) Młóciliśmy je jak zboże na klepisku. Skóra i mięśnie wisiały na nich paskami. Leżały na izbie chorych i zdychały, w ranach kłębiły im się muchy, jedno tylko dodam, że nikt z nas ich nie gwałcił, śmierć była dla nich wybawieniem. Umierały na zakażenie krwi.

      Nie mieliśmy koni, to zaprzęgaliśmy do pługa i brony mężczyzn. Do pługa dwunastu, do brony od ośmiu do dwunastu, zależnie od siły, do siewnika – piętnastu. Zdarzało się, że ciągnęły też kobiety. Nie mieliśmy aut, to zaprzęgaliśmy do wozów albo przyczep, żeby prowiant przywieźć, na przykład. Albo przejechać się, bryczką albo dorożką razem z komendantem. Jak prawdziwe polskie pany.

      Piętnastego września zaprzęgnęliśmy do wozu szesnastu, bo mieliśmy zawieźć do wioski ciężkie części. Tłukliśmy ich po drodze kijami, ile wlazło, zaciągnęli. Wracając, w lesie, postrzelaliśmy trochę. Połowę z nich zagoniliśmy strzałami do stawu i potopili. Sześciu zaciągnęło nas na powrót, trzech z nich straciło mowę ze strachu, jeden sam się powiesił.

      Strzelaliśmy do ludzi na drzewach Jak do małp, strzelaliśmy do ludzi w kiblach jak do much. Raz bab za dużo do latryny wlazło, puściłem całą serię, jedne dostały w brzuch inne w piersi, kule trafiały jak ślepy los. Stękały, jęczały, rzęziły. Do dziury. Żeby śladu nie było, pod ziemię. Wiły się w niej jak duże glisty, zasypaliśmy piachem. Nie znał litości „pan lgnac”. (…) Biliśmy i zabijaliśmy. Wysiedlaliśmy ich z tej ziemi. Nauczyciele, urzędnicy, kupcy, duchowni mieli pierwszeństwo. Oblewaliśmy ich szczochami, obrzucali gównem, pod paznokcie wbijaliśmy im gwoździe.

      Jednemu szewcowi z Bielic, lat 58, skakałem po plecach tak długo, aż zdechł. Jego kumplowi z tej samej wioski, lat 65, wyszedł mózg, tak mu roztrzaskałem czaszkę kolbą. Jednego zastrzeliłem, bo nosił okulary, inteligent…

      Frau Paschke nażarła się mojego gówna. Fraulein Marii Schmolke z Łambinowic naszczaliśmy do gęby i kazaliśmy jej lizać krew z jej niemieckich ziomków, co leżeli na ziemi. Baby i dziewczyny dogorywały na izbie chorych. Kazaliśmy jebać im się nawzajem i nawzajem torturować. Dziewuchom „płaciliśmy” tak, że wsadzaliśmy im między nogi banknoty namoczone w nafcie i zapalali. Smród szedł okropny. Wsadzaliśmy im do pochwy rozpalone pogrzebacze, wpuszczaliśmy tam szczury i myszy.

      Razem z szefem, Czesławem G. obcięliśmy piłą nauczycielowi Wolfowi z Bielic chorą nogę. Zawył się na śmierć. Zastrzeliliśmy kobietę w dziewiątym miesiącu ciąży, a potem zastrzeliliśmy małą córkę, kiedy składała kwiaty na jej grobie.

      Po obozie pałętały się dzień i noc głodujące dzieci. Sieroty albo odłączone od matek. Żebrały od okna do okna i umierały po cichu. (…) Janek F. zabił kilkadziesiąt niemowląt, po dwa naraz roztrzaskując główkę o główkę. (…)

      Kogo nie zabiliśmy ten zdychał z głodu lub chorób. Na tyfus umierali jak muchy. Wszy żarły im skórę tak, że widać im było gołe żebra. l tak zabijaliśmy za mało. Czesiek chciał, żeby co najmniej dziesięciu dziennie. Potem więcej i więcej, wioski trzeba było przecież opróżnić dla naszych, ze wschodu, nawet na dworcu w Opolu nocowali. (…)

      To wymyśliliśmy pożar. Dnia 4 października podpaliłem razem z D. barak numer dwanaście. Wcześniej wszyscy wypiliśmy. Nie było co gasić, ale kobietom kazaliśmy nabierać wodę i piasek, mężczyznom nosić to na dach sypać i lać. Strzelaliśmy, kiedy chcieli schodzić. Dach się zawalił, spadli w ogień i spalili się. Wrzucaliśmy do ognia tych, co się bali podchodzić blisko, ich członkowie rodzin błagali nas na kolanach, nie było litości, mąż palił się na oczach żony albo odwrotnie.

      G. dał rozkaz, żeby strzelać, że niby bunt więźniów, bo pożar i chcą uciekać, l zaczęliśmy strzelać. (…) Ostatni trup tego dnia był mój. Zastrzeliłem strzałem w tył głowy sanitariusza z opaską Czerwonego Krzyża, który niósł zupę dla chorego dziecka. Zawołałem dwóch, żeby zanieśli go na noszach do rowu, zobaczyłem, że widać mu mózg i kazałem im go jeść. Nie chcieli, tłukłem kolbą.

      Martwych i ciężko rannych kazaliśmy wrzucać do rowów i zasypywać. Ziemia się ruszała, słychać było spod niej jak rzężą, grabarze musieli tak długo deptać, aż ruszać się przestała i było cicho.

      Przeprowadziliśmy ekshumację zwłok żołnierzy radzieckich. Kazaliśmy im wyciągać z ziemi tych, których ich żołnierze tam zakopali. Gołymi rękami wyciągać. Mężczyznom i kobietom. Od tych trupów śmierdziało jak z piekła, rozlazłe były tak, że ich części wchodziły w buty. Kobietom kazaliśmy żreć to błoto, kłaść się na wyciągnięte na górę wpółzgniłe zwłoki, całować je i tak jakby dupczyć. Kładły się wymiotując, a my kolbami wgniataliśmy ich niemieckie głowy w rosyjskie czaszki. Gęby, nawet nosy miały pełne trupów, tak zabiliśmy kilkadziesiąt kobiet i dziewczyn.

      W niektórych grobach zwłoki rozłożone były tak, że jak kogoś tam wrzuciliśmy, juz z tej mazi nie wyszedł.

      Zakopywaliśmy takich, którzy tylko zemdleli. Budzili się jak sypał na nich piach. Grabarze zakopywali ich wtedy w przyśpieszonym tempie. Jakby mnie ktoś pytał dzisiaj, czy słyszę te wrzaski, to nie, nie słyszę.(…)

      • Ślónzok Odpowiedz

        Hitlerowskie obozy były NIEMIECKIE, bo to Niemcy w demokratyczny sposób wybrali Hitlera. Określenie „polskie obozy” jest słusznie karaną manipulacją, bo POLSKIMI NIE BYŁY, tylko SOWIECKIMI! Dlaczego? Z prostej przyczyny – władza komunistyczna była przyniesiona na sowieckich karabinach, a nie została wyłoniona w demokratycznych wyborach.

        Równie dobrze moglibyście użyć nazwy „angielskie” lub „amerykańskie” obozy zagłady – bo nasi alianci mieli większy wpływ na sytuację w Europie, niż polski rząd na uchodźctwie (czy tym bardziej zniewolony naród polski) – to za ich przyzwoleniem Polskę połknęli Sowieci. Proszę więc o zmianę tego tytułu, póki jeszcze jest na to czas.

        • Marcin

          władza, wybory, demokracja, rząd, większy wpływ….

          hitlerowskie obozy nie były polskimi, tylko dlatego, że leżały na ziemiach polskich, ale niemieckimi, bo mordowali w nich Niemcy

          w niemieckich obozach mordowali Niemcy, w polskich obozach mordowali Polacy

          władza, wybory, demokracja, rząd, większy wpływ…. itd, itp…

        • Adam

          Ale jednak jak zwierzęta zachowywali się Polacy. Nie ma co wybielać historii. Czasy po wojnie było okrutne i ohydne, ale trzeba o nich mówić.

        • Ross

          Tak tak ….,, zydowsko komunistyczne ,, bo Polacy to tylko wspaniali potomkowie szlachetnych husarzy I Wand co nie chciala niemca ?….. I nigdy zaden Polak nie byl kanalia I zwyrodnialcem. A teraz w terazniejszosci wszystkiej masci bandyci ,mordercy ,oszusci ,zlodzieje, naciagacze , Trynkiewicze I Sebixy to tez nie Polacy ? Pewnie Zydzi komunisci i masoni…….

        • Leszek Lepczyński

          Slonzok: a ty jakieś nazwisko masz ? tylko tchórz ukrywa się za ksywą.
          A obecne obozy w obecnej Polsce to pewnie są amerykańskie: takie polskie Guantanamo w Starych Kiejkutach. A teraz we wszystkich pozostałych miejscach terroru amerykańskiego – czytaj: pis-owskiego (bo przecież skoro za PRL-u było komunistyczne obozy – to przez analogię …).
          Dalej pisał nie będę. Nie jestem debilem, by polemizować z debilami.

        • janusz s. Leona z Działek

          1. Opisywane obozy były w 100% KOMUNISTYCZNE i wzorowane na Gułag w CCCP.
          2.Sadysta to sadysta. Sadyzm to zboczenie. A taki socjopata./podobnie jak kosmopolita czy komunista/- nie mają „narodowości”, To jest kryminalista. Czy w obecnych więzieniach w Polsce nie ma przestępców skazanych za czyny popełnione…” ze szczególnym okrucieństwem” ?
          3.Czy nawet teraz, tzw.”normalni” obywatele w Polsce nie maltretują zwierząt? Nie ma takich przypadków?
          4.A jakiej narodowości byli np.Dzierżyński?Marchwicki? Kot?
          5.Najczęściej okrucieństwa dokonują oddziały „TYŁOWE”, wszelkiej maści dekownicy.-Gaciowi,chcą na” wojnie” tu np.”zwalczania wroga klasowego, na froncie ideologicznym oraz walki z nazizmem i utrwalaniem władzy ludowej”…. uzbrojeni chłopi- biorą się za „Sprawiedliwość”. Sporadycznie takich czynów dokonywali żołnierze z pierwszej linii frontu/ bojowego/, bo tych za takie zachowanie sądy wojenne Informacji Wojskowej, najczęściej lubiły skazywać na śmierć.

      • richi Odpowiedz

        Oczywiscie , ze byly to POLSKIE obozy zagglady. A jakie ??? Z tym jednak, ze Oswiecim, czy inne lagry niemieckie, byly w porownaniu z nimi osrodkami wypoczynkowymi. Polskie bestie dreczyly i mordowaly w SWOICH obozach smierci na tysiac sposobow, na ktore nie wpadlby zaden Niemiec w obozach niemieckich. A proby usprawiedliwiana tych bestialstw przez nazywanie ich komunstycznymi sa tym samym ohydnym klamstwen, ktorym Niemcy usiluja zrzucic z siebie wine przez nazywanie swoich obozow nazistowskimi. Powtarzam, Niemieckim ludobojcom daleko bylo do pomyslowosci w katowaniu i mordowania przez polskich ludobojcow.

        • awe

          Bredzisz tak, że głowa mała człowieku. Skala i zakres działania niemieckich obozów śmierci nie znajduje żadnego porównania, a już zwłaszcza do stalinowskich obozów. Co do rozmachu Niemców – w ciągu jednego dnia Powstania Warszawskiego w wyniku Rzezi Pragi zginęło ponad 60 tys. ludzi. To więcej niż we wszystkich tych stalinowskich obozach przez lata. Więc o czym tu mówić?
          Poza tym w tych obozach katowano tak samo Polaków. Były one założone przez komunistów, reżim wspierany obecnością Armii Czerwonej w Polsce. O czym tu w ogóle mówić? Ta książka jest gównem i tyle.

        • jotes

          Jakoś nie pamiętam z historii ,żeby na terenie obecnej RFN były „polskie obozy śmierci”. Jakoś nie pamiętam,żeby kiedykolwiek agresja narodów wynikła z naszej polskiej strony na kogokolwiek z sąsiadów. Tylko o dziwo pamiętam zasady fizyki ,która rządzi naturą a mianowicie tą:akcja równa się reakcji. Podawane są personalia polskich oprawców,a czy przypadkiem nie byli to wcześniejsi więźniowie owych „polskich obozów koncentracyjnych” w Oświęcimiu lub gdzie indziej ,ale za panowania III Rzeszy ?

        • Anonim

          Niewiarygodna proporcja …..Oczywiście to śmierć i to śmierć jeżeli to.prawda oczywiście ale na równowżenie takich wydarzeń może sobie pozwolić tylko antypolak złośliwy żyd lub ktoś kto ma chore ponkty odniesienia

    • Ślonzok ze korzyniami Odpowiedz

      A czymu pisać komunistyczne .Przecież te komuchy to byli czysty krwi poloki, a niy jakeś afrykanery

        • richi

          Zawracanie dupy. To byli POLACY i polscy, spolonizowani w 100 % Zydzi. Co za roznica ? Polak zawsze probuje sie uniewinnic, nawet z najgorszych zbrodni. A to nie tedy droga do oczyszczenia sie. Pan Bog i tak ich wszystkich juz sprawiedliwie ukaral.

    • ker2 Odpowiedz

      człowieku co ty pierdolisz to były żydowsko -niemieckie obozy w Polsce! Morel ,czyżby to było polskie imie lub nazwisko ?

      • mik Odpowiedz

        Morel to jeden z wielu katów.Morel faktycznie był narodowości żydowskiej co nie znaczy że był polakiem tak jak ty czy ja.

    • Anonim Odpowiedz

      No, ależ oczywiście, że to byli „komuniści”. Tyle tylko, że ci „komuniści” byli POLAKAMI, a te obozy, mimo, że „komunistyczne”, były POLSKIMI obozami koncentracyjnymi.

      • Krzysztof Szymkowicz Odpowiedz

        Jeśli nazistowskie obozy nazywamy niemieckimi, bo stworzyli i prowadzili je Niemcy, to analogicznie obozy prowadzone przez Polaków (nieważne – komunistów, czy ludowców) nazywamy polskimi. Przecież fakt wybielania ich nomenklatury nie zmieni faktów historycznych. Co sie stało, juz się nie odstanie.

    • Iwona Odpowiedz

      W tej sytuacji, niemieckie obozy, musiałbyś nazywać nazistowskimi, absolutnie nie niemieckimi obozami zagłady.

      • Marcin Odpowiedz

        Dlatego mówi się o „niemieckich nazistowskich obozach” i można mówić o „polskich komunistycznych obozach”. Jest jednak taka różnica, że są to obozy o różnych historiach i realiach działania. Obozy niemieckie nazistowskie założone były przez III Rzeszę, której zbrodnicze władze doszły do rządów demokratycznie, zaś obozy komunistyczne założyli polscy komuniści na polecenie i pod kontrolą Związku Radzieckiego. Nie były to obozy założone przez prawowitą władzę polską, lecz przez marionetkowe władze polskie, ściśle podległe ZSRR. Stąd odpowiedzialność za owe polskie obozy nie jest tak samo polska, jak odpowiedzialność niemiecka za obozy hitlerowskie. I dlatego komunistyczne obozy na terenie Polski nie są stricte polskie, ale te niemieckie były, owszem, niemieckie.

        • Sceptyk

          Bolszewicy w Rosji też doszli do władzy w sposób niedemokratyczny. Jednak nie przeszkadza to prawdziwym Polakom mieć pretensji do Federacji Rosyjskiej o zbrodnie na ludności polskiej na terenie Rosji Sowieckiej, Katyń, Starobielsk, Ostaszków itd itp. – nieprawdaż?
          Skoro można mieć pretensje do Federacji Rosyjskiej – spadkobierczyni Sowietów – o zbrodnie niedemokratycznie rządzących bolszewików, to czemu nie można mieć pretensji o zbrodnie RP / później PRL ?

        • Jerry

          Sceptyk- jesteś dla mnie mistrzem świata, mega błyskotliwie odwrócona logika tego pokrętnego argumentu

      • Jan Odpowiedz

        Czesław Gęborski (ur. 5 czerwca 1924 w Dąbrowie Górniczej, zm. 14 czerwca 2006) – podoficer, potem oficer aparatu bezpieczeństwa (w milicji awansował do podpułkownika) PRL, były komendant obozu w Łambinowicach.
        Do marca 1945 pracował w Świętochłowicach a następnie w Niemodlinie. W lipcu 1945 został komendantem Obozu Pracy w Łambinowicach. Pełnił tę funkcję do października 1945, kiedy to postawiono mu zarzut przekroczenia obowiązków służbowych. Chodziło o spalenie baraku z więźniami i rozkaz strzelania do gaszących go więźniów. Zginęło wówczas 48 osób

    • Anonim Odpowiedz

      Niemieccy mordercy tuż po wojnie nie mieli co liczyć na polską czy żydowską szlachetność. Dobrze się stało, że choć trochę zasmakowali tego, co zgotowali innym. Ten rzekomy „polski komendant” miał być 10 lat temu osądzony, szkoda że tak się stało.To dowód że nikt tego nie ukrywał ani nie wybielał. To taki sam oprawca jak ci co skazywali Inkę czy Rotmistrza Pileckiego na śmierć. Nikt normalny nie cieszy się ze spalenia baraku z ludźmi w środku. Tak samo Ukraińcy nie powinni cieszyć się że ich ziomale palili całe rodziny w setkach stodół czy kościołów na Wołyniu i w Galicji. Do dzisiaj pozostają oni nieosądzeni, a wręcz są gloryfikowani na Ukrainie. Już w każdej małej wiosce zamiast Lenina stoi pomnik Bandery lub Szuchewycza. A filmu „Wołyń” nie wolno nawet wyświetlać na Ukrainie. Kiedy wy Ukraińcy w Polsce, których jest pełno na tym forum, zaczniecie rozliczenia od samych siebie? To pytanie retoryczne. Wiadomo, że nigdy…

    • Anonim Odpowiedz

      A co by to byl za bog, ktory bo popelnial bledy jak czlowiek. Po prostu Pan Bog dal nam wolna wole, a jak Jego nie sluchamy, to robimy co nam sie podoba, czyli grzeszymy. A potem pobujemy jeszcze glupio Jego obwiniac. Zastanow sie, chlopie… Pozdrawiam cie. :)

  2. Igor Odpowiedz

    Łambinowice są na Śląsku Opolskim ewentualnie na na Śląsku jeżeli weźmiemy całą dzielnicę ale na Dolnym Śląsku na pewno ich nie ma, troszkę rzetelności jak już zajmujemy się historią.

  3. ewa Odpowiedz

    Wieś Sowin stala już w kolumnie do zapędzenia do obozu w Łambinowicach, lecz kilku robotników przymusowych broniło tych ludzi tak zaciekle, że polscy żołnierze pozwolili im wrócić do domów. Opowiedziała mi o tym osoba, która jako nastolatka była uczestnikiem tych wydarzeń.

  4. Jacek Odpowiedz

    Salomon Morel nie mógł w 1964 r. obronić pracy magisterskiej na Uniwersytecie Śląskim, ponieważ tej uczelni jeszcze nie było. Uniwersytet ten powstał dopiero w 1968 r., a więc cztery lata później.

  5. Jarek Odpowiedz

    Obozy zostały założone przez sowieckiego okupanta dla mordowania m.in. Polaków. Jak można je nazywać polskimi?

    • Sceptyk Odpowiedz

      Skoro tak, to czemu RP nie żąda od Federacji Rosyjskiej rehabilitacji i odszkodowań za zbrodnie w Łambinowicach, Zgodzie itd. tak jak żąda rehabilitacji i odszkodowań za np. Katyń?
      Skoro jedno i drugie to były zbrodnie komunistyczne…

  6. Anonim Odpowiedz

    Tekst umieszczony przez KARLIKA, czyta się jak scenariusz do najstraszniejszego horroru, lub opowieść psychopaty. W głowie się nie mieści, że takie rzeczy na ziemi się dzieją. Nasuwa się jedno pytanie. Gdzie Polacy robili by swoje obozy, gdyby Niemcy ich nie pobudowali? Niestety nie czytałem książki „Oko za oko” Johna Sacka.

    • KARLIK Odpowiedz

      To tak jakbym panu zadal
      pytanie – gdzie by Niemcy wybudowali Auchwiz gdyby Polacy nie mieli tam koszar? Obóz w Łambinowicach powstał w czasie wojny francusko-pruskiej 1870–1871.

      • Anonim Odpowiedz

        Dziękuję za informację. Nasuwa się drugie pytanie, czy w koszarach w Auchwiz i w obozie w Łambinowicach (w latach 1870-1871), działy się takie potworności, jak w tych samych miejscach po 1939 roku? Uważam, że to co się działo w czasie II wojny i po niej w obozach zagłady, to było ludobójstwo. Winni tych zbrodnie, nie ważne w jakich latach mordowali, powinni zostać bezwzględnie skazani na najwyższy wymiar kary. Bardzo dobrze, że powstają opracowania na ten temat.

  7. gall anonim Odpowiedz

    Szanowni dyskutanci waszym problemem jest to że tak naprawdę nie wiecie nic , mój śp, tata był więźniem w obozie w Jaworze był więźniem w KC Lager Police , i więźniem w systemie Gułag- katakumby Odeskie, z przykrością muszę stwierdzić opowiadał ze najlepszym obozem był KCPolice( przeżywalność max 3 miesiące-jemu się udało bo znał dobrze niemiecki) zawsze powtarzał że niemcy jesli mieli zabić to po prostu zabili , rosjanie i ich sługusy( generalnie przynależność narodowościowa żydowska) w polskich mundurach najpierw upodlali człowieka dopiero mordowali

  8. j. Odpowiedz

    To nieprawda, największymi bandytami mordującymi polskich patriotów i nie tylko byli żydki!! z polskimi nazwiskami, dotyczy to i sb i ub, mbp

  9. kpawlak Odpowiedz

    Książka ta, a właściwie jej tytuł to kolejna próba wybielania (odsuwania historycznego osądu) komunizmu i komunistów, którzy (w tym przypadku – byli Polacy lub osoby o przedwojennym obywatelstwie polskim) byli renegatami swoich byłych ojczyzn. W tamtych czasach, kiedy tworzyli te miejsca kaźni, NIKT (włącznie z nimi samymi, tak się sami też określali – już nie jako Polacy, tylko właśnie komuniści) nie miał żadnej wątpliwości, że są to odszczepieńcy polskiego społeczeństwa lub narodu – jak kto chce określić naszą grupę etniczną.
    Autor z premedytacją (układ graficzny okładki to wskazuje) usiłuje przyrzucić odpowiedzialność za zbrodnie z komunistycznych bandytów na CAŁY naród (społeczeństwo) polski (-skie). I za to powinien ponieść karę z mocy przepisu o znieważaniu narodu polskiego (polskiego społeczeństwa).

    Krzysztof Pawlak
    (syn więźnia komunistycznego obozu pracy dla młodocianych w Jaworznie)

  10. Jonasz Odpowiedz

    Zastanawiające jest, jak wielu dyskutantów bije się tak chętnie w cudze piersi. Co złego, to nie my! To prawda, że według stalinowskiego ,,dziel i rządź” w nowych, komunistycznych władzach Polski była nadreprezentacja polskich Żydów, najczęściej spolonizowanych i zasymilowanych, niewiele mających wspólnego z żydowską tradycją, wielu z nich nawet uważało się za Polaków, ale wciąż Żydów. Niemniej poza Żydami w organach bezpieki było też bardzo dużo Polaków. Kryterium przynależności nie była narodowość, a lojalność wobec władz i chęć do popełniania zbrodni. Fajnie byłoby zwalić wszystko na innych i powiedzieć, że to oni, a nie my. Ale to Polacy strzelali do Polaków w ’56, ’70, 81, to Polacy tłukli pałami Polaków w ’68, ,76, To Polacy urządzali ,,ścieżki zdrowia” na komisariatach, torturowali i skrytobójczo mordowali innych Polaków. Zabójcy ks. Popiełuszki nie byli Żydami, Sowietami ani kosmitami, byli Polakami. W naszym narodzie są nie tylko bohaterowie, ale także zbrodniarze i jeżeli chcemy mieć prawo do dumy z bohaterów, to musimy także wziąć na swoje sumienie naszych zbrodniarzy.

    • KARLIK Odpowiedz

      Dokładnie myślę tak samo. Dzięki za trafna wypowiedz. Szkoda, że tak niewielu potrafi obiektywnie spojrzeć na te okrutne czasy.

  11. Krzyś Odpowiedz

    W większości strażnikami w takich obozach byli żydzi i to z upainy. Zdarzało się, ze komendantami obozów pracy byli faszyści banderowcy ukrywajacy sie pod zmienioną tozsamościa swoich ofiar, np. w Bolesławcu.

  12. Viking Odpowiedz

    I czym sie roznili ci oprawcy chociaz narodowosci , zydowskiej, czy rdzennie polskiej od SS czy UPA ????!!! to samo gowno

  13. zenek Odpowiedz

    To były polskie komunistyczne obozy koncentracyjne…Nie da sie uciec od własnej historii,polskiej historii….Raz był Piłsudski z Berezom, potem Geborski ze Zgodą.To POLSKA historia i polskie obozy.

  14. mi Odpowiedz

    Moim skromnym zdaniem Autor Książki chce zabłysnąć- kosztem krzywd ludzkich.
    Co za tym idzie – jak śmie nadal pisać Polskie Obozy Zagłady.. Ja tez miałem św, Pamięci dziadka – wielokrotnie mówił , ze po NIEMIECKICH OBOZACH były SOWIECKIE..

  15. Zasmucony Odpowiedz

    Książka wprowadza w błąd czytelników. Były to obozy komunistyczne, sowieckie na terenie Polski. Nie były to polskie obozy, ale OBOZY NA TERENIE POLSKI. A to jest różnica. Kłamstwo wydawnictwa „Znak” podważa wiarygodność tego wydawnictwa naruszą wcześniej przez patronat medialny akcji promującej homoseksualizm.

  16. Anonim Odpowiedz

    Moj tata powtarzal nam zawsze czlowiek czlowiekowi wilkiem. Bo wiecej moze dla siebie ugrac dzisiaj. takich ludzi nie mozna usprawiedliwiac Nie jest to wazne jakiej narodowosci on jest Bestia to Bestia

    Zmartwiona

Dodaj komentarz