Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Naród wyjątkowo grzecznych rasistów. Dlaczego Brytyjczycy od zawsze nami gardzą?

Fragment brytyjskiego plakatu z II wojny światowej "Together".„Won!”, „Wynocha do domu!”, „Szumowiny!”, „Robactwo!” – krzyczy brytyjska ulica, przypominając o dwóch haniebnych produktach Made in England. Ksenofobia i rasizm wcale nie są nowym wytworem wyspiarskiej kultury. Czy pogardę i poczucie wyższości oni mają we krwi?

Były już na Wyspach okresy, kiedy brak tolerancji wychodził poza domy i puby, eksplodując w przestrzeni publicznej. Nie po raz pierwszy wzmożony napływ imigrantów wywołał alergiczną reakcję angielskiego betonu. By zrozumieć to, co dzisiaj dzieje się na Wyspach, warto cofnąć się o pół wieku.

Do 1962 r. każdy mieszkaniec państw Wspólnoty Brytyjskiej mógł bez przeszkód przekraczać granicę Wielkiej Brytanii. I właśnie to był ten czas, gdy Londyn z miasta białych stał się kosmopolityczną metropolią, gdzie mieszkają obok siebie pochodzący z całego świata ludzie o różnych kolorach skóry .

Im bardziej ulice stawały się kolorowe i odmiennie ubrane, im więcej powstawało etnicznych sklepów, restauracji i barów, tym bardziej zaczęła wychodzić na jaw ciemna strona brytyjskiej duszy.

Lata dominacji nad światem zostawiły w Brytyjczykach przeświadczenie, że są lepsi od wszystkich, niezależnie od pochodzenia i koloru skóry. Ozdobna mapa imperium brytyjskiego w 1886 roku autorstwa Waltera Crane'a (źródło: domena publiczna).

Lata dominacji nad światem zostawiły w Brytyjczykach przeświadczenie, że są lepsi od wszystkich, niezależnie od pochodzenia i koloru skóry. Ozdobna mapa imperium brytyjskiego w 1886 roku autorstwa Waltera Crane’a (źródło: domena publiczna).

Tolerancja po brytyjsku

Anglik jest nacjonalistą i rasistą, Anglik ma wrodzoną pogardę dla cudzoziemca i niesłychanie poczucie wyższości rasowej – pisał polski publicysta polityczny, premier rządu polskiego na uchodźstwie Stanisław Cat-Mackiewicz. Przed wojną był anglofilem, ale spędziwszy kilkanaście lat wojennych i powojennych w Wielkiej Brytanii stał się krytycznym obserwatorem, zbliżonym wręcz do anglofobii. Miał ku temu powody. Jak pisał:

Anglik nie ujawnia swych nastrojów na zewnątrz. Zawsze jest opanowany i na swój sposób grzeczny. Ale ma niesłychane poczucie wyższości narodowej i spore obrzydzenie do cudzoziemca. Z narodów europejskich szanowani są w Anglii jedynie Niemcy, Holendrzy i narody skandynawskie, potem (…) Hiszpanie (…), natomiast do Francuzów czują Anglicy odrazę, do Włochów pogardę, a do Polaków i odrazę, i pogardę.

Polacy mieli więc pod górkę, ale jeszcze bardziej – kolorowi spoza Europy, nawet jeśli mówili po angielsku i byli od urodzenia poddanymi królowej.

Osoby o "niewłaściwym" kolorze skóry - nawet jeśli pochodziły z Imperium Brytyjskiego - miały trudniej na Wyspach niż Europejczycy. Na tym zdjęciu z ok. 1957 roku widzimy młodą rodaczkę Odelle na ziarnach kakaowca. (fot. John Hill, lic. CC BY-SA 4.0).

Osoby o „niewłaściwym” kolorze skóry – nawet jeśli pochodziły z Imperium Brytyjskiego – miały trudniej na Wyspach niż Europejczycy. Na tym zdjęciu z ok. 1957 roku widzimy młodą rodaczkę Odelle na ziarnach kakaowca. (fot. John Hill, lic. CC BY-SA 4.0).

Masz ciemną skórę? Nawet prostytutka ci odmówi

Przykładem są losy utalentowanej literacko Odelle z książki „Muza” Jessiego Burtona, która przyjechała do Londynu z Trynidadu, czyli z byłej kolonii brytyjskiej.

W moim kraju, z dyplomem i silnym poczuciem własnej wartości, nawet bym nie pomyślała o zajęciu polegającym głównie na parzeniu herbaty, ale Cynth sprowadziła mnie na ziemię: „Owszem, taką pracę mogłaby wykonywać ślepa na jedno oko i głucha jak pień kulawa żaba, ale oni tutaj i tak ci jej nie dadzą, Odelle”. (…)

Regularnie telefonowałam w odpowiedzi na ogłoszenia o pracę niewymagającą doświadczenia. Ludzie, z którymi rozmawiałam, byli nad wyraz mili, pojawiałam się więc na miejscu, a tam — co za niespodzianka! — każda oferta okazywała się już nieaktualna.

I tak przez 5 lat. No, cóż – w Londynie lat 60. talent to nie wszystko, skoro miało się czarny kolor skóry.

Podobnie pisał o angielskim rasizmie Cat-Mackiewicz:

Z kroniki kryminalnej i sądowej Londynu wiemy, że nie każda prostytutka londyńska zgodzi się na płciowy stosunek z Murzynem. (…) W koloniach angielskich obowiązuje przedział pomiędzy ludnością tubylczą a angielskim „Herrenvolkiem” bardzo daleko idący. Istnieją osobne wagony, osobne tramwaje, osobne restauracje. Dziś Indie są niepodległe, ale jeszcze w czasie ostatniej wojny do restauracji angielskiej w Indiach Hindus nie miał wstępu.

Biedne bękarty

Skąd jednak przywędrowały ksenofobia i rasizm do Wielkiej Brytanii? Z całego świata. To pamiątka z epoki kolonialnej, gdy ¼ kuli ziemskiej była rządzona z Londynu, a nad brytyjskim imperium praktycznie nie zachodziło słońce. Do obsługi posiadłości zamorskich służyła relatywnie niewielka elita urzędników i oficerów kolonialnych, wsparta armią, flotą i miejscowymi siłami porządkowymi. Podział rządzący – rządzeni był więc jasny, a w orientacji często pomagał kolor skóry.

Brytyjski rasizm i ksenofobia rozlewała się jednak również na białych. Doświadczyli tego np. niektórzy polscy lotnicy w czasie II wojny światowej. Na początkowym etapie formowania polskie dywizjony miały brytyjskich współdowódców, co było pomocne w poznaniu procedur Królewskich Sił Powietrznych. Nie zawsze RAF delegował osoby nadające się do współpracy.

Podział rządzący – rządzeni był dla Brytyjczyków zupełnie oczywisty, a w orientacji często pomagał kolor skóry. Na zdjęciu Lord Mountbatten podczas inspekcji wojsk malajskich w 1946 roku (fot. Ministry of Information Photo Division Photographer, Imperial War Museums, domena publiczna).

Podział rządzący – rządzeni był dla Brytyjczyków zupełnie oczywisty, a w orientacji często pomagał kolor skóry. Na zdjęciu Lord Mountbatten podczas inspekcji wojsk malajskich w 1946 roku (fot. Ministry of Information Photo Division Photographer, Imperial War Museums, domena publiczna).

I tak na przykład do 308. Dywizjonu Myśliwskiego Krakowskiego trafił John A. Davies. Tak opisywał swojego brytyjskiego kolegę polski dowódca jednostki, Stefan Łaszkiewicz:

Był wyższy wzrostem, i patrzył na mnie z góry, dosłownie i w przenośni. Pewne siebie oblicze nie zdradzało ani krzty innego uczucia poza wyniosłością. (…) Siedział za biurkiem z głową odrzuconą do tyłu i wzrokiem utkwionym w ścianę o metr ponad nami. Dolna warga poruszała się, wydając głos o pontyfikalnym tonie. (…) Każdy jego ruch, każde słowo zdawały się pochodzić nie od człowieka, lecz od manekina, udającego rzymskiego prokonsula.

Davies ze swoim cedzeniem słów, wydymaniem dolnej wargi dla dodania autorytetu, ze sztywnymi nogami, ruchami jak na zwolnionym filmie, wygłaszający decyzje z miną arcykapłana, który waży losy imperium brytyjskiego, [był jak] manekin z urzędu i kukła drewniana z wyglądu. Byłem dla niego (…) człowiekiem niższej rasy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

...liczba tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa była najwyższa w ostatniej dekadzie istnienia PRL i mogła sięgnąć nawet 100 tysięcy?

...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

Komentarze (38)

  1. Anonim Odpowiedz

    Wkurza to strasznie. Człowiek się stara, pomaga im, a na koniec dostaje kopa w rzyć.
    I tak jest wszędzie. Czasami nawet we własnym kraju.

    • Irek Leczy Odpowiedz

      niestety , zbyt wiele faktów potwierdza Pana wywód….. dla mnie niezrozumiałą jest fascynacja Jankesami i obserwuję to od wielu lat / także u naszych przodków / a w uszach od dziecka mi dzwonią słowa pewnego turysty z Chicago odwiedzającego rodzinę w Polsce ” glupia polaca ” czasem wydaje mi się …. że mimo wszystko miał rację….. :(

      • Agnieszka Odpowiedz

        Akurat Jankesom zawdzięczamy to, że jesteśmy względnie bezpieczni w NATO, ale tez trzeba im oddać honor, ze to oni są aktualnie głównym motorem postępu technologicznego i naukowego, więc nie wzgardzałabym takim modelem do naśladowania. Z drugiej strony w Polsce historycznie zawsze istniała nadmierna fascynacja narodami o wysokim poczuciu własnej wartości, bo z tą cechą sami sobie nie do końca radzimy i ciagle nie rozumiemy, ze bycie zarozumiałym jest jej dokładną odwrotnością (uprzedzę fakty i przypomnę, ze mówiąc innym brzydkie rzeczy nie tylko się nasila problem, ale jak twierdzi nauka – unieszczęśliwia się samego siebie :))

        • Mirek P

          Oczywiscie Yankesom zawdzieczamy rowniez to ze wpakowali nas w lapy Stalina dzieki temu choremu pierdole Roosevelt’owi ktory dla utrzymania sie przy wladzy byl wstanie obiecac wszystko amerykanskiej Polonii i tak samo byl wstanie dac wszystko Stalinowi byle go utrzymac po stronie Aliantow. Latwo mu szlo bop dawal nieswoje.
          A mu dalej jak glupcy wierzymy USA – opchnali nas jeden raz to zrobia to i drugi jak bedzie okazja. Polityka i tyle – to nie przyjazn tylko twarde interesy

  2. Kimirsen Odpowiedz

    uch … […] spojrz […] na siebie, co sobą prezentujesz, jak sie odnosisz do innych, jaki jest twoj wklad w rozwój społeczeństwa… no cóz… […].

    Redakcja: To nie miejsce na bluzgi. Wulgaryzmy zostały usunięte.

    • Anonim Odpowiedz

      Mam nadzieję, że pisze to osoba, która zrezygnowała z polskiego obywatelstwa, która jakimś cudem lubi czytać strony w języku osób, którymi gardzi. Jeśli nie to radzę to zrobić bo inaczej jesteś, przepraszam osoby postronne za język, jak ptak srający we własne gniazdo.

    • Anonim Odpowiedz

      kimirsen – Tyś, co reprymendę miał otrzymać, nie dam Ci pstryczka w nos, ni klapsa. Nie powiem nawet pies Cię jebał, bo to by był mezalians dla psa.

      • ETam Odpowiedz

        Próżnoś repliki się spodziewał
        Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
        Nie powiem nawet „Pies cię jebał”,
        bo to mezalians byłby dla psa.

        „Na pewnego endeka, co na mnie szczeka”, Julian Tuwim

  3. Polak Odpowiedz

    Brytole budując swoje imperium nigdy nie podbili kraju równego sobie pod względem rozwoju . Podbijali tereny słabiej lub wcale nie rozwinięte. Dawało im to ogromna przewagę ale również poczucie misji niesienia cywilizacji. Stąd wzięło się to poczucie wyższości. Faktem jet również ze w pewnym okresie histori byli narodem bardzo twórczym naukowo. W Brytanii powstało wiele wynalazków tu też miała początek rewolucja przemysłowa. To napewno wzmocnilo poczucie wyższości. Cóż są jacy są. Moim zdaniem nie nakezy niszczyć narodów poddając ich multikulti obróbce tworząc jednakową multikulti papkę. Każdy naród jest inny ma swoje złe i dobre strony i to właśnie jest piękne. Natura nie tworzy jednakowosci tylko różnorodność. Mamy więc maszerujacych Niemców , halasliwych Włochów , zimnych Skandynawów , wyniosłych Brytoli i tak jest fajnie. Nie widzę nic fajnego w zwiedzaniu europy i oglądania w każdym kraju takiego samego kolorowego tłumu żyjącego wedlug tych samych multikulti zasad. A tak już się w europie dzieje

    • Anonim Odpowiedz

      „Polak napisał 8 grudnia 2016 o 02:26
      Brytole budując swoje imperium nigdy nie podbili kraju równego sobie pod względem rozwoju . Podbijali tereny słabiej lub wcale nie rozwinięte. Dawało im to ogromna przewagę ”

      Już w pierwszym zdaniu wyszła cała odraza polskiego robalstwa bo polactwo to by chcialo podbijać tylko kraju co najmniej o równym poziomie rozwoju a najlepiej zdechnąć w zbiorowej mogiły po natarciu na przeważające siły wroga. Zabij się polaczku. Gloria victis.

    • Narodowiec Odpowiedz

      Zgadzam się całkowicie. Skarbem tego świata jest różnorodność kultur , którymi można się fascynować , poznawać je , uczyć się ich . Chcąc zamieszkać gdzieś , gdzie uznamy , iż to jest miejsce dla nas i nasz wymarzony kawałek ziemi na świecie z którym i z którego otoczeniem się zasymilujemy tworząc jedność . Nie jak dzisiejsze multikulti i globalizacja która wszystko niszczy i upodabnia do g… papki

  4. Zz.. Odpowiedz

    Głupie te niektóre komentarze, że faktycznie, nic tylko za nie odbierać obywatelstwo i skazywać na banicję. Szkoda też że historia lubi się powtarzać i doświadczają tego nasi w UK…

  5. Czytacz Odpowiedz

    Artykuł dobry i merytoryczny, ale komentarze wołają o pomstę do nieba. Anglicy są niemili i już nawet kiedy przyjeżdżają do dziczy vide Kraków nie potrafią się w większości zachować.

  6. Leszek Odpowiedz

    Adam Majewski /Wojna,ludzie i medycyna/ opisuje, jak z imperialną dumą radzili sobie szeregowcy. Po prostu walili w ryj, i miny Anglików stawały się „mniej imperialne”. W Londynie to nie uchodziło. A szkoda.

  7. adam Odpowiedz

    Ciekawa rzecz.My biali jestesmy solą w oku u jebanych anglikow,a kolorowym lizą dupy.Wynika to ze strachu przed nimi.Wykorzystywali przez stulecia inne narody.Dzisiaj ich wykorzystuja,biali kolorowi i dobrze im tak.Podczas kalifatu to brytyjskie łby polecą pierwsze.Anglia na to zasłuźyla

  8. Agnieszka Odpowiedz

    Dobrze, ze takie artykuły powstają, bo jest to temat przemilczany, a równocześnie bardzo na czasie. W Anglii Polacy kariery nie robią, a nawet ich oderwane od korzeni dzieci cierpią z powodu pochodzenia rodziców (choćby niedawny przypadek samobójstwa(?) polskiej uczennicy, ale tez codzienne własne obserwacje). Tymczasem Polacy nadal bezmyślnie cierpią na obsesję przystosowywania się i w wyniku braku wiedzy akceptują merytorykę wstydzenia się bycia Polakiem. Co do kwestii brytyjskiego rasizmu dodać muszę jeszcze, że wielu będzie ich bronić, bo potrafią być czarujący, bardzo grzeczni (skoro tak się nam ta cecha podoba, to czemu jej nie lansujemy w Polsce?), ale rownocześnie jest to niezwykle niebezpieczny kraj. W samej Anglii i Walii jest grubo ponad 100 dziennie incydentów rasistowskich zgłoszanych na policję (a rozmawiając ze znajomymi, braku uszkodzenia ciała lub mienia nikt nie zgłasza).

    • Agnieszka Odpowiedz

      Rozzłoszczonym przypomnę, że u nas też się różnie myśli i mówi o biedniejszych od nas – zwłaszcza niesprawiedliwy jest stereotyp Rumuna, podczas gdy to przewspaniali, wybitnie inteligentni (tak) i lubiący nas ludzie.
      Autorowi pięknie dziękuję za ten tekst i polecam kontynuować temat, bo jeszcze mamy naukowy rasizm (świetny temat na poczytną książkę – tomisko!), medialny rasizm (tak bardzo Rosja!), historyczną propagandę (tutaj myślę głownie o Niemcach, bo ich sztuczki do dziś niszczą poważnie polską duszę – wystarczy analiza ich plakatów) i kwestia polskich niewolników (której poznanie pewnie nauczyłoby nas trochę więcej empatii i na pewno pomogłoby w stosunkach miedzynarodowych). Pozdrawiam

  9. Maciej Odpowiedz

    Każde generalizowanie ma swoje słabe strony. W ogóle nie można postrzegać mieszkańców wysp jako jedności. Są Anglicy, Szkoci, Walijczycy i Europejczycy. Niektórzy Szkoci pogardzają Anglikami i vice versa. Niektórzy wykształceni mieszkańcy wysp, tymi bez matury. I tak dalej.
    Dla mnie najczytelniejszy podział był pomiędzy Brytyjczykami, którzy nigdy wyspy nie opuścili, a tymi którzy pracowali na kontynencie (wyjazdy na pijatyki do Krakowa się nie liczą). Ci pierwsi, rzeczywiście to czują bezpodstawną wyższość, drudzy mieli okazje przekonać się że inne kultury i kraje coś ciekawego wypracowały. A średnia? Cóż, człowiek i pies średnio to mają 3 nogi. Podobnie, w komentarzach można zobaczyć nasz średni stosunek do białych obywateli mieszkających na wyspach.

  10. joker Odpowiedz

    No a Hiszpanie, druga monarchia, drugie byłe imperium kolonialne, mający z Anglią jednak zatarg choćby o Gibraltar uważają, że za tą angielską butą kryje się pustka.

  11. Małgorzata Karska-Wilczek Odpowiedz

    Ludzie to istoty empatyczne, czasem w złym znaczeniu, bo czytają całą mentalność, a nie poszczególne uczucia, więc bezrefleksyjnie potrafią szanować tych, którzy sami się szanują, tak bez zastanawiania się – za co. Mam na myśli ofiary bufonów i różnych wodzirejów. Ale z uogólnieniami na całe narody byłabym ostrożna.

  12. Anonim Odpowiedz

    Nie widziałem większych pustaków od Brytyjczyków. Wykorzystywali wszystkich od setek lat i robią to w dalszym ciągu. Między innymi oni też zarobili na ll wojnie światowej wywozac co się da z Europy!Klamliwy i popierdolony naród obok Amerykanów i Sowietów!Mieszkam wśród nich dosyć długo i na palcach jednej ręki policze tych z którymi można rzeczowo porozmawiać bo reszta to niedouczone scierwo!

    • Carcano Mannlicher Odpowiedz

      to pewnie jak z tobą, wiesz kiedy spuścić spodnie, obrócić się i klęknąć, a nawet gębę otworzyć – na zdrowie

  13. Pisek Odpowiedz

    Mieszkam w Anglii i kiedys jeden z kolegow, Anglik, spytal mnie:
    -Czy wiesz jaki jest dzis dzien?
    -Nie
    -Dzis jest rocznica wybuchu 2 wojny swiatowej!
    -Byla 2 dni temu, odpowiedzialem
    -Nie ,dzis jest, bo Anglia wypowiedziala Niemcom wojne!

  14. and Odpowiedz

    Anglicy mimo wszystko to bardzo bitny i odważny naród (jak drewnianymi łupinami zdobywali świat my spławialiśmy tratwami drewno Wisłą na ich okręty) dzięki temu osiągnęli tak wysoką pozycję na świecie. Brutalność mają we krwi i niestety tą pogardę dla innych nacji oby ich drogą nie poszli amerykanie. My gdyby historia potoczyła się inaczej pewnie bylibyśmy jeszcze gorsi z naszą w większości wiejską mentalnością, przykładów pogardy dla innych narodów na co dzień i u nas nie brakuje.

  15. Tytus Odpowiedz

    Skąd? Z ich imperialistycznych i kolonialnych zapędów. Mam szczęście pracować nad autobiografią jednego z weteranów 2 Korpusu Andersa. Opisuje on sporo mniej i bardziej wesołych wydarzeń z życia garnizonowego w Iraku. Jednym z nich była budowa murowanych łazienek, żeby stawiały oprór burzom piaskowym. Budowę prowadzili zawodowi murarze w cywilu pochodzący ze Lwowa, a dodano im kilku arabskich kolegów. W przerwach jedli posiłki, oczywiście przy wspólnym stole. Spowodowało to sprzeciw Brytyjczyków, którzy twierdzili, że wyżywienie jest wspaniałomyślnie ofiarowane Polakom przez Jego Majestat Króla Anglii i nie powinno być udostępniane Arabom. Pułkownik dywizjonu grzecznie odpowiedział, że ktoś ich wprowadził w błąd, bo wyżywienie jest finansowane ze skarbu rządu polskiego w Londynie, przywiezionego z Polski. Brytyjczyk zachowywał się dość arogancko, w końcu stwierdził, że wjeżdża do polskiej bazy, aby „zbadać sytuację”. Pułkownik ostrzegł go, że ryzykuje konsekwencjami, ale ten myślał, że zostanie zaraportowany do swego dowódcy, którego poparcia był pewien. Gdy już odpalili swoje łaziki i mieli wjeżdżać na teren bazy, z namiotu wartowniczego wychyliły się lufy karabinów maszynowych… Pułkownik tylko pomachał im na pożegnanie. A jakąś godzinę później odebrał telefon od dowódcy bazy brytyjskiej, którzy przepraszał go za zachowanie swego podwładnego :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.