Damy - empik

Najbardziej krwawe bitwy pierwszej wojny światowej

Autor: | 19 października 2016 | 15,054 odsłon

Wielka Wojna kosztowała życie ponad 9 milionów żołnierzy (źródło: domena publiczna).Ponad 9 milionów zabitych żołnierzy. Kolejne 15 milionów rannych i chorych. Tak przedstawia się morderczy bilans Wielkiej Wojny. Przedstawiamy najbardziej krwawe starcia trwającego ponad cztery lata konfliktu.

Broń maszynowa, karabiny wyborowe, działa i moździerze różnych kalibrów, miny i miotacze min, szrapnele, granaty, bomby lotnicze, miotacze płomieni, śmiercionośne gazy bojowe, samochody pancerne, czołgi, samoloty prowadzące ostrzał z nieba, bombardowanie lub kierujące ogniem artylerii… Sto lat temu nowoczesna broń, zastosowana w wielkiej ilości, zadawała śmierć: bezosobową i absolutną, na niespotykaną dotąd skalę – pisze Ian Kershaw w książce „Do piekła i z powrotem”.

Nowoczesność nie usunęła wszakże narzędzi o parusetletnim rodowodzie: lanc kawaleryjskich, szabel, bagnetów, a nawet specjalnych maczug szturmowych czy stalowych strzałek zrzucanych z samolotów. Te nadal były skuteczne. Na żołnierzy praktycznie wszystkich armii czyhały też inne niebezpieczeństwa – choroby, zakażenia ran, a w warunkach górskich także mróz, śnieg i lawiny.

Ofiary są nieważne. Liczy się tylko zwycięstwo

Dla cesarzy, królów czy prezydentów liczyło się jedynie zwycięstwo. W związku z tym ich generałowie, jak zauważył Kershaw, już podczas układania planów działań ofensywnych (…) zaczęli uwzględniać wielkie straty w ludziach. Być może to właśnie na nich twórcy filmu „Shrek” odwzorowali żądnego władzy Lorda Farquaada, który zachęcając swoich rycerzy do wyprawy i walki ze smokiem, stwierdził: Zapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów.

Dla przywódców państw walczących w I wojnie światowej życie żołnierzy nie miało najmniejszego znaczenia. Liczyło się tylko zwycięstwo. (fot. Léon Gimpel; lic. domena publiczna).

Dla przywódców państw walczących w I wojnie światowej życie żołnierzy nie miało najmniejszego znaczenia. Liczyło się tylko zwycięstwo. (fot. Léon Gimpel; lic. domena publiczna).

W latach 1914-1918 rozkazy skazały na śmierć, rany lub kalectwo łącznie ponad 20 milionów żołnierzy. Verdun, Somma, Ypres, Arras, Passchendaele, Gallipoli, Galicja, czy Karpaty to nazwy miejsc, gdzie obficie lała się krew żołnierska obu stron konfliktu. Miliony mężczyzn, których wysłano tam przed stuleciem już nigdy nie powróciło do domu. W większości przypadków ich śmierć nie przyniosła nawet żadnej, choćby złudnej, korzyści militarnej.

Piekło okopów

Pierwsze poważne straty w zabitych, rannych, zaginionych i wziętych do niewoli miały miejsce na początku wojny, gdy odrzuceni od Paryża Niemcy stracili około 680 tysięcy, a alianci – Francuzi, Brytyjczycy i Belgowie – około miliona żołnierzy. Potem obie strony zeszły do okopów i umocnień polowych, które rozbudowywano do rozmiarów olbrzymich labiryntów ciągnących się od wybrzeży Kanału La Manche po Szwajcarię.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Iana Kershawa pod tytułem "Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949" (Znak Horyzont 2016).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Iana Kershawa pod tytułem „Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949” (Znak Horyzont 2016).

Mimo że umocnienia dawały osłonę i możliwość obrony, były pełne pcheł, wszy i szczurów, a także wilgoci, wody, błota, brudu oraz smrodu ludzkich odchodów i gnijących ciał niepogrzebanych poległych leżących na ziemi niczyjej. Co jakiś czas wpadały tam wrogie pociski artyleryjskie. Wychylenie się ponad osłony groziło postrzeleniem przez strzelca wyborowego, a dodatkowo stale trzeba było mieć się na baczności, bo w dzień istniała groźba szturmu, a w nocy – skrytego ataku małych grup szturmowych wroga.

Krwawa łaźnia na Wschodzie

Nieco lepiej było na Wschodzie. Tego frontu nie dało się tak szczelnie zabezpieczyć okopami i zasiekami, jak na Zachodzie, ale walki były równie krwawe. Latem pod Tannenbergiem i nad Jeziorami Mazurskimi, a potem zimą na Mazurach Rosjanie stracili prawie 300 tysięcy żołnierzy.

Niemiecka propaganda chełpiła się, że oto wzięto rewanż za bitwę pod Grunwaldem. Niech będzie. W końcu pod Grunwaldem to Polacy wspólnie z Litwinami pokonali Krzyżaków, a ich następcy 500 lat później wzięli za to odwet… na Rosjanach.

Tylko w pierwszych miesiącach wojny Rosjanie stracili blisko 300 tysięcy żołnierzy w walce z Niemcami. Na ilustracji niemiecka kartka pocztowa wydana z okazji zwycięstwa pod Tannenbergiem (źródło: domena publiczna).

Tylko w pierwszych miesiącach wojny Rosjanie stracili blisko 300 tysięcy żołnierzy w walce z Niemcami. Na ilustracji niemiecka kartka pocztowa wydana z okazji zwycięstwa pod Tannenbergiem (źródło: domena publiczna).

Więcej sukcesów „rosyjski walec” osiągnął w Galicji, gdzie dotarł do Karpat na południu i do Krakowa na zachodzie. W czasie zimowych walk w Karpatach śnieg sięgał miejscami do 2,5 metra wysokości, temperatura spadała do -30 stopni, rannych na ziemi niczyjej zagryzały wilki, a historycy obliczyli, że w czasie kampanii karpackiej statystyczny c.k. żołnierz walczył 5-6 tygodni.

Po tym okresie był on martwy, ranny, chory, niezdolny do walki z powodu odmrożeń lub w niewoli. Na przełomie 1914 i 1915 roku w Karpatach Austro-Węgry straciły łącznie 800 tysięcy żołnierzy, a wcześniej w walkach w Galicji prawie milion. Po stronie rosyjskiej wcale nie było nie lepiej.

Tylko przez mój pluton przewinęło się kilkuset żołnierzy. Co najmniej połowa z nich skończyła na polach różnych bitew. Ponieśli śmierć lub odnieśli rany uniemożliwiające dalszą walkę – zanotował oficer rosyjski.

Walki na Wschodzie rozstrzygnęła bitwa pod Gorlicami 2-6 maja 1915 roku. Rosjanie stracili tam 100-150 tysięcy żołnierzy, a do października Królestwo Polskie, Litwę, prawie całą Galicję, niemal 2 miliony żołnierzy i musieli cofnąć się o około 500 kilometrów.

Na Zachodzie ta sztuka się nie udała, a krew lała się obficie. Dźwięki oficerskich gwizdków lub trąbek-sygnałówek, dających znak do ataku, były zwiastunami śmierci w krzyżowym ogniu karabinów maszynowych.

Bezprecedensowa rzeź na Zachodzie

Próbowano więc innych sposobów. W kwietniu 1915 roku Niemcy użyli gazów trujących niedaleko Langemarck koło Ypres. Setki żołnierzy wpadły w śmiertelną śpiączkę – wspominał brytyjski oficer. Inny dodawał: Najgorsze jest to, że ofiary są skazane na powolne dogorywanie. Widziałem setki cierpiących, a lekarze byli bezradni. Chemia odbierała życie tysiącom wrogów, ale losów wojny nie odmieniła.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Mateusz DrożdżMateusz Drożdż - Ekonomista, urzędnik samorządowy, publicysta historyczny. Specjalizuje się w historii lotnictwa, okresie obu wojen światowych oraz dziejach Krakowa i krakowian. Współpracownik „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego”, miesięcznika „Nasza Historia” i miesięcznika społeczno-kulturalnego „Kraków”. Autor książek: „Szachownica z pawim piórem” (2013) i „Małopolska w ogniu Wielkiej Wojny” (2015), 3 artykułów naukowych i ponad 400 artykułów prasowych o tematyce historycznej.

Okupacja
Komentarze do artykułu (14)
    • Wszystkie pochówki celowe były ekshumowane i przeniesione na cmentarze powstające w ramach zorganizowanej akcji. Natomiast wciąż zapewne można odnaleźć żołnierzy zasypanych w okopach bądź pochowanych naprędce w nieoznaczony miejscach – dotyczy to zwłaszcza poległych w drugiej połowie 14 roku podczas walk odwrotowych gdy nie było czasu na skrupulatne pogrzeby, a często nie udawało się w ogóle odnaleźć ciała, bądź polegli pozostawali po drugiej stronie frontu.

  1. Z pamiętnika Żołnierza z Galicji 1914-1915 : […] Dnia 18 czerwca (19)15. był u nas następca tronu Karol I późniejszy cesarz z całą swoją świtą generałów, sam będąc pułkownikiem . Pamiętam ten dzień, bo stałem w pierwszym szeregu i od tego czasu powziąłem wogóle sympatię do niego i jego sympatycznej postaci, ale zarazem nienawidziłem go serdecznie za ten militaryzm i za skutki wojny nie przypuszczając , że go sobie wogóle kiedyś zohydzę i obrzydzę, jako przedstawiciela króliczka (tu: cesarza ?). […]

  2. Galicyjskie spojrzenie nie dostrzegło zupełnie krwawych walk wokół Łodzi w 1914 r., gdzie w wielu bitwach zginęło ponad 200 tys. żołnierzy po stronie rosyjskiej i niemieckiej. Niemcom udało się powstrzymać tutaj kontrofensywę Rosjan, zaś Hindenburg i Ludendorf awansowali na głównodowodzących najpierw frontem wschodnim, a potem w jej wyniku całym sztabem niemieckim.

    • Galicyjskie spojrzenie dostrzegło bitwę łódzką, ale zmieścić w krótkim artykule wszystkie krwawe bitwy było trudno. Dlatego bitwa łódzka i jej ok. 200 tys. ofiar nie została wspomniana. Ale jeśli będę miał jeszcze okazję pisać o bitwach I WŚ na ziemiach polskich lub bitwach z 1914 r., to na pewno zostanie ujęta. Dziękuję za uwagę. :)

  3. Nie wspomniano o bitwie Łódzliej w której zgineło 200 tyś ludzi, średnio 10 tyś dziennie gineło. Użyto w niej też po raz pierwszy gazów bojowych. O tej bitwie nie chce nikt pamiętać bo nie przyniosła zwycięstwa żadnej ze stron a dla nas to była walka między naszymi wrogamip

    • Niestety, nie wszystkie bitwy udało mi się zmieścić w artykule. Ucierpiała na tym m.in. bitwa łódzka. Jeśli będę miał kiedyś okazję coś na ten temat napisać, to chociażby z uwagi na tych, którzy dbają o jej pamięć, zostanie uwzględniona. Niewątpliwie na to zasługuje. Dziękuję za sugestię!

  4. Pierwsza wojna światowa była wojną NACJONALIZMÓW! Przez nacjonaliztów rozpętaną i w imię nacjonalizmów toczoną. (Tak jak Druga była wojną socjalizmów). Koronowany głowy były nią przerażone i kompletnie nie rozumiały co się dzeje! Przestañmy myśleć kategoriami Haszka, bo on zwyczajnie kłamał.

  5. Jeszcze jedna uwaga, w historiografii jest mowa o bitwie gorlicko-tarnowskiej gdyż na takim odcinku nastąpił szturm oddziałów austro-węgierskivh i pruskich. Do dziś zresztą lina ta jest świetnie oznaczona liniami cmentarzy a w lasach widać jeszcze ślady okopów (rosyjskich, bo żołnierze państw centralnych okopuwali się płytki i tylko na potrzeby doraźne, w końcu szli do szturmu).

    • Już zwycięzcy spod Gorlic i Tarnowa, czyli generalnie z Galicji, mieli problem z doprecyzowaniem miejsca triumfu. Stąd w historiografii niemieckiej mówi się faktycznie o operacji/ bitwie gorlicko-tarnowskiej, a w historiografii austriackiej jest ta nazwa (bo obszar operacji, był oczywiście niekwestionowany) zawężana do operacji/ bitwy gorlickiej. W polskiej publicystyce mam wrażenie, że najczęściej używa się haseł z Wiednia: bitwa gorlicka, czy operacja gorlicka. Bardzo mnie osobiście cieszy, że ta bitwa, która przez długie lata była prawie nieobecna w zachodnich opracowaniach, teraz zaczyna odzyskiwać należną jej rangę.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

stalin
…w ramach kultu jednostki w ZSRR pojawiła się propozycja, aby przyjąć nowy kalendarz? Rok urodzin Stalina (1879) miał być odtąd rokiem pierwszym!

niezniszczalny
…Imperium Brytyjskie miało w swoich szeregach prawdziwie niezniszczalnego żołnierza. Stracił oko, był o krok od amputacji nogi, a kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia niż wyrwanie zęba.

krwawa-luna-miniaturka
… „Krwawa Luna”, największa sadystka stalinowskiej ubecji w Polsce, miała doktorat z filozofii i w towarzystwie uchodziła za kobietę niezwykle towarzyska i pogodną, niebywale inteligentną.