Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Bitwa pod Czarnobylem (tak, TYM Czarnobylem). Wielki triumf odniosła tu… polska marynarka!

Ppor. mar. Karol Oszek, oficer artylerii "Pancernego I" podczas bitwy o Czarnobyl.

fot.Zbiory S. Zagórskiego Ppor. mar. Karol Oszek, oficer artylerii „Pancernego I” podczas bitwy o Czarnobyl.

Zdobycie Czarnobyla miało kluczowe znaczenie dla otwarcia drogi na Kijów i zabezpieczenia linii rzek. Pierwsze skrzypce w przepędzeniu radzieckich okrętów z Prypeci odegrała Flotylla Pińska.

Wiosną 1920 roku Czarnobyl był bardzo ważnym węzłem komunikacyjnym i bazą Dnieprzańskiej Flotylli Wojennej. Przez port rzeczny przepływało całe zaopatrzenie dla żołnierzy Armii Czerwonej, walczących na Polesiu. Jego zdobycie zmusiłoby radzieckie okręty i piechotę do wycofania się na linię Dniepru.

Do uderzenia na miasto dowódca 9. Dywizji Piechoty, gen. ppor. Władysław Sikorski utworzył Grupę Kawalerii mjr. Jaworskiego składającą się z 4. dywizjonu 1. pułku strzelców konnych, III batalionu 34. pułku piechoty, 3. baterii 9. pułku artylerii ciężkiej oraz 2. baterii 9. Pułku Artylerii Polowej. Na rzece miała uderzyć Flotylla Pińska.

Polska flotylla rzeczna powstała w kwietniu 1919 roku. Początkowo liczyła 3 niewielkie motorówki. Z czasem jednak się rozbudowała. Wiosną 1920 roku była już podzielona na dwa oddziały: transportowy i bojowy, który składał się z statku uzbrojonego „Pancerny I”, ciężkiej motorówki opancerzonej „M.P.I” i trzech mniejszych: uzbrojone „M.B. I”, „M.B. II” oraz „M.B. III”. W takim składzie uderzyła na radzieckie pozycje pod Czarnobylem.

Port w Czarnobylu na początku lat 30. Bardzo podobnie wyglądał w 1920 roku.

fot.Zbiory S. Zagórskiego Port w Czarnobylu na początku lat 30. Bardzo podobnie wyglądał w 1920 roku.

Preludium

Oddziały grupy mjr. Jaworskiego wyruszyły w nocy 22 na 23 kwietnia znad Sławecznej w kierunku wsi Dernowicze, gdzie znalazły się następnego dnia. 25 kwietnia rano jednostki osiągnęły linię Beniówka – Stare Szepelicze – Nowe Szepelicze. Piechota i artyleria poruszały się traktem biegnącym wzdłuż rzeki, którą płynęły okręty. Niestety warunki terenowe nie pozwalały na ciągły kontakt wzrokowy z komponentem lądowym.

Poniżej ujścia Sławecznej i Wici, Prypeć rozlewała się szeroko, tworząc nieprzebyte mokradła i trzęsawiska, które zmuszały nikłą nitkę drogi do odejścia od koryta nawet na kilka kilometrów. Niskie brzegi rzeki porastały gęste szuwary ograniczające widoczność. Utrudniało to znacznie koordynację działań.

Dowodzący zespołem bojowym, kpt. mar. Olszewski obawiał się spotkania z przeciwnikiem, który był znacznie silniejszy. Bolszewicy posiadali na Prypeci przynajmniej pięć kanonierek. Dlatego marynarze, wraz z mjr. Jaworskim opracowali plan wciągnięcia przeciwnika w pułapkę. Motorówki uzbrojone por. mar. Mohuczego miały pod osłoną nocnych ciemności zaatakować radzieckie statki uzbrojone stacjonujące w pobliżu Koszarówki. Dowódcy liczyli, że symulując odwrót, uda się wciągnąć bolszewików pod lufy polskich dział.

Pułapka nie udała się. Polskie motorówki wpadły na mieliznę i dostały się pod silny ogień artylerii okrętowej parowców Oddziału Ekspedycyjnego № 1 dowodzonego przez wojenmora Djaczenkę. Kutry musiały salwować się ucieczką, podczas której ppor. mar. de Walden jedynym strzałem z działa „M.P. I”, uszkodził radziecką kanonierkę. Sowieci, zajęci ratowaniem płonącego „Prytkiego” nie ruszyli w pościg. Odeszli w dół rzeki. Uratowało to motorówki Mohuczego, ponieważ artylerzyści 9. pułku nie zdążyli zająć pozycji. Niedługo później żołnierze 34. pułku piechoty zajęli Koszarówkę.

Okręty Dnieprowskiej Flotylli Wojennej w 1919 roku

fot.Zbiory S. Zagórskiego Okręty Dnieprowskiej Flotylli Wojennej w 1919 roku

Nocna bitwa

Kilka godzin po starciu z radzieckimi kanonierkami do motorówek cumujących w Koszarówce dołączył „Pancerny I”. Tam zdecydowano podzielić oddziały na dwie grupy. Pierwsza z nich, składająca się z dywizjonu strzelców konnych, 10. kompanii 34. pułku piechoty, plutonu desantowego Flotylli Pińskiej i plutonu 3. baterii 9. pac, a także Oddziału Bojowego Flotylli, miała uderzyć na Czarnobyl od północy. Druga kolumna złożona z pozostałych elementów III batalionu 34. pp i 2. baterii 9. pap miała uderzyć od zachodu.

Około godziny 21. zespół bojowy flotylli zatrzymał się przy brzegu około 3-4 kilometry od Lelowa, w pobliżu wsi Kopacze. Olszewski zdał dowództwo Mohuczemu, po czym udał się do sztabu mjr. Jaworskiego, aby tam omówić szczegóły ataku na umocnioną wieś. Godzinę później od strony wsi dały się słyszeć strzały. Najpierw pojedyncze, potem coraz częstsze, aż do strzelaniny przyłączyły się karabiny maszynowe. Był to znak, że piechota rozpoczęła atak na pierwszą linię obrony.

Polscy artylerzyści na stanowiskach bojowych. Wsparcie artylerii wydatnie pomogło w zdobyciu miasta.

fot.Domena Publiczna Polscy artylerzyści na stanowiskach bojowych. Wsparcie artylerii wydatnie pomogło w zdobyciu miasta.

Półtorej godziny później marynarze na „M.B. II” usłyszeli chlupot kół łopatkowych uderzających w powierzchnię wody. To okręty Oddziału Ekspedycyjnego № 1 dowodzone przez wojenmora Djaczenkę ruszyły na pomoc swojej piechocie. Hryniewiecki długo nie otwierał ognia, ponieważ wróg zastopował ukryty w cieniu skarpy. Dopiero kiedy na brzegu zapłonął stóg siania i rozświetlił okolicę, zdecydował się na otwarcie ognia zmuszając Rosjan do podzielenia uwagi pomiędzy okręt a piechotę. Po kilkudziesięciu minutach wymiany ognia, bolszewicy wycofali się, nie mogąc zlokalizować przeciwnika.

Nad ranem Djaczenko wrócił. Pięć radzieckich statków rozpoczęło ostrzał polskiej kolumny, jednak nagły atak „Pancernego I” zmusił przeciwnika do wycofania się. Hryniewiecki, aby zniwelować przewagę ilościową wroga rozkazał strzelać szybkimi seriami po cztery pociski na jednej nastawie celownika. Potem następowała korekta i znów strzelano czterema pociskami. Taki sposób strzelania pozwalał na szybkie nakrycie celu. Sowieci, przekonani, że atakuje ich znaczny zespół wroga, wycofali się w kierunku Czarnobyla.

Wrak, który przez ówczesną polską prasę był opisywany jako "Gubitelnyj".

fot.Zbiory S. Zagórskiego Wrak, który przez ówczesną polską prasę był opisywany jako „Gubitelnyj”.

Zdobycie Czarnobyla

W kronice działań 34. Pułku piechoty napisano, że „o świcie kolumna dotarła pod Czarnobyl. Porucznik Galiński ustawił baterję i pod osłoną jej ognia uderzył na miasteczko. Przeciwnik, umocniony na dobrej pozycji, bronił się zawzięcie przy wsparciu artylerii polowej i ciężkiej z kilkunastu statków pancernych. Pomimo to 9-ej i 11-ej kompanjom udało się zdobyć miasto, przyczem zagarnęły one 2 działa polowe, 3 karabiny maszynowe, 4 kuchnie polowe i kilkunastu jeńców.”

Miasto udało się zdobyć głównie dzięki bardzo skutecznemu wsparciu 2. baterii 9. pal oraz 1. baterii 9. pac., która, jak napisał mjr Józef Nowak: „Po czterodniowym marszu bojowym i stoczeniu kilku potyczek (…) przybyła dnia 27 kwietnia pod Czarnobyl od zachodu. Zająwszy stanowisko ogniowe, przygotowała silnym ogniem natarcie piechoty i kawalerji na miasto i przystań. Rozpoczął się zajadły bój.

Statki flotylli nieprzyjacielskiej, jak również artylerja sowiecka, otworzyły gwałtowny ogień na polskie tyraliery. Pociski zerwały w kilku miejscach połączenie telefoniczne baterji z punktem obserwacyjnym, uniemożliwiając dowódcy baterji kierowanie ogniem. W tym krytycznym momencie oficer baterji, podporucznik Gilewicz, widząc beznadziejne wysiłki telefonistów konnych i pieszych, którzy nadaremnie usiłowali związać porwany drut telefoniczny, szybko się zdecydował.

Nie czekając żadnych rozkazów, gdyż każda minuta była droga, błyskawicznie zaprzodkował i galopem wyjechał na otwartą pozycję. W okamgnieniu baterja otworzyła skuteczny ogień. Celowniczowie, widząc nieprzyjaciela jak na dłoni, skierowali paszcze dział na wskazane cele, poczem grzmotnęły salwy jedna za drugą. Po dwóch godzinach zaciętej walki zdobyto miasto i przystań, biorąc jeńców oraz liczny materiał wojenny, w czem 2 działa i 8 jaszczów z amunicją. Za bój ten otrzymali krzyże ‘virtuli militari’ V klasy: dowódca 2-ej baterji, porucznik Kozakiewicz i oficer baterji, podporucznik Gilewicz.”

Czarnobyl był polski. W porcie zdobyto 15 jednostek, w tym: dwa uzbrojone holowniki „Pokornyj” i uszkodzony pod Koszarówką „Prytkij”, cztery uzbrojone w lekkie działa bocznokołowce pasażersko-towarowe „Tatiana”, „Zwiezda”, „Judif” i „Kokietka”, oraz sześć drag kubełkowych.

Desant marynarzy Flotylli Pińskiej z ciężkim karabinem maszynowym. Podobnie mogli wyglądać marynarze, którzy zdobyli port w Czarnobylu.

fot.Zbiory S. Zagórskiego Desant marynarzy Flotylli Pińskiej z ciężkim karabinem maszynowym. Podobnie mogli wyglądać marynarze, którzy zdobyli port w Czarnobylu.

Pogoń za wrogiem

Tymczasem powyżej Czarnobyla trwała pogoń za wycofującymi się pięcioma kanonierkami sowieckimi. Jak wspominał Karol Taube, dowódca jednej z motorówek: „Pancerny mknął całą mocą. Za nim wyciągały co sił motorówki, wyglądało to tak, jakby psy goniły dzika. Na horyzoncie ledwie dymki już widać. To flotylla nieprzyjacielska.” Radzieckie okręty uciekające w kierunku Dniepru przepłynęły przez miasto ostrzeliwując port oraz polską piechotę. Artylerzyści odpowiedzieli ogniem, jednak zespół przeciwnika przeszedł przez Czarnobyl na pełnej mocy. Zaraz za nim przez port przemknęły okręty Flotylli Pińskiej.

Po minięciu miasta bolszewicy zajęli pozycje w odległości 7-8 kilometrów od miasta, na zakolu rzeki pod lasem, ustawiając się burtami do szerokiego na 600 do 1000 metrów koryta rzeki. Za sobą okręty miały wysoką skarpę, porosłą lasem, a dalej ostry zakręt, za którym mogły się ukryć w razie niepowodzenia. Tam dogonił je „Pancerny I” wraz z motorówkami. Hryniewiecki odesłał motorówki uzbrojone, aby ukryły się w jednej z zatok. Przy „Pancernym” pozostała jedynie „M.P. I”.

„Pancerny I” przycumował do drzew, a porucznik Hryniewiecki wdrapał się na jedną z sosen. Mgła powoli się rozeszła, słońce z wolna wznosząc się oświetlało pięć kanonierek ustawionych jak na strzelnicy. Nim jednak Hryniewiecki ustalił namiar, padły pierwsze pociski wroga. Rozpoczął się zażarty pojedynek artyleryjski.

Z czasem radziecki ogień stawał się coraz bardziej celny.  Polacy mieli się już wycofywać, kiedy nad wrogim zespołem wyrósł wysoki słup ognia i dymu. Pocisk wystrzelony z dziobowego działa „Pancernego I” trafił w „Gubitielnego”. Przebił poszycie burty, wybuchł w kotłowni, powodując eksplozję kotła i znajdującego się w pobliżu magazynu amunicji. Rufa kanonierki zniknęła z powierzchni wody. Dziób poszedł wysoko do góry. Zginęła cała, licząca około 30 osób załoga, wraz z dowódcą, kapitanem Tugowem.

Kotłownia jednej z polskich kanonierek rzecznych. Pod Czarnobylem poziom wody sięgał palenisk kotłów.

fot.Zbiory S. Zagórskiego Kotłownia jednej z polskich kanonierek rzecznych. Pod Czarnobylem poziom wody sięgał palenisk kotłów.

Ostateczny porachunek

Pozostałe cztery kanonierki natychmiast podniosły kotwice i rozpoczęły odwrót. Hryniewiecki, zeskakując z drzewa, wydał rozkaz ruszenia w pogoń. Stanowisko obserwacyjne tym razem umieszczono na szczycie komina. Na jego szczycie umieszczono zbitą z desek platformę, na którą wdrapał się ppor. mar. Robert Oszek. Jak wspominał po latach ppor. mar. Taube, Oszek namierzał okręty przeciwnika z wielką wprawą, dysponując jedynie zwykłą lornetką, „trochę przy tym przebierał nogami, bo dym gorący”.

Mimo tego Oszkowi udało się celnie ostrzelać dwa z czterech okrętów przeciwnika. Najpierw pocisk trafił w śródokręcie ostatniego w szyku okrętu. Prawdopodobnie „Mudrego”. Podszedł do niego idący przed nim „Mołnijenosnyj”. Próbując rzucić „Mudremu” hol, zastopował. I ten jeden krótki moment wystarczył, aby dosięgnął go polski pocisk. Oba okręty okryły się dymem. Sowieci zajęci ratowaniem rozbitej flotylli, zaprzestali prowadzenia ognia i powoli zaczęli się wycofywać na Dniepr.

Hryniewiecki musiał zaniechać pościgu. Od bardzo szybkiego ognia i pobliskich wybuchów, poluzowały się nity na dziobie. W maszynowni mechanicy pracowali po kolana w wodzie. Zwycięski dowódca zdecydował się wrócić do Czarnobyla. Radzieckie okręty wycofały się aż na Soż, otwierając drogę na Kijów.

Bitwa pod Czarnobylem była największym zwycięstwem polskich marynarzy podczas wojny polsko-bolszewickiej. Na pamiątkę tego tryumfu wśród 10 mosiężnych tablic upamiętniających bitwy Polskiej Marynarki Wojennej, umieszczonych na Grobie Nieznanego Żołnierza, widnieje ta z napisem: CZARNOBYL 1920.

Bibliografia:

  1. mjr Jerzy Wroczyński, Zarys historji wojennej 34-go Pułku Piechoty, Wojskowe Biuro Historyczne, Warszawa 1929
  2. mjr Józef Nowak, Zarys historii wojennej 9-go Pułku Artylerji Polowej, Wojskowe Biuro Historyczne, Warszawa 1929
  3. Karol Taube, Olgierd Żukowski, Zarys historii wojennej flotyll rzecznych, Wojskowe Biuro Historyczne, Warszawa 1931
  4. Karol Taube, Figle diablika błot pińskich: ze wspomnień marynarza, Warszawa 1937
  5. Jan Bartlewicz, Flotylla Pińska i jej udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1918-1920, Warszawa 1933
  6. Józef W. Dyskant, Czarnobyl 1920, Warszawa 1994
  7. Zagórski, Polskije monitory i broniekat’eria, Petersburg 2010
  8. Zagórski, Bitwa pod Czarnobylem. Pierwsze zwycięstwo Polskiej Marynarki Wojennej, Interia.pl, 27 kwietnia 2015

Czy wiesz, że ...

...Adolf Hitler w każdą podróż zabierał szczoteczkę do pielęgnacji swojego charakterystycznego zarostu. Był przekonany, że jego ikoniczny wąsik stanie się ostatnim krzykiem mody. Do pewnego stopnia miał rację – "na Hitlera" goliła się nie tylko partyjna wierchuszka, ale i zwyczajni Niemcy.

...w czasie I wojny światowej rosyjska prasa prowadziła zorganizowaną kampanię przeciw Rasputinowi? Niemal wszędzie rozprowadzano karykatury jego penisa z prześmiewczym podpisem "ster Rosji".

...polski przedwojenny agent Jerzy Sosnowski zdołał zinwigilować Abwehrę? Przedstawiając się jako baron Georg von Nalecz-Sosnowski, zamożny właściciel ziemski, wkupił się w łaski berlińskiej śmietanki towarzyskiej. Udało mu się zdobyć nawet plany ataku na Polskę.

...po II wojnie światowej piłkarzom zdarzało się grać mecze w zamian za cebulę i ziemniaki. W PRL-u Zbigniew Boniek, by wyjść na swoje oficjalnie pracował na pięciu etatach.

Komentarze (15)

  1. Leszek Odpowiedz

    Ja doczytałem, bo nie jest nudny.Mohuczy,Hryniewiecki, deWalden.to nazwiska znane w MarWoj.A wojna właśnie taka jest, że częściej stoi się w kolejce do kuchni polowej, niż po bohatersku mknie do boju.Pozdrawiam.

  2. Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

    @Leszek:

    Dziękujemy i również pozdrawiamy :)

    @Jarek:

    A można prosić konkretniej czy tak po prostu jest nudny? Będziemy wdzięczni za wszelkie merytoryczne uwagi, dzięki którym możemy udoskonalać to, co nie odpowiada lub nie podoba się naszym czytelnikom.

    • Jarek Odpowiedz

      Tak po prostu nudny – nie potrafiłem się zdobyć na przeczytanie więcej niż kilku zdań. Inne artykuły uważam za ciekawe, dlatego tu codziennie zaglądam.

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        @Jarek: rozumiem i dziękuję, że zechciał Pan poświęcić czas na odpowiedź. Mam ogromną nadzieję, że będzie Pan dalej nas odwiedzał i czytał artykuły, a także brał czynny udział w dyskusji. Pozdrawiamy :)

  3. rechot historii Odpowiedz

    Ciekawy artykuł na mało znany temat. Jest jeszcze wiele zapomnianych faktów z czasów XX wieku o których warto pisać.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @rechot historii: Bardzo cieszymy się, że artykuł zaciekawił. Dziękujemy również za pozytywny komentarz. Pozdrawiamy.

  4. FAUST Odpowiedz

    Historyczne nazwisko, piękna sprawa ,mam i ja serdeczną prośbę do p. Sławomira Zagórskiego, czy w swoich pracach historycznych spotkał Się Pan z nazwiskiem RĘCZKOWSKI z KRUCHŁE na Białorusi jak również ALBA , byłbym wdzięczny za jakiekolwiek info .
    Mam też również drugą nie mniej serdeczną prośbę, o jieś większe opracowanie biografii gen. Józefa Rybaka, generalnego inspektora armii, czy to będzie możliwe ? Z góry dziękuję. Robert

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @FAUST: Dziękujemy za komentarz – obiecujemy przyłączyć się do Pana prośby względem autora :) Pozdrawiamy.

    • Sławek Zagórski Odpowiedz

      Panie Robercie,
      Z nazwiskiem Alba spotkałem się przeglądając stany osobowe warsztatów remontowych MW RP w Pińsku. Nie wiem jednak, czy to nie zbieżność nazwisk.
      Generałem Rybakiem zajmowałem się jedynie ze względu na jego służbę podczas wojny polsko-bolszewickiej i jego późniejszą pracę jako Inspektora Flotylli Rzecznych. Może w przyszłości napisze o nim coś więcej.
      Pozdrawiam serdecznie
      Sławek Zagórski

  5. junior113 Odpowiedz

    To moze dodam cos od siebie

    Polska Flotylla Pińska miała charakter improwizowany ponieważ tak naprawdę w jej składzie nie było rzecznych okrętów wojennych z prawdziwego zdarzenia. Z resztą chyba nikt takowymi nie dysponował.
    Pomysłodawcą a więc można by napisać „ojcem” Flotylli Pińskiej jest Jan Giedroyć. Skład Flotylli to 3 motorówki „Listowczyk”, „Lech” i „Lizdejko”, przemianowane na III, IV i VI uzbrojone w karabiny maszynowe
    Z czasem przebazowano kilka okrętów tzn. Motorówek
    z Flotylli Wiślanej. Polacy jednak dysponowali małą ilością dział i karabinów maszynowych, toteż uzbrojenie jednostek pływających było improwizowane – tylko niektóre z motorówek miały lekkie działka kal. 37 mm, pozostałe uzbrojono na razie jedynie w karabiny maszynowe. Pomimo zdecydowanej przewagi Flotylli Bolszewickiej ktora dysponowala zapleczem Floty Czarnomorskiej, Flotylla Pińska odnosiła wiele sukcesów w walce.
    Wspomagana przez por. mar. Stanisława Hryniewieckiego zdobyła miasto Mozyrz w ktorym to zimowały jednostki bolszewickiej Flotylli Prypeckiej. Prezentem w stoczni były okręty i statki na pochylniach. W ręce Polaków wpadły kanonierki „Trachtomirow” i „Burżyn” oraz 23 statki transportowe, 10 motorówek, 53 barki i wiele mniejszych jednostek pływających. Tonaż przejętych okrętów i statków wielokrotnie przewyższał dotychczasowe siły Flotylli Pińskiej i choć pozbawione były uzbrojenia i wyposażenia, ich wartości trudno przecenić.
    „Trachtomirow” otrzymał nową nazwę. ORP Pancerny 1 był to najlepiej uzbrojony okret Flotylli Pinskiej.
    Pod dowództwem mjr. mar. Edwarda Sadowskiego rozpoczęła się wyprawa kijowska.

    Bitwa pod Czarnobylem zakończyła się spektakularnym sukcesem strony polskiej, co ciekawe, odniesionym w warunkach przewagi nieprzyjaciela na wodzie (choć jednocześnie przewagi polskiej na lądzie). Jedna z nieprzyjacielskich kanonierek została zatopiona, dwie kolejne uszkodzone. Ważniejszy był jednak wymiar operacyjny zwycięstwa: zdobyto miasto Czarnobyl z portem i warsztatami, w których w ręce Polaków wpadło łącznie 7 statków (w tym uszkodzony pod Koszarówką „Prytkij”) i kilka mniejszych jednostek. Był to najwiekszy sukces Polskiej Marynarki Wojennej i takim jest do dziś pomimo że wtedy, wojna nie była zakończona, ani nawet strona polska nie uzyskała w pełni kontroli nad Prypecią.
    Pod koniec bitwy pod Czarnobylem doszło do sporu pomiędzy gen. Sikorskim a dowódcą 3 Armii gen. Rydzem-Śmigłym, który zamierzał utworzyć podporządkowaną sobie Flotyllę Kijowską pod dowództwem kpt. mar. Jerzego Przysieckiego i przejąć okręty Flotylli Pińskiej. Ostatecznie po długich dyskusjach zrezygnowano z tego pomysłu. Flotylli Pińskiej nakazano przeniesienie swojej głównej bazy do Mozyrza, a jej okręty stacjonujące w Kijowie utworzyły tzw. Oddział Kijowski Flotylli Pińskiej.
    I tak nastał koniec Flotylli Pińskiej gdyż niski stan wód oraz zły stan koryt rzek Prypeci i kanału Krolewskiego nie pozwolił na odwrót okrętów na Wisłę. Pancerny 2 został spalony a resztę floty zatopiono przed odbiciem Pinska przez bolszewikow.
    W październiku 1920 r. Wojsko Polskie po odrzuceniu Rosjan spod Warszawy i znad Niemna ponownie wkroczyło na Polesie. Reaktywowano wówczas Flotyllę Pińską, która jednak do końca wojny nie odzyskała sprawności bojowej. Została ona odbudowana w okresie międzywojennym, stanowiąc istotny element obrony II Rzeczypospolitej na Wschodzie. W 1924 r., po rozwiązaniu Flotylli Wiślanej, przemianowana została na Flotyllę Rzeczną Marynarki Wojennej w Pińsku

    Flotylla Pińska została formalnie rozwiązana 2 sierpnia 1920 r., a jej oficerów i marynarzy wcielono do Flotylli Wiślanej, np. uczestnik bitwy pod Czarnobylem, ppor. mar. Karol Taube dowodził 4. Dywizjonem.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @junior113: Dziękujemy, że zechciał Pan „dodać coś od siebie”, jak to Pan trafnie wyraził. Wiedzy, zwłaszcza takiej, nigdy dość. Pozdrawiamy :)

  6. WhiskyBravo Odpowiedz

    Ciekaw jestem czy gdyby nie katastrofa czarnobylska, to dziś Polacy i Ukraińcy organizowaliby jakieś obchody rocznicowe tej bitwy.
    W ramach ciekawostek, wspomniana w artykule wieś Kopacze (Kopaczi) już nie istnieje, została pogrzebana przez buldożery w 1986 r. ze względu na wysoki stopień skażenia, a w miejscowości Lelów (Leliv) znajduje się obecnie wewnętrzny punkt kontrolny sprawdzający pojazdy wjeżdżające do Strefy (zewnętrzny jest w Dietiatkach, 30 km od elektrowni).

  7. ASAD Odpowiedz

    TO BYLO OPISYWANE W KSIAZKACH PRZEDWOJENNYCH I W MORZU PR\EDWOJENNYM A POTEM ZA PRL l PRZEZ DYSKANTA W KSIAZCE KONFLIKTY I ZBROJENIA MORSKIE I W 1994 W KSIAZCE CZERNOBYL 1920 – ZADNE NOWOSC ZYWCEM ZERZNIETY PRZEBIEG WYDARZEN

  8. Aneta Balcerkiewicz Odpowiedz

    Czy ktoś wie jakie były dalsze losy Jerzego Przysieckiego z Floty Pińskiej, czy to ten sam który potem pływał na Kaszubie lub czy może to brat komandora Michała Przysieckiego z ORP Kujawiak? Michał miał brata Jerzego, obydwaj byli oficerami marynarki. Zajmuję się genealogią ich rodziny od strony żony Michała proszę o informacje na lolawawa (małpa) wp.pl

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.