Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nie uwierzysz, że one to sobie robiły. Najbardziej szokujące metody upiększania urody naszych prababek

Rtęć na pryszcze? Czemu nie! (źródło: czasopismo "Światowid", domena publiczna).

Rtęć na pryszcze? Czemu nie! No może jednak podziękuję… (źródło: czasopismo „Światowid”, domena publiczna).

To, co przed około stu laty wyczyniały przed lustrem panie, chcące sprostać ówczesnym standardom piękna, dziś może wydawać się nam śmieszne lub nawet… przerażające.

Niektóre z metod upiększających były tak kuriozalne, a efekt tych zabiegów tak bardzo odbiegać musiał od dzisiejszego wyobrażenia atrakcyjności, że czytając o nich kręcimy głową.

A przecież nasze prababcie, w swoim nieco ślepym podążaniu za poradami z kobiecych czasopism, niczym nie różnią się od nas samych! Oto kilka sposobów, do których uciekały się panie z końca XIX i początku XX wieku, by poprawić Naturę.

1. Farba dla podkreślenia żył

Moda na opaleniznę zaczęła powoli zdobywać uznanie od lat 20. XX wieku. Wcześniej niepodzielnie królowała biel. Bardzo jasna cera była oznaką delikatności płci, elegancji i pozycji społecznej. Oprócz substancji, które miały pomóc w zachowaniu alabastrowej bladości, stosowano jeszcze jeden trik!

Damy gotowe były na spore poświęcenia, byle tylko sprostać ideałowi. Na przykład chwytały za pędzelek i tam, gdzie natura poskąpiła im siateczki żyłek niczym na marmurowym popiersiu, pomagały sobie… farbkami akwarelowymi.

Nic przecież tak nie cieszy oka, jak niebieskie żyłki prześwitujące przez skórę! Tej pani też by się przydało trochę niebieskiej farbki (źródło: czasopismo "Światowid", domena publiczna).

Nic przecież tak nie cieszy oka, jak niebieskie żyłki prześwitujące przez skórę! Tej pani jeszcze jej matka na pewno doradziłaby trochę niebieskiej farbki (źródło: czasopismo „Światowid”, domena publiczna).

Należało używać właśnie ich, bo dzięki rozcieńczaniu wodą nie rysowały zbyt wyraźnych linii – pisze Aleksandra Zaprutko-Janicka w książce „Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek”. Nic przecież tak nie cieszy oka, jak niebieskie żyłki prześwitujące przez skórę!

2. Rtęć na pryszcze

Nawet niewinne, urocze piegi elegantkom z przełomu XIX i XX wieku wydawały się czymś niezwykle szpecącym. Co dopiero mówić o pryszczach, wągrach, pieprzykach, brodawkach… Takie skazy na białym obliczu były traktowane śmiertelnie poważnie. Trucizną.

Na początku XX wieku radzono na przykład, by wypryski przemywać maścią rtęciową. Problem w tym, że rtęć owszem, złuszcza naskórek, działa ściągająco i rozjaśnia skórę, ale jest też bardzo toksyczna, prowadzi prostą drogą do szaleństwa, zatrucia, a nawet śmierci.

Dzięki naszej nowej książce autorstwa Oli Zaprutko-Janickiej poznasz sekrety urody naszych prababek. Tylko do wtorku możecie ją kupić aż 40% taniej.

Dzięki nowej książce Ciekawostek historycznych autorstwa Oli Zaprutko-Janickiej poznasz sekrety urody naszych prababek. Kup już teraz w specjalnej cenie.

3. Arszenik na brodawki

Równie bezwzględnie rozprawiano się z brodawkami. Aleksandra Zaprutko-Janicka w „Pięknie bez konserwantów” przywołuje porady doktora Izraela Felsa, który w książeczce „Kosmetyka higjeniczna z rycinami” z 1920 roku rekomendował… szczyptę arszeniku!

Rzeczywiście, środek mógł być skuteczny: wystarczyło minimalnie przesadzić z dawką wspomnianego arszeniku, a brodawki stawały się absolutnie najmniejszych problemem – czytamy w „Pięknie bez konserwantów”.

4. Na przesuszoną skórę – tłuszcz. Żadnej wody!

Poradniki urody z XIX wieku rozróżniały już rodzaje skóry – tłustą, suchą lub mieszaną. Do nich dostosowywano odpowiednie kuracje i kosmetyki. Wiele z dawnych porad z powodzeniem można stosować i dziś. Ale niektóre na pewno nie przypadłyby do gustu współczesnym dziewczętom…

Chcesz mieć taką cerę? Tylko tłuszcz i żadnej wody! (źródło: czasopismo "Światowid", domena publiczna).

Chcesz mieć taką cerę? Tylko tłuszcz i żadnej wody! (źródło: czasopismo „Światowid”, domena publiczna).

I tak przy mocno przesuszonej skórze zalecano całkowicie odstawić wodę i mydło. Twarzy odtąd nie myto, lecz przecierano i nacierano rozmaitymi tłuszczami. Przed snem oblicze obficie pokrywano lanoliną. Na dzień stosowano z kolei oliwę, nanoszoną wacikiem.

Po tej kuracji szokowej można było powrócić do mycia twarzy, ale zalecano, by używać do tego wody przegotowanej, z dodatkiem gliceryny. Być może efekty takich zabiegów nie były najgorsze, ale uczucie nieumytej a wiecznie pokrytej tłuszczem twarzy musiało być cokolwiek niekomfortowe.

5. Swąd spalenizny oznaką, że wielka dama szykuje się na bal

Nim na stronach żurnali i na ulicach zagościły chłopczyce w swoich luźnych sukienkach i krótkich, wygodnych fryzurach, elegantki spędzały długie godziny na układaniu długich do kostek pukli w misterne fryzury.

Przed pierwszą wojną światową normalnym zabiegiem fryzjerskim było przypalanie włosów na żelazkach. W tamtych czasach nie było prostownic i lokówek z powłokami ochronnymi. Nie istniały też produkty zabezpieczające strukturę włosa przed nadmiernym gorącem – pisze Aleksandra Zaprutko-Janicka w książce „Piękno bez konserwantów”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...słynny gangsterski duet Bonnie & Clyde miał na swoim koncie aż czternaście zabójstw? Owiana miłosną legendą para wcale nie była tak niewinna, jak pokazują hollywoodzkie produkcje...

...jednym ze sposobów na przeżycie w gułagu było samookaleczanie? W ten sposób można było uniknąć pracy ponad siły. Można było symulować chorobę przez wsypywanie do oczu pyłku z ołówka albo wstrzykiwanie ropy naftowej pod skórę, a pewna kobieta przebiła sobie palec u nogi na wylot wielkim gwoździem.

...Józef Stalin traktował swojego pierworodnego syna Jakowa z pogardą? Drwił nawet… z jego próby samobójczej. Pocisk z pistoletu tylko drasnął go w pierś, dyktator wyśmiewał więc niecelność syna.

...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

Komentarze (13)

  1. Shigella Odpowiedz

    „I tak przy mocno przesuszonej skórze zalecano całkowicie odstawić wodę i mydło” co ciekawe wspolczesna dermatologia zaleca to samo (ale tez przy skorze przetluszczajacej sie). Dermatolozka kazala mi zmywac twarz wylacznie mleczkiem kosmetycznym, bez uzycia wody i mydla.
    Po jakims czasie mozna sie troche przyzwyczaic, ale poczatki faktycznie sa koszmarne.

    • Dorota Odpowiedz

      Ja też myję twarz tylko mleczkiem kosmetycznym już od kilku lat. Po myciu wodą skóra robi się czerwona, piecze, a potem pojawiają się krostki (:

  2. xoxoxo Odpowiedz

    co do figury przedstawionej na ostatnim zdjęciu i całego opisu z punktu 9 to tamte czasy były idealne.Kobiety nie musiały martwić się tym że nie są szkieletami i nie musiały katować się dietami odchudzającymi i ćwiczeniami,owszem nie mówię że utycie jest łatwiejsze niż schudnięcie (w wielu przypadkach kobiety nie mogą przytyć tak jak inne schudnąć) ale to że ktoś miał więcej ciała nie było problemem a teraz? nie jesteś szkieletem to nieraz nawet spodni sobie nie kupisz…

  3. Nasz publicysta | Redakcja Odpowiedz

    Ciekawy komentarz z facebooka:
    http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1419393104756011

    Krzysiek K.: „Najbardziej „szokującą” metodą były kuracje lecznicze lub kosmetyczne radioaktywnym radem pod postacią naświetlań lub maści i innych specyfików upiększających. W pewnych bogatych kręgach (rad był horrendalnie drogi) było to bardzo popularne a ówcześni naukowcy, lekarze i kosmetycy szeroko zachwalali i reklamowali tę metodę. Tyko nieliczni ja potępiali i bili na alarm. Wszystko do czasu kiedy nastąpiła masa nagłych zgonów oraz istna lawina nowotworów…”

  4. maciejmakro Odpowiedz

    Dziś masa kobiet wylewa na siebie litry smrodliwych cieczy i wysypuje kilogramy pyłów, podczas gdy większość mężczyzn woli naturalny (umyth ale naturalny) zapach i skórę!
    zatem drogie panie nikt poza wami samymi nie „zmusza” was do niczego! Jesreście niewolnicami mód, trendów i … przyjaciółek, wasza sprawa ale nie zwalajcie winy na zwyrodniałe stopy na mężczyzn, tylko na własną głupotę!

  5. jp2gmd Odpowiedz

    Jeśli chodzi o niemycie twarzy, to dziś jest ono znane pod nazwą „caveman regimen” i potrafi zdziałać cuda. Na początku skóra faktycznie jest tłusta, lecz z czasem wszystko się reguluje i wygląda o wiele zdrowiej – cera „sama” o siebie dba. Nie jest to jednak rozwiązanie dla każdego.

  6. Dama Odpowiedz

    Az strach pomyslec, jak kiedys nasze wspolczesne metody dbania o siebie beda opisywane. Moze to, co obecnie robimy, za 100 lat rowniez bedzie uwazane za szczyt glupoty. Z drugiej strony tyle sie narzeka na zle sklady wspolczesnych kosmetykow, a co dopiero powiedziec o kosmetykach np. z arszenikiem… Moze jednak obecnie nie jest az tak zle!

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Dama: Droga Pani, bardzo słuszna uwaga! Z jednej strony kiedyś można było znaleźć w kosmetykach przerażające rzeczy, ale z drugiej strony te naturalne, domowe dawały niewiarygodne efekty i to całkowicie bezpiecznie. Dzisiaj podobnie – tylko, że za to co bez dodatków musimy zapłacić krocie. Zachęcam do lektury książki „Piękno bez konserwantów” Oli Zaprutko-Janickiej, gdzie znajdzie Pani szereg przepisów na domowe kosmetyki naszych prababek :) Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.